Kodeks Bezy: dwujęzyczny rękopis Dziejów Apostolskich

Kodeks Bezy: dwujęzyczny rękopis Dziejów Apostolskich

Na jednej rozłożonej karcie — po lewej kolumna grecka, po prawej łacińska — czasem można przeczytać o Dziejach Apostolskich więcej niż w znanym nam wydaniu Biblii. Skąd w pięciowiecznym rękopisie wzięły się dodatkowe zdania, których nie ma w innych kopiach, i czy w ogóle powinny nas one niepokoić? Historia Kodeksu Bezy to opowieść nie o wykopaliskach, lecz o wędrówce jednej księgi przez klasztory, sobór i wojny religijne — i o tym, jak wiele różnych „wersji” tego samego tekstu krążyło już w starożytności.

Kodeks Bezy: dwujęzyczny rękopis Dziejów Apostolskich
Public domain, via Wikimedia Commons

Czym jest to „odkrycie”

Kodeks Bezy (łac. Codex Bezae Cantabrigiensis, oznaczany w katalogach jako D lub 05) to dwujęzyczny, grecko-łaciński rękopis czterech Ewangelii (w kolejności Mateusz, Jan, Łukasz, Marek) oraz Dziejów Apostolskich, z dołączonym niewielkim łacińskim fragmentem 3 Listu Jana. Pisany jest majuskułą (dużymi literami) na pergaminie, każda karta ma około 26 na 21,5 cm, a tekst grecki i łaciński biegną obok siebie na przeciwległych stronach. Zachowało się 406 kart z szacowanych pierwotnie około 534 — brakuje między innymi fragmentów Mateusza, początku Ewangelii Jana oraz sporego fragmentu środkowej części Dziejów (8,29–10,14).

Paleografowie datują pismo na przełom IV i V wieku, najczęściej po prostu na wiek V. Nie wiadomo natomiast z pewnością, gdzie kodeks powstał — proponowano południową Galię, Italię, Sardynię, a w nowszych badaniach (David C. Parker) także Berytus, czyli antyczny Bejrut. Losy późniejsze są lepiej udokumentowane: przez stulecia księga znajdowała się w klasztorze św. Ireneusza w Lyonie, gdzie w IX wieku uzupełniano ubytki charakterystycznym atramentem. W 1546 roku biskup Clermont, Guillaume du Prat, zabrał kodeks na obrady soboru trydenckiego, dzięki czemu zwrócił uwagę paryskiego wydawcy Roberta Estienne’a (Stephanusa) — ten około 350 wariantów z rękopisu (oznaczanego przez siebie jako „β”) umieścił w aparacie krytycznym swojego greckiego Nowego Testamentu z 1550 roku, pierwszego wydania z takim aparatem w ogóle.

W 1562 roku, podczas zdobycia Lyonu przez hugenotów w czasie francuskich wojen religijnych, rękopis trafił w ręce kalwińskiego teologa i następcy Kalwina, Teodora Bezy — stąd dzisiejsza nazwa. W 1581 roku Beza, obawiając się o bezpieczeństwo księgi w ogarniętej konfliktem Francji, przekazał ją Uniwersytetowi Cambridge. Od tego czasu kodeks pozostaje w Cambridge University Library pod sygnaturą MS Nn.2.41 i jest w całości zdigitalizowany.

Powiązanie z Pismem

Pierwszy rozdział Dziejów Apostolskich to w tekście UBG znane słowa: „Pierwszą księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus zaczął czynić i czego nauczać;” (Dz 1,1 UBG), po czym autor — tradycyjnie utożsamiany z Łukaszem — opisuje wniebowstąpienie i polecenie: „będziecie mi świadkami w Jerozolimie, w całej Judei, w Samarii i aż po krańce ziemi.” (Dz 1,8 UBG). Właśnie ten sam rozdział dostarcza podręcznikowego przykładu, czym różni się tekst Kodeksu Bezy od większości innych rękopisów.

W Dz 1,23 UBG czytamy: „I wybrali dwóch: Józefa, zwanego Barsabą, z przydomkiem Justus, i Macieja.”. Niemal wszystkie znane rękopisy greckie zgadzają się co do imienia „Barsaba”. Kodeks Bezy w tym miejscu ma jednak wariant „Barnabas” — najprawdopodobniej pomyłkę kopisty lub wcześniejszą, odosobnioną lekcję, a nie ślad jakiejś nieznanej tradycji o współpracowniku Pawła. To drobna różnica, ale dobrze pokazuje mechanizm: już w starożytności istniały nieznacznie odmienne odpisy tego samego tekstu.

Na większą skalę widać to w dalszej części Dziejów, gdzie tekst Kodeksu Bezy bywa nawet o kilka–kilkanaście procent dłuższy niż w tekście, na którym opierają się popularne przekłady (szacunki wahają się od około 6,6% do 8,5%, zależnie od metody liczenia). Przykładowo, w opisie pobytu Pawła w Efezie (Dz 19,9) Kodeks Bezy dodaje informację, że apostoł nauczał w szkole Tyrannosa „od piątej do dziesiątej godziny”, czyli od jedenastej do szesnastej — czego nie ma w tekście większości innych rękopisów. Podobnie w opisie tzw. dekretu apostolskiego (Dz 15,20.29) tekst zachodni pomija zakaz spożywania „tego, co uduszone”, co część badaczy odczytuje jako przesunięcie akcentu z przepisów rytualnych ku etyce ogólnej. Żadna z tych różnic nie dotyka fundamentów wiary — nie zmienia się nauka o zmartwychwstaniu, Duchu Świętym czy misji głoszenia ewangelii aż po krańce ziemi — ale pokazują one, że tekst Dziejów krążył w starożytności w kilku nieco odmiennych kształtach.

Co pewne, a co dyskutowane

Poza sporem pozostają fakty materialne: istnienie i wygląd rękopisu, jego dwujęzyczność, datowanie paleograficzne na przełom IV i V wieku, oznaczenie w systemie Gregory-Aland jako D/05, obecność w Cambridge University Library od 1581 roku oraz rola w historii krytyki tekstu (użycie przez Stephanusa, obecność na soborze trydenckim, XVIII/XIX-wieczne edycje Johna Millsa, Johanna Wettsteina, Fredericka Scrivenera).

  • Miejsce powstania — nie jest pewne. Obok tradycyjnie wskazywanej Galii proponuje się Italię, Sardynię, a w nowszych pracach Davida C. Parkera — Bejrut (antyczny Berytus).
  • Dokładna data — część badaczy skłania się ku końcowi IV wieku, większość ku wiekowi V; różnice wynikają z niuansów analizy pisma, nie z nowych danych.
  • Relacja między kolumną grecką a łacińską — dyskutuje się, na ile tekst łaciński jest niezależnym świadkiem starołacińskiej tradycji (sięgającej być może II–III wieku), a na ile został częściowo dostosowany do sąsiadującej kolumny greckiej.
  • Wartość „zachodnich” wariantów Dziejów — to najstarszy i wciąż otwarty spór. Friedrich Blass pod koniec XIX wieku twierdził, że dłuższy tekst to pierwszy, roboczy szkic Łukasza, który sam autor miał później skrócić na potrzeby Teofila. James Hardy Ropes i później Bruce Metzger uznawali natomiast krótszy tekst aleksandryjski za bliższy oryginałowi, a rozbudowania w Kodeksie Bezy — za późniejsze, redakcyjne dodatki wspólnot chrześcijańskich. Ten drugi pogląd przez dekady dominował w podręcznikach krytyki tekstu. Od kilkudziesięciu lat badacze tacy jak Jenny Read-Heimerdinger i Josep Rius-Camps podważają go z kolei w drugą stronę, dowodząc, że to właśnie tekst zachowany w Kodeksie Bezy może bliżej oddawać pierwotną kompozycję Łukasza. Konsensusu nie ma — i raczej nie należy się go spodziewać, bo oba stanowiska opierają się na tych samych, znanych od dawna danych, różnie interpretowanych.

Z uwagi na to rozróżnienie status tego materiału określamy jako potwierdzone: sam rękopis, jego treść, wiek i historia posiadania nie budzą wątpliwości — spór dotyczy wyłącznie interpretacji, które warianty tekstu Dziejów są „bliższe oryginałowi”, a nie tego, czy kodeks istnieje i co faktycznie zawiera.

Znaczenie

Kodeks Bezy nie jest odkryciem archeologicznym w sensie wykopalisk — nie wydobyto go z ziemi, lecz odzyskano z zawieruchy wojen religijnych jako przedmiot, który od wieków krążył wśród ludzi. Jego znaczenie jest jednak analogiczne do znalezisk typu zwoje znad Morza Martwego: pokazuje żywą, ludzką transmisję tekstu biblijnego w pierwszych wiekach chrześcijaństwa — z drobnymi pomyłkami kopistów i lokalnymi zwyczajami przepisywania, mimo że tekst uznawano za natchniony.

Dla współczesnej krytyki tekstu Nowego Testamentu Kodeks Bezy pozostaje głównym greckim świadkiem tekstu zachodniego i jest uwzględniany w aparacie krytycznym wydań takich jak Nestle-Aland, z których korzystają tłumacze współczesnych przekładów Biblii. Nie zmienia to jednak treści wiary opisanej w Dziejach: apostołowie głoszący zmartwychwstałego Jezusa, wylanie Ducha Świętego i rozprzestrzenianie się ewangelii z Jerozolimy na cały ówczesny świat — ta warstwa przekazu jest identyczna we wszystkich rękopisach, krótszych i dłuższych. Kodeks pozostaje też przedmiotem żywych badań: był tematem międzynarodowego kolokwium w Lunel w 1994 roku, a jego zdigitalizowane karty wciąż pozwalają odczytywać fragmenty uznane wcześniej za bezpowrotnie utracone.

Źródła