Wydawać by się mogło, że po dziesięciu plagach i cudownym wyjściu z „domu niewoli”, wiara Izraelitów powinna być niezachwiana. Jednak zaledwie kilka dni po opuszczeniu Goszen, naród staje w obliczu pierwszego śmiertelnego zagrożenia.
Bunt opisany w 14. rozdziale Księgi Wyjścia to psychologiczne studium paniki. To tutaj po raz pierwszy pada oskarżenie, które będzie wracać jak bumerang przez 40 lat: „Czy wyciągnąłeś nas stąd tylko po to, żebyśmy umarli?”.
Pi-Hahiroth: Strategia pułapki
Bóg celowo prowadził Izraelitów trasą, która wydawała się nielogiczna. Zamiast iść „drogą filistyńską” (najkrótszą trasą na północ), skręcili na południe, w stronę pustyni, i rozbili obóz pod Pi-Hahiroth, między Migdol a morzem.
Z punktu widzenia strategii wojskowej, była to katastrofa. Izraelici weszli w „worek”. Przed sobą mieli morze, po bokach góry lub pustynię, a za plecami – nadciągającą armię. Faraon, widząc ten manewr, uznał, że Izraelici „zabłąkali się w kraju” (Wj 14:3) i że pustynia ich zamknęła.
Gdy Izraelici zobaczyli na horyzoncie pył wzbijany przez 600 wybornych rydwanów faraona, euforia wolności natychmiast wyparowała. Poczuli się jak zwierzyna w klatce.

„Czyż nie było grobów w Egipcie?” – Sarkazm strachu
Reakcja ludu na widok armii egipskiej jest wstrząsająca. Nie modlą się o ratunek. Oni atakują Mojżesza z niespotykanym sarkazmem:
„Czyż nie było grobów w Egipcie, że zabrałeś nas, abyśmy pomarli na tej pustyni? (…) Lepiej nam bowiem służyć Egipcjanom, niż pomrzeć na pustyni.” (Księga Wyjścia 14:11-12, UBG)
To zdanie odsłania mentalność niewolnika. W obliczu zagrożenia Izraelici wolą bezpieczną niewolę (i pewny grób w znanej ziemi) niż ryzykowną wolność. Egipt, mimo że był miejscem kaźni, był też miejscem przewidywalnym. Pustynia i nieznany Bóg wydawały się im teraz gorsze niż bicz nadzorcy.
To pierwszy bunt, w którym Izraelici idealizują swoją przeszłość, wymazując z pamięci cierpienie, byle tylko uniknąć konfrontacji z teraźniejszością.

„Pan będzie walczył za was” – Cisza przed burzą
Odpowiedź Mojżesza (a przez niego Boga) jest zupełnie inna niż w późniejszych buntach. Bóg nie karze ich za ten strach. Rozumie, że są przerażeni. Mojżesz wypowiada jedne z najpotężniejszych słów w Torze:
„Nie bójcie się! Stójcie, a zobaczycie zbawienie PANA (…). PAN będzie walczył za was, a wy będziecie milczeć.” (Księga Wyjścia 14:13-14, UBG)
Hebrajskie Hityatsvu (stójcie) oznacza zajęcie twardej, zdecydowanej pozycji. Bóg mówi: „Nie musicie walczyć. Waszą rolą jest zaufać i patrzeć”.
Wtedy następuje cud. Anioł Boży i słup obłoku, który szedł przed nimi, przemieszcza się na tyły, stając między obozem Izraela a obozem Egipcjan. Dla jednych był światłem, dla drugich ciemnością. A potem, na skutek wschodniego wiatru, wody się rozstępują, tworząc drogę ucieczki, która ostatecznie stanie się grobem dla armii faraona.
Bunt nad Morzem Czerwonym uczy nas, że w sytuacjach bez wyjścia, najtrudniejszym zadaniem wiary jest „stanie i milczenie”, pozwalając Bogu działać.
