Księga Hioba 31 — streszczenie rozdziału

Trzydziesty pierwszy rozdział to końcowa mowa obrończa Hioba — rozbudowana przysięga oczyszczająca. W szeregu warunkowych „jeśli… to niech…” Hiob wylicza grzechy, których się ustrzegł, i sam wzywa na siebie karę, gdyby kłamał. Domaga się, by Bóg go wysłuchał, i tymi słowami kończy swoje przemówienia.

Co dzieje się w Księdze Hioba 31?

Hiob składa uroczystą przysięgę niewinności, przechodząc dziedzinę po dziedzinie swojego życia. Zaczyna od pożądania: zawarł przymierze ze swoimi oczami, by nie patrzeć na pannę, bo wie, że Bóg widzi jego drogi i liczy wszystkie kroki. Deklaruje, że nie chodził w kłamstwie ani oszustwie, i sam prosi, by Bóg zważył go na sprawiedliwej wadze i poznał jego prawość. Za każdym z wyliczanych grzechów, gdyby go popełnił, wzywa na siebie konkretną karę — utratę plonów, kalectwo, hańbę żony.

Kolejno wyrzeka się cudzołóstwa, lekceważenia sług, obojętności wobec ubogich, wdów i sierot. Podkreśla, że od młodości troszczył się o potrzebujących, dzielił się chlebem, okrywał nagich wełną swoich owiec, otwierał drzwi podróżnemu i nigdy nie podniósł ręki na sierotę. Bał się bowiem klęski od Boga i nie mógłby ostać się przed Jego majestatem, dlatego postępowanie wobec słabszych traktował jako sprawę sumienia przed Stwórcą, który ukształtował w łonie i pana, i sługę.

Hiob odrzuca też grzechy serca: nie pokładał nadziei w złocie, nie ubóstwiał potajemnie słońca ani księżyca, nie cieszył się z upadku wroga, nie ukrywał przewinień „jak Adam”. Na koniec pragnie, by Wszechmogący mu odpowiedział, a jego oskarżyciel spisał zarzuty w księdze — nosiłby ją jak koronę i zbliżył się do Boga jak książę. Wzywa jeszcze przekleństwo na swoją ziemię, gdyby zdobył ją niesprawiedliwie. Rozdział, a wraz z nim wszystkie mowy Hioba, zamyka zdanie: „Skończyły się słowa Hioba”.

Kluczowe wersety

„Zawarłem przymierze ze swoimi oczami; jak mógłbym więc myśleć o pannie?” — Hi 31,1 (UBG)

„To niech zważy mnie na wadze sprawiedliwej i niech Bóg pozna moją prawość.” — Hi 31,6 (UBG)

Osoby i tok rozmowy

Hiob — mówi samodzielnie przez cały rozdział; to jego ostatnia, zwarta mowa obrończa, po której milknie.

Przyjaciele (Elifaz, Bildad, Sofar) — obecni, lecz już bez głosu; ich argumentacja się wyczerpała.

Bóg (Wszechmocny) — adresat przysięgi Hioba i sędzia, którego wyroku Hiob się domaga, ufny w swą prawość.

Tok jest monologiem: Hiob nie odpowiada już przyjaciołom, lecz kieruje sprawę wprost do Boga, formułując ją jak akt sądowy — z warunkami, samoprzekleństwami i wezwaniem do rozprawy. Domaga się nawet, by jego oskarżyciel spisał zarzuty w księdze, którą on nosiłby jak koronę, gotów zdać sprawę z każdego swojego kroku.

Główna myśl rozdziału

Rozdział ukazuje sumienie człowieka przekonanego o swojej uczciwości, który nie boi się Bożego sądu, lecz go pragnie. Hiob nie twierdzi, że jest bez grzechu w ogóle, ale że jego cierpienie nie płynie z ukrytej winy. Etyka, którą wylicza — czystość, sprawiedliwość wobec słabszych, wolność od bałwochwalstwa i chciwości — to obraz prawości mierzonej nie obrzędem, lecz czynem wobec Boga i bliźniego. Warto zauważyć, że Hiob traktuje troskę o sierotę, wdowę i sługę jako obowiązek wobec Stwórcy, który ukształtował w łonie zarówno pana, jak i poddanego. Milczenie, którym rozdział się kończy, otwiera drogę nowemu głosowi.

Powiązane