Hiob kontynuuje mowę i uroczyście, na życie Boga, przysięga, że nie skłamie i nie przyzna przyjaciołom racji. Do śmierci będzie trzymał się swojej niewinności. W drugiej części opisuje jednak straszny los, jaki Bóg gotuje niegodziwcom — potwierdzając, że sprawiedliwości bynajmniej nie lekceważy.
Co dzieje się w Księdze Hioba 27?
Hiob nie czeka już na odpowiedź przyjaciół — Sofar milczy, więc Hiob „ciągnął dalej swoją odpowiedź”. Otwiera ją mocną, sądową przysięgą: „Jak żyje Bóg, który odrzucił mój sąd, i Wszechmocny, który rozgoryczył moją duszę”. Choć czuje się skrzywdzony przez samego Boga, to właśnie na jego życie zaklina się, że dopóki jest w nim tchnienie, jego wargi nie wypowiedzą niegodziwości ani język fałszu.
Sedno przysięgi to obrona własnej uczciwości. „Nie daj Boże, abym miał was usprawiedliwiać; do śmierci nie odstąpię od swej niewinności” — oświadcza. Nie chodzi mu o to, że jest bezgrzeszny, lecz że nie popełnił ukrytego zła, którym tłumaczono by jego nieszczęście. Postanawia trzymać się swojej sprawiedliwości i nie puścić jej, bo jego serce go nie oskarża, póki żyje.
W drugiej części Hiob podejmuje temat, który leżał na sercu przyjaciołom — los bezbożnego. Pyta, jaka jest nadzieja obłudnika, gdy Bóg zabiera mu duszę: czy Bóg usłyszy jego wołanie w nieszczęściu? Zapowiada, że pouczy ich o tym, jaki jest „dział niegodziwca u Boga”. Jeśli rozmnożą się jego synowie, pójdą pod miecz, jego potomstwo nie nasyci się chlebem, a wdowy nie będą go opłakiwać.
Choćby gromadził srebro „jak prochu” i szaty „jak gliny”, przywdzieje je sprawiedliwy, a niewinny podzieli jego srebro. Dom bogacza jest kruchy „jak mól”, jak „szałas, który stawia stróż”. Człowiek taki zaśnie bogaty, lecz obudzi się z niczym; strach ogarnie go jak powódź, wschodni wicher uniesie go i wyrwie z jego miejsca. Rozdział kończy obraz upadku, nad którym inni klaszczą w dłonie i wygwizdują go.
Kluczowe wersety
„Nie daj Boże, abym miał was usprawiedliwiać; do śmierci nie odstąpię od swej niewinności.” — Hi 27,5 (UBG)
„Będę trzymał się swojej sprawiedliwości i nie puszczę jej; moje serce nie oskarży mnie, póki żyję.” — Hi 27,6 (UBG)
Osoby i tok rozmowy
Hiob — przysięga na życie Boga, że nie przyzna przyjaciołom racji ani nie skłamie; broni swojej niewinności aż do śmierci, a potem sam kreśli los niegodziwca.
Przyjaciele (Elifaz, Bildad, Sofar) — milczący adresaci; Hiob odmawia usprawiedliwienia ich stanowiska i zwraca przeciw nim ich własny motyw kary dla bezbożnych.
Bóg (Wszechmocny) — przywołany na świadka przysięgi; Hiob zarzuca mu, że „odrzucił mój sąd”, a zarazem uznaje, że to on wymierza sprawiedliwość ciemięzcom.
Tok rozmowy sygnalizuje przełom: dyskusja z przyjaciółmi zamiera, a Hiob przechodzi do dłuższych, samodzielnych wywodów. Podejmując temat losu bezbożnych, pokazuje, że wcale nie zaprzecza sprawiedliwości Boga — spiera się tylko o to, czy odnosi się ona do niego.
Główna myśl rozdziału
Hiob stawia sprawę jasno: nie kupi spokoju kłamstwem o rzekomej winie. Wybiera prawdę o sobie nawet wbrew naciskowi pobożnych doradców i wbrew własnemu cierpieniu. Zarazem, opisując zgubę niegodziwca, przyznaje, że Bóg naprawdę sądzi zło — tyle że jego własny przypadek do tego schematu nie pasuje. Uczciwość wobec Boga oznacza tu odmowę wygodnych, lecz fałszywych wyznań winy.
Powiązane
- Czytaj słowo po słowie: Hi 27 w interlinii (hebr./grec. + UBG)
- Poprzedni: Księga Hioba 26 — streszczenie
- Następny: Księga Hioba 28 — streszczenie
- Wszystkie streszczenia rozdziałów