Rozdział 64 to żarliwa modlitwa: „Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił, aby góry rozpłynęły się przed tobą”. Lud błaga Boga o widzialne wkroczenie, jak za dawnych dni cudów. Zarazem wyznaje głęboki grzech — nawet własne sprawiedliwości nazywa splugawioną szatą — i zwraca się do Boga jako do garncarza, którego jest gliną.
O czym mówi Księga Izajasza 64?
Rozdział jest jedną, narastającą modlitwą. Otwiera ją tęsknota za teofanią: „Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił, aby góry rozpłynęły się przed tobą”. Prorok pragnie, by Bóg zstąpił z mocą jak ogień, „który doprowadza wodę do wrzenia”, tak aby narody zadrżały i poznały Jego imię. Wzorem jest przeszłość: „gdy czyniłeś rzeczy przedziwne, których się nie spodziewaliśmy”. Bóg jest jedyny w swoim rodzaju — od początku świata nie słyszano o innym, „który by tak uczynił dla tego, który go oczekuje”. Wychodzi On naprzeciw temu, kto raduje się i czyni sprawiedliwość, i pamięta o Nim na Jego drogach.
Modlitwa przechodzi w szczere wyznanie winy. Bóg się rozgniewał, „gdyż grzeszyliśmy ustawicznie”. Obraz jest bezlitosny wobec samych proszących: „My wszyscy jednak jesteśmy jak nieczyści, a wszystkie nasze sprawiedliwości są jak szata splugawiona; wszyscy opadliśmy jak liść, a nasze nieprawości uniosły nas jak wiatr”. Nawet to, co ludzkie i najlepsze, nie ostoi się przed Bogiem. Nie ma nikogo, kto by wzywał Bożego imienia i „zbudził się, aby się (…) chwycić”. Skutkiem jest oddalenie: „Zakryłeś (…) swoje oblicze przed nami i sprawiłeś, że niszczejemy z powodu naszych nieprawości”.
Mimo to modlitwa nie traci nadziei, bo opiera się na więzi Stwórcy z dziełem. „Ale teraz, Panie, ty jesteś naszym ojcem, my jesteśmy gliną, a ty jesteś naszym garncarzem”. Skoro lud jest dziełem Bożej ręki, prosi: „Nie gniewaj się, Panie, tak bardzo i nie pamiętaj o naszych nieprawościach na wieki”. Rozdział kończy się wskazaniem na spustoszenie: „Syjon jest pustynią, Jerozolima stała się spustoszeniem”, a święty dom, „w którym cię chwalili nasi ojcowie, został spalony w ogniu”. Ostatnie słowa to pełne napięcia pytanie: „Czy wobec tego powstrzymasz się, Panie? Czy będziesz milczeć i tak bardzo nas trapić?”.
Kluczowe wersety
„Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił, aby góry rozpłynęły się przed tobą.” — Iz 64,1 (UBG)
„Ale teraz, Panie, ty jesteś naszym ojcem, my jesteśmy gliną, a ty jesteś naszym garncarzem; i jesteśmy wszyscy dziełem twojej ręki.” — Iz 64,8 (UBG)
Główne obrazy i zapowiedzi
Rozdarte niebiosa, rozpływające się góry i ogień doprowadzający wodę do wrzenia to obrazy potężnego zstąpienia Boga, które ma wprawić w drżenie narody. „Szata splugawiona”, opadający liść i unoszący nieprawość wiatr malują ludzką sprawiedliwość jako niewystarczającą i przemijającą. Zakryte Boże oblicze wyraża skutki grzechu. Obraz garncarza i gliny przenosi ciężar nadziei na Stwórcę, a spalony dom oraz spustoszony Syjon i Jerozolima stają się ostatnim argumentem błagalnego wołania.
Główna myśl rozdziału
Rozdział łączy dwa bieguny modlitwy: tęsknotę za mocnym wkroczeniem Boga i pokorne wyznanie, że nawet własna sprawiedliwość ludu jest „jak szata splugawiona”. Nadzieja nie opiera się na zasługach, lecz na więzi Stwórcy z dziełem: „ty jesteś naszym ojcem (…) naszym garncarzem”. Wobec spalonej świątyni i spustoszonego Syjonu lud prosi, by Bóg nie milczał ani nie gniewał się na wieki, lecz zstąpił i zadziałał dla tych, którzy Go oczekują.
Powiązane
- Czytaj słowo po słowie: Iz 64 w interlinii (hebr. + UBG)
- Poprzedni: Księga Izajasza 63 — streszczenie
- Następny: Księga Izajasza 65 — streszczenie
- Wszystkie streszczenia rozdziałów
Rozdziały: ← Księga Izajasza 63 · Księga Izajasza — cała księga · Księga Izajasza 65 →