Całun Turyński to jedna z najbardziej znanych i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnych relikwii chrześcijaństwa. Przez wieki tradycja rzymskokatolicka upatrywała w nim autentycznego płótna grobowego, w które owinięty miał być Mesjasz, Jeszua (Jezus), po swojej śmierci na krzyżu. Choć dla wielu osób tkanina ta stanowi głęboki symbol męki Pańskiej, badania naukowe przeprowadzone pod koniec XX wieku postawiły pod znakiem zapytania starożytne pochodzenie tego artefaktu. Z perspektywy opartej na autorytecie Pisma Świętego jako jedynego natchnionego źródła prawdy, badanie historii Całunu uczy nas ostrożności wobec ludzkich tradycji i materialnych relikwii, które łatwo mogą stać się przedmiotem nieuzasadnionego kultu.

Czym jest to odkrycie
Całun Turyński to lniane płótno o długości ponad czterech metrów, przechowywane w katedrze św. Jana Chrzciciela w Turynie. Widnieje na nim niezwykle delikatne, żółtobrunatne odbicie postaci nagiego mężczyzny, noszącego ślady ran odpowiadających opisom biczowania i ukrzyżowania. Nowoczesna historia badań nad całunem rozpoczęła się w 1898 roku, kiedy to włoski fotograf amator, Secondo Pia, wykonał pierwsze oficjalne zdjęcia tkaniny. Podczas wywoływania klisz w ciemni dokonał zdumiewającego odkrycia: okazało się, że obraz na całunie zachowuje się jak negatyw fotograficzny. Dopiero na negatywie kliszy ukazał się wyraźny, trójwymiarowy i realistyczny wizerunek ludzkiej twarzy oraz ciała.
Przełomowym momentem w badaniach naukowych okazał się rok 1988. Wówczas to Kościół rzymskokatolicki wyraził zgodę na pobranie próbek płótna do datowania metodą radiowęglową (C14). Zadanie to powierzono niezależnie trzem prestiżowym laboratoriom badawczym: Uniwersytetowi w Oksfordzie, Politechnice w Zurychu oraz Uniwersytetowi w Arizonie. 13 października 1988 roku kardynał Anastasio Ballestrero oficjalnie ogłosił wyniki tych analiz. Wszystkie trzy laboratoria zgodnie datowały powstanie tkaniny na okres między 1260 a 1390 rokiem naszej ery. Wyniki te wskazywały bezpośrednio, że całun jest dziełem średniowiecznym, powstałym w czasach, z których pochodzą pierwsze udokumentowane wzmianki o jego istnieniu we Francji.
Powiązanie z Pismem
Badanie Całunu Turyńskiego nieodłącznie wiąże się z biblijnymi relacjami o pogrzebie Mesjasza. Ewangelia według Jana szczegółowo opisuje moment, w którym Józef z Arymatei oraz Nikodem przygotowywali ciało Jeszui do złożenia w grobie, używając do tego czystych płócien oraz wonnych olejków. Ewangelista wspomina o prześcieradłach oraz o chustce, która znajdowała się na głowie Zbawiciela:
„Przyszedł też Nikodem, który przedtem przyszedł w nocy do Jezusa, niosąc około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Wzięli więc ciało Jezusa i owinęli je w płótna z tymi wonnościami, zgodnie z żydowskim zwyczajem grzebania zmarłych.” — J 19,39-40 (UBG)
Dla badaczy Biblii kluczowym szczegółem jest również opis zastany przez apostołów Piotra i Jana w pustym grobie w poranek zmartwychwstania. Pismo Święte wspomina o rozdzieleniu płócien od chusty, która leżała osobno:
„Przyszedł też Szymon Piotr, idąc za nim. Wszedł do grobowca i zobaczył leżące płótna; I chustę, która była na jego głowie, położoną nie z płótnami, ale zwiniętą osobno na jednym miejscu.” — J 20,6-7 (UBG)
Zwolennicy autentyczności Całunu Turyńskiego próbują dopasować te opisy do struktury tkaniny z Turynu. Krytycy natomiast zauważają, że żydowski pochówek opisany w Ewangelii Jana zakładał użycie wielu opasek i osobnej chusty na twarz, co trudno pogodzić z koncepcją jednego długiego płótna, które owijałoby całe ciało od stóp do głowy i z powrotem, pozostawiając jednolity odcisk twarzy.
Co pewne, a co dyskutowane
Wokół Całunu Turyńskiego narosło wiele teorii, jednak rzetelne podejście wymaga oddzielenia faktów od hipotez. Konsensus naukowy oparty na badaniach radiowęglowych z 1988 roku uznaje tkaninę za średniowieczną. Choć opublikowane w prestiżowym czasopiśmie „Nature” wyniki były wielokrotnie atakowane przez zwolenników autentyczności relikwii, żadna z alternatywnych teorii nie zyskała powszechnego uznania w świecie nauki.
Wśród prób podważenia datowania radiowęglowego pojawiła się hipoteza „niewidzialnego cerowania”. Sugerowano w niej, że próbki pobrane do analizy pochodziły z obszaru, który w średniowieczu został zrekonstruowany przez zakonnice po pożarze. Hipoteza ta została jednak kategorycznie odrzucona przez wybitną ekspertkę od tkanin historycznych, Mechthild Flury-Lemberg, która badając strukturę całunu nie znalazła żadnych śladów takich napraw. Inna próba obalenia wyników z 1988 roku opiera się na badaniu WAXS (szerokokątowe rozpraszanie promieni rentgenowskich) przeprowadzonym w 2022 roku przez De Caro i Fantiego, które rzekomo sugeruje wiek tkaniny na około 2000 lat. Metoda ta pozostaje jednak eksperymentalna, nie została zwalidowana przez szerokie środowisko naukowe i jest powszechnie kwestionowana przez archeologów i fizyków.
Znaczenie
Z perspektywy wiary opartej wyłącznie na Słowie Bożym (sola scriptura), autentyczność Całunu Turyńskiego nie ma wpływu na zbawienie ani na prawdziwość Ewangelii. Jahwe (PAN) objawił nam swoją wolę i historię odkupienia na kartach Pisma Świętego, a nie za pośrednictwem materialnych wizerunków czy relikwii. Biblia wielokrotnie przestrzega przed opieraniem wiary na rzeczach widzialnych i tworzeniem przedmiotów kultu.
Historia sporów wokół Całunu uczy nas, jak łatwo ludzka tradycja potrafi zdominować poszukiwanie prawdy. Choć wizerunek na płótnie do dziś budzi emocje i prowokuje pytania o technologię jego powstania w średniowieczu, nasza wiara w zmartwychwstanie Jeszui (Jezusa) opiera się na świadectwie natchnionego Słowa i świadectwie Ducha Świętego, a nie na tajemniczych płótnach przechowywanych w ludzkich świątyniach.