W XII wieku pewien mnich uznał, że pergamin z siedmiusetletnim tekstem greckiej Biblii nadaje się do ponownego użycia. Wyskrobał litery, wygładził kartę i przepisał na niej kazania syryjskiego kaznodziei. Skąd więc wiadomo dziś, że pod spodem był Nowy Testament – i jak udało się odczytać coś, co świadomie usunięto na długo przed wynalezieniem jakiejkolwiek nowoczesnej techniki obrazowania? Odpowiedź kryje się w jednym z najbardziej niezwykłych rękopisów przechowywanych w Paryżu.

Czym jest to „odkrycie”
Kodeks Efraema (Codex Ephraemi Rescriptus, oznaczany jako C lub 04) to grecki rękopis biblijny na pergaminie, spisany najprawdopodobniej w pierwszej połowie V wieku n.e. Zalicza się go do czterech wielkich kodeksów uncjalnych – obok Synaickiego, Watykańskiego i Aleksandryjskiego – czyli najstarszych, niemal kompletnych niegdyś rękopisów greckiej Biblii. Karta ma wymiary ok. 33 na 27 cm, a z pierwotnego kodeksu przetrwało 209 kart: 64 ze Starego Testamentu (fragmenty zaledwie sześciu ksiąg – Hioba, Przysłów, Koheleta, Pieśni nad Pieśniami, Mądrości i Syracha) oraz 145 z Nowego Testamentu, z fragmentami niemal wszystkich ksiąg poza 2 Listem do Tesaloniczan i 2 Listem Jana. Tekst zapisano pismem uncjalnym, bez odstępów między wyrazami (scriptio continua), w jednej kolumnie na stronę.
Nazwa „rescriptus” („nadpisany”) odnosi się do tego, co stało się z kodeksem w XII wieku: skryba zeskrobał (niedokładnie) pierwotny tekst biblijny i na tym samym pergaminie zapisał grecki przekład 38 traktatów i kazań Efrema Syryjczyka, poważanego pisarza Kościoła syryjskiego z IV wieku. Takie powtórne wykorzystanie drogiego materiału pisarskiego – jeden kawałek pergaminu to skóra jednego zwierzęcia – było w średniowieczu praktyką powszechną; rękopisy tego typu nazywa się palimpsestami, od greckiego słowa oznaczającego „zeskrobany ponownie”. Skrobanie nigdy nie było jednak doskonałe: pod nowym tekstem pozostawały ślady starożytnego atramentu żelazowo-galusowego.
Losy kodeksu po powstaniu są dobrze udokumentowane. Po upadku Konstantynopola w 1453 roku rękopis trafił z uchodźcami do Włoch, gdzie należał do kardynała Niccolò Ridolfiego (zm. 1550). Później – najpewniej za pośrednictwem Piera Strozziego – znalazł się w zbiorach Katarzyny Medycejskiej, która przywiozła go do Francji. Stamtąd trafił do biblioteki królewskiej, a obecnie jest przechowywany w Bibliotece Narodowej Francji w Paryżu, pod sygnaturą Grec 9.
Odczytanie zatartego tekstu spod kazań Efrema zajęło uczonym stulecia. Pierwsze próby podejmował już w XVIII wieku Johann Jakob Wettstein, ale dopiero młody niemiecki filolog Konstantin von Tischendorf (ten sam, który później odnalazł Kodeks Synaicki) między 1840 a 1843 rokiem przepisał większość dolnego tekstu – w znacznej mierze gołym okiem i przy pomocy szkła powiększającego. Nowy Testament wydał drukiem w 1843 roku, Stary Testament – w 1845. Wcześniej, w latach 1834–1835, bibliotekarze zastosowali na kartach odczynnik chemiczny (nalewkę Giobertaʼa, opartą na żelazocyjanku potasu i kwasie solnym), który reagował z żelazem w starym atramencie i dawał niebieskawy osad ułatwiający odczyt. Metoda pomogła w transkrypcji, ale trwale przyciemniła i poplamiła część kart – dziś ocenia się ją krytycznie. W XXI wieku BNF wraz z Instytutem Badań i Historii Tekstów (IRHT) zastosowała obrazowanie multispektralne (UV, światło widzialne, podczerwień), które pozwala odczytywać zanikły tekst bez ingerencji chemicznej.
Powiązanie z Pismem
Wśród ocalałych fragmentów Nowego Testamentu w Kodeksie Efraema znajduje się początek Ewangelii Jana – dokładnie wersety 1,1–3, po których następuje luka aż do wersetu 1,41. To właśnie w tych trzech pierwszych zdaniach ewangelista przedstawia Słowo (gr. Logos) jako istniejące od początku i będące Bogiem: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo” (J 1,1 UBG), a zaraz potem dodaje: „Wszystko przez nie się stało, a bez niego nic się nie stało, co się stało” (J 1,3 UBG). Właśnie ten fragment – filar nowotestamentowej nauki o Chrystusie jako odwiecznym Słowie – przetrwał w rękopisie sprzed około szesnastu stuleci, mimo że został fizycznie starty z karty i nadpisany innym tekstem.
Jest w tym pewna wymowna zbieżność. Autorzy biblijni podkreślają, że słowo Boże ma trwałość niezależną od nośnika: „Trawa usycha, kwiat więdnie, ale słowo naszego Boga trwa na wieki” (Iz 40,8 UBG), a apostoł Piotr powtarza tę myśl niemal dosłownie: „Lecz słowo Pana trwa na wieki. A jest to słowo, które zostało wam zwiastowane” (1 P 1,25 UBG). Kodeks Efraema nie jest „dowodem” na prawdziwość tych słów w sensie teologicznym – to zwykły, materialny rękopis, który uległ zniszczeniu jak każdy inny pergamin. Ale fakt, że tekst dało się odtworzyć spod warstwy średniowiecznego pisma, dobrze ilustruje odporność tradycji tekstowej: skrobanie kart nie usunęło przekazu na tyle skutecznie, by uczeni sprzed niespełna dwustu lat nie mogli go odczytać.
Co pewne, a co dyskutowane
Poza sporem pozostaje tożsamość i historia samego przedmiotu: to realny, badany od ponad 250 lat rękopis, przechowywany dziś w Paryżu pod konkretną sygnaturą, z udokumentowaną drogą od Konstantynopola przez Florencję do Francji. Nie budzi wątpliwości fakt nadpisania go w XII wieku tekstami Efrema Syryjczyka ani to, że Tischendorf jako pierwszy opublikował pełną transkrypcję dolnego tekstu w latach 1843–1845 (poprawki ogłosił w 1958–1959 r. Robert W. Lyon – rzecz normalna przy transkrypcji bez nowoczesnych technik obrazowania).
- Dokładna data powstania – popularne opracowania podają przedział „ok. 425–450”, ale paleograf Peter M. Head zwraca uwagę, że dowody pozwalają bezpiecznie mówić jedynie o „V wieku” bez węższego zawężenia; precyzyjniejsze daty bywają nadinterpretacją.
- Miejsce powstania – nieznane. Tischendorf przypuszczał Egipt, inni badacze wskazywali raczej Konstantynopol; żadna hipoteza nie ma rozstrzygających dowodów.
- Liczba skrybów – Tischendorf mówił o dwóch kopistach (osobno dla ST i NT); część późniejszych badań sugerowała udział trzeciego pisarza, ale nie jest to ustalone jednoznacznie.
- Charakter tekstu – bywa upraszczająco opisywany jako jednorodnie „aleksandryjski”. Faktycznie powinowactwa różnią się między księgami: bliżej bizantyjskiego w Mateuszu, słabo aleksandryjski w Marku, wyraźnie aleksandryjski w Janie (ok. 80% zgodności z Nestle-Alandem). U Kurta Alanda zaliczany do kategorii II – sporo wczesnego tekstu, ale z wpływami późniejszych tradycji.
- Obecność Mk 16,9-20 i J 7,53–8,11 – zakończenie Marka rzeczywiście jest w kodeksie (na zachowanej karcie), choć bywało to opisywane niejasno. Perykopa o kobiecie przyłapanej na cudzołóstwie (J 7,53–8,11) najprawdopodobniej nigdy w tym rękopisie nie występowała – wniosek z rachunku miejsca na zaginionych kartach, więc mówi się o tym ostrożnie, jako o „wysoce prawdopodobnym”, nie pewnym fakcie.
Osobny spór dotyczy konserwacji: zastosowanie w latach 30. XIX wieku odczynnika chemicznego, choć umożliwiło pierwsze odczytanie tekstu, dziś oceniane jest krytycznie – nowoczesne obrazowanie multispektralne pozwala odczytywać podobne palimpsesty bez ryzyka trwałego uszkodzenia karty.
Znaczenie
Kodeks Efraema ma wartość na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, jako świadek tekstu Nowego Testamentu sprzed ok. szesnastu wieków – wraz z kodeksami Synaickim, Watykańskim i Aleksandryjskim – jest regularnie cytowany w aparacie krytycznym współczesnych wydań greckiego Nowego Testamentu (Nestle-Aland, UBS). Dzięki niemu badacze mogą prześledzić, jak stabilny lub zróżnicowany był tekst poszczególnych ksiąg już w V wieku, zanim powstały późniejsze, bizantyjskie kopie, na których oparto większość średniowiecznych rękopisów.
Po drugie, sama historia kodeksu – zniszczonego, nadpisanego, a potem częściowo odzyskanego dzięki żmudnej pracy filologicznej – pokazuje mechanizm, przez który w ogóle dotarły do nas starożytne teksty. Pergamin był drogi, a instytucje kościelne średniowiecza niekoniecznie przywiązywały wagę do zachowania konkretnego egzemplarza Pisma, skoro miały pod ręką inne kopie. To, że tekst dało się jednak odtworzyć – najpierw metodą chemiczną w XIX wieku, potem cyfrowo w XXI – jest zasługą zarówno przypadku (niedokładnego skrobania kart), jak i determinacji kolejnych pokoleń filologów. Kodeks nie „dowodzi” w sensie apologetycznym boskiego pochodzenia Biblii, ale pokazuje, jak w praktyce wyglądał przekaz tekstu na przestrzeni wieków i dlaczego drobiazgowa praca nad rękopisami wciąż ma znaczenie.
Źródła
- Wikipedia (EN), Codex Ephraemi Rescriptus – opis, dane fizyczne, historia: en.wikipedia.org/wiki/Codex_Ephraemi_Rescriptus
- Bible Researcher (M. Marlowe), Codex Ephraemi Syri Rescriptus (C, 04) – tekst, luki, charakter tekstowy: bible-researcher.com/codex-c.html
- Evangelical Textual Criticism (wpis P. M. Heada), Wikipedia is still bad: Notes on Codex Ephraemi Rescriptus – krytyczne uwagi o datowaniu, liczbie skrybów, Mk 16,9-20: evangelicaltextualcriticism.blogspot.com
- Bibliothèque nationale de France / Biblissima, katalog rękopisu Grec 9: portail.biblissima.fr
- Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), Jana 1,1.3; Izajasza 40,8; 1 Piotra 1,25.