Kodeks Leningradzki (B19A)

Kodeks Leningradzki (B19A)

Otwierasz naukowe wydanie Biblii hebrajskiej albo sięgasz po przekład taki jak Uwspółcześniona Biblia Gdańska – i nie zastanawiasz się, skąd tłumacze wzięli dokładny hebrajski tekst Starego Testamentu. Odpowiedź prowadzi do jednego rękopisu, spisanego ręką jednego pisarza ponad tysiąc lat temu w Kairze, a dziś przechowywanego w Petersburgu. Dlaczego najważniejszy rękopis Biblii hebrajskiej nosi w nazwie rosyjskie miasto, skoro powstał w Egipcie? I co sprawia, że właśnie ten, a nie starszy egzemplarz, stał się podstawą wszystkich współczesnych wydań krytycznych?

Kodeks Leningradzki (B19A)
Public domain, via Wikimedia Commons

Czym jest to „odkrycie”

Kodeks Leningradzki (łac. Codex Leningradensis, sygn. Firkowicz B 19 A, stąd skrót „B19A”) to najstarszy zachowany kompletny rękopis całej Biblii hebrajskiej w tradycji masoreckiej. Nie jest to znalezisko wykopane z ziemi – to rękopis, który nieprzerwanie przetrwał w rękach kolejnych właścicieli i bibliotek, dlatego jego historię da się prześledzić z dużą precyzją.

Kolofon, czyli nota kończąca dzieło, informuje, że kodeks ukończono w miesiącu ijar w Kairze (starym Fustacie) – co według większości przeliczeń kalendarza żydowskiego odpowiada 1008 rokowi n.e. (część badaczy wskazuje na 1009 r.). Spisał go pisarz Samuel ben Jaakow, co było wyjątkiem: zwykle spółgłoski, wokalizację i masorę (aparat krytyczny strzegący poprawności tekstu) wykonywali osobni specjaliści, a on wykonał wszystkie te elementy własnoręcznie. Kolofon zaznacza też, że tekst zweryfikowano według egzemplarzy z tradycji Aarona ben Aszera – najsłynniejszego masorety z Tyberiady, twórcy systemu wokalizacji używanego do dziś.

Fundatorem kodeksu był, według not własnościowych, Meworach ben Josef ha-Kohen – najprawdopodobniej Karaita, podczas gdy sam pisarz był raczej Rabbanitą. To znamienne: obie strony ówczesnego sporu karaimsko-rabinicznego ceniły tę samą precyzję tekstu i korzystały z usług tych samych skrybów.

Fizycznie kodeks to 491 kart grubego pergaminu (ok. 982 stron), każda o wymiarach około 30 na 27 cm, z tekstem w trzech kolumnach (a w księgach poetyckich – Hioba, Psalmach i Przysłowiach – w dwóch). Zawiera zdobione „strony dywanowe” z geometrycznymi wzorami tworzonymi mikroskopijnym pismem masoreckim oraz poematy skrybów na ostatnich kartach.

Losy rękopisu są częściowo udokumentowane: notatka z 1134 r. odnotowuje jego sprzedaż w Fustacie. Później trafił w ręce Abrahama Firkowicza (1786–1874), karaimskiego kolekcjonera z Krymu, który nie zostawił wzmianki, skąd dokładnie go pozyskał. Firkowicz przewiózł zbiory do Odessy w 1838 r., a stamtąd trafiły do Cesarskiej Biblioteki Publicznej w Petersburgu – instytucji noszącej w epoce sowieckiej nazwę Leningradzka Biblioteka Publiczna, stąd nazwa kodeksu. Dziś rękopis znajduje się w Rosyjskiej Bibliotece Narodowej w Petersburgu.

Powiązanie z Pismem

Kodeks Leningradzki nie dokumentuje jednego wydarzenia biblijnego – dokumentuje sam tekst Pisma, od pierwszego wersetu Księgi Rodzaju po ostatni werset Kronik. Na samym początku Tory znajduje się zdanie znane każdemu czytelnikowi Biblii: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (Rdz 1,1 UBG). Litery, które dziś czytamy w druku, są – jak wykazują porównania – w ogromnej większości identyczne z tymi, które Samuel ben Jaakow wykaligrafował ponad tysiąc lat temu.

Masoreci, tacy jak rodzina ben Aszera, wprowadzili system znaków samogłoskowych i akcentów kantylacyjnych, by zabezpieczyć poprawną wymowę tekstu wcześniej zapisywanego wyłącznie spółgłoskami. Dzięki temu zachowały się subtelności, które inaczej mogłyby się zatrzeć – np. dokładna wokalizacja wyznania wiary Izraela: „Słuchaj, Izraelu! Pan, nasz Bóg, Pan jest jeden” (Pwt 6,4 UBG). W takich miejscach masoreci konsekwentnie zapisywali spółgłoski imienia Boga (JHWH), lecz podkładali pod nie samogłoski czytane jako „Adonaj” – stąd w tłumaczeniach, także w UBG, imię własne Jahwe (PAN) oddawane jest zwykle jako „Pan” pisane wielką literą. Ten mechanizm, zwany qere perpetuum, jest namacalnym śladem troski masoretów o dokładność tekstu.

Sami skrybowie byli przekonani, że strzegą czegoś trwalszego niż pergamin. Echo tej idei brzmi w słowach: „Trawa usycha, kwiat więdnie, ale słowo naszego Boga trwa na wieki” (Iz 40,8 UBG) oraz „Na wieki, o Panie, twoje słowo trwa w niebie” (Ps 119,89 UBG). Aparat masorecki zawiera skrupulatne liczenie liter, słów i wersetów każdej księgi, tak by najmniejsza pomyłka kopisty rzucała się w oczy kolejnemu czytelnikowi.

Co pewne, a co dyskutowane

  • Pewne: istnienie, lokalizacja (Rosyjska Biblioteka Narodowa, sygn. Firkowicz B 19 A) i podstawowe dane kolofonu (miejsce – Kair/Fustat, pisarz – Samuel ben Jaakow) są potwierdzone niezależnie przez katalogi biblioteczne, analizy paleograficzne i liczne opracowania naukowe (m.in. prace Kim Phillips z Cambridge, wydania krytyczne Biblii hebrajskiej).
  • Dyskutowane – dokładna data roczna: przeliczenie żydowskiej daty z kolofonu (miesiąc ijar) na kalendarz gregoriański daje w zależności od metody 1008 lub 1009 r. n.e. – różnica wynika z niejednoznaczności konwersji, a nie z wątpliwości co do autentyczności samego zapisu.
  • Dyskutowane – proweniencja u Firkowicza: Firkowicz zgłaszał zastrzeżenia badaczy wobec niektórych swoich innych znalezisk (np. inskrypcji nagrobnych ze sztucznie zawyżonym datowaniem). W przypadku Kodeksu Leningradzkiego nie ma dowodów fałszerstwa – kwestionowany jest tylko brak informacji, skąd rękopis do niego trafił.
  • Dyskutowane – relacja do „czystej” tradycji ben Aszera: kolofon deklaruje wierność systemowi Aarona ben Aszera, ale – w odróżnieniu od Kodeksu z Aleppo – nie ma dowodu, że sam ben Asher widział ten egzemplarz. Badacze masory (m.in. Israel Jeivin) wskazują drobne niespójności między tekstem spółgłoskowym a notami masoreckimi.
  • Ważne rozróżnienie: Kodeksu Leningradzkiego nie należy mylić z Kodeksem Kairskim (Codex Cairensis, 895 r.) – starszym, ale obejmującym wyłącznie Księgi Prorockie i przypisywanym innemu członkowi rodziny ben Aszera. To, że Kodeks Leningradzki powstał w Kairze, bywa mylone z odrębnym zabytkiem noszącym to miasto w nazwie.
  • Dyskutowane – los Kodeksu z Aleppo: starszy (ok. 920–930 r.) i w warstwie spółgłoskowej uznawany przez część badaczy za nieco dokładniejszy Kodeks z Aleppo został poważnie uszkodzony w antyżydowskich zamieszkach w grudniu 1947 r. – z ok. 487 kart zachowało się 294, a niemal cała Tora zaginęła. Spór, czy brakujące karty spłonęły czy zostały ukryte, trwa do dziś (dwie odnalazły się w 1982 i 2007 r.). To ten ubytek sprawił, że praktyczną podstawą nauki stał się kompletny, choć nieco młodszy, Kodeks Leningradzki.

Znaczenie

Kodeks Leningradzki jest dziś podstawą tekstową niemal wszystkich naukowych wydań Biblii hebrajskiej używanych przez badaczy i tłumaczy na całym świecie. Od trzeciego wydania Biblia Hebraica Rudolfa Kittela (1937 r.), przez Biblia Hebraica Stuttgartensia (BHS, 1977 r.) aż po wciąż powstającą Biblia Hebraica Quinta (BHQ) – wszystkie te edycje odtwarzają tekst zapisany w tym rękopisie, litera po literze, wraz z jego masoreckim aparatem krytycznym.

Ponieważ starszy i częściowo uznawany za dokładniejszy Kodeks z Aleppo utracił większość Tory, to Kodeks Leningradzki wypełnia tę lukę – naukowcy rekonstruujący brakujące fragmenty Aleppo posiłkują się jego tekstem. Dzięki cyfrowej transkrypcji Westminster Leningrad Codex (rozwijanej przez ośrodek J. Alana Grovesa z pierwotnego tekstu Michigan-Claremont) tekst kodeksu jest dostępny bezpłatnie i zasila większość współczesnego oprogramowania biblijnego.

Znaczenie kodeksu nie polega na tym, że „udowadnia” prawdziwość treści biblijnych – to rękopis średniowieczny, powstały ponad tysiąc lat po spisaniu większości ksiąg Starego Testamentu. Jego wartość jest inna: pokazuje z dużą precyzją, jak dokładnie tekst hebrajski był przekazywany przez pokolenia skrybów i masoretów, którzy traktowali liczenie liter i wersetów jako świętą powinność. Dla czytelnika sięgającego po polski przekład taki jak UBG oznacza to, że stojący za nim hebrajski oryginał można prześledzić aż do konkretnego, datowanego i wciąż istniejącego egzemplarza.

Źródła