Tofet w Kartaginie a biblijny „molk”

Tofet w Kartaginie a biblijny „molk"

Na przedmieściach starożytnej Kartaginy, w dzielnicy dziś nazywanej Salammbô, archeolodzy odsłonili jedno z najbardziej spornych stanowisk basenu Morza Śródziemnego: rozległe pole popielnic z prochami spalonych niemowląt i zwierząt, użytkowane przez blisko sześć stuleci. Część dedykacji zapisano fenickim słowem mlk (molk) — tym samym rdzeniem, który w Biblii hebrajskiej stoi za zakazaną „ofiarą dla Molocha”. Czy odkryto tu materialny ślad praktyki, którą prorocy nazywali obrzydliwością „doliny syna Hinnom”? Wśród badaczy nie ma zgody — i właśnie dlatego warto uczciwie pokazać obie strony sporu.

Tofet w Kartaginie a biblijny „molk"
Fot. GIRAUD Patrick, CC BY-SA 2.5, via Wikimedia Commons

Czym jest to „odkrycie”

Stanowisko odkryto w grudniu 1921 r. Dwaj francuscy urzędnicy z Tunisu — François Icard i Paul Gielly — trafili na trop dzięki tzw. „steli kapłana”: wapiennemu zabytkowi z postacią dorosłego niosącego małe dziecko. Wykupili teren i rozpoczęli wykopaliska. Miejsce nazwano „tofet z Salammbô” — nazwa dzielnicy pochodzi od powieści Gustave’a Flauberta, a sam termin „tofet” archeolodzy zapożyczyli wprost z Biblii i przenieśli na fenickie sanktuaria (sami Kartagińczycy tak go nie nazywali).

Najbardziej systematyczne badania przeprowadziła w latach 1976-1979 amerykańska ekspedycja ASOR pod kierunkiem Lawrence’a Stagera — i to głównie na wydobytym wtedy materiale opiera się dzisiejszy spór. Skala jest ogromna: szacuje się ponad 20 000 popielnic oraz ponad 6 000 kamiennych stel wotywnych. Datowanie obejmuje okres mniej więcej od VIII w. p.n.e. (ok. 730 r.) aż po zburzenie Kartaginy przez Rzym w 146 r. p.n.e.

W urnach znajdowano skremowane szczątki noworodków i bardzo małych dzieci, niekiedy złożone razem z kośćmi młodych jagniąt lub koźląt. Stele niosą dedykacje dla dwóch bóstw: Baal-Hammona oraz bogini Tanit (ta druga szczególnie w Kartaginie). Powracającym słowem inskrypcji jest mlk, a język formuł wskazuje na logikę ślubu (ndr): ktoś zobowiązywał się wobec bóstwa i — gdy prośba została spełniona — musiał ślub wypełnić. Podobne „tofety” znane są też z innych fenickich osad zachodnich (Motja, Tharros, Sulcis, Hadrumetum).

Powiązanie z Pismem

Nazwa całego stanowiska jest biblijna. „Tofet” to w Piśmie miejsce w dolinie syna Hinnom (Ge-Hinnom, późniejsza „gehenna”) pod Jerozolimą, gdzie składano dzieci w ofierze. Bóg Izraela — Jahwe (PAN) — potępia to jednoznacznie. Prawo Mojżeszowe zakazuje wprost:

„Nie pozwalaj żadnemu z twoich potomków przejść przez ogień dla Molocha, abyś nie bezcześcił imienia twego Boga. Ja jestem Pan” (Kpł 18,21, UBG).

Prorok Jeremiasz opisuje to samo miejsce i tę samą praktykę jako coś, czego Bóg nigdy nie nakazał:

„Ponadto zbudowali wyżyny Tofet, która jest w dolinie syna Hinnom, aby palić swoich synów i swoje córki w ogniu, czego nie nakazałem i co nie przyszło mi nawet na myśl” (Jr 7,31, UBG).

A gdy król Jozjasz przeprowadzał reformę religijną, jego pierwszym celem było zbezczeszczenie właśnie tego miejsca: „Splugawił również Tofet, które było w dolinie syna Hinnom, aby nikt więcej nie przeprowadził swego syna ani córki przez ogień ku czci Molocha” (2 Krl 23,10, UBG).

Tu pojawia się drugie, subtelniejsze powiązanie — językowe. W 1935 r. niemiecki uczony Otto Eissfeldt opublikował pracę Molk als Opferbegriff im Punischen und Hebräischen und das Ende des Gottes Moloch („Molk jako pojęcie ofiarnicze… i koniec boga Molocha”). Na podstawie punickich inskrypcji dowodził, że mlk nie jest imieniem bóstwa, lecz nazwą typu ofiary: mlk 'mr to „ofiara-molk z jagnięcia”, a mlk 'dm — „ofiara-molk z człowieka”. Jeśli Eissfeldt ma rację, biblijne zdanie „przeprowadzić przez ogień dla Molocha” można by czytać raczej jako „złożyć jako ofiarę-molk” niż „dla boga imieniem Moloch”. Nie zmienia to oceny moralnej — Pismo tak samo zakazuje palenia dzieci — lecz przenosi akcent z tajemniczego bóstwa na sam rytuał. Warto dodać, że teza Eissfeldta jest do dziś dyskutowana: część biblistów utrzymuje, że Moloch to jednak realne bóstwo (spokrewnione z ammonickim Milkomem; UBG oddaje je jako „Moloch” także w 1 Krl 11,7).

Uwaga kluczowa: w samej dolinie Hinnom ani nigdzie w ziemi Izraela nie odkryto pola popielnic z ofiarami. Materialne cmentarzyska tego typu leżą na fenickim zachodzie. Kartagiński tofet jest więc dla czytelnika Biblii nie „dowodem” na ofiary w Jerozolimie, lecz oknem na kananejsko-fenicki świat kultu, który otaczał Izrael i wciąż go kusił.

Co pewne, a co dyskutowane

Ustalenia o szerokim konsensusie:

  • Stanowisko istnieje i jest ogromne: tysiące popielnic ze skremowanymi szczątkami niemowląt i zwierząt oraz tysiące stel wotywnych dla Baal-Hammona i Tanit.
  • Inskrypcje zawierają termin mlk oraz formuły ślubu — to nie jest przedmiotem sporu.
  • Autorzy antyczni oskarżali Kartaginę o składanie dzieci w ofierze: Diodor Sycylijski (20,14) opisuje spiżowy posąg Kronosa, z którego dzieci miały staczać się w ogień (podaje 500 ofiar w kryzysie 310 r. p.n.e.); podobnie Kleitarchos, Plutarch i chrześcijański pisarz Tertulian (Apologetyk 9). To świadectwa realne, lecz spisane przez wrogów i obcych — bywają retoryczne i mogły wyolbrzymiać (obraz staczającego się posągu uchodzi za literacką przesadę).

Kwestia realnie sporna — czym był tofet:

  • Interpretacja ofiarnicza. Lawrence Stager, Joseph Greene, Patricia Smith i Gal Avishai (Antiquity 85, 2011; oraz odpowiedź w Antiquity 87, 2013) argumentują, że wiek zmarłych rozkłada się nie wokół płodów, lecz wokół 1-1,5 miesiąca życia (a więc po urodzeniu), oraz że kremacja kurczy kości i zęby — przez co noworodki bywają błędnie brane za płody. Paolo Xella, Josephine Quinn, Valentina Melchiorri i Peter van Dommelen (Phoenician Bones of Contention, Antiquity 87, 2013) dokładają argument z całości danych: zbieżność tekstów antycznych, inskrypcji, logiki ślubu i zwierzęcych „zastępników” (mlk 'mr) najlepiej tłumaczy się rytuałem.
  • Interpretacja cmentarna. Jeffrey Schwartz z zespołem (PLOS ONE, 2010; Antiquity 86, 2012), a wcześniej włoski uczony Sabatino Moscati, twierdzą, że tofet był cmentarzem dla dzieci zmarłych tuż przed narodzinami lub wkrótce po nich — niezależnie od przyczyny. Na próbie 348 urn (ok. 540 osobników) znaleźli znaczny odsetek szczątków prenatalnych (ok. 20%), a rozkład wieku zbliżony do naturalnej śmiertelności okołoporodowej; deklarują, że uwzględnili skurcz kości w kremacji (dodając do pomiarów nawet 25%) i wynik się utrzymał.

Sednem sporu jest więc metoda: jak dokładnie oszacować wiek spalonego niemowlęcia i jak silnie ogień zniekształca kości i zęby. Spór ten pozostaje nierozstrzygnięty — i dotyczy interpretacji znalezisk w Kartaginie, a nie tego, czy Biblia zakazuje ofiar z dzieci.

Znaczenie

Dla czytelnika Pisma trzeba rozdzielić dwie rzeczy. Po pierwsze: Biblia nie pozostawia wątpliwości. Składanie dzieci w ofierze jest w niej nazwane obrzydliwością i zakazane pod karą śmierci (Kpł 18,21; 20,2-5), a prorocy piętnują je jako grzech, który sprowadził sąd na Judę (Jr 7,31; 32,35). Tego żaden spór archeologiczny nie podważa.

Po drugie: kartagiński tofet nie jest „dowodem na Biblię” ani jej nie potrzebuje. Jego wartość jest inna. To najbogatszy zachowany zapis fenicko-kananejskiej religii, z tego samego kręgu kulturowego, w którym żył Izrael — materialny kontekst dla tego, co potępiali prorocy. Nawet ostrożniejsza, „cmentarna” lektura potwierdza istnienie sakralnego miejsca pochówku niemowląt związanego z kultem Baal-Hammona i Tanit. Spostrzeżenie Eissfeldta o słowie mlk nie osłabia zaś biblijnego przesłania, lecz je wyostrza: czy tłumaczymy „dla Molocha”, czy „jako ofiarę-molk”, Słowo tak samo zakazuje przeprowadzania dzieci przez ogień.

Najuczciwsza postawa to unikać dwóch skrajności — triumfalnego „archeologia udowodniła Biblię” i lekceważącego „to tylko cmentarz”. Potępienie ofiar z dzieci jest w Piśmie jednoznaczne; szczegóły interpretacji kartagińskich urn pozostają przedmiotem otwartej debaty. Wartością odkrycia jest kontekst, nie wyrok.

Źródła

  • „Carthage tophet” — Wikipedia (en.wikipedia.org/wiki/Carthage_tophet): historia odkrycia (1921), wykopaliska ASOR/Stagera 1976-1979, skala (ponad 20 000 urn, 6 000 stel), datowanie i zarys sporu.
  • Biblical Archaeology Society, „Did the Carthaginians Really Practice Infant Sacrifice?” (biblicalarchaeology.org) — przystępne omówienie obu stanowisk oraz danych osteologicznych.
  • P. Xella, J. Quinn, V. Melchiorri, P. van Dommelen, „Phoenician Bones of Contention”, Antiquity 87 (2013): 1199-1207 — argumentacja za interpretacją ofiarniczą (teksty, epigrafika, logika ślubu).
  • P. Smith, G. Avishai, J. A. Greene, L. E. Stager, „Aging cremated infants: the problem of sacrifice at the Tophet of Carthage”, Antiquity 85 (2011): 859-874 — analiza wieku zmarłych i skurczu kości w kremacji.
  • J. H. Schwartz i in., „Skeletal Remains from Punic Carthage Do Not Support Systematic Sacrifice of Infants”, PLOS ONE (2010) — teza cmentarna, próba 348 urn/540 osobników.
  • O. Eissfeldt, Molk als Opferbegriff im Punischen und Hebräischen und das Ende des Gottes Moloch (Halle 1935) — teza, że mlk to termin ofiarniczy, nie imię bóstwa.
  • „Molekh: The Sacrifice of Babies” — TheTorah.com: biblijny Moloch, dolina Ben-Hinnom i dyskusja, czy to bóstwo, czy typ ofiary.
  • Źródła antyczne (zestawienie: roger-pearse.com): Diodor Sycylijski 20,14; Kleitarchos; Plutarch, O przesądzie 13; Tertulian, Apologetyk 9.
  • Cytaty biblijne: UBG, Kpł 18,21; Kpł 20,2-3; 1 Krl 11,7; 2 Krl 23,10; Jr 7,31; Jr 32,35.