Papirus P45 (Chester Beatty I) — Ewangelie i Dzieje

Papirus P45 (Chester Beatty I) — Ewangelie i Dzieje

Na początku lat 30. XX wieku w Egipcie na rynek antykwaryczny trafiła paczka poszarpanych kart papirusowych, których pochodzenia nikt wtedy dokładnie nie zapisał. Kim był skryba, który zdecydował się związać w jednym tomie aż cztery Ewangelie i Dzieje Apostolskie – na długo zanim Kościół formalnie ustalił kanon Nowego Testamentu? I dlaczego ułożył je w kolejności, jakiej nie zna żadna współczesna Biblia? Odpowiedzi trzeba szukać w trzydziestu zniszczonych kartach, które dziś dzieli ponad tysiąc kilometrów – między Dublinem a Wiedniem.

Papirus P45 (Chester Beatty I) — Ewangelie i Dzieje
Public domain, via Wikimedia Commons

Czym jest to „odkrycie”

Papirus P45, znany też jako Chester Beatty Biblical Papyrus I, to fragment starożytnego kodeksu (książki w dzisiejszym rozumieniu, nie zwoju) spisanego po grecku, który pierwotnie liczył około 220 stron (110 kart) i zawierał cztery Ewangelie oraz Dzieje Apostolskie. Przetrwało jedynie 30 mocno uszkodzonych kart: dwie z Mateusza (fragmenty rozdziałów 20–21 i 25–26), sześć z Marka (4–9 i 11–12), siedem z Łukasza (6–7 i 9–14), dwie z Jana (4–5 i 10–11) oraz aż trzynaście z Dziejów Apostolskich (4–17).

Manuskrypt kupił irlandzko-amerykański przemysłowiec i kolekcjoner Alfred Chester Beatty od egipskiego handlarza starożytnościami – najprawdopodobniej pochodził z rejonu Fajum, choć dokładne miejsce znalezienia nigdy nie zostało udokumentowane archeologicznie. Kolekcję ogłoszono światu w listopadzie 1931 roku, a kompletną edycję naukową opublikował w latach 1933–1958 brytyjski papirolog sir Frederic G. Kenyon w dziele The Chester Beatty Biblical Papyri.

Dziś niemal wszystkie zachowane karty znajdują się w Chester Beatty Library w Dublinie (sygnatura CBL BP I). Wyjątkiem jest jedna karta z fragmentem Mateusza 25,41–26,39, która trafiła do Biblioteki Narodowej Austrii w Wiedniu (Pap. G. 31974) – prawdopodobnie sprzedano ją oddzielnie.

Paleograficznie – na podstawie kroju liter i stylu pisma – Kenyon datował rękopis na pierwszą połowę III wieku n.e., co potwierdzili papirolodzy Wilhelm Schubart i Harold Idris Bell. Ta datacja do dziś funkcjonuje w podręcznikach krytyki tekstu, choć nowsza metodologia każe podchodzić do niej ostrożniej (patrz niżej).

P45 wchodzi w skład szerszej kolekcji papirusów Chester Beatty (obok m.in. P46 z listami Pawła i P47 z Apokalipsą oraz kilku starotestamentowych zwojów Septuaginty). Frederick Fyvie Bruce nazwał całe znalezisko „największym odkryciem rękopisów biblijnych od czasu odnalezienia Kodeksu Synajskiego przez Tischendorfa” – wyprzedza bowiem o ponad sto lat wielkie kodeksy pergaminowe, Watykański i Synajski.

Powiązanie z Pismem

To, co czyni P45 wyjątkowym, to nie pojedynczy fragment tekstu, lecz sam gest złożenia czterech Ewangelii i Dziejów Apostolskich w jednym tomie. Ewangelia Marka zaczyna się od słów: „Początek ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego” (Mk 1,1 UBG) – a Dzieje Apostolskie otwierają się jako kontynuacja tej samej opowieści, z ust Łukasza: „Pierwszą księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus zaczął czynić i czego nauczać; Aż do dnia, w którym został wzięty w górę po tym, jak przez Ducha Świętego udzielił poleceń apostołom, których wybrał” (Dz 1,1–2 UBG). Sam Łukasz na początku swojej Ewangelii wyjaśniał metodę pracy: „Ponieważ wielu podjęło się sporządzić opis tych wydarzeń, co do których mamy zupełną pewność (…) Postanowiłem i ja, który to wszystko od początku dokładnie wybadałem, opisać ci to po kolei, zacny Teofilu” (Łk 1,1.3 UBG). Kodeks taki jak P45 to fizyczny dowód, że już w III wieku wspólnoty chrześcijańskie traktowały te teksty – cztery relacje o życiu Jezusa i opis narodzin Kościoła – jako jeden, wart wspólnego przechowywania zestaw pism.

Ciekawym śladem pobożności skryby są tzw. nomina sacra – skrócone zapisy świętych słów („Bóg”, „Pan”, „Jezus”, „Chrystus”), wyróżniane poziomą kreską nad literami. W dwóch miejscach skryba poszedł o krok dalej: przy słowach związanych z krzyżem użył tzw. staurogramu – monogramu łączącego greckie litery „ro” i „tau”, wizualnie przypominającego ludzką postać zawieszoną na krzyżu. Występuje on m.in. przy fragmencie „Kto nie niesie swego krzyża, a idzie za mną, nie może być moim uczniem” (Łk 14,27 UBG) oraz przy zapowiedzi męki: „Wiecie, że za dwa dni będzie Pascha, a Syn Człowieczy zostanie wydany na ukrzyżowanie” (Mt 26,2 UBG, karta wiedeńska) – to jedno z najwcześniej znanych zastosowań obrazowego symbolu krzyża w chrześcijańskim rękopisie.

Co pewne, a co dyskutowane

  • Pewne: lokalizacja rękopisu (Chester Beatty Library w Dublinie oraz jedna karta w Wiedniu), liczba zachowanych kart i ich zawartość (fragmenty Mateusza, Marka, Łukasza, Jana i obszerne fragmenty Dziejów), fakt, że to najstarszy znany kodeks łączący cztery kanoniczne Ewangelie z Dziejami Apostolskimi w jednym tomie, oraz publikacja naukowa Fredericka Kenyona w latach 30.–50. XX wieku.
  • Dyskutowane – precyzja datowania: Kenyon i jego następcy datowali P45 na pierwszą połowę III wieku, niektóre popularne opracowania podają nawet zawężony przedział 175–225 r. n.e. Papirolodzy tacy jak Pasquale Orsini, Willy Clarysse, Roger Bagnall i Brent Nongbri krytykują nadmiernie wąskie, „apologetycznie” motywowane datowanie wczesnochrześcijańskich rękopisów wyłącznie na podstawie kroju pisma. Nongbri wskazuje, że nawet uznani specjaliści od greckiej paleografii potrafią różnić się w ocenie wieku tego samego rękopisu nawet o sto lat, więc ostrożniej mówić po prostu o „III wieku” niż wskazywać konkretną dekadę.
  • Dyskutowane – miejsce znalezienia: papirusy trafiły na rynek antykwaryczny bez udokumentowanego kontekstu wykopaliskowego, więc dokładne miejsce ich odnalezienia pozostaje niepewne – wskazuje się na Fajum, choć rozważano też inne lokalizacje w Egipcie. Prawdopodobnie pochodziły z nielegalnych wykopalisk, co było typowe dla znalezisk papirusowych z tamtej epoki kolekcjonerstwa.
  • Dyskutowane – charakter tekstu: Kenyon zaliczył tekst Marka w P45 do tzw. typu cezarejskiego, lecz późniejsi badacze (m.in. Hollis Huston) zakwestionowali tę klasyfikację – tekst nie mieści się schludnie w żadnej klasycznej kategorii tekstualnej. Ernest C. Colwell określił styl skryby jako zwięzły – „władał ostrym toporem”, opuszczając słowa i całe frazy bez odpowiadającego temu zwyczaju dodawania tekstu, co czyni P45 cennym, choć „kłopotliwym” świadkiem do rekonstrukcji pierwotnego brzmienia Ewangelii.
  • Dyskutowane – kolejność ksiąg: ślady numeracji i szycia kart wskazują, że Ewangelie następowały w tzw. porządku zachodnim: Mateusz, Jan, Łukasz, Marek, dopiero potem Dzieje. To układ nieznany żadnej dzisiejszej Biblii i unikatowy wśród zachowanych rękopisów tej rangi – dowód, że kolejność Ewangelii we wczesnym chrześcijaństwie nie była jeszcze ujednolicona.

Znaczenie

P45 nie jest wielką inskrypcją królewską ani murem miasta – to skromny, poszarpany zeszyt papirusowy. Jego wartość leży gdzie indziej: to najstarszy znany fizyczny dowód, że chrześcijanie z początku III wieku, zaledwie sto kilkadziesiąt lat po powstaniu tych tekstów, zbierali cztery Ewangelie i Dzieje Apostolskie w jeden praktyczny tom do czytania i użytku liturgicznego. To krok w stronę późniejszego kanonu Nowego Testamentu, choć jego formalne ustalenie potrwa jeszcze kolejne stulecia.

Manuskrypt ma też duże znaczenie dla krytyki tekstu: dzięki niemu badacze sprawdzają, jak wyglądał tekst Ewangelii i Dziejów, zanim powstały wielkie kodeksy pergaminowe z IV wieku, jak Synajski czy Watykański. Liczne „pojedyncze” warianty tekstowe P45 pokazują żywy, wciąż nieco płynny proces kopiowania tekstu biblijnego we wczesnych wspólnotach. Staurogram wpleciony w skrócony zapis słowa „ukrzyżowanie” to z kolei jeden z najwcześniejszych znanych przykładów chrześcijańskiej sztuki symbolicznej związanej z męką Jezusa – dowód, że nabożna cześć dla krzyża jako obrazu sięga głębiej w II–III wiek, niż wcześniej sądzono w historii sztuki wczesnochrześcijańskiej.

Źródła