Ossuarium „Aleksandra, syna Szymona” Cyrenejczyka

Ossuarium „Aleksandra, syna Szymona” Cyrenejczyka

Skrzynka na kości, przez dziesięciolecia zapomniana pod stołem w magazynie uniwersyteckim – czy to możliwe, że przetrwała po człowieku wymienionym w Ewangeliach z imienia, choć odegrał w nich tylko jedną, przelotną scenę? W 1941 roku w Dolinie Cedronu odkopano grobowiec żydowskiej rodziny z Cyreny, a jedno z jego ossuariów nosi napis „Aleksander, syn Szymona” – imiona, które w Ewangelii Marka pojawiają się w jednym zdaniu, przy człowieku przymuszonym do niesienia krzyża Jezusa. Czy to ten sam Szymon?

Ossuarium „Aleksandra, syna Szymona” Cyrenejczyka
Fot. GFreihalter, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

Czym jest to „odkrycie”

10 listopada 1941 roku archeolog Eleazar (E. L.) Sukenik z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, wraz z asystentem Nachmanem Avigadem, natrafił na nienaruszony grobowiec skalny w Dolinie Cedronu, na zboczu znanym jako Góra Zgorszenia (Mount of Offense), na południe od Starego Miasta Jerozolimy. Jednokomorowy grobowiec zawierał jedenaście ossuariów – kamiennych skrzynek na kości, w które w tamtym okresie przekładano szczątki zmarłych po roku od pierwotnego pochówku. Ceramika znaleziona w grobowcu pozwoliła datować go na I wiek n.e., jeszcze przed zburzeniem Jerozolimy w 70 roku.

Dziewięć z jedenastu ossuariów nosiło inskrypcje – łącznie dwanaście imion w piętnastu napisach, w większości greckich, jeden w hebrajsko-aramejskim, jeden dwujęzyczny. Analiza imion wykazała, że wiele z nich było w Palestynie rzadkich, za to dobrze poświadczonych w Cyrenajce (dzisiejsza Libia) – co skłoniło badaczy do wniosku, że grobowiec należał do rodziny żydowskich imigrantów z Cyreny, jednej z licznych diaspor osiadłych w Jerozolimie w czasach Drugiej Świątyni. Miasto Cyrena, założone przez Greków w VII wieku p.n.e., miało od czasów Ptolemeusza I znaczną populację żydowską, a Cyrenejczycy mieli w Jerozolimie własną synagogę, wspominaną też w Nowym Testamencie.

Najbardziej znane ossuarium z tego zespołu (w publikacji Avigada oznaczone jako nr 9) nosi kilka warstw napisów: na przedniej ścianie napisaną kredą inskrypcję z obu imionami, na tylnej głęboko wyryte imię „SZYMON” pośrodku, a obok płycej nacięte greckie litery czytane jako „Aleksander (syn) Szymona”. Na wieku skrzynki widnieje greckie imię „Aleksander”, a pod nim litery hebrajskie odczytywane jako QRNYT – najprawdopodobniej niedokończona lub błędnie zapisana próba oddania słowa „Cyrenejczyk” (hebr. qirini). Ostatnia litera tego słowa jest sporna, bo wieko pękło dokładnie w tym miejscu. W tym samym grobowcu znaleziono też ossuarium opisane jako należące do „Sary, córki Szymona, z Ptolemais” – miasta w Cyrenajce – co dodatkowo wzmacnia obraz rodziny wywodzącej się z tego regionu.

Grobowiec pozostawał praktycznie nieopracowany przez dwie dekady – pełną publikację naukową ogłosił dopiero Avigad w 1962 roku w „Israel Exploration Journal”, w artykule „A Depository of Inscribed Ossuaries in the Kidron Valley”. Sam Sukenik wspomniał o znalezisku wcześniej, krótką notatką w „Bulletin of the American Schools of Oriental Research” (1942). Losy samego ossuarium są dziś dość niepozorne: przez lata leżało w magazynie Instytutu Archeologii Uniwersytetu Hebrajskiego na Górze Skopus, praktycznie zapomniane – badacz Tom Powers, który pisał o nim artykuły (m.in. w „Biblical Archaeology Review”, 2003), sam zobaczył je na oczy dopiero w 2005 roku, gdy zaproszono go do filmowanej sesji razem z archeologiem Jamesem Taborem. Krótki fragment tego nagrania trafił później do głośnego, kontrowersyjnego dokumentu Simchy Jacobovici o „grobowcu rodziny Jezusa” (Talpiot, 2007) – z którego tezami, jak podkreśla sam Powers, ossuarium Aleksandra syna Szymona nie ma nic wspólnego.

Powiązanie z Pismem

W trzech Ewangeliach synoptycznych pojawia się ta sama krótka scena: rzymscy żołnierze, prowadząc Jezusa na egzekucję, przymuszają przypadkowego przechodnia do niesienia krzyża. Ewangelia Marka – z której pochodzi temat tego artykułu – podaje tę postać z imienia i dodaje szczegół nieobecny u pozostałych ewangelistów:

„I przymusili przechodzącego obok niejakiego Szymona z Cyreny, który szedł z pola, ojca Aleksandra i Rufusa, aby niósł jego krzyż” (Mk 15,21 UBG).

Łukasz powtarza samą scenę bez imion synów: „A gdy go prowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który szedł z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem” (Łk 23,26 UBG). Mateusz ogranicza się do: „A wychodząc, spotkali człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, aby niósł jego krzyż” (Mt 27,32 UBG) – bez wzmianki o synach.

To właśnie ten szczegół u Marka – imiona Aleksandra i Rufusa jako synów Szymona – czyni scenę wyjątkową z punktu widzenia historyka. Marek pisze do wspólnoty, dla której te imiona najwyraźniej coś znaczyły; wielu badaczy (m.in. Richard Bauckham) widzi w tym ślad, że ewangelista powołuje się na świadectwo znane pierwotnemu Kościołowi nie od samego Szymona, lecz właśnie od jego synów, którzy musieli być w jakimś stopniu znani czytelnikom. Niektórzy łączą to z Listem do Rzymian, gdzie Paweł pozdrawia niejakiego Rufusa: „Pozdrówcie Rufusa, wybranego w Panu, oraz matkę jego i moją” (Rz 16,13 UBG) – choć identyfikacja tego Rufusa z synem Szymona z Cyreny pozostaje czystą spekulacją, bo imię było w tamtym czasie pospolite.

Co pewne, a co dyskutowane

  • Pewne: istnienie grobowca w Dolinie Cedronu odkrytego przez Sukenika i Avigada 10 listopada 1941 roku, jego datowanie na I wiek n.e. (przed rokiem 70), liczba jedenastu ossuariów oraz treść inskrypcji – w tym napis „Aleksander (syn) Szymona” i towarzyszące mu litery odczytywane jako „Cyrenejczyk”. To fakty poświadczone niezależnie zarówno w pierwotnej publikacji Avigada (1962), jak i w późniejszych omówieniach (m.in. Craiga A. Evansa i Toma Powersa).
  • Pewne: imię „Aleksander, syn Szymona” w tej dokładnej formie nie występuje w żadnym innym znanym napisie żydowskim z tego okresu – to, jak podkreśla Evans, czyni ten przypadek statystycznie rzadkim, niezależnie od tego, jak się go interpretuje.
  • Dyskutowane: czy to ossuarium rzeczywiście należało do rodziny Szymona z Cyreny znanego z Ewangelii. Za identyfikacją przemawia zbieżność trzech elementów naraz – imienia ojca (Szymon), imienia syna (Aleksander) oraz pochodzenia z Cyreny – a badaczka Tal Ilan określa taki związek jako „bardzo prawdopodobny”. Z drugiej strony sam Avigad, pierwszy wydawca znaleziska, wyraził wątpliwość co do identyfikacji, a Evans ostrożnie podsumowuje sprawę jako „niejednoznaczną, choć bardzo sugestywną” – zarówno „Szymon”, jak i „Aleksander” należały do najpopularniejszych imion w judaizmie okresu Drugiej Świątyni, więc sama zbieżność imion, nawet w połączeniu z pochodzeniem, nie stanowi dowodu w sensie ścisłym.
  • Dyskutowane: dokładny odczyt ostatniej litery hebrajskiego słowa na wieku ossuarium (spór o to, czy to he czy taw) – wieko jest w tym miejscu uszkodzone, co nie pozwala jednoznacznie zrekonstruować pełnego zapisu słowa „Cyrenejczyk”.

Ze względu na tę niepewność temat pozostaje w kategorii sporne – zgodnie z pierwotną klasyfikacją. Rzeczowa ocena większości badaczy zajmujących się tym materiałem (Evans, a wcześniej Avigad) to „sugestywna poszlaka”, nie potwierdzona identyfikacja; entuzjastyczne stanowisko Ilan i Tabora pozostaje mniejszościowe.

Znaczenie

Nawet bez pewnej identyfikacji, grobowiec z Doliny Cedronu jest wartościowym świadectwem historycznym samym w sobie: potwierdza, że w Jerozolimie czasów Jezusa rzeczywiście istniała zorganizowana, zamożna wystarczająco, by budować rodzinne grobowce, wspólnota Żydów z Cyreny – dokładnie taka, jaką opisują Dzieje Apostolskie, wspominając synagogę Cyrenejczyków i Aleksandryjczyków w Jerozolimie oraz cyrenejskich wierzących wśród pierwszych głosicieli Ewangelii poza Judeą. Scena z Mk 15,21 przestaje być odosobnionym epizodem, a staje się częścią szerszego, potwierdzonego archeologicznie zjawiska: obecności diaspory cyrenejskiej w mieście.

Gdyby identyfikacja z rodziną biblijnego Szymona okazała się trafna, byłoby to jedno z nielicznych znanych znalezisk archeologicznych bezpośrednio dotykających osoby wymienionej z imienia w opisie męki Jezusa – obok np. ossuarium Kajfasza czy inskrypcji Piłata. Właśnie dlatego sprawa przyciągała uwagę mediów i bywała nadużywana w sensacyjnych kontekstach (jak wspomniany dokument o „grobowcu rodziny Jezusa”, z którym nie ma ona nic wspólnego rzeczowo). Uczciwe podsumowanie brzmi skromniej: mamy poszlakę wartą odnotowania, nie dowód. Wartość tego znaleziska leży przede wszystkim w tym, co mówi o realiach społecznych opisywanych w Ewangeliach – istnieniu konkretnej, dającej się zlokalizować wspólnoty, z której mógł pochodzić człowiek niosący krzyż Jezusa.

Źródła