Inskrypcje protosynajskie z Serabit el-Chadim — narodziny alfabetu

Inskrypcje protosynajskie z Serabit el-Chadim — narodziny alfabetu

Na skalistym płaskowyżu Serabit el-Chadim, wśród egipskich kopalń turkusu na Synaju, obok pełnych przepychu hieroglifów widnieją napisy zupełnie inne — kilkanaście prostych znaków wykutych niewprawną ręką. Nie są to hieroglify ani żadne znane pismo. Gdy w 1916 roku udało się je częściowo odczytać, okazało się, że te niepozorne rysy to najstarszy zachowany przodek liter, którymi czytasz to zdanie. Jak to możliwe, że alfabet — fundament zachodniej piśmienności i późniejszego zapisu Biblii hebrajskiej — narodził się w rękach semickich robotników pracujących dla faraona?

Inskrypcje protosynajskie z Serabit el-Chadim — narodziny alfabetu
Public domain, via Wikimedia Commons

Czym jest to „odkrycie”

Serabit el-Chadim to stanowisko na Półwyspie Synajskim, gdzie Egipcjanie przez wiele stuleci — od XII dynastii (ok. 1990–1770 p.n.e.) aż po Nowe Państwo — wydobywali turkus, ceniony niebiesko-zielony kamień półszlachetny. Nad kopalniami górowała świątynia bogini Hathor, zwanej „Panią Turkusu”, patronki całego okręgu górniczego. To właśnie tam, podczas sezonu wykopaliskowego zimą 1904/1905 roku, brytyjski archeolog Flinders Petrie natrafił na serię krótkich napisów sporządzonych nieznanym pismem.

Cały korpus tych tekstów — dziś nazywanych protosynajskimi — to zaledwie kilkadziesiąt (ok. 30–40) krótkich inskrypcji i fragmentów, wyrytych na skałach kopalni oraz na przedmiotach wotywnych ze świątyni. Znaki nie odpowiadały żadnemu znanemu systemowi, ale było ich niewiele — około dwóch tuzinów powtarzalnych kształtów. To sugerowało pismo alfabetyczne, a nie ideograficzne jak egipskie hieroglify liczące setki znaków.

Przełomu dokonał egiptolog Alan Gardiner. W artykule The Egyptian Origin of the Semitic Alphabet (1916) rozpoznał powtarzającą się grupę znaków jako semickie słowo lbʿlt — „dla Pani”, czyli Baalat (żeńska forma słowa baal, „pan”). Miejscowi robotnicy utożsamiali tę „Panią” z egipską Hathor. Kluczem okazała się zasada akrofoniczna: każdy znak to uproszczony obrazek jakiegoś przedmiotu, a jego wartość dźwiękowa odpowiada pierwszej głosce semickiej nazwy tego przedmiotu. Rysunek głowy wołu (semickie ʾalp) dawał głoskę „ʾ” — stąd późniejsze alef, greckie alfa, nasze „A”. Schematyczny plan domu (bet) dawał „b” — bet, beta, „B”; falista linia wody (mem) dawała „m”.

Najbardziej znanym zabytkiem jest niewielki sfinks z czerwonego piaskowca oznaczony jako Sinai 345, znaleziony w gruzach świątyni Hathor i przechowywany dziś w British Museum (nr inw. EA 41748). Jest on dwujęzyczny: egipski napis hieroglificzny głosi „umiłowany Hathor, pani turkusu”, a napis protosynajski — wedle odczytu Gardinera — brzmi mʾhb bʿlt, „umiłowany Baalat (Pani)”. To zestawienie dwóch pism stało się jednym z kluczy do rozszyfrowania alfabetu.

Powiązanie z Pismem

Inskrypcje z Serabit nie ilustrują żadnej konkretnej sceny biblijnej, ale dotykają dwóch spraw bliskich Pismu. Pierwsza to obecność semickich robotników w egipskiej służbie. Napisy zostały wykute przez ludzi mówiących językiem zachodniosemickim (kananejskim), spokrewnionym z hebrajskim, którzy pracowali dla faraona w odległych kopalniach. To realny, materialny ślad świata, w którym Księga Wyjścia umieszcza Izraelitów — semicki lud zaprzęgnięty do ciężkiej pracy na rzecz Egiptu:

„Ustanowiono więc nad nimi nadzorców, aby ich gnębili ciężarami. I lud Izraela zbudował dla faraona miasta na składy: Pitom i Ramzes” (Wj 1,11 UBG); ich życie zatruwano „uciążliwą pracą przy glinie i przy cegłach” (por. Wj 1,14).

Trzeba od razu zaznaczyć: inskrypcje protosynajskie nie są śladem samego Wyjścia ani dziełem Izraelitów. Wedle wczesnego datowania powstały setki lat przed jakąkolwiek proponowaną datą Exodusu. Pokazują natomiast, że semiccy pracownicy w egipskich przedsięwzięciach byli w tej epoce zjawiskiem realnym — a nie literacką fikcją.

Druga sprawa jest jeszcze ciekawsza: to właśnie z tego wczesnego alfabetu, poprzez pismo fenickie i starohebrajskie, wywodzi się ostatecznie alfabet, którym zapisano Biblię hebrajską. Religia biblijna jest religią tekstu. Przymierze, które Jahwe (PAN) zawiera z Izraelem, zostaje spisane — a scenerią tego zapisu jest właśnie góra na Synaju:

„A gdy dokończył rozmowę z Mojżeszem na górze Synaj, Pan dał mu dwie tablice świadectwa, tablice kamienne napisane palcem Boga” (Wj 31,18 UBG). A po odnowieniu przymierza: „Zapisz sobie te słowa, bo według tych słów ustanowiłem przymierze z tobą i Izraelem” (Wj 34,27 UBG).

Nie chodzi o to, by twierdzić, że górnicy z Serabit spisali Torę — takiego związku nie ma. Chodzi o zdumiewającą zbieżność: technologia prostego, „ludowego” pisma, dostępnego nie tylko wyszkolonym pisarzom, narodziła się w tym samym rejonie Synaju, w którym Pismo umieszcza nadanie spisanego prawa.

Co pewne, a co dyskutowane

Pewne jest to, że napisy są autentyczne i że stanowią najstarszy znany zapis pisma alfabetycznego. Bezsporne jest odczytanie powtarzalnej formuły lbʿlt („dla Pani/Baalat”). Nie budzi też wątpliwości, że pismo to jest pra-przodkiem alfabetów fenickiego, hebrajskiego, aramejskiego, a przez Fenicjan również greckiego i łacińskiego.

Sporne pozostają natomiast trzy kwestie:

  • Datowanie. Główny spór toczy się między datą wczesną (ok. 1850–1800 p.n.e.) a późną (ok. 1550–1500 p.n.e.). Egiptolożka Orly Goldwasser (Uniwersytet Hebrajski) opowiada się za datą wczesną, wiążąc powstanie alfabetu z panowaniem Amenemhata III z XII dynastii (XIX w. p.n.e.). Odkryte w 1993 r. (opublikowane w 1999 r.) przez Johna i Deborah Darnellów napisy z Wadi el-Hol w środkowym Egipcie, datowane na XIX–XVIII w. p.n.e., wzmocniły argumenty za wczesnym datowaniem.
  • Kto wynalazł alfabet. Goldwasser twierdzi, że twórcami byli niepiśmienni kananejscy górnicy, którzy naśladowali egipskie obrazki, nie umiejąc ich czytać. Inni badacze (np. Anson Rainey, a wśród epigrafików m.in. Christopher Rollston) skłaniają się ku tezie, że alfabet wymyśliła grupa wykształconych skrybów obeznanych z pismem egipskim. Sam odczyt poszczególnych, krótkich i uszkodzonych inskrypcji bywa niepewny — pionierskie próby podejmował już William F. Albright.
  • Domniemane treści biblijne. Douglas Petrovich w książce The World’s Oldest Alphabet (2016) twierdzi, że język tych napisów to konkretnie hebrajski i że kryją się w nich imiona postaci z Księgi Rodzaju (m.in. Józefa czy Mojżesza). Teza ta jest odrzucana przez zdecydowaną większość specjalistów jako nadinterpretacja. Ostrożniej jest traktować związek inskrypcji z Biblią jako kontekstowy i historyczny, a nie jako bezpośredni „dowód”.

Znaczenie

Waga tego odkrycia wykracza daleko poza kilkadziesiąt krzywych napisów. Egipskie hieroglify czy mezopotamskie pismo klinowe wymagały opanowania setek, a nawet tysięcy znaków — pisać potrafiła garstka zawodowych skrybów. Alfabet zredukował to do około dwóch tuzinów znaków oddających pojedyncze głoski. Po raz pierwszy pismo stało się potencjalnie dostępne dla zwykłych ludzi — pasterzy, kupców, rzemieślników — a nie tylko dworskiej elity.

Ta „demokratyzacja pisma” miała ogromne następstwa. Z protosynajskiego alfabetu wyrosły pismo fenickie i starohebrajskie, a od Fenicjan przejęli je Grecy, dodając samogłoski; od Greków — Rzymianie. Litery, którymi posługuje się dziś większość świata, mają swój najdawniejszy ślad właśnie w kopalniach Synaju.

Dla czytelnika Biblii płynie stąd trzeźwe, ale poruszające przypomnienie. Wiara Izraela od początku związana była ze słowem spisanym — z prawem wyrytym na kamieniu i przechowywanym, przepisywanym, czytanym „bardzo wyraźnie” (por. Pwt 27,8). Narzędzie, które to umożliwiło — prosty alfabet — pojawiło się w rękach bezimiennych semickich robotników na pustyni. Inskrypcje z Serabit el-Chadim niczego w Biblii nie „udowadniają”, ale osadzają jej świat w namacalnej, dającej się badać historii.

Źródła