Sen o kościele potrafi mocno zapaść w pamięć — pusty budynek, tłum, nabożeństwo, czasem ruina. W Biblii jednak „kościół” (gr. ekklesia) to nie budowla, lecz zgromadzenie ludzi należących do Boga, a świątynią jest ciało wierzącego. I powiedzmy to od razu uczciwie: Biblia nie jest sennikiem i nigdzie nie podaje „wykładni” snów o kościele.
Czy sen o kościele coś znaczy? Co Biblia mówi o snach
Pismo traktuje sny trzeźwo. Bóg rzeczywiście przemawiał przez nie do wybranych ludzi w kluczowych momentach historii zbawienia: „Jeśli będzie wśród was prorok, ja, Pan, objawię mu się w widzeniu, będę mówił do niego we śnie” (Lb 12,6). Tak było z Józefem, mężem Marii: „oto anioł Pana ukazał mu się we śnie” (Mt 1,20). Zawsze jednak była to inicjatywa Boga — nigdy ludzka technika odczytywania znaków. Tę drugą drogę Tora zamyka jednoznacznie, wymieniając wróżbitę, wróżbiarza i jasnowidza wśród praktyk, o których mówi: „Każdy bowiem, kto czyni takie rzeczy, budzi odrazę w Panu” (Pwt 18,10–12).
Do tego dochodzi zdrowy realizm Koheleta: „Gdzie bowiem jest wiele snów, tam też wiele słów i marności. Ale ty bój się Boga” (Koh 5,7). A prorok Jeremiasz rozdziela sen i Słowo: „Prorok, który ma sen, niech ten sen opowiada, ale ten, który ma moje słowo, niech wiernie mówi moje słowo. Cóż plewie do pszenicy? – mówi Pan” (Jr 23,28). Miarą prawdy nie jest nocny obraz, lecz Słowo — szerzej piszemy o tym w przeglądzie sny w Biblii.
Kościół w Biblii — budynek czy ludzie?
Greckie ekklesia znaczy dosłownie „zwołani” — zgromadzenie osób, nie mury. Kiedy Nowy Testament mówi o kościele, zawsze chodzi o ludzi: wspólnotę uczniów Mesjasza, rozsianą po domach i miastach. Zresztą już w Tanachu Izrael jest nazywany zgromadzeniem — ludem zwołanym przez Jahwe — na długo zanim stanęła jakakolwiek świątynia z kamienia. Budynek może być pożyteczny, ale nigdy nie jest istotą sprawy. O miejscu zamieszkania Boga Paweł powiedział w Atenach wprost:
„Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, ten, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką.” (Dz 17,24, UBG)
Gdzie więc Bóg „mieszka” dzisiaj? Odpowiedź Nowego Testamentu jest bliższa, niż podpowiada intuicja:
„Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży w was mieszka?” (1Kor 3,16, UBG)
Świątynią jest ciało wierzącego. Dlatego Jeszua (Jezus) obiecuje swoją obecność nie budowli, lecz wspólnocie: „Gdzie bowiem dwaj albo trzej są zgromadzeni w moje imię, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20). Stąd też apostolska zachęta: „Nie opuszczając naszego wspólnego zgromadzenia, jak to niektórzy mają w zwyczaju, ale zachęcając się nawzajem” (Hbr 10,24–25). Sennikowe hasła — „kościół we śnie wróży ślub”, „zapowiada spokój sumienia” albo „karę” — nie mają żadnego oparcia w Piśmie. Biblia nie przypisuje snom o kościele żadnej wykładni, bo w ogóle nie posługuje się kluczem symboli sennych.
Co zrobić po śnie o kościele?
Przede wszystkim: nie szukać wróżby. Kohelet przypomina, skąd zwykle biorą się sny: „Bo z wielu zajęć przychodzi sen” (Koh 5,3). Sen o kościele najczęściej jest echem tego, czym żyjesz na jawie — tęsknoty za wspólnotą, wspomnień z dzieciństwa, może cichego wyrzutu, że dawno nie było cię wśród wierzących. Zamiast pytać sennik, warto zapytać siebie: czy mam swoje zgromadzenie? Czy jest ktoś, z kim modlę się i czytam Pismo? To pytania, które prowadzą znacznie dalej niż jakakolwiek tabelka znaczeń — bo dotyczą jawy, na której toczy się prawdziwe życie wiary.
Taki sen można po prostu przynieść Bogu w modlitwie: podziękować, oddać niepokój, prosić o mądrość — i wrócić do Słowa, które w przeciwieństwie do snów jest pewne. A jeśli sen obudził w tobie głód społeczności z Jahwe i z ludźmi, nie potrzebujesz do tego żadnej interpretacji: wystarczy dwóch albo trzech zgromadzonych w Jego imię (Mt 18,20). Zobacz też, jak Biblia podchodzi do innych popularnych symboli: sen o ślubie, sen o pogrzebie czy sen o zmarłej osobie.