Tabliczka Nabu-szarrussu-ukina (Nebo-Sarsekim) a Księga Jeremiasza

Tabliczka Nabu-szarrussu-ukina (Nebo-Sarsekim) a Księga Jeremiasza

Wśród dziesiątek tysięcy babilońskich tabliczek klinowych w magazynach British Museum leżała przez blisko sto lat maleńka gliniana kwitka, szeroka na niecałe sześć centymetrów. Nikt jej wcześniej nie publikował ani nie łączył z żadnym biblijnym wątkiem. Dopiero w 2007 roku wiedeński asyriolog natrafił w niej na imię i tytuł, które — jak się okazało — pasują niemal idealnie do jednego z babilońskich dostojników z Księgi Jeremiasza. Czy drobny rachunek za dostawę złota do świątyni w Babilonie rzeczywiście dotyczy tej samej osoby, która osiem lat później zasiadała w Bramie Środkowej zdobytej Jerozolimy?

Tabliczka Nabu-szarrussu-ukina (Nebo-Sarsekim) a Księga Jeremiasza
Fot. Osama Shukir Muhammed Amin FRCP(Glasg), CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Czym jest to „odkrycie”

Tabliczka znana dziś pod numerem inwentarzowym BM 114789 to niewielki, gliniany dokument administracyjny pisany pismem klinowym po akadyjsku, pochodzący z archiwum świątyni boga słońca Szamasza w Sippar — starożytnym mieście ok. 30 km na południowy zachód od dzisiejszego Bagdadu. Znaleziono ją tam najprawdopodobniej w latach 70. XIX wieku, a do zbiorów British Museum trafiła w 1920 roku. Przez kolejne dziesięciolecia leżała nieopracowana wśród setek tysięcy podobnych fragmentów zbioru muzeum.

W 2007 roku Michael Jursa, asyriolog z Uniwersytetu Wiedeńskiego, przeglądający babilońskie teksty administracyjne w poszukiwaniu danych o urzędnikach dworu Nebukadnesara II, rozpoznał w tekście imię Nabû-šarrūssu-ukīn wraz z tytułem rab ša-rēši. Sam odczyt ogłosił publicznie latem 2007 roku (echo trafiło m.in. do brytyjskiej prasy), a pełne, recenzowane opracowanie — z transliteracją, tłumaczeniem i komentarzem — ukazało się rok później, w 2008 roku, w czasopiśmie Nouvelles Assyriologiques Brèves et Utilitaires (NABU), pt. „Nabû-šarrūssu-ukīn, rab ša-rēši, und ‘Nebusarsekim’ (Jer. 39:3)”.

Treść tabliczki jest lakoniczna: przekazanie półtorej miny złota (ok. 0,75 kg) do świątyni Esagila w Babilonie, głównego sanktuarium boga Marduka. Darczyńcą jest Nabû-šarrūssu-ukīn, rab ša-rēši, a dostawę wykonał w jego imieniu inny dworzanin, Arad-Bunene (w części opracowań: Arad-Banitu). Tabliczka nosi datę: 18. dzień miesiąca Szabatu, dziesiąty rok panowania Nebukadnesara II — w przeliczeniu na przełom stycznia i lutego 594 r. p.n.e. (stąd w literaturze obie daty, 595 i 594).

Sam tytuł rab ša-rēši, dosłownie „naczelnik głów”, oznaczał wysokiego urzędnika dworskiego administracji nowobabilońskiej i wcześniej asyryjskiej. Bywał tłumaczony jako „naczelny eunuch”, choć — o czym więcej niżej — asyriolodzy nie są zgodni, czy wiązał się zawsze z kastracją, czy oznaczał ogólnie wysokiego dostojnika z otoczenia króla, pełniącego niekiedy funkcje wojskowe.

Powiązanie z Pismem

Księga Jeremiasza opisuje upadek Jerozolimy w 587/586 roku p.n.e. z dużą dbałością o szczegóły — łącznie z wyliczeniem dostojników, którzy po zdobyciu miasta zasiedli w bramie. Kontekst wydarzeń Jeremiasz podaje precyzyjnie: „W dziewiątym roku Sedekiasza, króla Judy, dziesiątego miesiąca, nadciągnął Nabuchodonozor, król Babilonu, z całym swoim wojskiem do Jerozolimy i obległ ją” (Jr 39,1 UBG), a następnie: „A w jedenastym roku Sedekiasza, czwartego miesiąca, dziewiątego dnia tego miesiąca, zrobiono wyłom w murach miasta” (Jr 39,2 UBG).

Zaraz potem pada lista imion: „I weszli do niego wszyscy książęta króla Babilonu, i zasiedli w Bramie Środkowej: Nergalsarezer, Samgarnebo, Sarsechim, Rabsaris, Nergalsarezer, Rabmag i pozostali książęta króla Babilonu” (Jr 39,3 UBG). Ten fragment od dziesięcioleci sprawiał tłumaczom kłopot — hebrajski tekst da się podzielić na imiona i tytuły na kilka sposobów, a liczba wymienionych w ten sposób osób waha się w różnych przekładach od dwóch do nawet ośmiu.

Uwspółcześniona Biblia Gdańska podąża tu za tradycją bliską większości klasycznych przekładów (podobnie m.in. angielskie KJV czy NRSV), traktując „Samgarnebo” i „Sarsechim” jako osobne wyrazy, a „Rabsaris” jako kolejną, oddzielną pozycję listy. Część nowszych tłumaczeń — przede wszystkim angielskie NIV i NLT — przyjęła inny podział, uznając „Samgar” za tytuł towarzyszący pierwszemu Nergalsarezerowi, a „Nebo” za początek złożonego imienia „Nebo-Sarsekim”, po którym następuje osobny tytuł „Rab-saris”. To właśnie ta druga rekonstrukcja — imię „Nebo-Sarsekim” plus tytuł „Rabsaris” — brzmi niemal identycznie jak babilońskie „Nabû-šarrūssu-ukīn, rab ša-rēši” z tabliczki BM 114789, i to ona wywołała medialny rozgłos w 2007 roku.

Co pewne, a co dyskutowane

Pewne jest, że tabliczka BM 114789 to autentyczny, nowobabiloński dokument administracyjny z archiwum świątynnego w Sippar, opisujący realną transakcję: przekazanie złota do Esagili przez urzędnika o imieniu Nabû-šarrūssu-ukīn i tytule rab ša-rēši, w dziesiątym roku panowania Nebukadnesara II. Autentyczność zabytku i jego datowanie nie budzą wątpliwości — dokument znajduje się w publicznym katalogu British Museum i był wielokrotnie niezależnie omawiany. Pewne jest też, że kombinacja tego konkretnego imienia z tym konkretnym tytułem należy do rzadkości w zachowanych źródłach babilońskich, co podnosi prawdopodobieństwo, że chodzi o jedną i tę samą postać.

  • Znaczenie tytułu rab ša-rēši. Tradycyjnie tłumaczony jako „naczelny eunuch”, bywa dziś przez część asyriologów odczytywany raczej jako ogólne określenie wysokiego dostojnika dworskiego, niezależnie od tego, czy piastujący go mężczyzna faktycznie był eunuchem. Spór dotyczy szerzej całej terminologii dworskiej Mezopotamii i nie ma jednoznacznego rozstrzygnięcia.
  • Podział hebrajskiego tekstu Jr 39,3. Czy „Nebo-Sarsekim” w ogóle istnieje jako jedno imię (wybór NIV/NLT), czy raczej mamy do czynienia z osobnymi wyrazami „Samgarnebo” i „Sarsechim” (wybór UBG i większości tradycyjnych przekładów) — to kwestia filologicznej rekonstrukcji, nie oczywisty fakt. Powiązanie z tabliczką jest najsilniejsze przy tej pierwszej, mniej powszechnej rekonstrukcji.
  • Tożsamość osoby. Sama zbieżność imienia i tytułu nie jest dowodem bezpośrednim — teoretycznie mógł istnieć inny urzędnik o tym samym imieniu w ciągu ośmiu lat dzielących obie wzmianki (594 i 587/586 r. p.n.e.). Większość badaczy uznaje taką koincydencję za mało prawdopodobną, ale nieliczni „ultraskeptycy” przypominają, że samo rzadkie imię nie dowodzi historyczności całej narracji.
  • Tryb ogłoszenia odkrycia. Informacja obiegła prasę (m.in. Time) latem 2007 roku, zanim ukazało się pełne naukowe opracowanie (2008, NABU) — część komentatorów wskazywała, że wczesna dyskusja opierała się jedynie na prowizorycznym odczycie, zanim Jursa opublikował go w pełni.

Spór ten wpisuje się też w szerszą debatę biblistów między „maksymalistami”, skłonnymi widzieć w historycznych detalach poszlakę wiarygodności narracji, a „minimalistami”, dla których pojedyncza zbieżność imienia nie rozstrzyga o historyczności całości.

Znaczenie

Tabliczka Nabû-šarrūssu-ukīna nie jest efektownym pomnikiem ani inskrypcją królewską — to zwykły, biurokratyczny rachunek, jeden z tysięcy podobnych krążących w administracji świątynnej starożytnej Mezopotamii. Właśnie ta „nudna” zwyczajność nadaje jej wiarygodność: nikt w VI wieku p.n.e. nie sporządzał takiego dokumentu z myślą o przyszłych czytelnikach Biblii.

Jej znaczenie nie polega na „dowiedzeniu” całej opowieści o zdobyciu Jerozolimy — to zadanie przekracza możliwości pojedynczego źródła administracyjnego. Polega raczej na czymś skromniejszym: potwierdzeniu, że autor lub redaktor Księgi Jeremiasza operował realnymi, precyzyjnymi tytułami dworu Nebukadnesara II i przekazał imię rzeczywiście istniejącego urzędnika, działającego dokładnie w okresie opisywanych wydarzeń. To potwierdzenie tła historycznego, a nie cud archeologiczny.

Odkrycie Jursy jest też dobrym przykładem praktyki współczesnej asyriologii: nie efektowne wykopaliska, lecz żmudne przeglądanie tysięcy nieopublikowanych tabliczek w magazynach wielkich muzeów, gdzie wciąż mogą czekać zapisy dotyczące znanych z Biblii postaci.

Źródła