Blog

  • Bulla 'zarządcy miasta’ z Jerozolimy

    Bulla 'zarządcy miasta’ z Jerozolimy

    Kawałek wypalonej gliny wielkości paznokcia, z odciśniętym obrazkiem dwóch tajemniczych postaci i pięcioma literami starohebrajskiego pisma – czy to naprawdę może potwierdzać istnienie konkretnego urzędu opisanego w Biblii? Gdy w 2017 roku izraelscy archeolodzy ogłosili odczytanie napisu „należąca do zarządcy miasta” na bulli z Jerozolimy, wielu zapytało, na ile taki drobiazg może w ogóle „potwierdzać” cokolwiek. Odpowiedź jest bardziej stonowana niż nagłówki gazet, ale nie mniej interesująca.

    Czym jest to „odkrycie”

    Przedmiot, o którym mowa, to bulla – gliniana grudka, którą w starożytności odciskano pieczęcią na sznurku zabezpieczającym zwój lub worek z towarem, podobnie jak dziś zakłada się plombę. Ma zaledwie 13 na 15 milimetrów i 2–3 milimetry grubości. W górnej części widnieją dwie stojące postacie zwrócone do siebie lustrzanie, o głowach zaznaczonych jako duże kropki bez detali twarzy, ubrane w prążkowane, sięgające kolan szaty. Poniżej podwójnej linii biegnie napis w piśmie starohebrajskim, odczytany jako lsr‘r – skrócony zapis wyrażenia „lesar ha-ir”, czyli „należąca do zarządcy/naczelnika miasta” (hebr. sar ha-ir).

    Bullę zauważył w 2017 roku Szimon Cohen, pracownik Izraelskiego Urzędu Starożytności (IAA), podczas prac konserwatorskich w laboratoriach IAA w jerozolimskiej dzielnicy Har Chocwim. Sam obiekt pochodził jednak z wcześniejszych wykopalisk na Placu Zachodniej Ściany, prowadzonych od 2005 roku pod kierunkiem dr Szlomit Weksler-Bdolah – z pozostałości budynku z okresu Pierwszej Świątyni, około stu metrów na zachód od Wzgórza Świątynnego. Przedmiot wydobyto więc w ramach regularnych, udokumentowanych wykopalisk, a dopiero później, przy sortowaniu zabytków, ktoś dostrzegł na nim napis. To istotne, bo – jak podkreślała sama Weksler-Bdolah – była to pierwsza pieczęć z tytułem „zarządcy miasta”, jaką znaleziono w autoryzowanym wykopalisku naukowym, a nie na rynku antykwarycznym.

    Napis przeanalizowali paleograficznie prof. Tallay Ornan (Uniwersytet Hebrajski) oraz prof. Benjamin Sass (Uniwersytet Telawiwski), którzy na podstawie kształtu liter datowali bullę na przełom VII i VI w. p.n.e., czyli schyłek okresu Pierwszej Świątyni. Wyniki opublikowano w 2019 roku w tomie Ancient Jerusalem Revealed: Archaeological Discoveries, 1998–2018 pod redakcją Hillela Gevy (Ornan, Weksler-Bdolah, Sass, s. 67–72), a wcześniej, w grudniu 2017 i styczniu 2018, przedstawiono je opinii publicznej i czasowo wystawiono w gabinecie burmistrza Jerozolimy.

    Sam napis nie zawiera imienia właściciela pieczęci ani nazwy miasta – to sam tytuł urzędu, bez personaliów. „Jerozolima” nie pada na bulli wprost; to, że chodzi o zarządcę właśnie tego miasta, wynika z miejsca znalezienia obiektu i z analogii do biblijnych wzmianek o tym urzędzie w stolicy Judy.

    Powiązanie z Pismem

    Tytuł „zarządca/namiestnik miasta” (hebr. sar ha-ir) w odniesieniu do Jerozolimy pojawia się w Biblii dwukrotnie, i w obu przypadkach w kontekście reform religijnych króla Jozjasza (ten sam tytuł nosi też Amon, namiestnik Samarii, za panowania Achaba – 1 Krl 22,26; 2 Krn 18,25). Pierwszy raz w opisie oczyszczania Judy z kultów pogańskich, gdy Jozjasz burzył wyżyny ofiarne aż po bramy miejskie Jerozolimy: „I zwołał wszystkich kapłanów z miast Judy, i splugawił wyżyny, na których kapłani palili kadzidło, od Geba aż do Beer-Szeby, i zburzył wyżyny przy bramach znajdujących się u wejścia bramy Jozuego, namiestnika miasta, po lewej stronie, gdy się wchodzi przez bramę miejską” (2 Krl 23,8 UBG). Wzmianka jest krótka i poboczna – autor natrafia na urząd Jozuego niejako mimochodem, opisując topografię miejską; taki szczegół nie służy żadnej tezie teologicznej, po prostu odzwierciedla realia administracyjne epoki.

    Drugi raz ten tytuł pojawia się w równoległej relacji Kronik, przy okazji remontu świątyni finansowanego ze składek zebranych w kraju: „A w osiemnastym roku swego panowania, po oczyszczeniu ziemi i domu Pana, posłał Szafana, syna Azaliasza, Maasejasza, namiestnika miasta, oraz Joacha, syna Joachaza, kronikarza, aby naprawili dom Pana, jego Boga” (2 Krn 34,8 UBG; „Pan” oddaje tu imię Boże Jahwe – PAN). Jozue i Maasejasz działają więc za panowania tego samego króla – Jozjasza, w tym samym, osiemnastym roku jego rządów (por. 2 Krl 22,3), kiedy w świątyni odnaleziono zwój Prawa i ruszyła fala reform: „Czynił on to, co było słuszne w oczach Pana, i szedł wszystkimi drogami Dawida, swego ojca” (2 Krl 22,2 UBG).

    Jozue i Maasejasz noszą różne imiona, choć piastują ten sam urząd w tym samym okresie – Biblia nie precyzuje, czy działali kolejno po sobie, czy równolegle w różnych zakresach kompetencji. Ważniejsze jest co innego: sam tytuł „namiestnik/zarządca miasta” funkcjonuje w tekście jako coś oczywistego, znanego czytelnikom, element aparatu urzędniczego Judy obok kapłanów, pisarzy i kronikarzy.

    Co pewne, a co dyskutowane

    • Pewne: kontekst wykopaliskowy bulli nie budzi wątpliwości – przedmiot pochodzi z naukowych, udokumentowanych wykopalisk IAA na Placu Zachodniej Ściany, a nie z zakupu na rynku antykwarycznym. To istotna różnica względem wielu innych „biblijnych” pieczęci krążących w handlu starożytnościami, których autentyczność bywa kwestionowana właśnie z powodu braku udokumentowanego pochodzenia.
    • Pewne: odczyt napisu jako lsr‘r („należąca do zarządcy miasta”) oraz datowanie paleograficzne na VII–VI w. p.n.e. są zgodne u niezależnie pracujących specjalistów od pisma starohebrajskiego (Ornan, Sass) i nie są kwestionowane w literaturze.
    • Dyskutowane: w części relacji prasowych z 2017–2018 roku pojawił się błąd – przypisywano urząd Jozuego czasom króla Ezechiasza. Tymczasem cały rozdział 2 Krl 23 dotyczy reform Jozjasza, a 2 Krn 34,8 wprost datuje działalność Maasejasza na osiemnasty rok jego panowania. Obaj urzędnicy działali więc, zgodnie z tekstem, w tym samym okresie – za Jozjasza, nie za Ezechiasza.
    • Dyskutowane: identyfikacja „miasta” z bulli jako Jerozolimy jest wnioskiem pośrednim (z miejsca znalezienia i analogii biblijnej), a nie odczytem wprost z napisu – pieczęć nie wymienia nazwy miasta ani imienia urzędnika, więc nie da się jej powiązać personalnie ani z Jozuem, ani z Maasejaszem.
    • Dyskutowane: znaczenie ikonografii dwóch postaci trzymających między sobą, według niektórych opracowań, motyw przypominający półksiężyc, nie zostało jednoznacznie wyjaśnione; badacze proponują interpretacje symboliczne lub dekoracyjne, bez pewnego rozstrzygnięcia.

    Znaczenie

    Bulla „zarządcy miasta” nie dowodzi istnienia konkretnego Jozuego ani Maasejasza – i nie taka jest jej wartość. Pokazuje raczej, że tytuł urzędniczy wymieniony w Biblii jako coś oczywistego rzeczywiście funkcjonował w administracji Judy schyłku okresu Pierwszej Świątyni, w tej samej formie językowej, jaką znamy z tekstu. To drobny, ale namacalny ślad biurokratycznej rzeczywistości królestwa – obok pisarzy, kapłanów i kronikarzy istniał urzędnik odpowiedzialny za miasto, zapewne za sprawy administracyjne i logistyczne stolicy, w tym nadzór nad towarami oznaczanymi pieczęciami.

    Fakt, że akurat ten egzemplarz pochodzi z kontrolowanych wykopalisk, a nie z rynku starożytności, ma dodatkową wagę metodologiczną: inne pieczęcie z tytułem „zarządcy miasta”, krążące wcześniej wśród kolekcjonerów, były trudne do weryfikacji właśnie z braku takiego kontekstu. Znalezisko z Placu Zachodniej Ściany domyka tę lukę – po raz pierwszy urząd znany z 2 Księgi Królewskiej i 2 Księgi Kronik można powiązać z przedmiotem o niepodważalnym pochodzeniu archeologicznym. To przypomnienie, że administracyjne szczegóły w księgach historycznych, często pomijane jako „nudne”, bywają jednymi z najłatwiej sprawdzalnych elementów tekstu, bo dotyczą realnych instytucji, a nie tylko teologii czy narracji.

    Źródła

    • Ornan T., Weksler-Bdolah Sh., Sass B., „A 'Governor of the City’ Seal Impression from the Western Wall Plaza Excavations in Jerusalem”, w: H. Geva (red.), Ancient Jerusalem Revealed: Archaeological Discoveries, 1998–2018, Israel Exploration Society, Jerusalem 2019, s. 67–72 – publikacja naukowa z opisem, datowaniem paleograficznym i dokumentacją znaleziska.
    • The Friends of the Israel Antiquities Authority, „Unique Stamped Piece of Clay unearthed in the Western Wall Plaza in Jerusalem”, friendsofiaa.org – szczegóły odkrycia, wymiary, cytaty Sz. Weksler-Bdolah.
    • The Canadian Friends of Hebrew University, „Western Wall Plaza Excavations Yield First Temple Hebrew-Inscribed Message”, cfhu.org – lokalizacja znaleziska, zespół badawczy, datowanie.
    • The Jerusalem Post, „Seal from First Temple Period found at Kotel supports biblical accounts”, jpost.com – omówienie znaleziska w kontekście biblijnym.
    • The Times of Israel, „2,700-year-old seal impression cements existence of biblical Jerusalem governor”, timesofisrael.com – relacja z cytatami badaczy.
    • Haaretz, „Governor of Jerusalem’s Seal Impression From First Temple Era Found Near Western Wall”, haaretz.com – niezależne omówienie odkrycia.
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), 2 Krl 22,2–3; 2 Krl 23,8; 2 Krn 34,8.
  • Inskrypcja z Ofelu — najstarszy napis alfabetyczny z Jerozolimy

    Inskrypcja z Ofelu — najstarszy napis alfabetyczny z Jerozolimy

    W 2012 roku, zaledwie kilkanaście metrów od południowego muru Wzgórza Świątynnego, ekipa archeologów natrafiła na fragment wielkiego glinianego dzbana z siedmioma tajemniczymi znakami wyrytymi w jego barku, jeszcze zanim naczynie wypalono. To najstarszy alfabetyczny napis, jaki kiedykolwiek znaleziono w Jerozolimie — starszy od pierwszego bezspornie hebrajskiego napisu z tego miasta o jakieś dwa i pół wieku. Problem w tym, że mimo ponad dekady badań epigraficy nie zgadzają się, w jakim języku napisano te litery ani co miały znaczyć. Co dokładnie kryje się na skorupie z Ofelu — i dlaczego badacze wciąż się o nią spierają?

    Czym jest to „odkrycie”

    Latem 2013 roku izraelska archeolog Eilat Mazar, kierująca wykopaliskami na Ofelu, grzbiecie łączącym Miasto Dawida ze Wzgórzem Świątynnym, ogłosiła znalezisko sprzed roku: fragment barku wielkiego, bezszyjkowego dzbana zwanego pithos. Skorupa leżała wśród szczątków sześciu podobnych naczyń, które w starożytności wykorzystano jako wypełnisko pod podłogą budynku z wczesnej fazy epoki żelaza IIA. Na tej podstawie Mazar datowała kontekst na X wiek p.n.e.

    Litery, wysokie na około 2,5 cm, wyryto ostrym narzędziem, zanim glina się związała i zanim dzban wypalono — to standardowa technika oznaczania naczyń w epoce żelaza. Zachowało się około siedmiu znaków; napis najpewniej biegł dalej wokół barku naczynia, więc to, co przetrwało, to raczej końcówka dłuższego tekstu i jedna litera z jego początku. Odkrycie opisali w Israel Exploration Journal (t. 63/1, 2013) sama Mazar wraz z Szmuelem Ahituvem z Uniwersytetu Ben-Guriona (analiza epigraficzna) i Davidem Ben-Shlomo (analiza ceramiki).

    Ahituv określił pismo jako protokananejskie z przełomu XI i X wieku p.n.e. — z okresu poprzedzającego ukształtowanie się odrębnego pisma hebrajskiego. Niezależnie Christopher Rollston z Uniwersytetu George’a Washingtona zaklasyfikował znaki jako „wczesny alfabet” wywodzący się z pisma protosynajskiego, skłaniając się ku nieco wcześniejszej dacie — XI wiek p.n.e. Obaj epigraficy zgadzają się jednak co do jednego: to najstarsza próbka pisma alfabetycznego, jaką kiedykolwiek wydobyto w Jerozolimie.

    Powiązanie z Pismem

    Nazwa „Ofel” to nie etykieta archeologiczna, lecz autentyczny biblijny toponim — Pismo używa go dla tego wzniesienia między Miastem Dawida a Wzgórzem Świątynnym. Kroniki opisują, jak król Manasses rozbudował jego fortyfikacje: „Potem zbudował zewnętrzny mur miasta Dawida, na zachód w kierunku Gichonu, w dolinie, aż do wejścia do Bramy Rybnej, otoczył nim Ofel i wzniósł go bardzo wysoko” (2 Krn 33,14 UBG). Później mieszkali tam Netinici, słudzy świątyni, którzy pomagali odbudowywać mur: „A Netinici, mieszkający na Ofelu, naprawiali aż naprzeciw Bramy Wodnej na wschodzie i do wieży wystającej” (Ne 3,26 UBG). To, że archeolodzy kopią dziś dokładnie w miejscu noszącym biblijną nazwę i znajdują tam warstwy fortyfikacyjne z żelaza IIA, jest zbieżnością wartą odnotowania — niezależnie od tego, co mówi konkretny napis na dzbanie.

    Druga nić prowadzi do rozdziału opisującego rozmach budowlany Salomona. Wśród jego inwestycji Pismo wymienia właśnie Jerozolimę: „A to była przyczyna poboru do robót, który król Salomon rozkazał na budowę domu Pana, swojego domu, Millo, muru Jerozolimy, Chasor, Megiddo i Gezer” (1 Krl 9,15 UBG). Kilka wersetów dalej dodano istotny szczegół o ludności miasta: „Wszystkie ludy, które ocalały spośród Amorytów, Chetytów, Peryzzytów, Chiwwitów i Jebusytów, które nie były z synów Izraela […] Salomon obciążył pracą przymusową aż do dziś” (1 Krl 9,20-21 UBG). To właśnie na tej podstawie zespół Mazar postawił ostrożną hipotezę: skoro napis nie daje się sensownie odczytać ani po hebrajsku, ani po kananejsku, mógł go wyryć ktoś z nieizraelskich mieszkańców Jerozolimy — być może Jebusyta — wciąż obecnych w mieście za czasów Dawida i Salomona. To hipoteza, nie ustalony fakt, ale spójna z tym, co Biblia mówi o mozaice ludnościowej ówczesnej stolicy.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Poza sporem pozostają okoliczności znaleziska: data (2012), miejsce (wykopalisko Ofel), publikacja naukowa (Mazar, Ben-Shlomo, Ahituv, IEJ 2013) oraz opis fizyczny — fragment dzbana z literami wyrytymi przed wypaleniem, znaleziony w kontekście ceramicznym z wczesnej epoki żelaza IIA. Dyskusyjne jest natomiast właściwie wszystko, co dotyczy treści napisu:

    • Odczyt liter. Ahituv proponuje sekwencję m-q-p-h-n-l(?)-n, która nie tworzy sensownego słowa w żadnym znanym języku zachodniosemickim. Rollston, czytając te same rysy nieco inaczej, otrzymuje m-q-l-h-n-r(?)-n i doszukuje się rdzenia oznaczającego „naczynie, kocioł”. Lehmann i Zernecke zaproponowali odczyt czysto paleograficzny, bez zakładania z góry języka napisu.
    • Język i sens. Gershon Galil uznał tekst za hebrajski i odczytał go jako etykietę: wino gorszej jakości dla robotników albo zapis rocznika panowania króla. Douglas Petrovich poszedł dalej, twierdząc, że to zapis roku panowania samego Salomona — odczyt odosobniony i krytykowany przez większość epigrafików jako zbyt śmiały wobec stanu zachowania napisu.
    • Zwrot o 180 stopni w 2023 roku. Daniel Vainstub z Uniwersytetu Ben-Guriona zaproponował w Jerusalem Journal of Archaeology, że to wcale nie pismo kananejskie, lecz staropołudniowoarabskie (sabejskie), a jeden z wyrazów oznacza ladan — żywicę kadzidlaną sprowadzaną z Płw. Arabskiego. Według niego napis świadczyłby o obecności sabejskiego urzędnika zajmującego się handlem aromatami już za Salomona — co łączyłby z wątkiem królowej Saby. Rollston pozostaje sceptyczny: uważa odczyt kananejski za wciąż bardziej prawdopodobny i pyta, po co wczesne pismo arabskie miałoby się znaleźć na lokalnie wyprodukowanej ceramice. Sam Vainstub przyznaje, że pismo staropołudniowoarabskie wywodzi się z kananejskiego, co dodatkowo utrudnia rozstrzygnięcie.
    • Datowanie na epokę Dawida i Salomona. Chronologia Mazar opiera się na typologii ceramiki (tzw. wysoka chronologia). Israel Finkelstein, propagator „niskiej chronologii”, od lat przesuwa analogiczne warstwy z Jerozolimy, Megiddo i Gezer o kilkadziesiąt lat później — ku końcowi X lub początkowi IX wieku p.n.e., a więc już poza panowanie Salomona. Przy okazji odkrytego w tym samym miejscu muru na Ofelu, który Mazar łączyła z Salomonem, Finkelstein nie wykluczał takiej możliwości, lecz przestrzegał przed czytaniem znalezisk wyłącznie przez pryzmat tekstu biblijnego.

    Ze względu na tak rozbieżne odczyty — trzy hipotezy językowe (kananejski/jebusycki, hebrajski, staropołudniowoarabski) i brak zgody nawet co do samych liter — status znaleziska pozostaje sporny, bardziej niż w wypadku większości inskrypcji z tej serii: tu nie chodzi tylko o interpretację ustalonego tekstu, lecz o to, jakie litery w ogóle widnieją na skorupie.

    Znaczenie

    Nawet bez rozstrzygniętego odczytu napis z Ofelu ma wagę dla obrazu Jerozolimy w X wieku p.n.e. Potwierdza, że w mieście — za Dawida, Salomona czy krótko po nich — funkcjonowało pismo alfabetyczne i istniała jakaś forma administracji lub handlu wymagająca oznaczania naczyń. To argument przeciw obrazowi ówczesnej Jerozolimy jako niewielkiej, prowincjonalnej osady bez infrastruktury pisarskiej — obrazowi, który od dawna kwestionują odkrycia z Ofelu i Miasta Dawida.

    Warto jednak zachować proporcje. Napis nie wymienia żadnego króla, świątyni ani wydarzenia znanego z Biblii — powiązania z Salomonem, Jebusytami czy królową Saby to hipotezy badaczy, nie treść, którą litery jednoznacznie przekazują. To nie dowód na konkretne wydarzenie biblijne, lecz świadectwo szerszego tła: w Jerozolimie tego okresu pisano, handlowano i budowano — a nazwa Ofel, którą Biblia nadała temu wzgórzu, wciąż odpowiada miejscu, gdzie archeolodzy kopią do dziś. Kto trzymał rylec i co dokładnie chciał zapisać, pozostaje otwartym pytaniem, nie ustaloną odpowiedzią.

    Źródła

  • Ostrakon z Meṣad Haszawjahu — skarga żniwiarza a prawo Tory

    Ostrakon z Meṣad Haszawjahu — skarga żniwiarza a prawo Tory

    Ponad 2600 lat temu bezimienny żniwiarz podyktował skargę na kawałku rozbitego naczynia. Zarzucał przełożonemu, że niesłusznie zabrał mu płaszcz, i błagał namiestnika twierdzy o jego zwrot. Czy ubogi robotnik z czasów króla Jozjasza rzeczywiście mógł powołać się na prawo, które dziś czytamy w Księdze Wyjścia? Ostrakon z Meṣad Haszawjahu to jeden z nielicznych zachowanych śladów tego, jak spisane prawo Tory zderzało się z codziennym życiem zwykłych ludzi.

    Ostrakon z Meṣad Haszawjahu — skarga żniwiarza a prawo Tory
    Fot. פעמי-עליון, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Ostrakon to skorupa glinianego naczynia użyta wtórnie jako tania powierzchnia do pisania — „papier gospodarczy” starożytności. Ten konkretny został zapisany atramentem w piśmie paleohebrajskim i liczy 14 czytelnych linii. Ma około 20 cm wysokości i 16,5 cm szerokości. Odkryto go w 1960 roku podczas wykopalisk prowadzonych przez izraelskiego epigrafika Josepha Navego (w imieniu izraelskiego Departamentu Starożytności i Israel Exploration Society). Skorupę znaleziono w pomieszczeniu przylegającym do bramy warowni. Dziś przechowuje ją Muzeum Izraela w Jerozolimie; w standardowym katalogu inskrypcji zachodniosemickich figuruje jako KAI 200. Naveh opublikował tekst już w 1960 r. w Israel Exploration Journal.

    Sam obiekt archeologiczny to twierdza na granicy Judy z Filistią, nad Morzem Śródziemnym, około 1,7 km na południe od portu Jawne-Jam (naprzeciw filistyńskiego Aszdodu). „Meṣad Haszawjahu” to nazwa nowożytna, nadana przez badaczy — starożytnego imienia fortu nie znamy. Warownię datuje się na krótki okres około 630–609 p.n.e., czyli na panowanie Jozjasza, gdy Juda rozszerzała wpływy na zachód.

    Treść skorupy to skarga (petycja) żniwiarza do namiestnika. Robotnik nie podaje swojego imienia — mówi o sobie „twój sługa”. Relacjonuje, że żął i składował zboże w miejscu zwanym Ḥaṣar-Asam, a gdy skończył pracę, przyszedł niejaki Hoszajahu, syn Szobaja, i zabrał mu szatę (płaszcz) — najpewniej pod zarzutem, że robotnik nie wywiązał się z dziennej normy. Żniwiarz protestuje, że jest niewinny, powołuje na świadków towarzyszy pracujących z nim „w upale”, i błaga zwierzchnika o zwrot okrycia. W swobodnym przekładzie kluczowe zdania brzmią mniej więcej tak: „Niech mój pan namiestnik wysłucha słowa swego sługi… twój sługa żął, skończył i złożył zboże jak zawsze — a wtedy przyszedł Hoszajahu, syn Szobaja, i zabrał szatę twego sługi… wszyscy moi bracia poświadczą za mną… jestem niewinny, niechże więc odda mi moją szatę”.

    Powiązanie z Pismem

    Skarga żniwiarza uderza w konkretny nerw prawa danego przez Jahwe (PAN). Tora traktuje płaszcz ubogiego jako rzecz niemal nietykalną — bo dla najbiedniejszych był to jednocześnie odzież w dzień i koc na noc. Prawo o zastawie w Księdze Wyjścia brzmi wprost:

    „Jeśli weźmiesz w zastaw szatę twego bliźniego, oddasz mu ją przed zachodem słońca; Bo to ubranie jest jedynym okryciem jego ciała, w tym też śpi. Jeśli będzie do mnie wołał, wysłucham go, bo jestem litościwy” (Wj 22,26–27 UBG).

    Ten sam nakaz powtarza Księga Powtórzonego Prawa, dodając wątek błogosławieństwa i sprawiedliwości:

    „A jeśli ten człowiek jest ubogi, nie położysz się spać z jego zastawem. Koniecznie zwrócisz mu zastaw o zachodzie słońca, żeby mógł spać w swojej odzieży i błogosławić cię. To zostanie ci poczytane za sprawiedliwość przed Panem, twoim Bogiem” (Pwt 24,12–13 UBG).

    Podobieństwo sytuacji jest uderzające. Bezimienny robotnik nie cytuje przepisu słowo w słowo — ale cała logika jego skargi opiera się na założeniu, że zatrzymanie płaszcza jest krzywdą, którą władza ma obowiązek naprawić. Dokładnie o taką ochronę słabszego chodzi biblijnemu prawodawcy. Warto też zauważyć, że te same rozdziały nakazują wypłacić najemnikowi zapłatę jeszcze tego samego dnia, „przed zachodem słońca”, „Jest bowiem ubogi i z tego się żywi” (por. Pwt 24,14–15), oraz powołują się na zasadę świadków przy rozstrzyganiu spraw — a właśnie na świadków powołuje się żniwiarz.

    Ostrakon nie „udowadnia” tekstu Biblii, lecz pokazuje coś subtelniejszego: etyka troski o ubogiego robotnika nie była martwą literą. Zwykły człowiek zakładał, że może się na nią powołać przed urzędnikiem — i że urzędnik to zrozumie.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Względnie pewne jest to, że skorupa jest autentyczna, pochodzi z końca VII wieku p.n.e., została odkryta w 1960 r. przez Josepha Navego w warowni koło Jawne-Jam i zawiera hebrajską skargę żniwiarza w sprawie zabranej szaty. Zgodne są też przekłady co do rdzenia sprawy: robotnik, przełożony imieniem Hoszajahu syn Szobaja, zajęta odzież i apel o jej zwrot.

    • Wzmianka o szabacie. Wiele przekładów oddaje jedną z linii jako „złożył (zboże) … przed szabatem” (hebr. lpny šbt). Gdyby tak było, byłaby to jedna z najstarszych pozabiblijnych wzmianek o szabacie. Część uczonych jest jednak ostrożna: forma šbt bywa czytana także jako „przed ustaniem/zakończeniem” pracy, a rzeczownik nie ma rodzajnika, co utrudnia rozstrzygnięcie. Sprawa pozostaje otwarta.
    • Gatunek tekstu. Naveh nazwał go „listem”. Inni (np. F. W. Dobbs-Allsopp) analizują go jako sformalizowaną skargę prawną, a jeszcze inni zwracają uwagę na literacki, niemal poetycki rytm powtórzeń — co miałoby świadczyć o wprawie skryby, a nie samego żniwiarza.
    • Odwołanie do prawa. To, że robotnik miał na myśli akurat przepis z Wj 22 czy Pwt 24, jest wnioskiem interpretacyjnym, a nie cytatem. Ostrakon nie podaje podstawy prawnej — opiera się na oczywistym dla obu stron poczuciu słuszności.
    • Załoga twierdzy. W forcie znaleziono duże ilości ceramiki wschodniogreckiej, dlatego badacze (Naveh, później Reich) sądzą, że stacjonowali tam greccy najemnicy. Sporne jest jednak, czyją służbę pełnili: część uczonych (jak Alexander Fantalkin) wiąże twierdzę raczej z egipską obecnością Psamtika I niż z judzką ekspansją Jozjasza. Hebrajskie ostraka wskazują przynajmniej na judzką administrację cywilną na miejscu.
    • Datowanie i odczyty. Przedział „około 630–609 p.n.e.” jest szacunkiem opartym na piśmie i ceramice; niektóre uszkodzone linie (zwłaszcza końcowe wersy z prośbą i świadkami) rekonstruowane są różnie przez kolejnych wydawców (m.in. Albright, Cross, Naveh).

    Znaczenie

    Wartość ostrakonu nie polega na tym, że rzekomo „potwierdza Biblię”, lecz na tym, że daje nam rzadkie okno na życie zwykłego, ubogiego człowieka w Judzie epoki żelaza. Większość zachowanych inskrypcji to spisy, rachunki albo teksty urzędowe. Tutaj słyszymy głos kogoś z samego dołu drabiny społecznej — kogoś, kto uważa, że został skrzywdzony, i wierzy, że ma prawo dochodzić sprawiedliwości.

    Dla czytelnika Pisma najciekawsze jest to, że ideał ochrony ubogiego, tak mocno obecny u proroków i w prawie Mojżeszowym, okazuje się tu ideałem żywym, a nie teoretycznym. Prorocy raz po raz piętnowali tych, którzy „biorą w zastaw szaty” i uciskają najemnika. Skarga żniwiarza pokazuje odwrotną stronę tej samej monety: przekonanie prostego robotnika, że wobec władzy może domagać się zwrotu płaszcza — dokładnie tego, co gwarantowała mu Tora.

    Ostrakon z Meṣad Haszawjahu przypomina, że biblijne prawo nie było zbiorem wzniosłych abstrakcji. Było regułą gry, do której — przynajmniej w oczach pokrzywdzonych — można się było odwołać nawet o zachodzie słońca, gdy chodziło o jedno jedyne okrycie ubogiego człowieka.

    Źródła

  • Bulla Natan-Meleka, sługi króla — pieczęć urzędnika Jozjasza

    Bulla Natan-Meleka, sługi króla — pieczęć urzędnika Jozjasza

    Wiosną 2019 roku, na parkingu Givati u stóp jerozolimskiego Miasta Dawida, z warstwy spalenizny sprzed około 2600 lat wydobyto grudkę wypalonej gliny wielkości mniej więcej centymetra. Na jej powierzchni zachował się starohebrajski napis: „należąca do Natan-Meleka, sługi króla”. Czy to ten sam Natanmelek, którego Druga Księga Królewska wymienia jednym zdaniem jako dworzanina z czasów reformy króla Jozjasza? Pytanie okazało się trudniejsze, niż mogłoby się wydawać.

    Czym jest to „odkrycie”

    Znaleziskiem jest bulla — niewielki odcisk pieczęci w glinie. W starożytności zwijany dokument (najczęściej papirus) obwiązywano sznurkiem, na węźle nakładano grudkę wilgotnej gliny i odciskano w niej pieczęć właściciela lub nadawcy. Dokumenty dawno spłonęły albo rozpadły się, ale glina — przypadkiem wypalona w pożarze — potrafi przetrwać tysiąclecia. Ta konkretna bulla nosi napis w alfabecie paleohebrajskim, ułożony w dwóch wierszach: l-ntn-mlk („należąca do Natan-Meleka”) oraz ʿbd ha-melek („sługa króla”).

    Bullę odkopano na parkingu Givati, jednym z najintensywniej badanych stanowisk Miasta Dawida, w obrębie Parku Narodowego w Jerozolimie. Wykopaliska prowadzili prof. Yuval Gadot (Uniwersytet Telawiwski) i dr Yiftah Shalev (Izraelski Urząd Starożytności, IAA), a odczytu inskrypcji dokonała dr Anat Mendel-Geberovich (Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie oraz Centrum Badań nad Starożytną Jerozolimą). Odkrycie ogłoszono pod koniec marca 2019 roku.

    Kluczowy jest kontekst. Bullę znaleziono wewnątrz dużego budynku publicznego, zniszczonego w pożarze podczas babilońskiego zdobycia Jerozolimy w 586 roku p.n.e. — warstwę tworzyły zwęglone belki stropowe, przepalona ceramika i resztki wypolerowanych posadzek. To rzadka sytuacja: większość znanych bulli hebrajskich pochodzi z rynku antyków, bez wiarygodnego kontekstu. Tutaj przedmiot spoczywał w dającej się datować warstwie archeologicznej. W tym samym budynku odkryto też drugą pieczęć — z niebieskawego agatu, z napisem „należąca do Ikkara, syna Matanjahu” (imię Ikkar wystąpiło wówczas po raz pierwszy w źródłach epigraficznych).

    Powiązanie z Pismem

    Imię Natanmelek pojawia się w całej Biblii tylko raz — w opisie religijnej reformy króla Jozjasza (panował ok. 641–610 p.n.e.), gdy z terenu świątyni Jahwe (PAN) usuwano pozostałości kultów obcych bóstw:

    „Usunął też konie, które królowie Judy poświęcili słońcu u wejścia do domu Pana, obok komnaty dworzanina Natanmeleka, która była na przedmieściu, a rydwany słońca spalił ogniem.” (2 Krl 23,11 UBG)

    Werset jest częścią większego rozdziału opisującego, jak Jozjasz — po odnalezieniu w świątyni „księgi Prawa” (2 Krl 22,8) — oczyszczał Judę z bałwochwalstwa. Wśród usuwanych praktyk był również kult ciał niebieskich:

    „…oraz tych, którzy palili kadzidło Baalowi, słońcu, księżycowi, planetom i całemu zastępowi niebieskiemu.” (2 Krl 23,5 UBG)

    Natanmelek nie jest tu żadnym bohaterem — to postać drugoplanowa, wymieniona tylko dlatego, że tuż obok jego komnaty stały konie i rydwany poświęcone słońcu. Właśnie ta marginalność czyni bullę interesującą: trudno przypuszczać, by ktoś „dopisał” do relacji fikcyjnego, zupełnie pobocznego urzędnika. Napis eved ha-melek („sługa króla”) to znany z Biblii i z innych pieczęci tytuł wysokiego dostojnika dworu, człowieka blisko monarchy. Brak na bulli imienia ojca — czego na pieczęciach zwykle nie pomijano — sugeruje, że nosiciel był na tyle rozpoznawalny, że nie wymagał dopowiedzeń.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne: autentyczność i kontekst samego znaleziska. Bulla wyszła z kontrolowanych wykopalisk, z zamkniętej, datowanej warstwy zniszczenia — to odróżnia ją od setek bulli „z rynku”, których pochodzenia nie sposób zweryfikować. Pewny jest też odczyt. Epigrafik Christopher Rollston podkreślił, że wszystkie litery są czytelne, więc lektura „Natan-Melek, sługa króla” nie budzi wątpliwości. To również pierwsze pozabiblijne, inskrypcyjne poświadczenie imienia Natanmelek.

    Dyskutowane: czy to pieczęć tego samego Natanmeleka. Sami badacze są tu ostrożni. Dr Mendel-Geberovich stwierdziła, że nie da się z całkowitą pewnością orzec, iż biblijny Natanmelek był właścicielem pieczęci, choć „trudno zignorować szczegóły, które ich łączą”: rzadkość imienia, dworski tytuł i zgodność datowania z czasami Jozjasza.

    Są jednak realne niuanse:

    • Tytuł się różni. Bulla mówi eved ha-melek („sługa króla”), a 2 Krl 23,11 określa Natanmeleka słowem saris (hebr. dostojnik/eunuch dworski; UBG oddaje je jako „dworzanin”). To nie ten sam termin, więc utożsamienie opiera się na imieniu i epoce, nie na dosłownej zbieżności tytułów.
    • Datowanie pisma a warstwa zniszczenia. Rollston na podstawie kształtu liter datuje inskrypcję na drugą połowę VII w. p.n.e. (ok. 675–625 p.n.e.) i byłby „bardzo niechętny”, by przesuwać ją na początek VI wieku. Oznacza to, że sam odcisk jest prawdopodobnie starszy niż warstwa pożaru z 586 r. p.n.e., w której go znaleziono — co dobrze pasuje do urzędnika czynnego za Jozjasza, ale przypomina, że data zapieczętowania dokumentu i data spalenia budynku to dwie różne rzeczy.
    • Sam tytuł nikogo nie identyfikuje. Miano „sługa króla” nosiło wielu dostojników; dopiero w połączeniu z rzadkim imieniem staje się poszlaką.

    Ostatecznie Rollston uznaje, że „najprawdopodobniej mówimy o jednej i tej samej osobie”, ale dodaje, że pełna pewność „pozostaje poza zasięgiem”. Dlatego status znaleziska najuczciwiej brzmi tak: artefakt potwierdzony i dobrze datowany, a utożsamienie jego właściciela z biblijnym Natanmelekiem — wysoce prawdopodobne, choć nie dowiedzione ponad wszelką wątpliwość.

    Znaczenie

    Nawet przy zachowaniu tej ostrożności bulla ma swoją wagę. Po pierwsze, wpisuje się w rosnący zbiór pieczęci i bulli poświadczających imiona urzędników z końca epoki Pierwszej Świątyni. Razem rysują one obraz rozwiniętej administracji królestwa Judy w VII–VI w. p.n.e. — z warstwą pisarzy i dostojników posługujących się pieczęciami, prowadzących korespondencję i archiwa. Jak podkreślali Gadot i Shalev, takie znaleziska „w jasnym, dającym się datować kontekście archeologicznym” są szczególnie cenne, bo poszerzają wiedzę o gospodarce i strukturze władzy ówczesnej Jerozolimy.

    Po drugie, znalezisko dowartościowuje właśnie te drobne, nawiasowe wzmianki biblijne. Natanmelek to jedno słowo w jednym wersecie — a jednak takie imię realnie funkcjonowało w Jerozolimie tej epoki i wiązało się z tytułem dworskim, dokładnie tak, jak zakłada tekst. To nie jest „dowód na Biblię”; to zbieżność, która pokazuje, że autorzy Ksiąg Królewskich operowali realiami — imionami, urzędami i topografią — znanymi z ich własnego świata.

    Po trzecie, kontekst pożaru z 586 r. p.n.e. sam w sobie jest niemym świadkiem wydarzeń, które Biblia opisuje jako zdobycie Jerozolimy przez Babilon. Spalone belki i potrzaskana ceramika budynku, w którym leżała bulla, to materialna warstwa tej samej katastrofy, o której mówią końcowe rozdziały 2 Księgi Królewskiej. Mała grudka gliny okazuje się więc podwójnym świadectwem: nazwiska urzędnika i końca całej epoki.

    Źródła

    • Wikipedia (ang.), hasło Nathan-melech — przegląd znaleziska, inskrypcja, datowanie i odniesienie do 2 Krl 23,11: en.wikipedia.org/wiki/Nathan-melech
    • City of David (Ir David Foundation), Who Was „Natan-Melech” the King’s Servant? — okoliczności odkrycia, treść napisu, tytuł „sługa króla”, druga pieczęć (Ikkar syn Matanjahu): cityofdavid.org.il
    • The Jerusalem Post, 2,600-year-old seal discovered in City of David — data ogłoszenia (marzec 2019), badacze i afiliacje: jpost.com
    • Friends of the Israel Antiquities Authority, What’s in a name… — cytaty Mendel-Geberovich oraz Gadota i Shaleva, znaczenie tytułu i brak imienia ojca: friendsofiaa.org
    • JNS, Rare ancient seal of Jewish king’s officer discovered in City of David — kontekst budynku, zniszczenie 586 p.n.e., waga datowanego kontekstu: jns.org
    • The Times of Israel, Two tiny First Temple inscriptions vastly enlarge picture of ancient Jerusalem — szczegóły kontekstu i ostrożność interpretacyjna: timesofisrael.com
    • Analiza epigraficzna Christophera Rollstona (omówienie: Seal Impression of Nathan-Melech, biblicalscholarship) — datowanie pisma na 2. poł. VII w. p.n.e., różnica tytułów eved ha-melek / saris, ocena prawdopodobieństwa identyfikacji: biblicalscholarship.wordpress.com
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), 2 Krl 22,8; 23,5.11
  • Słowa Achikara z Elefantyny — mądrość i Księga Tobiasza

    Słowa Achikara z Elefantyny — mądrość i Księga Tobiasza

    Nowy Rok 1907 na wyspie Elefantyna przyniósł niemieckim archeologom nietypowe znalezisko: zwoje aramejskich papirusów sprzed dwóch i pół tysiąca lat, wydobyte z gruzu domów żydowsko-aramejskiej kolonii wojskowej. Wśród dokumentów prawnych i listów znalazł się fragment innego rodzaju — opowieść o mądrym doradcy asyryjskich królów, zdradzonym przez własnego wychowanka. Ten sam bohater, pod imieniem Achikar, pojawia się w Księdze Tobiasza jako krewny głównego bohatera. Czy papirus z Elefantyny to echo prawdziwej postaci z dworu Sennacheryba, czy raczej popularna na całym starożytnym Bliskim Wschodzie opowieść, którą żydowski autor wplótł we własną narrację?

    Słowa Achikara z Elefantyny — mądrość i Księga Tobiasza
    Fot. Osama Shukir Muhammed Amin FRCP(Glasg), CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Elefantyna to niewielka wyspa na Nilu przy dzisiejszym Asuanie, gdzie od końca VI do początku IV w. p.n.e. istniała kolonia żołnierzy najemnych — Judejczyków i Aramejczyków w służbie perskich władców Egiptu, z własną świątynią dla czczenia Jahwe (PAN), działającą obok egipskiej świątyni boga Chnuma. W latach 1906–1908 wyspę badała niemiecka ekspedycja pod kierunkiem Otto Rubensohna i Friedricha Zuckera. W pierwszych dniach stycznia 1907 r., w gruzowisku domu w północnej części kopca, natrafiono na tzw. „dzielnicę aramejską” — skupisko papirusów, wśród których znalazł się tekst opowieści o Achikarze. Całość opublikował w 1911 r. Eduard Sachau.

    Fizycznie jest to palimpsest: papirusowy zwój pierwotnie służył jako rejestr celny floty jońskich i fenickich statków z 475 r. p.n.e. (odczytany dopiero w latach 90. XX w. przez Adę Yardeni spod warstwy wtórnej), następnie zmyty i użyty ponownie do spisania tekstu o Achikarze. Zachowało się jedenaście kart papirusu (łącznie czternaście kolumn tekstu) — większość w zbiorach Berlińskiego Muzeum Egipskiego (sygn. P. 13446 A–H, K–L), jedna wróciła do Muzeum Egipskiego w Kairze (nr J. 43502). Pismo datuje się paleograficznie na V w. p.n.e.; skoro rejestr celny pod spodem nosi datę 475 r. p.n.e., kopia opowieści musi pochodzić z okresu późniejszego — najpewniej z drugiej połowy tego stulecia.

    Tekst dzieli się na dwie części. Pierwsza to opowiadanie: Achikar, wysoki urzędnik (podczaszy, stróż pieczęci, skarbnik) na dworze Sennacheryba i Asarchaddona, adoptuje bratanka Nadana i wychowuje go na następcę. Nadan odpłaca fałszywym oskarżeniem o zdradę; Achikar zostaje skazany na śmierć, lecz przyjaciel-kat potajemnie go oszczędza i ukrywa. Gdy władca egipski rzuca Asyrii wyzwanie w postaci nierozwiązywalnych zagadek, jedynie Achikar potrafi im sprostać — zostaje przywrócony do łask, a zdemaskowany Nadan ginie. Druga część to zbiór kilkudziesięciu aramejskich sentencji i przysłów, które nigdzie nie wspominają samego Achikara, co sugeruje, że pierwotnie krążyły jako osobny zbiór mądrościowy, dopiero wtórnie dołączony do opowieści.

    Opowieść cieszyła się ogromną popularnością — zachowały się jej późniejsze wersje syryjskie, arabskie, ormiańskie, gruzińskie, starosłowiańskie i staroturkijskie, a niektórzy badacze dostrzegają pokrewieństwo z grecką „Biografią Ezopa” Maksyma Planudesa.

    Powiązanie z Pismem

    Imię Achikara nie pojawia się w kanonie hebrajskim ani protestanckim, na którym oparta jest UBG — występuje natomiast w Księdze Tobiasza, żydowskim opowiadaniu z okresu Drugiej Świątyni (ok. III–II w. p.n.e.), znanym też z aramejskich i hebrajskich fragmentów z Qumran (4Q196–4Q200). Księga Tobiasza to pismo deuterokanoniczne/apokryficzne — obecne w greckiej Septuagincie oraz w Bibliach katolickiej i prawosławnej, lecz pominięte w kanonie hebrajskim i protestanckim, stąd jego brak w UBG.

    W Tb 1,21–22 Achikar (grec. Achiacharos) to bratanek Tobiasza, pełniący u Sennacheryba funkcję podczaszego, stróża pieczęci i skarbnika, a po zamachu na króla utrzymujący te godności u jego następcy — to on wstawia się za Tobiaszem po latach wygnania. Tło tej sceny — śmierć Sennacheryba z rąk własnych synów i objęcie władzy przez Asarchaddona — znane jest z kanonicznej relacji 2 Księgi Królewskiej: „A gdy oddawał pokłon w domu swego boga Nisroka, jego synowie – Adramelek i Sareser – zabili go mieczem. Potem uciekli do ziemi Ararat. I Asarchaddon, jego syn, królował w jego miejsce” (2 Krl 19,37 UBG). Później, w Tb 14,10, przywołana jest historia zdrady Nadana — jako przestroga, że dobroczynność chroni, a niegodziwość gubi tego, kto ją czyni.

    Ciekawszy, bo dotyczący tekstu kanonicznego, jest związek sentencji Achikara z Księgą Przysłów. Badacze od dawna wskazują na bliskie pokrewieństwo między aramejskim pouczeniem o karceniu rózgą a słowami: „Nie szczędź dziecku karcenia, bo jeśli je bijesz rózgą, nie umrze. Będziesz je bił rózgą, a jego duszę ocalisz od piekła” (Prz 23,13–14 UBG). Podobną troskę o siłę i niebezpieczeństwo słowa, obecną też wśród przysłów Achikara, niesie werset: „Śmierć i życie są w mocy języka, a kto go miłuje, spożyje jego owoc” (Prz 18,21 UBG). Nie oznacza to zależności literackiej w jedną stronę — świadczy raczej, że autorzy biblijnej literatury mądrościowej czerpali z tego samego, wspólnego dla starożytnego Bliskiego Wschodu zasobu przysłów i pouczeń, co aramejscy pisarze z Elefantyny.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne: data i miejsce odkrycia (Elefantyna, przełom 1906/1907, ekspedycja Rubensohna i Zuckera), opis papirusu jako palimpsestu z jedenastoma zachowanymi fragmentami, publikacja przez Sachaua w 1911 r., datowanie paleograficzne na V w. p.n.e. oraz data 475 r. p.n.e. dla rejestru celnego pod spodem (Ada Yardeni, „BASOR” 1994). Nie budzi sporu utożsamienie Achikara z Achiacharosem z Tb 1,21 — zaproponowane już w 1880 r. przez Georga Hoffmanna i powszechnie dziś przyjmowane.

    Dyskutowane pozostaje kilka kwestii. Po pierwsze — czy Achikar był postacią historyczną. Późnobabilońska tabliczka klinowa z Uruk (lista królów i mędrców, kopia z okresu hellenistycznego, odzwierciedlająca starszą tradycję pisarską) wymienia wśród mędrców Asarchaddona niejakiego Aba-enlil-dari, „którego Aramejczycy nazywają Achikarem” — część badaczy (m.in. Alan Lenzi) traktuje to jako ślad pamięci o realnym urzędniku, inni jedynie jako dowód, że legenda przyrosła do dworu Asarchaddona już w tradycji mezopotamskiej, niekoniecznie potwierdzając historyczność samej fabuły o zdradzie i ocaleniu. Po drugie — czy zbiór przysłów był od początku częścią opowieści, czy dołączono go wtórnie; większość badaczy skłania się ku drugiej możliwości, skoro sentencje nigdzie nie wspominają bohatera. Po trzecie — jaką drogą historia Achikara trafiła do Księgi Tobiasza: papirus z Elefantyny dowodzi jedynie, że spisana wersja aramejska funkcjonowała już w V w. p.n.e., długo przed powstaniem tej księgi.

    Status „potwierdzone” dotyczy samego odkrycia i utożsamienia postaci — nie oznacza, że fabuła o zdradzie i ocaleniu jest relacją historyczną w tym samym sensie co kroniki asyryjskie o kampaniach wojennych.

    Znaczenie

    Papirus z Elefantyny pokazuje, że żydowscy osadnicy w Egipcie epoki perskiej nie żyli w kulturowej izolacji — obok dokumentów prawnych i listów przechowywali też międzynarodową literaturę mądrościową, spisaną po aramejsku, wspólnym języku administracji Cesarstwa Achemenidzkiego. To samo środowisko przechowało również aramejski przekład inskrypcji Dariusza z Behistun.

    Dla czytelnika Biblii odkrycie ma jeszcze inne znaczenie: pokazuje, że biblijna literatura mądrościowa (Księga Przysłów, a w tradycji deuterokanonicznej także Mądrość Syracha) powstawała w żywym kontakcie z szerszym, międzynarodowym nurtem pouczeń starożytnego Bliskiego Wschodu — podobnie jak lepiej znany przypadek pokrewieństwa Prz 22,17–24,22 z egipską Instrukcją Amenemopego. Sam papirus, jako uboczny efekt swej historii jako palimpsestu, zachował też niezależne świadectwo handlu morskiego w Egipcie z 475 r. p.n.e. — rejestr ceł płaconych skarbowi perskiemu przez jońskich i fenickich żeglarzy.

    Źródła

  • Taharka (Tirhaka) — kuszycki faraon z Księgi Królewskiej

    Taharka (Tirhaka) — kuszycki faraon z Księgi Królewskiej

    Asyryjski dowódca wraca spod Libny z niepokojącą wieścią: od południa nadciąga wojsko „króla Etiopii”. Sennacheryb oblega Judę, a władca, którego imię pada tu w Piśmie, jest dziś znany egiptologii, archeologii Sudanu i inskrypcjom asyryjskim lepiej niż niejeden król Judy. Problem w tym, że jego biografia zdaje się nie zgadzać z kalendarzem opowieści o kilka lat.

    Taharka (Tirhaka) — kuszycki faraon z Księgi Królewskiej
    Public domain, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Taharka (w transkrypcji egipskiej Taharqo, w Biblii Tirhaka) to czwarty władca kuszyckiej (nubijskiej) XXV dynastii, syn króla Pianchiego (Piye), pierwszego z władców Kusz, który podporządkował sobie cały Egipt. Taharka panował ok. 690–664 r. p.n.e. nad połączonym królestwem Kusz i Egiptu — to jeden z rzadkich przypadków w Biblii, gdzie panowanie władcy jest datowane niezależnie z dokładnością do kilku lat.

    Materiału jest zaskakująco dużo. Z jego panowania pochodzi granitowy sfinks z Kawy (Sudan), znaleziony w latach 30. XX w. podczas wykopalisk Uniwersytetu Oksfordzkiego przy świątyni T w Kawie (starożytne Gematon) — dziś w British Museum pod numerem EA 1770. Liczy zaledwie 73 cm długości, ale nosi na piersi kartusz z imieniem króla i podwójną kobrę (ureusz) na czole, znak władzy nad Egiptem i Kusz zarazem. Z tego samego zbioru pochodzą posągi barana Amona osłaniającego postać Taharki między przednimi łapami.

    Jeszcze ważniejsze są tzw. stele z Kawy — kamienne inskrypcje ustawione w świątyni, w których Taharka opisuje własne życie: dzieciństwo w Kusz, moment, gdy jako dwudziestolatek „poszedł z Jego Majestatem na północ”, wreszcie objęcie tronu w Memfis. Część znajduje się dziś w Muzeum Narodowym w Chartumie, jedna trafiła do zbiorów w Kopenhadze. To właśnie te teksty — a nie Biblia — pozwalają dziś ustalić, w którym roku Taharka miał dwadzieścia lat, a w którym został faraonem.

    Jego grobowiec to piramida w Nuri w północnym Sudanie — największa spośród nubijskich piramid (podstawa ok. 52 x 52 m). Wykopaliska prowadził tam w 1917 r. George Reisner z Uniwersytetu Harvarda; odnalazł ponad tysiąc figurek grobowych (uszebti), z których dwie trafiły do Muzeum Egipskiego w Kairze (JE 46506 i JE 46509). Taharka jest więc udokumentowany z trzech stron: własnymi inskrypcjami, wykopaliskami grobu i kronikami wroga.

    Powiązanie z Pismem

    Tirhaka pojawia się w Piśmie w dramatycznym momencie kryzysu Ezechiasza, gdy Sennacheryb oblega miasta Judy i grozi Jerozolimie. Po nieudanych negocjacjach pod Lakisz asyryjski dowódca wraca do swego króla:

    „Wrócił więc Rabszak i zastał króla Asyrii walczącego przeciwko Libnie. Usłyszał bowiem, że odstąpił od Lakisz.” (2 Krl 19,8 UBG). Zaraz potem następuje kluczowy werset: „Gdy usłyszał, że mówiono o Tirhace, królu Etiopii: Oto wyruszył na wojnę przeciwko tobie, ponownie wysłał posłańców do Ezechiasza” (2 Krl 19,9 UBG). Niemal identyczne zdanie powtarza równoległa relacja: „A dotarło do niego, że mówiono o Tirhace, królu Etiopii: Oto wyruszył na wojnę przeciwko tobie. Gdy to usłyszał, wysłał posłańców do Ezechiasza” (Iz 37,9 UBG). Tłumacze UBG oddają tu hebrajskie „Kusz” jako „Etiopia” — to konwencja starszych przekładów: chodzi o krainę na południe od Egiptu, dzisiejszy Sudan, nie o współczesną Etiopię w Rogu Afryki.

    Nadciągające wojska kuszycko-egipskie nie ratują ostatecznie Jerozolimy siłą oręża — według narracji biblijnej miasto ocala interwencja nadprzyrodzona: „Tej samej nocy Anioł Pana wyszedł i zabił w obozie Asyryjczyków sto osiemdziesiąt pięć tysięcy ludzi. A gdy wstali wcześnie rano, oto wszędzie było pełno trupów.” (2 Krl 19,35 UBG) — dla autora biblijnego to Jahwe (PAN), a nie kuszyckie posiłki, jest ostatecznym powodem odwrotu Sennacheryba, choć wieść o Tirhace bezpośrednio przyspiesza asyryjskie działania przeciw Judzie. Kroniki kończą wątek Sennacheryba jego powrotem do Niniwy i zabójstwem: „Sennacheryb, król Asyrii, wycofał się więc i wyruszył. Wrócił i zamieszkał w Niniwie.” (2 Krl 19,36 UBG), a wkrótce potem „gdy oddawał pokłon w domu swego boga Nisroka, jego synowie – Adramelek i Sareser – zabili go mieczem” (2 Krl 19,37 UBG) — wydarzenie poświadczone także w źródłach babilońskich i asyryjskich.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest, że Tirhaka z Pisma to historyczny Taharka, syn Piye, władca kuszycko-egipski — jego panowanie ok. 690–664 p.n.e., budowle w Kawie, Karnaku, Dżebel Barkal i Sanam oraz śmierć w 664 r. p.n.e. i pochówek w Nuri potwierdzają niezależnie egipskie i kuszyckie inskrypcje, nie budzą sporu wśród egiptologów. Pewne jest też, że w 701 r. p.n.e., podczas kampanii Sennacheryba przeciw Judzie i miastom filistyńskim, doszło do starcia wojsk asyryjskich z koalicją egipsko-kuszycką pod Elteke — potwierdzają to roczniki Sennacheryba (m.in. Pryzmat Taylora), wspominające „królów Egiptu” oraz łuczników, rydwany i jazdę „króla Meluhhy” (Kusz) idących na odsiecz sprzymierzeńcom. Sennacheryb chwali się zwycięstwem pod Elteke, ale imienia Tirhaki nie podaje — co nie dziwi, bo roczniki królewskie z zasady nie wymieniają dowódców pokonanego wroga niższej rangi niż król.

    Dyskutowana jest natomiast pozorna niezgodność chronologiczna, na którą krytycy tekstu biblijnego zwracają uwagę od dawna: według egipskich i kuszyckich źródeł Taharka objął tron dopiero w 690 r. p.n.e. — blisko dekadę po wydarzeniach z 701 r. p.n.e. W chwili wyprawy przeciw Sennacherybowi formalnie nie był więc jeszcze „królem” niczego, co dla części badaczy (już od XIX-wiecznej krytyki biblijnej) sugerowało błąd lub późniejsze uzupełnienie tekstu.

    • Rozwiązanie chronologiczne (Kenneth Kitchen): tekst 2 Krl/Iz osiągnął ostateczną formę już po 681 r. p.n.e., gdy Taharka był faraonem od kilkunastu lat — autor mógł więc, podobnie jak dziś mówimy „królowa Elżbieta II” o wydarzeniach z czasów, gdy była jeszcze księżniczką, użyć tytułu znanego mu z własnej epoki wobec osoby, która w opisywanym momencie formalnie go jeszcze nie nosiła.
    • Rozwiązanie biograficzne (James K. Hoffmeier, na podstawie steli Kawa V): inskrypcja Taharki mówi, że jako dwudziestoletni „rekrut” udał się na północ „z Jego Majestatem” — czyli ze starszym bratem, faraonem Szebitku, wówczas panującym w Memfis. To datuje moment na ok. 701 r. p.n.e. i sugeruje, że Tirhaka dowodził wtedy siłami kuszyckimi z ramienia brata-faraona jako książę i wódz Kusz — realnie sprawując władzę, nawet jeśli tytuł „faraona” przypadł mu później.
    • Teoria „dwóch kampanii”: starsza, dziś mniejszościowa propozycja, że 2 Krl 18–19 łączy relacje z dwóch odrębnych wypraw Sennacheryba (jednej z 701 r., drugiej, nieudokumentowanej asyryjsko, z lat 690.). Większość badaczy tego okresu (Kitchen, Hoffmeier) woli jednak jedną kampanię z 701 r. i retrospektywny tytuł.

    Niepewne pozostają też relacje rodzinne na dworze kuszyckim — czy Taharka był rodzonym bratem, czy kuzynem Szebitku — co nie wpływa na powiązanie z Biblią, ale pokazuje, że genealogia XXV dynastii wciąż jest dyskutowana.

    Znaczenie

    Historia Tirhaki pokazuje coś, co łatwo umyka przy pobieżnej lekturze Ksiąg Królewskich: mała Juda Ezechiasza nie funkcjonowała w próżni, lecz w środku zderzenia dwóch ówczesnych mocarstw — imperium asyryjskiego i kuszycko-egipskiego państwa faraonów z Nubii. Ten sam epizod z 701 r. p.n.e. zostawił ślad w trzech niezależnych tradycjach: hebrajskiej, asyryjskiej (roczniki Sennacheryba na glinianych pryzmatach) i kuszycko-egipskiej (autobiograficzne stele Taharki z Kawy). Żadna nie powstała z myślą o potwierdzeniu pozostałych, a mimo to opisują tę samą scenę — odsiecz z południa nadciągającą przeciw asyryjskiemu naciskowi na Lewant.

    Spór o dokładny tytuł Tirhaki w 701 r. p.n.e. jest sporem o niuans, a nie o fakty: nikt poważny nie kwestionuje, że taki władca istniał, dowodził wojskami swojego domu królewskiego i po latach rzeczywiście został faraonem obu krajów. Właśnie ta drobiazgowość — imię mało znanego wówczas księcia z Kusz, który dopiero w przyszłości miał zostać wielkim faraonem — świadczy, że autor biblijny pisał z pozycji kogoś zorientowanego w bieżącej polityce swojej epoki, a nie tworzył odległą legendę. Biblijna opowieść o ocaleniu Jerozolimy rozgrywa się na tle realnej historii politycznej Bliskiego Wschodu — choć w warstwie teologicznej tekstu o rozstrzygnięciu decyduje nie przewaga militarna, lecz interwencja przypisana samemu Jahwe.

    Źródła

  • Nauka Amenemope a Księga Przysłów

    Nauka Amenemope a Księga Przysłów

    Wśród papirusów, które Ernest Wallis Budge sprowadził z Teb do British Museum w 1888 roku, znalazł się egipski podręcznik mądrości sprzed tysiącleci. Gdy uczeni położyli go obok Księgi Przysłów, dostrzegli coś zdumiewającego: całe zdania brzmiały niemal identycznie. Czy natchniony mędrzec z Izraela sięgnął po pogański tekst egipski — a jeśli tak, co to zmienia dla autorytetu Pisma?

    Nauka Amenemope a Księga Przysłów
    CC0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Nauka Amenemope (zwana też Pouczeniem lub Mądrością Amenemope) to egipski tekst mądrościowy przypisany pisarzowi imieniem Amenemope, syn Kanachta. Należy do gatunku egipskich „nauk” (sebajt) — pouczeń przekazywanych w formie rad ojca dla syna. Sam tekst powstał najprawdopodobniej w okresie ramessydzkim (mniej więcej 1300–1075 p.n.e.), a więc w epoce potężnego Nowego Państwa.

    Głównym świadkiem tekstu jest papirus British Museum EA 10474 — zwój o długości około 3,7 metra i szerokości około 25 centymetrów, zapisany pismem hieratycznym. Na stronie przedniej (recto) znajduje się Nauka Amenemope, a na odwrocie (verso) zbiór drobniejszych tekstów: „kalendarz dni szczęśliwych i nieszczęśliwych”, hymny do słońca i księżyca oraz fragment onomastikonu. Sam rękopis jest znacznie młodszy od tekstu, który przekazuje — datuje się go zwykle na późny Trzeci Okres Przejściowy lub okres saicki, z grubsza na VII–VI wiek p.n.e. (dokładne datowanie bywa dyskutowane).

    Budge nabył papirus w Tebach na początku 1888 roku. Krótką relację wraz z wyimkami i tłumaczeniem ogłosił w 1922 roku, a pełne wydanie w formie fotokopii z transkrypcją ukazało się nakładem British Museum w 1923 roku; klasyczne wydanie krytyczne przygotował Hans Ostenfeld Lange w 1925 roku. Tekst liczy trzydzieści ponumerowanych rozdziałów.

    Treściowo Amenemope to instrukcja dobrego życia. Powracają w niej: pokora i umiar, panowanie nad gniewem, uczciwość w handlu i sądzie, troska o ubogiego, wdowę i sierotę, przestroga przed pogonią za bogactwem oraz — co szczególnie uderzające — zakaz przesuwania kamieni granicznych i zabierania cudzej ziemi. Ideałem jest człowiek „cichy”, opanowany, w przeciwieństwie do „gorączkowego”, porywczego głupca.

    Powiązanie z Pismem

    Uwagę badaczy przykuł fragment Księgi Przysłów rozpoczynający zbiór nazwany „słowami mędrców” — Prz 22,17 – 24,22, a zwłaszcza jego rdzeń w Prz 22,17 – 23,11. Już samo wprowadzenie brzmi jak echo egipskiego oryginału:

    „Nadstaw ucha i słuchaj słów mędrców, i skłoń swe serce do mojej wiedzy” (Prz 22,17 UBG).

    Pierwszy rozdział Amenemope otwiera się niemal tak samo: „Nakłoń ucha, słuchaj słów, które mówię, i przyłóż serce, aby je zrozumieć… dobrze ci będzie umieścić je w sercu”. Podobieństwo nie kończy się na wstępie. Do najczęściej wskazywanych paraleli należą:

    • Ochrona ubogiego„Nie okradaj nędzarza, ponieważ jest ubogi, ani nie uciskaj w bramie biednego” (Prz 22,22 UBG) — wobec egipskiego ostrzeżenia przed obrabowaniem słabego i nękaniem kaleki.
    • Kamienie graniczne„Nie przesuwaj dawnej granicy i nie wchodź na pole sierot” (Prz 23,10 UBG; podobnie 22,28) — wobec rozdziału Amenemope zakazującego przestawiania kamienia miedzy i naruszania granicy wdowy.
    • Człowiek gniewliwy — Prz 22,24–25 („Nie przyjaźnij się z człowiekiem gniewliwym…”) wobec przestrogi przed przyjaźnią z „gorączkowym”.
    • Ulotność bogactwa — Prz 23,4–5, gdzie bogactwa „robią sobie skrzydła i ulatują do nieba jak orzeł”, wobec obrazu bogactwa odlatującego jak gęsi do nieba.
    • Zachowanie przy stole dostojnika — Prz 23,1–3 wobec egipskich rad o umiarze podczas uczty u możnego.

    Najbardziej dyskutowany jest jednak jeden szczegół liczbowy. W Prz 22,20 pojawia się trudne hebrajskie słowo, które UBG — zgodnie z tradycją — oddaje: „Czy nie napisałem ci znamienitych rzeczy zawierających rady i wiedzę” (Prz 22,20 UBG). W 1924 roku egiptolog Adolf Erman zaproponował, by nieznaczną korektą odczytać tu słowo szeloszim, „trzydzieści”: „Czy nie napisałem ci trzydziestu [pouczeń]…”. Wtedy liczba odpowiadałaby wprost trzydziestu rozdziałom Amenemope. Ta emendacja jest dziś przyjęta w wielu współczesnych przekładach (stąd „trzydzieści powiedzeń” w Prz 22,20), choć UBG i tradycja masorecka zachowują dawniejsze odczytanie.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Względnie pewne jest to, że między „słowami mędrców” z Przysłów a Nauką Amenemope istnieje jakiś związek literacki — powtarzalność motywów, kolejność i sformułowań jest zbyt gęsta, by tłumaczyć ją przypadkiem. Od lat 60. XX wieku panuje w tej sprawie niemal konsensus. Pewne jest też, że sam tekst egipski jest starszy: jego ramessydzką metrykę potwierdzają m.in. wcześniejsze ostraka z fragmentami dzieła.

    Sporny pozostaje kierunek zależności. W literaturze rywalizują trzy główne stanowiska:

    • Egipt → Przysłowia (pogląd większościowy): hebrajski mędrzec znał i twórczo wykorzystał Amenemope. Tak sądził Erman, a za nim m.in. egiptolog Kenneth Kitchen oraz John A. Wilson, który nazwał tekst egipski „przodkiem” fragmentu Przysłów.
    • Przysłowia → Egipt: sam Budge skłaniał się ku myśli, że Amenemope zawiera idee semickiego pochodzenia — kierunek byłby więc odwrotny. To stanowisko ma dziś niewielu zwolenników.
    • Wspólne źródło semickie: badacze tacy jak W. O. E. Oesterley przyjmowali, że oba dzieła czerpią z zaginionego wcześniejszego zbioru.

    Nie brak też głosów sceptycznych. John Ruffle w klasycznym studium podał w wątpliwość jakąkolwiek bezpośrednią zależność, tłumacząc zbieżności wspólnymi normami kultury starożytnego Bliskiego Wschodu. Roland N. Whybray w latach 90. zrewidował swoje wcześniejsze poglądy i argumentował, że tylko część tematów Amenemope znajduje odpowiednik w Przysłowiach, a ich kolejność się różni. Przeciw temu sceptycyzmowi wystąpili m.in. J. A. Emerton i Nili Shupak, broniąc realności związku. Z kolei Bernd U. Schipper uważa, że hebrajskiego tekstu Prz 22,20 nie trzeba wcale poprawiać na „trzydzieści” — masorecki zapis daje się sensownie odczytać bez korekty.

    Warto też sprostować częsty skrót: to nie Budge, lecz Erman (1924) jako pierwszy wykazał szczegółowe paralele z Przysłowiami. Budge udostępnił tekst, ale rozpoznanie związku należy do niemieckiego uczonego.

    Znaczenie

    Dla wielu czytelników pierwsza reakcja bywa niepokojem: skoro fragment Przysłów przypomina egipski podręcznik, czy to nie podważa natchnienia? Rzetelna odpowiedź jest inna. Mądrość praktyczna — jak uczciwie ważyć towar, jak nie dać się ponieść gniewowi, jak traktować ubogiego — była na starożytnym Bliskim Wschodzie dobrem międzynarodowym, krążącym między dworami Egiptu, Mezopotamii i Kanaanu. Sama Biblia tego nie ukrywa; owszem, mierzy izraelską mądrość względem sąsiadów: „I mądrość Salomona była większa od mądrości wszystkich narodów wschodnich i od wszelkiej mądrości Egiptu” (1 Krl 4,30 UBG).

    Kluczowe jest to, jak materiał został użyty. Autor natchniony nie przepisał Amenemope, lecz przetworzył go i osadził w zupełnie innym fundamencie teologicznym. Egipska mądrość opierała się na bogini porządku Maat; hebrajski redaktor cały zbiór zakotwiczył w Jahwe (PAN): „Oznajmiłem to dzisiaj właśnie tobie, abyś pokładał ufność w Panu” (Prz 22,19 UBG). Troska o nędzarza przestaje być tylko roztropnością dworską, a staje się sprawą samego Boga, który „będzie bronił ich sprawy” (Prz 22,23).

    Nauka Amenemope nie „obala” ani nie „dowodzi” Biblii. Robi coś cenniejszego: oświetla realny świat, w którym Pismo powstawało — świat pisarzy, szkół i wędrujących sentencji — i pokazuje, że objawienie przemówiło ludzkim językiem swojej epoki, nadając mu nowy, teologiczny sens.

    Źródła

  • Opowieść o dwóch braciach a żona Potifara

    Opowieść o dwóch braciach a żona Potifara

    Zazdrosna kobieta, odtrącony młodzieniec, fałszywe oskarżenie i porzucona szata — brzmi jak streszczenie historii Józefa z Księgi Rodzaju. A jednak ten sam schemat opowiada egipska baśń spisana na papirusie starszym niż niejedna księga biblijna. Czy autor 39. rozdziału Rodzaju przepisał egipską bajkę, czy niezależnie sięgnął po ten sam, uniwersalny motyw ludzki? To jeden z najczęściej przywoływanych „paralelizmów” w dyskusji o Biblii i literaturze starożytnego Egiptu.

    Opowieść o dwóch braciach a żona Potifara
    Public domain, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Mowa o egipskiej „Opowieści o dwóch braciach” — utworze zachowanym na jednym zwoju papirusu, znanym jako Papirus d’Orbiney. Rękopis przechowuje British Museum w Londynie pod numerem inwentarzowym EA 10183. To pojedynczy zwój pisany hieratyką (kursywną odmianą pisma egipskiego), liczący około 19 stron tekstu, wysoki na mniej więcej 20 cm i długi na ponad pięć metrów.

    Kolofon rękopisu wskazuje na skrybę imieniem Ennana (w części opracowań zapisywanego jako Inena), działającego u schyłku XIX dynastii, za panowania faraona Seti II (ok. 1200–1194 p.n.e.). Sam tekst datuje się zwykle na około 1197 r. p.n.e. Nazwa papirusu pochodzi od Elizabeth d’Orbiney, kolekcjonerki, która nabyła zwój około 1852 r. we Francji; do zbiorów British Museum trafił on w 1857 r.

    Fabuła jest baśniowa i mitologiczna. Dwaj bracia mieszkają razem: starszy, żonaty Anpu (imię tożsame z bogiem Anubisem) oraz młodszy, nieżonaty Bata, który pracuje w domu i przy stadzie. Pewnego dnia, gdy Bata wraca po ziarno, żona Anpu próbuje go uwieść. Bata odmawia z oburzeniem. Kobieta, obawiając się zdemaskowania, udaje pobitą i fałszywie oskarża go przed mężem — twierdzi, że to on chciał ją zgwałcić. Rozwścieczony Anpu czyha na życie brata, lecz bóg Re-Horachte tworzy między nimi jezioro pełne krokodyli. Zza wody Bata dowodzi swojej niewinności, a na znak prawdomówności okalecza się. Dalej opowieść skręca w czystą baśń: Bata ukrywa serce na kwiecie cedru, bogowie tworzą mu żonę, następują liczne przemiany, a na końcu bohater zostaje faraonem i wyznacza Anpu na następcę.

    Dla porównania z Biblią liczy się wyłącznie pierwsza część — epizod uwodzenia i fałszywego oskarżenia. Reszta to typowo egipski, mityczny materiał folklorystyczny bez odpowiednika w Piśmie.

    Powiązanie z Pismem

    Biblijnym punktem odniesienia jest 39. rozdział Księgi Rodzaju. Józef, sprzedany do Egiptu, służy w domu Potifara, dostojnika faraona, i szybko zostaje zarządcą całego majątku. Wtedy zaczyna się problem:

    „Po tych wydarzeniach żona jego pana zwróciła swe oczy na Józefa i powiedziała: Połóż się ze mną” (Rdz 39,7 UBG).

    Józef odmawia, i to nie z lęku, lecz z powodów zasadniczych — lojalności wobec pana i wierności wobec Boga:

    „I nie ma w tym domu nikogo większego ode mnie, i nie zabronił mi niczego oprócz ciebie, bo ty jesteś jego żoną. Jak więc mógłbym popełnić tak wielkie zło i zgrzeszyć przeciwko Bogu?” (Rdz 39,9 UBG).

    Kobieta nie ustępuje, aż wreszcie dochodzi do kulminacji — do porzuconej szaty:

    „Uchwyciła go za szatę i powiedziała: Połóż się ze mną. Ale on zostawił swoją szatę w jej ręku, uciekł i wyszedł na zewnątrz” (Rdz 39,12 UBG).

    Odtrącona, obraca dowód przeciw Józefowi i fałszywie oskarża go najpierw przed domownikami, potem przed mężem. Skutek jest jednak inny niż w egipskiej opowieści: Józef trafia do więzienia — i właśnie tam zacznie się jego droga na szczyt.

    Zbieżności strukturalne są uderzające. W obu tekstach mamy: atrakcyjnego, młodszego mężczyznę w pozycji podporządkowanej; kobietę o wyższym statusie, która czyni ponawiane „nadaremne zaloty”; odmowę uzasadnioną wiernością; sfabrykowany „dowód” oraz fałszywe oskarżenie. Sam „dowód” jest jednak różny: w egipskiej baśni kobieta udaje pobicie (smaruje się tłuszczem), a porzucona szata pojawia się dopiero w Rdz 39. To rozpoznawalny schemat narracyjny.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest, że Papirus d’Orbiney istnieje, jest realnie datowany na schyłek XIX dynastii i zawiera motyw kobiety, która po odrzuceniu fałszywie oskarża młodzieńca. Pewne jest też, że ten sam motyw stoi u progu opowieści o Józefie. Folkloryści skatalogowali go jako osobny typ: w klasycznym „Motif-Index” Stitha Thompsona nosi on numer K2111 i nazwę „Potiphar’s Wife” — „kobieta czyni nadaremne zaloty mężczyźnie, a potem oskarża go o próbę gwałtu”.

    Sporne — i to mocno — jest, czy zachodzi tu zależność literacka. Zdecydowana większość badaczy odrzuca tezę, jakoby autor biblijny „przepisał” egipską bajkę. Przemawia za tym kilka argumentów:

    • Odmienne obsady i realia. W egipskiej opowieści para to dwaj bracia gospodarze; w Biblii to egipski pan i hebrajski niewolnik. Bata jest bratem, nie sługą; kobieta w Rdz 39 jest żoną pracodawcy Józefa.
    • Różne role motywu. W baśni epizod uwiedzenia to tylko krótki wstęp do rozbudowanej, mitologicznej fabuły o sercu w cedrze i przemianach; w Rdz 39 jest on ogniwem przemyślanej narracji o Opatrzności.
    • Powszechność schematu. Ten sam wzorzec występuje niezależnie w tradycji greckiej — w mitach o Bellerofoncie i Anteji (Iliada, ks. VI) oraz o Fedrze i Hippolicie (tragedia Eurypidesa). Skoro motyw krąży po całym basenie Morza Śródziemnego, nie trzeba zakładać, że jedno źródło zrodziło drugie.

    Naukowe opracowania tematu firmują m.in. Susan Tower Hollis (monografia „The Ancient Egyptian 'Tale of Two Brothers’”) oraz folklorysta Alan Dundes, który w osobnym artykule zaproponował odczytanie tekstu w kategoriach tzw. projekcyjnej inwersji — męskiej fantazji odwracającej realia. To pokazuje, że sama egipska baśń bywa czytana na wiele sposobów, niezależnie od Biblii.

    Dyskutowane pozostają też szczegóły techniczne: zapis imienia skryby waha się między Ennana a Inena, a precyzyjne datowanie utworu (ok. 1197 p.n.e.) zależy od chronologii panowania Seti II. Trzeba wreszcie pamiętać, że czas powstania samego tekstu Rdz 39 jest w nauce sporny, więc porównywanie „dat” obu utworów bywa mylące — papirus jest starszy jako rękopis, ale to nie przesądza o wieku ustnej tradycji o Józefie.

    Znaczenie

    Wniosek jest wyważony: „Opowieść o dwóch braciach” to literacka paralela do Rdz 39, a nie jego źródło. Egipska baśń nie „obala” historii Józefa ani jej nie potwierdza — pokazuje natomiast, że biblijny autor posłużył się narracyjną konwencją rozpoznawalną w całym starożytnym świecie. To zresztą typowe dla Pisma: znane formy literackie zostają wypełnione zupełnie inną treścią.

    Różnica jest teologiczna i przez to decydująca. W egipskim tekście bohater broni się głównie przed niesprawiedliwością i śmiercią; w Biblii Józef odmawia, bo widzi w cudzołóstwie grzech „przeciwko Bogu”. Odrzucenie pokusy nie jest tu chwytem fabularnym, lecz aktem wierności wobec Jahwe (PAN). I choć wierność kosztuje Józefa więzienie, opowieść nie kończy się na krzywdzie:

    „A Pan był z Józefem, okazał mu miłosierdzie i dał mu łaskę w oczach przełożonego więzienia” (Rdz 39,21 UBG).

    Egipska baśń wieńczy bohatera tronem dzięki magii i pomocy bogów. Biblia prowadzi Józefa do władzy inną drogą — przez cierpliwą prawość i towarzyszącą mu obecność Boga, który z niesprawiedliwości wyprowadza ocalenie. Ten sam motyw, dwa całkiem różne światy znaczeń. Dla czytelnika Pisma to zdrowa lekcja: podobieństwo formy do sąsiednich kultur nie umniejsza oryginalności przesłania — przeciwnie, uwydatnia je.

    Źródła

    • British Museum — karta obiektu „papyrus” (Papirus d’Orbiney), nr inw. EA 10183: opis, datowanie i pochodzenie zwoju. britishmuseum.org
    • Wikipedia (ang.), „Tale of Two Brothers” — streszczenie fabuły, dane papirusu, skryba Ennana, panowanie Seti II, klasyfikacja folklorystyczna. en.wikipedia.org
    • Wikipedia (ang.), „Potiphar” — etymologia imienia (egip. pꜣ-dj-pꜣ-rꜥ, „ten, którego dał Ra”) i wzmianka o paraleli z Batą i żoną Anpu. en.wikipedia.org
    • Susan Tower Hollis, „The Ancient Egyptian 'Tale of Two Brothers’: A Mythological, Religious, Literary and Historico-Political Study” — podstawowa monografia naukowa. Google Books
    • A. Dundes, „Projective Inversion in the Ancient Egyptian 'Tale of Two Brothers’” — folklorystyczna analiza motywu. Semantic Scholar
    • Stith Thompson, „Motif-Index of Folk Literature”, motyw K2111 „Potiphar’s Wife” — definicja i zasięg motywu. folkmasa.org
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), Rdz 39,7–21.
  • Egipskie teksty przekleństw — najstarsza wzmianka o Jerozolimie

    Egipskie teksty przekleństw — najstarsza wzmianka o Jerozolimie

    Zanim jeszcze Jozue stanął pod murami Jerycha, a Dawid pomyślał o zdobyciu twierdzy na Syjonie, nazwa „Jerozolima” była już zapisana — nie na tabliczce kronikarza, lecz na naczyniu celowo rozbitym w rytuale przekleństwa. Egipscy kapłani, chcąc unieszkodliwić wrogów faraona, spisywali imiona obcych władców i miast, po czym tłukli te przedmioty na kawałki. Wśród zniszczonych skorup i figurek przetrwało jednak coś, czego twórcy rytuału nie mogli przewidzieć: najstarszy znany zapis imienia miasta, które miało odegrać centralną rolę w dziejach biblijnego Izraela. Co dokładnie mówią te teksty i na ile można im ufać?

    Egipskie teksty przekleństw — najstarsza wzmianka o Jerozolimie
    Fot. Naunakhte, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    „Teksty przekleństw” (ang. Execration Texts) to egipskie przedmioty rytualne z okresu Państwa Środka — misy i skorupy ceramiczne oraz gliniane figurki związanych jeńców — na których hieratycznym pismem zapisywano imiona ludów, miast i władców uznanych za zagrożenie dla faraona. Zgodnie z zasadą magii sympatycznej zniszczenie przedmiotu z imieniem wroga miało zniszczyć samego wroga: naczynia i figurki rytualnie tłuczono, czasem dodatkowo przeklinano, deptano czy kłuto nożem, po czym szczątki zakopywano.

    Znane są dwie główne grupy takich tekstów. Pierwszą, tzw. grupę berlińską, opublikował w 1926 roku egiptolog Kurt Sethe — skorupy naczyń pochodzące prawdopodobnie z Teb, wymieniające około dwudziestu miejscowości Kanaanu i Fenicji oraz ponad trzydziestu ich władców, datowane na przełom XI i XII dynastii (koniec XX i XIX wiek p.n.e.). Drugą, grupę brukselską, wydał w 1957 roku Georges Posener — figurki związanych jeńców odkryte w Sakkarze, z listą ponad sześćdziesięciu miast, ludów i plemion, nieco późniejsze (XIX–XVIII w. p.n.e.). Fragmenty grupy berlińskiej znajdują się dziś w Muzeum Egipskim w Berlinie, a figurki z Sakkary — w Królewskich Muzeach Sztuki i Historii w Brukseli.

    Wśród imion miast kananejskich w tekstach berlińskich pojawia się zapis odczytywany jako rwš3lmm, transkrybowany zwykle jako Rušalimum (Ruszalimum) — najwcześniejszy znany zapis nazwy Jerozolimy w jakimkolwiek źródle, wyprzedzający o kilkaset lat pierwsze wzmianki biblijne. Miasto wymienione jest dwukrotnie, z dwoma różnymi „władcami Jerozolimy” i ich świtami: Jaqar-Ammu oraz drugim, którego imię bywa odczytywane jako Setj-Anu lub Setj-Aim (rozbieżności wynikają z trudności odczytu uszkodzonego pisma). Każdemu towarzyszy typowa formuła przekleństwa, wzywająca zło na „wszelkie złe słowo, wszelką złą mowę, wszelką złą myśl, wszelki zły zamysł” skierowany przeciw Egiptowi.

    Powiązanie z Pismem

    Teksty przekleństw nie odnoszą się do żadnego konkretnego wydarzenia opisanego w Biblii — powstały setki lat przed podbojem Kanaanu przez Izraelitów. Ich znaczenie polega na czymś innym: potwierdzają, że Jerozolima jako realne, rządzone przez własnego władcę miasto istniała w Kanaanie na długo przed pojawieniem się Izraela, dokładnie w takich okolicznościach politycznych, jakie zakłada narracja biblijna. Gdy w Księdze Jozuego czytamy o królu, który staje na czele koalicji przeciw Gibeonitom, mowa jest o mieście z ugruntowaną, lokalną władzą: „A gdy Adonisedek, król Jerozolimy, usłyszał, że Jozue zdobył Aj i zburzył je (…) i że mieszkańcy Gibeonu zawarli pokój z Izraelem i mieszkają wśród nich” (Joz 10,1). Chwilę później to właśnie ten władca organizuje sojusz pięciu królów amoryckich: „Zebrało się więc i wyruszyło pięciu królów amoryckich: król Jerozolimy, król Hebronu, król Jarmutu, król Lakisz, król Eglonu” (Joz 10,5).

    Egipskie teksty z Państwa Środka pokazują, że taki układ istniał w Jerozolimie już wieki wcześniej. Ta sama ciągłość widoczna jest później, gdy miasto wciąż pozostaje w rękach kananejskich mieszkańców (Jebusytów) aż do czasów Dawida: „I król oraz jego ludzie poszli do Jerozolimy przeciw Jebusytom zamieszkującym w tej ziemi (…) Dawid jednak zdobył twierdzę Syjon, to jest miasto Dawida” (2 Sm 5,6.7). Między egipskimi skorupami a podbojem Dawida mija blisko osiem stuleci — a mimo to opisują to samo miejsce na tym samym wzgórzu, nieprzerwanie zamieszkane i rządzone.

    Zawarty w egipskim zapisie człon „szalem” wiąże się prawdopodobnie z kananejskim bóstwem zmierzchu Szalem — tym samym rdzeniem, który w hebrajskim poetyckim równoległym określeniu miasta pojawia się w Psalmie: „W Salem jest jego przybytek, a jego mieszkanie na Syjonie” (Ps 76,2). Nazwa miasta okazuje się zaskakująco stabilna: od egipskich tekstów z XIX wieku p.n.e., przez listy z Amarna z XIV wieku p.n.e. (Urušalim), aż po hebrajskie Jeruszalaim.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Nie budzi wątpliwości istnienie i treść obu grup tekstów — to fizycznie zachowane, opublikowane i wielokrotnie badane zabytki, dostępne w Berlinie i Brukseli. Nie budzi też dziś większych wątpliwości odczytanie nazwy rwš3lmm jako odnoszącej się do Jerozolimy. Przez pewien czas głosem sceptycznym był izraelski historyk Nadav Na’aman, proponujący inne odczytanie zapisu (jako „wyniosła głowa”, nie nazwa miasta) — sam jednak wycofał się z tej wątpliwości w publikacji z 2023 roku, co dodatkowo wzmocniło konsensus wokół identyfikacji z Jerozolimą.

    • Dwaj władcy jednego miasta. Powód, dla którego Jerozolima pojawia się dwukrotnie, z dwoma różnymi imionami władców i świtami, nie jest pewny — może chodzić o władców przeklętych kolejno w jednym dokumencie sporządzanym przez dłuższy czas, o współrządzących braci, albo o dwie redakcje tej samej listy. Źródła nie rozstrzygają tego jednoznacznie.
    • Czy teksty opisują swoją własną epokę. Archeolog Amnon Ben-Tor (Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie) zwrócił uwagę, że część miejscowości z tekstów Państwa Środka nie ma śladów osadnictwa z epoki brązu środkowego, za to była zasiedlona i ufortyfikowana we wcześniejszej epoce brązu wczesnego — sugeruje to, że lista mogła po części odzwierciedlać przestarzały obraz polityczny Kanaanu, przekazywany w kancelarii faraonów z pokolenia na pokolenie. Inni badacze tę tezę kwestionują, wskazując na niepełny stan badań wykopaliskowych.
    • Status Jerozolimy w tekście. Na’aman podnosił też pytanie, czy nazwa oznacza ufortyfikowane miasto, czy raczej szerszy okręg lub grupę plemienną — rozróżnienie istotne dla oceny wielkości i organizacji ówczesnej Jerozolimy, niezależnie od faktu istnienia jej nazwy.

    Status tego odkrycia pozostaje określony jako potwierdzone w warstwie podstawowej (istnienie zabytków, treść list, identyfikacja nazwy miasta), przy czym szczegóły interpretacyjne — chronologia, liczba władców, wierność ówczesnej mapie politycznej — są przedmiotem dyskusji specjalistów, a nie sporu o samo istnienie źródła.

    Znaczenie

    Teksty przekleństw nie „dowodzą” żadnego konkretnego wydarzenia biblijnego. Ich wartość jest inna: pokazują, że zanim jeszcze pojawiła się na kartach Biblii, Jerozolima była realnym miejscem na mapie politycznej Bliskiego Wschodu — na tyle znaczącym, że Egipt uznał za konieczne rytualnie przekląć jej władców razem z władcami innych ważnych miast regionu, takich jak Aszkelon czy Chasor. To niezależne od Biblii świadectwo osadza opowieści o kananejskich królach Jerozolimy — czy to Adonisedeku z Księgi Jozuego, czy jebusyckich mieszkańcach z czasów Dawida — w realnym, potwierdzonym archeologicznie kontekście historycznym, a nie w literackiej fikcji spisanej bez związku z rzeczywistością epoki.

    Odkrycie to przypomina też, że historia Jerozolimy jako miasta jest dłuższa niż jej historia jako stolicy Izraela. Blisko osiem stuleci dzieli egipskie skorupy z czasów Państwa Środka od zdobycia miasta przez Dawida — a przez cały ten czas miasto na wzgórzu między dolinami Cedronu i Hinnom najwyraźniej nieprzerwanie istniało, zmieniając władców, lecz nie znikając z list politycznych regionu. Dla czytelnika Biblii to namacalny punkt odniesienia: kananejska Jerozolima z opowieści o podboju nie była wymysłem, lecz miastem o udokumentowanej historii sięgającej głęboko w drugie tysiąclecie przed Chrystusem.

    Źródła

  • Stela głodu z wyspy Sehel — siedem lat głodu

    Stela głodu z wyspy Sehel — siedem lat głodu

    Na skalistej wyspie Sehel opodal Asuanu, w cieniu pierwszej katarakty Nilu, wykuto w granicie długi napis o siedmiu latach głodu, które miały nękać Egipt za panowania faraona Dżesera. Historia brzmi znajomo: władca zmartwiony klęską, mądry doradca i susza trwająca dokładnie siedem lat. Czy to egipskie echo opowieści o Józefie z Księgi Rodzaju, zapisane przez samych Egipcjan? Zanim odpowiemy, warto sprawdzić, kiedy naprawdę powstał ten napis i w jakim celu.

    Stela głodu z wyspy Sehel — siedem lat głodu
    Fot. Morburre, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Na wyspie Sehel, tuż nad pierwszą kataraktą Nilu koło Asuanu (w pobliżu starożytnej Elefantyny), na powierzchni naturalnego głazu granitowego wyryto trzydzieści dwie kolumny hieroglificznego tekstu. U góry sceny widnieje faraon Dżeser, władca III dynastii, składający dary trójce bóstw znad katarakty: Chnumowi, jego małżonce Satet i bogini Anuket. Egiptolodzy nazywają ten napis Stelą Głodu (ang. Famine Stela).

    Tekst przedstawiony jest jako dekret z osiemnastego roku panowania Dżesera (ok. XXVII w. p.n.e.). Kraj od siedmiu lat cierpi suszę — Nil nie wylewa, plony giną, ludzie sprzedają majątek za żywność, świątynie stoją zamknięte. Zmartwiony król zwraca się do swego doradcy, wielkiego kapłana i architekta Imhotepa, by ten wyjaśnił przyczynę nieszczęścia. Imhotep przeszukuje archiwa świątynne w Hermopolis, po czym udaje się do sanktuarium Chnuma na Elefantynie — boga, który według wierzeń Egipcjan strzeże ukrytej groty u źródeł Nilu i włada jego wylewem. Po oczyszczeniu i modlitwie zasypia, a we śnie ukazuje mu się sam Chnum: przedstawia swoją moc i obiecuje ponownie wypuścić wody rzeki. Dżeser budzi się uszczęśliwiony i wydaje dekret przywracający świątyni Chnuma dawne przywileje — pas ziemi ciągnący się po obu brzegach Nilu od Asuanu aż po Takompso (tzw. dodekaschoinos, dwanaście egipskich miar rzecznych, ok. 120 km), wraz z prawem do części towarów sprowadzanych z Nubii i dochodów z upraw na tym terenie.

    Kluczowy jest jednak wiek samego kamienia. Analiza języka, gramatyki i układu tekstu zgodnie wskazuje, że napis powstał nie za Dżesera, lecz w epoce ptolemejskiej — najprawdopodobniej za panowania Ptolemeusza V Epifanesa (ok. 205–180 p.n.e.), a więc około dwóch i pół tysiąca lat po wydarzeniach, które rzekomo opisuje. Egiptolodzy (m.in. Miriam Lichtheim i Werner Vycichl) uważają, że autorami tekstu byli sami kapłani Chnuma z Elefantyny, którzy w okresie, gdy poszczególne ośrodki kultowe rywalizowały o wpływy i dochody z ziemi, spisali „starożytny” dekret, by prawnie uzasadnić swoje roszczenia do spornego terytorium. Wskazuje na to również forma dokumentu — typowy schemat egipskiego „dekretu fundacyjnego”, jaki świątynie spisywały wielokrotnie, przypisując go dawno zmarłym władcom.

    Powiązanie z Pismem

    Skojarzenie ze starotestamentową historią Józefa nasuwa się niemal automatycznie: siedem lat, faraon, sen, mądry doradca ratujący kraj przed klęską. W Rdz 41 to Józef tłumaczy władcy sen o siedmiu tłustych i siedmiu chudych krowach oraz kłosach: „Siedem pięknych krów to siedem lat, a siedem dorodnych kłosów to też siedem lat. Jest to jeden sen” (Rdz 41,26), po czym zapowiada: „Nadchodzi siedem lat wielkiej obfitości w całej ziemi Egiptu. A po nich nastąpi siedem lat głodu i cała obfitość ziemi Egiptu pójdzie w zapomnienie, i głód wytrawi ziemię;” (Rdz 41,29–30). Na tej podstawie radzi faraonowi, by w latach obfitości gromadzić zboże w miastach: „Niech zbierają wszelką żywność w tych nadchodzących dobrych latach i zgromadzą zboża do dyspozycji faraona, i niech przechowują żywność w miastach” (Rdz 41,35). Gdy nadchodzi głód, to właśnie zgromadzone zapasy ratują Egipt i okoliczne krainy: „I nadeszło siedem lat głodu, tak jak Józef przepowiedział. I głód był we wszystkich krainach, ale w całej ziemi Egiptu był chleb” (Rdz 41,54).

    Podobieństwo dostrzeżono już w XIX wieku — niemiecki egiptolog Heinrich Brugsch, jeden z pierwszych badaczy inskrypcji z Sehel, miał zwrócić uwagę na paralelę z opowieścią biblijną wkrótce po jej odczytaniu. Z czasem niektórzy popularyzatorzy poszli dalej, sugerując, że Imhotep — realna postać, wielki kapłan, architekt i lekarz z czasów Dżesera, później czczony jako bóstwo mądrości i medycyny — mógł być egipskim pierwowzorem, a nawet odpowiednikiem Józefa: obaj wywodzą się „znikąd”, obaj doradzają władcy w sprawie snu i klęski żywiołowej, obaj ratują kraj, organizując zapasy żywności.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest datowanie samej stelli: to tekst ptolemejski, wykuty ok. 205–180 p.n.e., a nie dokument z czasów Dżesera. Pewne jest też, że motyw siedmioletniego głodu czy suszy nie jest unikalny — podobne opowieści krążyły w całym starożytnym Bliskim Wschodzie: siedmioletnia klęska pojawia się w ugaryckim micie o Baalu, w echach eposu o Gilgameszu, a egipska „Księga Świątyni” wspomina o siedmiu latach suszy za legendarnego króla Neferkasokara. Liczba siedem miała w tych kulturach także wymiar symboliczny — oznaczała pełnię i zamknięty cykl — niekoniecznie dosłowny czas trwania klęski, co część badaczy podnosi również wobec samej stelli z Sehel.

    Dyskutowane pozostaje natomiast, czy między tekstem z Sehel a Rdz 41 istnieje jakikolwiek związek poza ogólnym motywem. Różnice są istotne: stela nie wspomina o żadnym okresie obfitości poprzedzającym głód (w Biblii to element kluczowy — siedem lat urodzaju umożliwia zgromadzenie zapasów), nie mówi też o rozdzielaniu zboża z królewskich spichlerzy wśród ludności. To bóg we śnie kapłana kończy klęskę, przywracając wylew Nilu — nie ludzka przezorność w gromadzeniu plonów, jak u Józefa. Z tego względu część egiptologów, m.in. prof. Orly Goldwasser z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, która utożsamienie Józefa z Imhotepem nazywa „czystą fantazją”, odrzuca tezę o bezpośrednim związku między obiema postaciami czy wydarzeniami. Za takim stanowiskiem przemawia też przepaść czasowa: Imhotep żył w XXVII w. p.n.e., a nawet najwcześniejsze proponowane datowania pobytu Izraelitów w Egipcie umieszcza się kilkanaście wieków później.

    Z drugiej strony część autorów o nastawieniu apologetycznym (np. serwisy Answers in Genesis czy CreationWiki) traktuje samą stelę jako pośredni argument, że opowieści o wieloletnich, cyklicznych klęskach głodu w Egipcie miały realne podłoże i nie są czystą literacką fikcją — a więc scenariusz z Księgi Rodzaju mieści się w ramach wiarygodnych realiów regionu, nawet jeśli akurat ten konkretny napis powstał wieki później i opisuje inne, niepowiązane wydarzenie. To stanowisko pośrednie: nie traktuje stelli jako „dowodu na Józefa”, lecz jako argument za samą możliwością takiego typu kryzysu w Egipcie.

    Znaczenie

    Stela z Sehel nie jest dowodem na historyczność Józefa ani na to, że wydarzenia opisane w Rdz 41 rozegrały się właśnie za Dżesera — i żaden poważny egiptolog dziś tego nie twierdzi. Jej rzeczywista wartość leży gdzie indziej: pokazuje, jak w starożytnym Egipcie wykorzystywano dawne, na wpół legendarne wydarzenia (czy to echo jakiejś rzeczywistej suszy, czy czysto literacki motyw) do bieżących celów politycznych i religijnych — tu do umocnienia pozycji majątkowej kapłanów Chnuma w epoce ptolemejskiej. Przy okazji dokument potwierdza, że w świadomości Egipcjan wieloletnie klęski głodu związane z niskim stanem Nilu były zjawiskiem na tyle realnym i zakorzenionym w pamięci zbiorowej, by służyć za tło opowieści — co pośrednio uwiarygadnia egipskie realia, w jakich osadzona jest historia Józefa, nawet jeśli sam napis z Sehel nie ma z nią bezpośredniego związku.

    Dla czytelnika Biblii płynie z tego również przestroga metodologiczna, powtarzająca się w wielu „odkryciach” tej serii: powierzchowne podobieństwo motywu (siedem lat, sen, mądry doradca) nie jest tym samym co historyczne potwierdzenie konkretnej postaci czy wydarzenia. Warto cieszyć się realiami, które archeologia i egiptologia rzeczywiście potwierdzają, i nie naciągać ich ponad to, na co pozwalają źródła.

    Źródła

    • Wikipedia (en) — „Famine Stela”: obszerne omówienie treści, datowania i historii badań nad inskrypcją. en.wikipedia.org/wiki/Famine_Stela
    • Haaretz — „No, Imhotep and Joseph Were Not One and the Same”: stanowisko prof. Orly Goldwasser (Uniwersytet Hebrajski) i argumenty przeciw utożsamieniu obu postaci. haaretz.com
    • Aswan Individual — „Famine Stela and Inscriptions at Sehel”: opis lokalizacji na wyspie Sehel, stanu zachowania i ikonografii inskrypcji. aswan-individual.com/inscriptions
    • Egypt Today — „Famine Stela: A piece of Pharaonic diary”: popularnonaukowy przegląd treści dekretu i kontekstu ptolemejskiego. egypttoday.com
    • Answers in Genesis — „Evidence for the Seven Year Famine of Joseph’s Time Found?”: przykład apologetycznej interpretacji stelli jako pośredniego argumentu za realiami klęski głodu. answersingenesis.org
    • Madain Project — „Famine Stela”: dane o lokalizacji, wymiarach inskrypcji i ikonografii bóstw (Chnum, Satet, Anuket). madainproject.com/famine_stela
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), Rdz 41,26.29–30.35.54.
  • Inskrypcje protosynajskie z Serabit el-Chadim — narodziny alfabetu

    Inskrypcje protosynajskie z Serabit el-Chadim — narodziny alfabetu

    Na skalistym płaskowyżu Serabit el-Chadim, wśród egipskich kopalń turkusu na Synaju, obok pełnych przepychu hieroglifów widnieją napisy zupełnie inne — kilkanaście prostych znaków wykutych niewprawną ręką. Nie są to hieroglify ani żadne znane pismo. Gdy w 1916 roku udało się je częściowo odczytać, okazało się, że te niepozorne rysy to najstarszy zachowany przodek liter, którymi czytasz to zdanie. Jak to możliwe, że alfabet — fundament zachodniej piśmienności i późniejszego zapisu Biblii hebrajskiej — narodził się w rękach semickich robotników pracujących dla faraona?

    Inskrypcje protosynajskie z Serabit el-Chadim — narodziny alfabetu
    Public domain, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Serabit el-Chadim to stanowisko na Półwyspie Synajskim, gdzie Egipcjanie przez wiele stuleci — od XII dynastii (ok. 1990–1770 p.n.e.) aż po Nowe Państwo — wydobywali turkus, ceniony niebiesko-zielony kamień półszlachetny. Nad kopalniami górowała świątynia bogini Hathor, zwanej „Panią Turkusu”, patronki całego okręgu górniczego. To właśnie tam, podczas sezonu wykopaliskowego zimą 1904/1905 roku, brytyjski archeolog Flinders Petrie natrafił na serię krótkich napisów sporządzonych nieznanym pismem.

    Cały korpus tych tekstów — dziś nazywanych protosynajskimi — to zaledwie kilkadziesiąt (ok. 30–40) krótkich inskrypcji i fragmentów, wyrytych na skałach kopalni oraz na przedmiotach wotywnych ze świątyni. Znaki nie odpowiadały żadnemu znanemu systemowi, ale było ich niewiele — około dwóch tuzinów powtarzalnych kształtów. To sugerowało pismo alfabetyczne, a nie ideograficzne jak egipskie hieroglify liczące setki znaków.

    Przełomu dokonał egiptolog Alan Gardiner. W artykule The Egyptian Origin of the Semitic Alphabet (1916) rozpoznał powtarzającą się grupę znaków jako semickie słowo lbʿlt — „dla Pani”, czyli Baalat (żeńska forma słowa baal, „pan”). Miejscowi robotnicy utożsamiali tę „Panią” z egipską Hathor. Kluczem okazała się zasada akrofoniczna: każdy znak to uproszczony obrazek jakiegoś przedmiotu, a jego wartość dźwiękowa odpowiada pierwszej głosce semickiej nazwy tego przedmiotu. Rysunek głowy wołu (semickie ʾalp) dawał głoskę „ʾ” — stąd późniejsze alef, greckie alfa, nasze „A”. Schematyczny plan domu (bet) dawał „b” — bet, beta, „B”; falista linia wody (mem) dawała „m”.

    Najbardziej znanym zabytkiem jest niewielki sfinks z czerwonego piaskowca oznaczony jako Sinai 345, znaleziony w gruzach świątyni Hathor i przechowywany dziś w British Museum (nr inw. EA 41748). Jest on dwujęzyczny: egipski napis hieroglificzny głosi „umiłowany Hathor, pani turkusu”, a napis protosynajski — wedle odczytu Gardinera — brzmi mʾhb bʿlt, „umiłowany Baalat (Pani)”. To zestawienie dwóch pism stało się jednym z kluczy do rozszyfrowania alfabetu.

    Powiązanie z Pismem

    Inskrypcje z Serabit nie ilustrują żadnej konkretnej sceny biblijnej, ale dotykają dwóch spraw bliskich Pismu. Pierwsza to obecność semickich robotników w egipskiej służbie. Napisy zostały wykute przez ludzi mówiących językiem zachodniosemickim (kananejskim), spokrewnionym z hebrajskim, którzy pracowali dla faraona w odległych kopalniach. To realny, materialny ślad świata, w którym Księga Wyjścia umieszcza Izraelitów — semicki lud zaprzęgnięty do ciężkiej pracy na rzecz Egiptu:

    „Ustanowiono więc nad nimi nadzorców, aby ich gnębili ciężarami. I lud Izraela zbudował dla faraona miasta na składy: Pitom i Ramzes” (Wj 1,11 UBG); ich życie zatruwano „uciążliwą pracą przy glinie i przy cegłach” (por. Wj 1,14).

    Trzeba od razu zaznaczyć: inskrypcje protosynajskie nie są śladem samego Wyjścia ani dziełem Izraelitów. Wedle wczesnego datowania powstały setki lat przed jakąkolwiek proponowaną datą Exodusu. Pokazują natomiast, że semiccy pracownicy w egipskich przedsięwzięciach byli w tej epoce zjawiskiem realnym — a nie literacką fikcją.

    Druga sprawa jest jeszcze ciekawsza: to właśnie z tego wczesnego alfabetu, poprzez pismo fenickie i starohebrajskie, wywodzi się ostatecznie alfabet, którym zapisano Biblię hebrajską. Religia biblijna jest religią tekstu. Przymierze, które Jahwe (PAN) zawiera z Izraelem, zostaje spisane — a scenerią tego zapisu jest właśnie góra na Synaju:

    „A gdy dokończył rozmowę z Mojżeszem na górze Synaj, Pan dał mu dwie tablice świadectwa, tablice kamienne napisane palcem Boga” (Wj 31,18 UBG). A po odnowieniu przymierza: „Zapisz sobie te słowa, bo według tych słów ustanowiłem przymierze z tobą i Izraelem” (Wj 34,27 UBG).

    Nie chodzi o to, by twierdzić, że górnicy z Serabit spisali Torę — takiego związku nie ma. Chodzi o zdumiewającą zbieżność: technologia prostego, „ludowego” pisma, dostępnego nie tylko wyszkolonym pisarzom, narodziła się w tym samym rejonie Synaju, w którym Pismo umieszcza nadanie spisanego prawa.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest to, że napisy są autentyczne i że stanowią najstarszy znany zapis pisma alfabetycznego. Bezsporne jest odczytanie powtarzalnej formuły lbʿlt („dla Pani/Baalat”). Nie budzi też wątpliwości, że pismo to jest pra-przodkiem alfabetów fenickiego, hebrajskiego, aramejskiego, a przez Fenicjan również greckiego i łacińskiego.

    Sporne pozostają natomiast trzy kwestie:

    • Datowanie. Główny spór toczy się między datą wczesną (ok. 1850–1800 p.n.e.) a późną (ok. 1550–1500 p.n.e.). Egiptolożka Orly Goldwasser (Uniwersytet Hebrajski) opowiada się za datą wczesną, wiążąc powstanie alfabetu z panowaniem Amenemhata III z XII dynastii (XIX w. p.n.e.). Odkryte w 1993 r. (opublikowane w 1999 r.) przez Johna i Deborah Darnellów napisy z Wadi el-Hol w środkowym Egipcie, datowane na XIX–XVIII w. p.n.e., wzmocniły argumenty za wczesnym datowaniem.
    • Kto wynalazł alfabet. Goldwasser twierdzi, że twórcami byli niepiśmienni kananejscy górnicy, którzy naśladowali egipskie obrazki, nie umiejąc ich czytać. Inni badacze (np. Anson Rainey, a wśród epigrafików m.in. Christopher Rollston) skłaniają się ku tezie, że alfabet wymyśliła grupa wykształconych skrybów obeznanych z pismem egipskim. Sam odczyt poszczególnych, krótkich i uszkodzonych inskrypcji bywa niepewny — pionierskie próby podejmował już William F. Albright.
    • Domniemane treści biblijne. Douglas Petrovich w książce The World’s Oldest Alphabet (2016) twierdzi, że język tych napisów to konkretnie hebrajski i że kryją się w nich imiona postaci z Księgi Rodzaju (m.in. Józefa czy Mojżesza). Teza ta jest odrzucana przez zdecydowaną większość specjalistów jako nadinterpretacja. Ostrożniej jest traktować związek inskrypcji z Biblią jako kontekstowy i historyczny, a nie jako bezpośredni „dowód”.

    Znaczenie

    Waga tego odkrycia wykracza daleko poza kilkadziesiąt krzywych napisów. Egipskie hieroglify czy mezopotamskie pismo klinowe wymagały opanowania setek, a nawet tysięcy znaków — pisać potrafiła garstka zawodowych skrybów. Alfabet zredukował to do około dwóch tuzinów znaków oddających pojedyncze głoski. Po raz pierwszy pismo stało się potencjalnie dostępne dla zwykłych ludzi — pasterzy, kupców, rzemieślników — a nie tylko dworskiej elity.

    Ta „demokratyzacja pisma” miała ogromne następstwa. Z protosynajskiego alfabetu wyrosły pismo fenickie i starohebrajskie, a od Fenicjan przejęli je Grecy, dodając samogłoski; od Greków — Rzymianie. Litery, którymi posługuje się dziś większość świata, mają swój najdawniejszy ślad właśnie w kopalniach Synaju.

    Dla czytelnika Biblii płynie stąd trzeźwe, ale poruszające przypomnienie. Wiara Izraela od początku związana była ze słowem spisanym — z prawem wyrytym na kamieniu i przechowywanym, przepisywanym, czytanym „bardzo wyraźnie” (por. Pwt 27,8). Narzędzie, które to umożliwiło — prosty alfabet — pojawiło się w rękach bezimiennych semickich robotników na pustyni. Inskrypcje z Serabit el-Chadim niczego w Biblii nie „udowadniają”, ale osadzają jej świat w namacalnej, dającej się badać historii.

    Źródła

  • Inskrypcje z Wadi el-Hol — najstarszy alfabet

    Inskrypcje z Wadi el-Hol — najstarszy alfabet

    Na pustynnym szlaku karawan między Tebami a Abydos, na ścianie wapiennego wąwozu zwanego Wadi el-Hol — dosłownie „Dolina Grozy” — ktoś w epoce Państwa Środka nadrapał kilkanaście dziwnych znaków. Nie są to ani egipskie hieroglify, ani znane wcześniej pismo klinowe. Skąd wzięło się pismo, którym dziś posługuje się większość ludzkości — i czy jego korzenie sięgają czasów, gdy w Egipcie żyli ludzie mówiący językiem bliskim hebrajskiemu? Dwa krótkie napisy odkryte w 1993 roku dają na to pytanie zaskakującą odpowiedź.

    Inskrypcje z Wadi el-Hol — najstarszy alfabet
    Public domain, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    W 1993 roku egiptolodzy Deborah i John Darnell (Uniwersytet Yale), prowadzący badania tzw. Theban Desert Road Survey, natrafili w Wadi el-Hol na Pustyni Zachodniej Egiptu — na starożytnym szlaku Farszut łączącym Teby z okolicami Hiw, po zachodniej stronie Nilu — na dwie krótkie inskrypcje wykute w wapiennej skale: jedną poziomą i jedną pionową. Sąsiadowały one z liczniejszymi napisami egipskimi, hieroglificznymi i hieratycznymi, pozostawionymi przez urzędników i żołnierzy korzystających z tego samego szlaku.

    Litery przypominały pismo znane od dawna z kopalń turkusu w Serabit el-Khadim na Synaju, określane jako protosynajskie (proto-kananejskie). Ich kształty wywodzą się z uproszczonych obrazków egipskich hieroglifów, ale przypisano im wartości głoskowe metodą akrofonii — czyli od pierwszej głoski semickiego słowa oznaczającego dany obrazek. Klasyczny przykład to głowa wołu, po semicku ʾalp, która dała początek głosce i literze alef (stąd też grecka alfa i nasze „A”). Inny znak — głowa z charakterystycznym kananejskim nakryciem — odpowiada głosce resz.

    Pełne naukowe opracowanie ukazało się w 2005 roku w czasopiśmie Annual of the American Schools of Oriental Research (t. 59), pod autorstwem Johna Darnella, F. W. Dobbs-Allsoppa, Marilyn J. Lundberg, P. Kyle’a McCartera i Bruce’a Zuckermana — czyli z udziałem jednych z najbardziej uznanych epigrafików zajmujących się wczesnym pismem semickim. Na podstawie sąsiadujących napisów egipskich (hieroglificznych i hieratycznych) badacze datowali inskrypcje na późne Państwo Środka, przełom XII i XIII dynastii, czyli ok. 1900–1800 lat p.n.e.

    Kim byli autorzy? Teoria Darnellów wskazuje na ludzi mówiących językiem semickim — w egipskich źródłach zbiorczo nazywanych Aamu („Azjaci”) — którzy służyli jako żołnierze pomocniczy lub najemnicy w egipskich ekspedycjach wojskowych i mieli bezpośredni kontakt z egipskimi skrybami wojskowymi. Ten kontakt, a nie izolowana praca w kopalni, miał dać impuls do stworzenia uproszczonego, fonetycznego pisma zapisywanego kilkunastoma znakami zamiast kilkuset hieroglifami.

    Same napisy do dziś nie doczekały się pewnego, powszechnie przyjętego tłumaczenia. W sieci krążą amatorskie próby odczytania treści (np. w rodzaju „wielu powstaje i trudzi się od miasta”), lecz nie są to ustalenia uznane przez naukę — specjaliści zgadzają się jedynie co do wartości fonetycznych pojedynczych liter, nie co do sensu całych zdań.

    Powiązanie z Pismem

    Fragment biblijny, z którym łączy się to odkrycie, to Księga Wyjścia 31 — rozdział opisujący powołanie Besalela do budowy Przybytku oraz moment, w którym Bóg przekazuje Mojżeszowi na górze Synaj spisane Prawo: „A gdy dokończył rozmowę z Mojżeszem na górze Synaj, Pan dał mu dwie tablice świadectwa, tablice kamienne napisane palcem Boga” (Wj 31,18 UBG). Kilka rozdziałów wcześniej czytamy też, że sam Mojżesz aktywnie posługiwał się pismem: „Wtedy Mojżesz spisał wszystkie słowa Pana” (Wj 24,4 UBG).

    Inskrypcje z Wadi el-Hol nie mają bezpośredniego związku z Izraelitami — ich autorami byli inni Semici żyjący w Egipcie w czasach Państwa Środka. Ich wartość dla czytelnika Biblii jest kontekstowa: pokazują, że zapis alfabetyczny wśród ludów zachodniosemickich w Egipcie istniał już ok. 1900–1800 lat p.n.e. — w okresie, w którym tradycyjna chronologia biblijna sytuuje wędrówki patriarchów i osiedlenie się rodziny Jakuba w Egipcie (Rdz 46–47). Gdy więc setki lat później Mojżesz — według Dziejów Apostolskich (7,22 UBG) wyuczony całej mądrości egipskiej — miał spisywać słowa przymierza, alfabetyczne pismo semickie nie było dla jego ludu technologią obcą ani nową, lecz częścią wspólnego dziedzictwa kulturowego sięgającego wstecz o kilka stuleci.

    Biblia nie opisuje wynalezienia pisma — zakłada je jako oczywiste, czym posługują się zarówno Egipcjanie, jak i Izraelici (por. Wj 17,14: „Zapisz to na pamiątkę w księdze”; Wj 34,27: „Zapisz sobie te słowa”). Odkrycia takie jak Wadi el-Hol pozwalają umieścić tę oczywistość w konkretnym tle historycznym: alfabet, z którego poprzez pismo fenickie i starohebrajskie wyrosło ostatecznie pismo Tory, rodził się w kręgu kontaktów egipsko-semickich na długo przed Synajem.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Niepodważalne jest samo odkrycie: w 1993 roku Darnellowie znaleźli przy szlaku Farszut dwie inskrypcje pismem alfabetycznym, wywodzące się z uproszczonych znaków egipskich, a badanie opublikowano w recenzowanym czasopiśmie z udziałem czołowych epigrafików. Niekwestionowane jest też, że to jedno z nielicznych świadectw wczesnego alfabetu poza Synajem — dowód, że system ten funkcjonował szerzej niż tylko w kopalniach Serabit el-Khadim.

    • Dokładna data. Darnellowie i większość epigrafików datują napisy na ok. 1900–1800 p.n.e. Część badaczy (m.in. Stefan Wimmer) rozważała też datowanie późniejsze, nawet do XVI w. p.n.e. — spór dotyczy precyzji chronologii, nie faktu wczesności pisma.
    • Czy Wadi el-Hol jest starsze od Serabit el-Khadim? W 1999 roku sugerowano, że napisy mogą być starsze niż te z Synaju. Dziś, także zdaniem Darnella, przeważa pogląd odwrotny: litery z el-Hol (np. kształt znaku resz z kananejskim nakryciem głowy) wydają się zależne od kanonu ukształtowanego wcześniej w Serabit el-Khadim.
    • Kto naprawdę wynalazł alfabet? Trwa spór między Orly Goldwasser, widzącą twórców w niepiśmiennych kananejskich górnikach z Serabit, a badaczami jak Anson Rainey, przypisującymi to wykształconym, dwujęzycznym skrybom semickim. Kontekst wojskowy Wadi el-Hol częściej wspiera tę drugą hipotezę.
    • Treść napisów. Poza wartościami fonetycznymi liter, pełne tłumaczenie tekstu nie istnieje. Popularne odczytania (np. o głodzie czy wędrówce) mają charakter amatorski, bez potwierdzenia w literaturze naukowej.
    • Związek z biblijnym Izraelem. Autorami byli Semici pracujący dla egipskiej administracji — brak dowodu, że to konkretnie przodkowie Izraelitów. Połączenie z historią patriarchów opiera się na zbieżności czasowej, nie na treści inskrypcji.

    Mimo tych sporów status samego znaleziska pozostaje potwierdzony: istnienie, autentyczność i wczesnoalfabetyczny charakter inskrypcji z Wadi el-Hol nie budzą wątpliwości środowiska naukowego — dyskusja dotyczy szczegółów chronologii, pierwszeństwa wobec Synaju oraz treści, a nie samego faktu odkrycia.

    Znaczenie

    Odkrycie z Wadi el-Hol przesunęło rozumienie narodzin alfabetu z wąskiego kontekstu kopalń synajskich na szerszy obraz kontaktów egipsko-semickich w całym Państwie Środka. Pokazało, że ludzie mówiący językami zachodniosemickimi — robotnicy, najemnicy, żołnierze pomocniczy — na długo przed powstaniem klasycznych alfabetów fenickiego i starohebrajskiego eksperymentowali z uproszczeniem egipskiego pisma obrazkowego do kilkunastu znaków głoskowych.

    Z tej linii rozwojowej — poprzez pismo protosynajskie i fenickie — wywodzi się ostatecznie alfabet starohebrajski, a za jego pośrednictwem grecki i łaciński. Dla czytelnika Biblii oznacza to, że słowo pisane, którym utrwalono Prawo na Synaju i całą późniejszą Torę, nie pojawiło się znikąd, lecz wyrosło z udokumentowanej archeologicznie, wielowiekowej tradycji pisma ludów semickich żyjących w orbicie egipskiej kultury. Inskrypcje z Wadi el-Hol nie dowodzą historyczności żadnego konkretnego wydarzenia biblijnego, ale uwiarygodniają samo tło: świat, w którym mogła powstać pisana Tora, dysponował już wtedy odpowiednią technologią komunikacji.

    Źródła