Blog

  • Inskrypcja „Jerubbaal” z Chirbet al-Rai — imię z czasów Sędziów

    Inskrypcja „Jerubbaal” z Chirbet al-Rai — imię z czasów Sędziów

    W 2021 roku zespół izraelskich archeologów ogłosił, że na skorupach małego dzbana sprzed około 3100 lat udało się odczytać atramentowy napis: Jrb’l — czyli Jerubbaal. To imię pada w Biblii tylko jako drugie imię sędziego Gedeona (Sdz 6,32). Czy oznacza to, że mamy w ręku podpis samego pogromcy Midianitów? A może chodzi o coś ostrożniejszego, ale wcale nie mniej ciekawego — o świadectwo, że imię „Jerubbaal” realnie krążyło wśród ludzi w epoce sędziów?

    Inskrypcja „Jerubbaal” z Chirbet al-Rai — imię z czasów Sędziów
    Fot. Tombah, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Chodzi o trzy skorupy (dwie do siebie pasujące i jedną osobną) pochodzące z małego dzbana, na których zachował się napis wykonany brązowym atramentem. Znaleziono je podczas wykopalisk w Chirbet al-Rai (Khirbet al-Ra’i) — stanowisku w Szefeli, judejskim pogórzu, położonym około 4 km na zachód od Lakisz, nad południowym brzegiem potoku Lakisz. Skorupy trafiły do kamiennej jamy w warstwie datowanej na schyłek XII lub pierwszą połowę XI wieku p.n.e., czyli mniej więcej na rok 1100 p.n.e. — okres wczesnej epoki żelaza (żelazo I).

    Wykopaliska prowadzili Josef Garfinkel (Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie) i Saar Ganor (Izraelski Urząd Starożytności), a w projekcie uczestniczyli także Kyle Keimer i Gillan Davis (Macquarie University w Australii). Odczyt paleograficzny opracował głównie epigrafik Christopher Rollston (George Washington University). Sam artefakt wydobyto w 2019 roku, a naukową publikację ogłoszono w 2021 roku w czasopiśmie Jerusalem Journal of Archaeology (tom 2, s. 1–15), pod tytułem „The Jerubba’al Inscription from Khirbet al-Ra’i: A Proto-Canaanite (Early Alphabetic) Inscription”.

    Kilka rzeczy warto uporządkować od razu:

    • Pismo jest protokananejskie (wczesnoalfabetyczne) — to przodek późniejszego alfabetu fenickiego i hebrajskiego, a nie klasyczne pismo hebrajskie, które ukształtuje się dopiero kilka wieków później.
    • W pełni czytelne są cztery znaki — resz, bet, ajin, lamed (r-b-’-l). Sporny jest tylko pierwszy znak, którego ślad Rollston odczytuje jako jod (j), co daje pełne Jrb’l = Jerubbaal.
    • Napis to najprawdopodobniej imię właściciela naczynia — swego rodzaju podpis na osobistym przedmiocie. Nie jest to żaden tekst opowiadający historię, tylko krótkie oznaczenie własności.

    Powiązanie z Pismem

    Imię Jerubbaal pojawia się w Biblii w Księdze Sędziów jako drugie imię Gedeona. Po tym, jak Gedeon na polecenie Jahwe (PAN) zburzył ołtarz Baala należący do jego ojca, mieszkańcy miasta chcieli go zabić. Jego ojciec Joasz odpowiedział im ironicznie, że jeśli Baal jest bogiem, niech sam się o siebie upomni — i stąd wzięło się nowe imię:

    „I nazwano go tego dnia Jerubbaal, mówiąc: Niech Baal się spiera z nim, bo zburzył on jego ołtarz.” (Sdz 6,32 UBG)

    Odtąd narrator używa obu imion wymiennie:

    „Wstał więc Jerubbaal, czyli Gedeon, wcześnie rano, wraz z całym ludem, który był z nim, i rozbili obóz przy źródle Charod. A obóz Midianitów był na północ od nich, u stóp wzgórza More, w dolinie.” (Sdz 7,1 UBG)

    Samo imię jest teoforyczne i zawiera element Baal („pan, władca”). Może się to wydać zaskakujące dla imienia izraelskiego bohatera, ale w tamtej epoce „baal” bywało jeszcze używane jako zwykły tytuł, a biblijny narrator świadomie przekształca je w antybaalowską grę słów: „niech Baal się spiera”. Warto zauważyć, że po śmierci Gedeona lud znowu zwrócił się ku Baalom:

    „A gdy Gedeon umarł, synowie Izraela odwrócili się i uprawiali nierząd, idąc za Baalami, i ustanowili sobie Baal-Berita swoim bogiem.” (Sdz 8,33 UBG)

    Kluczowe jest jednak to, co inskrypcja z Chirbet al-Rai faktycznie potwierdza — a czego nie. Nie mamy podstaw, by twierdzić, że to napis pozostawiony ręką biblijnego Gedeona. Odkrycie pokazuje coś skromniejszego, ale realnego: że imię „Jerubbaal” było rzeczywistym, używanym imieniem osobowym właśnie w epoce, do której Biblia odnosi postać Gedeona. To wpisuje się w szerszy obraz — z tego samego okresu znamy w regionie inne imiona z elementem „baal” (np. napis „Eszbaal” z Chirbet Qeiyafa czy imiona z Bet-Szemesz).

    Co pewne, a co dyskutowane

    Co jest solidnie ugruntowane:

    • Skorupy dzbana z napisem atramentowym pochodzą z pewnego kontekstu wykopaliskowego w Chirbet al-Rai, z warstwy datowanej na ok. 1100 p.n.e. Datowanie i stratygrafia nie są przedmiotem sporu.
    • Cztery znaki r-b-’-l są odczytywane zgodnie przez większość badaczy.
    • Pismo jest protokananejskie, a napis to prawdopodobnie oznaczenie własności.

    Co jest przedmiotem sporu:

    • Pierwszy znak. Rollston i Garfinkel czytają go jako jod, dając Jrb’l (Jerubbaal). David Vanderhooft (Boston College) uważa ten odczyt za trudny, a być może mało prawdopodobny — jego zdaniem znak mógłby być zajin (dając „Zerbaal”) albo mogły go poprzedzać kolejne litery, co dałoby np. „Azarbaal” czy „Ezerbaal”. Haggai Misgav proponował z kolei odczyt w rodzaju „Azruba’al”. Pojawiła się nawet propozycja czytania „Lyrb’l” (z przyimkiem l-, „należący do…”).
    • Obrona odczytu. Rollston odpowiada, że jego wersja wymaga jedynie uzupełnienia częściowo zachowanego jednego znaku, podczas gdy alternatywy wymagają rekonstrukcji dodatkowych liter. Douglas Petrovich argumentuje, że znane wczesnoalfabetyczne formy zajin mają orientację poziomą, a nie pionową, co osłabia odczyt „Zerbaal”. Garfinkel dodaje, że imiona typu „Ezerbaal” nie są poświadczone w XI wieku p.n.e., a „Jerubbaal” tak.
    • Związek z konkretnym Gedeonem. Nawet zakładając odczyt „Jerubbaal”, autorzy publikacji sami podkreślają, że utożsamienie z biblijnym sędzią jest „możliwe, ale w żadnym razie pewne”. Przeciw temu przemawia geografia: działalność Gedeona Biblia lokuje na północy, w Manassesie i dolinie Jizreel, a Chirbet al-Rai leży na południu, w Szefeli. To najpewniej dwie różne osoby noszące to samo imię.

    Z tych względów zostawiam status tego znaleziska jako mieszany: kontekst i datowanie są mocne, ale sam kluczowy odczyt (a tym bardziej powiązanie z postacią z Pisma) pozostaje realnie dyskutowany wśród epigrafików.

    Znaczenie

    Bez sensacyjnych nadinterpretacji — a takich wokół tego znaleziska nie brakowało — jego wartość jest następująca:

    • Imię z epoki, nie tylko z tekstu. Jeśli odczyt „Jerubbaal” jest poprawny, mamy fizyczne poświadczenie, że to imię było realnie noszone przez ludzi około 1100 p.n.e. — dokładnie w epoce, którą Księga Sędziów przypisuje Gedeonowi. Biblia nie zmyśliła egzotycznie brzmiącego imienia; operuje repertuarem imion pasującym do swojego czasu.
    • Pamięć zachowana wiernie. To wpisuje się w obserwację, że biblijni redaktorzy przekazali dawne, „niewygodne” szczegóły — jak izraelski bohater z elementem „baal” w imieniu — zamiast je wygładzać. Świadczy to o zachowaniu starej tradycji, a nie o jej późniejszym wymyślaniu.
    • Umiejętność pisania w Szefeli. Napis dokłada się do rosnącej liczby wczesnoalfabetycznych inskrypcji (Chirbet Qeiyafa, Bet-Szemesz, Lakisz), pokazujących, że w regionie judejskiego pogórza w epoce żelaza I potrafiono już zapisywać imiona atramentem.

    Nie jest to więc „dowód na Gedeona” — i nikt poważny tak tego nie stawia. Jest to konkretny, choć skromny, punkt zaczepienia: świadectwo, że świat imion z Księgi Sędziów nie jest literacką fikcją oderwaną od realiów epoki, lecz osadza się w tym, co archeologia znajduje w ziemi.

    Źródła

    • Christopher Rollston, Yosef Garfinkel, Kyle Keimer, Gillan Davis, Saar Ganor, „The Jerubba’al Inscription from Khirbet al-Ra’i: A Proto-Canaanite (Early Alphabetic) Inscription”, Jerusalem Journal of Archaeology 2 (2021), s. 1–15 — publikacja naukowa z odczytem i datowaniem: jjar.huji.ac.il
    • Times of Israel, „Five-letter inscription inked 3,100 years ago may be name of biblical judge” — relacja z ogłoszenia znaleziska, wypowiedzi odkrywców: timesofisrael.com
    • BiblePlaces Blog, „Inscription of Jerubbaal Found” (2021) — opis skorup, techniki (atrament), kontekstu i ostrożności co do utożsamienia: bibleplaces.com
    • Haaretz, „Experts spar over what the Jerubbaal inscription really says” (2021) — przegląd sporu o odczyt (Vanderhooft, Petrovich, Misgav): haaretz.com
    • Wikipedia, „Khirbet er-Ra’i” — hasło o stanowisku, lokalizacji, dyrektorach wykopalisk i inskrypcji: en.wikipedia.org
    • Macquarie University Research, strona publikacji o inskrypcji z Chirbet al-Rai — dane bibliograficzne i afiliacje autorów: researchers.mq.edu.au
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), Księga Sędziów 6–8 (Sdz 6,25–32; 7,1; 8,33).
  • Inskrypcja z pełną nazwą „Jerozolima” (okres Drugiej Świątyni)

    Inskrypcja z pełną nazwą „Jerozolima” (okres Drugiej Świątyni)

    Kamienna kolumna leżała przez dwa tysiące lat wmurowana wtórnie w ściany rzymskiego warsztatu ceramicznego na obrzeżach Jerozolimy – nikt nie podejrzewał, że skrywa najstarszy znany zapis pełnej nazwy miasta w formie używanej do dziś. Gdy w 2018 roku archeolodzy oczyścili trzy linijki napisu, okazało się, że ich autor przedstawił się dokładnie tak, jak współcześni mieszkańcy nazywają swoje miasto: nie skróconym „Jeruszalem”, lecz pełnym „Jeruszalajim”. Skąd wiadomo, że to właśnie ta forma jest wyjątkowa, a nie kolejny wariant znany od dawna? I co ma z tym wspólnego przydomek nawiązujący do greckiego mitu o rzemieślniku, który zbudował skrzydła?

    Czym jest to „odkrycie”

    Zimą 2017/2018 roku Izraelski Urząd Starożytności (IAA) prowadził ratunkowe wykopaliska w rejonie Binyanei Ha’Uma, przy Międzynarodowym Centrum Kongresowym, czyli przy dzisiejszym północnym wjeździe do Jerozolimy. Pracom kierowała archeolog Danit Levi. Odsłonięto tam ogromną osadę żydowskich rzemieślników z okresu hasmonejsko-rzymskiego – największy znany w regionie ośrodek produkcji ceramiki, który po zburzeniu Świątyni w 70 roku n.e. przejął rzymski X Legion, kontynuując tam wypał naczyń na potrzeby garnizonu.

    Wśród pozostałości natrafiono na bęben kolumny z wapienia, użyty wtórnie jako zwykły budulec w młodszej, rzymskiej konstrukcji. Ponieważ znaleziono go poza pierwotnym kontekstem architektonicznym, nie wiadomo, do jakiego budynku pierwotnie należał. Levi datuje samą kolumnę i wyryty na niej napis na około 100 rok p.n.e. – schyłek epoki hasmonejskiej, kilkadziesiąt lat przed panowaniem Heroda Wielkiego. Trzy linijki tekstu, wyryte literami alfabetu hebrajsko-aramejskiego, głoszą: „Chananiasz, syn Dodalosa, z Jerozolimy” (w niektórych transliteracjach imię ojca zapisywane jest jako „Dudolos”). „Dodalos” to najpewniej przydomek nawiązujący do greckiego mitycznego twórcy Dedala – budowniczego labiryntu i skrzydeł, na jakich uciekał jego syn Ikar. W świecie hellenistycznym bywał on używany jako określenie zdolnego rzemieślnika lub artysty, co dobrze pasuje do miejsca znaleziska – osady garncarskiej.

    Napis jest dziś eksponowany w Muzeum Izraela w Jerozolimie, w galerii poświęconej znaleziskom z okresu Drugiej Świątyni. Kuratorzy podkreślają, że to jedyny znany kamienny napis z tego okresu z pełną formą nazwy – z dwoma literami „jod” (י), jak we współczesnym „Jeruszalajim” – a nie skróconą, jednoliterową „Jeruszalem” czy jeszcze krótszym „Szalem”, znanymi z większości ówczesnych inskrypcji i monet.

    Powiązanie z Pismem

    Fragment wskazany dla tego tematu, 11. rozdział Księgi Nehemiasza, opisuje sytuację analogiczną w swojej logice do napisu Chananiasza: po powrocie z niewoli babilońskiej trzeba było zaludnić Jerozolimę, więc przywódcy rzucali losy, aby wyznaczyć, kto w niej zamieszka. Tekst wylicza mieszkańców dokładnie w takim schemacie, jaki widać na kolumnie – „ten a ten, syn tego a tego, syna tamtego” – zakończonym informacją, że dana osoba mieszka w Jerozolimie:

    „Przełożeni ludu zamieszkali więc w Jerozolimie, a reszta ludu rzucała losy, aby wyznaczyć jednego z dziesięciu na zamieszkanie w Jerozolimie, w świętym mieście, a dziewięciu pozostałych w innych miastach” (Ne 11,1 UBG).

    „I tak w Jerozolimie mieszkali niektórzy z synów Judy i Beniamina. Z synów Judy: Ataja, syn Uzjasza, syna Zachariasza, syna Amarasza, syna Szefatiasza, syna Mahalaleela z synów Peresa” (Ne 11,4 UBG) – dokładnie ta sama konwencja identyfikacji, jaką zastosował Chananiasz: imię, ojciec, a na końcu miasto.

    Co ciekawe, imię „Chananiasz” samo w sobie mocno wiąże się z Jerozolimą w innych partiach tej samej księgi, choć chodzi o zupełnie inne osoby, żyjące około czterech wieków wcześniej niż autor napisu z Binyanei Ha’Uma. Podczas odbudowy murów miasta za czasów Nehemiasza pracował „Chananiasz, syn aptekarza”; o nim i innych robotnikach czytamy: „Obwarowali Jerozolimę aż do Muru Szerokiego” (Ne 3,8 UBG). Nehemiasz powierzył też dowództwo nad miastem człowiekowi o tym samym imieniu: „Nad Jerozolimą postawiłem Chananiego, swojego brata, a Chananiasza ustanowiłem dowódcą pałacu. On bowiem był wiernym człowiekiem i bał się Boga bardziej niż wielu innych” (Ne 7,2 UBG). Nie ma żadnych podstaw, by łączyć te postacie z rzemieślnikiem sprzed przełomu II i I wieku p.n.e. – to zwyczajnie popularne w Judei imię. Pokazuje ono jednak, że wzorzec „imię własne + przynależność do świętego miasta” był w tamtej kulturze czymś naturalnym i trwałym, niezależnie od stulecia. Warto też odnotować, że nieco dalej w tym samym rozdziale pojawia się „Dolina Rzemieślników” (Ne 11,35 UBG) – inne miejsce niż osada garncarska spod Jerozolimy, ale ten sam motyw: rzemieślnicy definiujący się przez miejsce swojej pracy i zamieszkania.

    Co pewne, a co dyskutowane

    • Pewne: istnienie samej kolumny, dokładna treść trzech linii napisu oraz miejsce jego znalezienia (osada rzemieślnicza przy Binyanei Ha’Uma) są potwierdzone niezależnie przez IAA i przez Muzeum Izraela, gdzie zabytek jest wystawiony na stałe. Datowanie na przełom II i I wieku p.n.e. (schyłek epoki hasmonejskiej) opiera się na kontekście stratygraficznym i typologii kolumny i jest zgodnie przyjmowane w publikacjach na jego temat.
    • Dyskutowany jest język napisu. IAA opisało go jako aramejski – między innymi ze względu na użycie słowa „bar” (aramejskie „syn”, wobec hebrajskiego „ben”). Część hebraistów, w tym dr Aleksiej Juditski, zwraca jednak uwagę, że forma „Jeruszalajim” odzwierciedla wymowę hebrajską, bo w czystej aramejszczyźnie nazwa brzmiałaby „Jeruszalem”. Możliwe, że to zapis mieszany albo forma imienia własnego funkcjonująca ponad podziałami językowymi – brzmiąca tak samo po hebrajsku, aramejsku, grecku czy łacinie.
    • Dyskutowana jest tożsamość Chananiasza i sens przydomka „Dodalos”. Hipoteza, że był on rzemieślnikiem lub potomkiem rzemieślnika nawiązującym do Dedala, jest prawdopodobna z uwagi na lokalizację znaleziska, ale pozostaje domysłem – nie zachował się żaden inny dokument, który pozwoliłby ją zweryfikować.
    • Niepewny jest pierwotny kontekst kolumny. Skoro odkryto ją jako wtórnie użyty budulec, nie wiadomo, czy pierwotnie zdobiła prywatny warsztat Chananiasza, budynek publiczny, który współfinansował, czy jeszcze inną konstrukcję. Kuratorzy Muzeum Izraela formułują to jako możliwość, nie pewnik.

    Znaczenie

    Przed tym odkryciem najstarsze poświadczenia pełnej, dwuliterowej formy „Jeruszalajim” pochodziły z późniejszych źródeł – między innymi z monet powstania Bar Kochby (132–135 n.e.) z hasłem „Jeruszalajim” lub „Ku wolności Jeruszalajim”. Większość inskrypcji i monet z okresu Drugiej Świątyni posługiwała się natomiast starszą, skróconą formą „Jeruszalem” albo jeszcze krótszym „Szalem”. Napis Chananiasza przesuwa więc najwcześniejsze poświadczenie współczesnej pisowni o mniej więcej dwa stulecia wstecz i pokazuje, że forma znana dziś z hebrajskiego nie jest późną innowacją, lecz istniała już u schyłku okresu hasmonejskiego.

    Dla czytelnika Biblii ma to znaczenie przede wszystkim jako potwierdzenie ciągłości: ta sama nazwa, którą Nehemiasz i wracający z Babilonu Judejczycy traktowali jako oczywistą nazwę „świętego miasta”, które trzeba bronić i zaludniać, funkcjonowała – w tej samej, rozpoznawalnej dziś formie – jeszcze kilkaset lat później, na kolumnie zwykłego rzemieślnika w podmiejskiej osadzie garncarskiej. Nie jest to dowód na prawdziwość konkretnego wydarzenia biblijnego, lecz świadectwo językowe i epigraficzne, że nazwa miasta z kart Pisma przetrwała w rozpoznawalnej postaci przez kolejne burzliwe stulecia historii Judei.

    Źródła

    • The Times of Israel, „Earliest known stone carving of Hebrew word 'Jerusalem’ found near city entrance” – ogłoszenie odkrycia przez IAA, lokalizacja i kierowniczka wykopalisk: timesofisrael.com
    • Live Science, „This Is the Oldest Known Inscription Bearing the Full Name of Jerusalem” – datowanie na ok. 100 r. p.n.e. i kontekst osady rzemieślniczej: livescience.com
    • BiblePlaces.com, „New Discovery: Jerusalem Inscription from 100 BC” – streszczenie ustaleń wykopalisk i cytat z treści napisu: bibleplaces.com
    • Friends of the Israel Antiquities Authority, „Earliest Inscription of Jerusalem’s Full Name Discovered on Stone Pillar” – kierownictwo wykopalisk (Danit Levi, dr Yuval Baruch, prof. Ronny Reich): friendsofiaa.org
    • Israel Museum, Jerusalem, „Hanania son of Dudolos of Jerusalem” – karta eksponatu z opisem znaczenia zapisu i hipotezą o rzemieślniczym pochodzeniu Chananiasza: imj.org.il
    • Biblical Archaeology Society, „2,000-Year-Old Jerusalem Inscription Bears City’s Name” – spór o klasyfikację językową (stanowisko IAA wobec argumentów dr. Aleksieja Juditskiego): biblicalarchaeology.org
    • Smithsonian Magazine, „2,000-Year-Old Stone Inscription Is Earliest to Spell Out 'Jerusalem’” – kontekst chronologiczny i zastrzeżenia co do tożsamości Chananiasza: smithsonianmag.com
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), Ne 11,1.4; Ne 3,8; Ne 7,2
  • Bulle z Chirbet Summeily — spór o wczesną państwowość

    Bulle z Chirbet Summeily — spór o wczesną państwowość

    Sześć niepozornych grudek gliny, wydobytych sitem z ziemi niewielkiego stanowiska na wschód od Gazy, mogłoby przejść bez echa — gdyby nie to, o czym mogą świadczyć. Czy prowincjonalna osada na pograniczu Filistei i Judy prowadziła w X wieku p.n.e. zapieczętowaną korespondencję urzędową? A jeśli tak, czy oznacza to, że za Dawidem i Salomonem stał już rozbudowany aparat administracyjny, czy raczej coś znacznie skromniejszego? Odpowiedzi na te pytania badacze udzielają sobie nawzajem od momentu ogłoszenia znaleziska w grudniu 2014 roku — i wciąż się nie zgadzają.

    Czym jest to „odkrycie”

    Khirbet Summeily to stanowisko wielkości niespełna pół hektara, leżące około 22 km na wschód od Gazy i 4 km na zachód od Tell el-Hesi, na starożytnym szlaku łączącym Gazę z Hebronem — dokładnie na pograniczu ziem filistyńskich i judzkich. Od 2011 roku prowadzą tam wykopaliska James W. Hardin (Mississippi State University) i Jeffrey A. Blakely (University of Wisconsin-Madison) w ramach tzw. Hesi Regional Project; w opracowaniu znalezisk uczestniczył także epigrafik Christopher A. Rollston (George Washington University).

    W warstwie określanej jako Faza 5 — datowanej na podstawie ceramiki, znalezisk egipskich, stratygrafii i próbek archeomagnetycznych na przełom XI i X wieku p.n.e. (późna epoka żelaza I / wczesna epoka żelaza IIA) — odkryto sześć bull, czyli grudek gliny, którymi pieczętowano sznurki spinające zwoje papirusu lub inne przesyłki. Dwie bulle zachowały kompletne odciski pieczęci, dwie kolejne odciski częściowe, a dwie pozostałe są całkowicie starte i nieczytelne. Żadna nie nosi śladów pisma — są anepigraficzne. Dwie zostały przypalone ogniem, a jedna zachowała wyraźny otwór po sznurku spinającym przesyłkę. Odnaleziono je dzięki bardzo dokładnemu przesiewaniu całej wydobywanej ziemi, łącznie z rozkruszanymi cegłami mułowymi — co samo bywa wskazywane jako możliwe źródło wyjątkowości znaleziska.

    Bulle pochodziły z dużego, nietypowego jak na tak małą osadę kompleksu architektonicznego, w którym natrafiono też na ołtarz, czarę ofiarną i głowę figurki zoomorficznej — całość odbiegającą od zwykłego gospodarstwa. Zdaniem odkrywców skala budowli w połączeniu z pieczętowaną korespondencją wskazuje na działalność administracyjną wykraczającą poza zwykłe zagospodarowanie rolnicze pogranicza. Wyniki opublikowano w grudniu 2014 roku w czasopiśmie Near Eastern Archaeology (t. 77, nr 4) pod tytułem „Iron Age Bullae from Officialdom’s Periphery: Khirbet Summeily in Broader Context”.

    Powiązanie z Pismem

    Chronologicznie bulle z Khirbet Summeily przypadają na czas panowania Dawida i początek panowania Salomona. Biblia opisuje w tym okresie rozbudowany, wielopoziomowy aparat urzędniczy: dowódcę wojska, kronikarza, kapłanów, pisarza oraz dowódcę gwardii przybocznej. Podsumowanie administracji Dawida w 2 Księdze Samuela brzmi: „Joab, syn Serui, był postawiony nad wojskiem, a Jehoszafat, syn Achiluda, był kronikarzem. Sadok, syn Achituba, i Achimelek, syn Abiatara, byli kapłanami, a Serajasz – pisarzem” (2 Sm 8,16-17 UBG). Wcześniej w tym samym rozdziale, po podbojach na wschodzie i północy, czytamy: „Potem Dawid umieścił załogi w Syrii, w Damaszku, a Syryjczycy zostali sługami Dawida płacącymi daninę. I Pan bronił Dawida wszędzie, dokądkolwiek się udał” (2 Sm 8,6 UBG; Jahwe, w UBG oddany jako „Pan”). Podobny mechanizm opisano wobec ziem na południu: „Umieścił w Edomie załogi, na całej ziemi Edomu rozmieścił je” (2 Sm 8,14 UBG).

    Taki obraz zakłada istnienie sieci urzędników, pisarzy i garnizonów zdolnych do komunikowania się na odległość — a więc i do pieczętowania przesyłanej korespondencji. Khirbet Summeily nie jest wymienione w Biblii z nazwy i nie ma dowodu, że znalezione tam bulle miały cokolwiek wspólnego z dworem w Jerozolimie. To, co łączy znalezisko z tekstem biblijnym, to wyłącznie ramy czasowe (X w. p.n.e.) oraz pytanie, czy w tym okresie istniała już struktura państwowa zdolna wytworzyć korespondencję urzędową sięgającą peryferii swego terytorium — takich miejsc, jak pograniczne posterunki wspomniane przy okazji załóg rozstawionych w Syrii czy Edomie.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Niepodważalne są fakty wykopaliskowe: sześć glinianych bull, ich stan zachowania, warstwa i datowanie na przełom XI/X w. p.n.e., a także publikacja wyników przez Hardina, Rollstona i Blakely’ego w recenzowanym czasopiśmie naukowym. Pewne jest też, że tego rodzaju bulle z X wieku p.n.e. są jak dotąd ewenementem w regionie — to jedyny znany zestaw tej klasy z tak wczesnego okresu.

    • Interpretacja odkrywców. Hardin i Blakely twierdzą, że skala budowli i obecność pieczętowanej korespondencji świadczą o działalności „na poziomie znacznie wykraczającym poza typową wiejską farmę”, co ma „dawać ogólne wsparcie dla historycznej wiarygodności” tradycji o Dawidzie i Salomonie.
    • Kontrargument Israela Finkelsteina. Czołowy przedstawiciel tzw. niskiej chronologii sugeruje, że Khirbet Summeily mogło należeć raczej do organizmu politycznego skupionego na wybrzeżu (filistyńskiego), a nie do państwa scentralizowanego w Jerozolimie — co odbiera znalezisku status dowodu na zjednoczoną monarchię pod władzą Dawida.
    • Brak pisma na bullach. Żadna z sześciu bull nie zawiera napisu ani imienia właściciela pieczęci, więc nie sposób ustalić, kto wysyłał zapieczętowane przesyłki, komu podlegał ani do jakiej grupy etnicznej czy ośrodka administracyjnego należał.
    • Alternatywna funkcja. Część badaczy (np. archeolog Tim Frank, powołując się na paralele z epoki brązu) zwraca uwagę, że gliniane pieczęcie mogły pełnić także funkcję apotropaiczną (ochronną, rytualną), a nie tylko administracyjną — co osłabia wniosek o rozbudowanej biurokracji.
    • Skala organizacji politycznej. Nawet jeśli bulle pieczętowały korespondencję urzędową, sam ten fakt nie musi świadczyć o dużym królestwie — podobne praktyki poświadczone są też w mniejszych organizmach typu miasto-państwo.
    • Metoda wykopalisk. Bulle odnaleziono dzięki wyjątkowo drobnemu przesiewaniu całej ziemi; krytycy zauważają, że równie intensywne przesiewanie gdzie indziej mogłoby dać podobne znaleziska, więc unikalność Khirbet Summeily może częściowo wynikać z metody badawczej, a nie z wyjątkowości samego stanowiska.

    Z tych powodów status znaleziska pozostaje sporny — nie chodzi o kwestionowanie samego faktu istnienia bull, lecz o to, jak daleko idące wnioski o państwowości wolno na ich podstawie wyciągać. Nawet autorzy odkrycia formułują wnioski ostrożnie („dawać ogólne wsparcie”, a nie „dowodzić”), a bezpośrednia polemika Finkelsteina pokazuje, że interpretacja nie jest przyjmowana zgodnie nawet w gronie specjalistów od epoki żelaza w Lewancie.

    Znaczenie

    Niezależnie od przyjętej interpretacji Khirbet Summeily poszerzyło dyskusję o formowaniu się państwowości w południowym Lewancie na przełomie epoki żelaza I i IIA. Wcześniej wielu badaczy argumentowało, że polityczna złożoność w tym regionie pojawiła się dopiero w VIII wieku p.n.e., wraz z ekspansją Asyrii, a X wiek p.n.e. — czas przypisywany biblijnemu Dawidowi i Salomonowi — był okresem prostych, słabo zorganizowanych społeczności. Bulle, nawet jeśli pochodzą z peryferyjnej placówki, a nie ze stolicy, pokazują, że coś w rodzaju mechanizmu do pieczętowania i przesyłania korespondencji na tym pograniczu działało już w X wieku p.n.e.

    Znalezisko nie rozstrzyga sporu o historyczność i faktyczny zasięg królestwa Dawida i Salomona, ale każe traktować ostrożnie stwierdzenia idące w obie strony: zarówno te ogłaszające w nim „dowód” na biblijną zjednoczoną monarchię, jak i te z góry wykluczające istnienie jakiejkolwiek zorganizowanej administracji w tym okresie. Dla czytelnika Biblii to przypomnienie, że opisany w 2 Księdze Samuela obraz dworu z kronikarzami, pisarzami, kapłanami i garnizonami rozstawionymi na pograniczach nie jest wyobrażeniem niemożliwym do pogodzenia z realiami X wieku p.n.e. — choć sama archeologia, wobec braku choćby jednego napisu na tych sześciu grudkach gliny, nie jest w stanie tego obrazu ani potwierdzić, ani wykluczyć.

    Źródła

    • James W. Hardin, Christopher A. Rollston, Jeffrey A. Blakely, „Iron Age Bullae from Officialdom’s Periphery: Khirbet Summeily in Broader Context”, Near Eastern Archaeology 77.4 (2014) — oryginalna publikacja naukowa: journals.uchicago.edu
    • ASOR Blog — streszczenie artykułu naukowego z detalami wykopalisk i datowania (14.01.2015): asorblog.org
    • ScienceDaily — komunikat prasowy z cytatami badaczy (16.12.2014): sciencedaily.com
    • Sci.News — dodatkowe cytaty Jamesa Hardina i Jeffreya Blakely’ego: sci.news
    • BiblePlaces.com, „Proof for David’s Kingdom from Khirbet Summeily?” — krytyczny komentarz do ograniczeń wynikających z braku pisma na bullach: bibleplaces.com
    • Tim Frank, „The Bullae of Khirbet Summeily” — szczegółowa polemika, w tym stanowisko Israela Finkelsteina i alternatywne hipotezy o funkcji bull: timfrankarchaeology.wordpress.com
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), 2 Sm 8,6.14.16-17
  • Inskrypcja Joasza — domniemany falsyfikat o naprawie Świątyni

    Inskrypcja Joasza — domniemany falsyfikat o naprawie Świątyni

    Czarna kamienna tablica z piętnastoma liniami staro-hebrajskiego pisma, opisująca naprawę „domu Pana” przez króla Judy — dokładnie tak, jak relacjonuje to 2 Księga Królewska 12. Brzmi jak archeologiczne potwierdzenie biblijnej opowieści sprzed niemal trzech tysiącleci. Tylko skąd wzięła się ta tablica, skoro nikt nie widział miejsca jej wykopania? I dlaczego izraelski sąd spędził blisko dziewięć lat, próbując ustalić, czy to bezcenny zabytek, czy jedno z najbardziej wyrafinowanych fałszerstw w historii archeologii biblijnej?

    Czym jest to „odkrycie”

    Tablica pojawiła się na jawie na przełomie 2001 i 2003 roku w rękach Odeda Golana, tel awiwskiego kolekcjonera, znanego wcześniej jako właściciel głośnego ossuarium Jakuba. Golan przekazał kamień do zbadania geologom, co zwróciło uwagę Izraelskiego Urzędu Starożytności (IAA). Towarzysząca obiektowi opowieść — nigdy niepotwierdzona żadnym wykopaliskiem — mówiła, że tablicę odnaleziono w muzułmańskim cmentarzu koło Wzgórza Świątynnego w latach 90. XX wieku i że trafiła do Golana od wschodniojerozolimskiego handlarza Hassana Aqilana; Golan twierdził, że sam jest tylko pośrednikiem anonimowego właściciela. Żadnej z tych wersji nie da się zweryfikować — brak proweniencji to pierwszy poważny problem tego znaleziska.

    Fizycznie to ciemnoszary, niemal czarny blok drobnoziarnistego piaskowca arkozowego o wymiarach około 31 na 25 na 9 centymetrów. Górny róg płyty jest odłamany — brakuje pierwszej linii tekstu wraz z imieniem króla. Zachowane piętnaście linii pisma paleohebrajskiego opisuje zbiórkę datków „w kraju i na pustyni, i we wszystkich miastach Judy” na zakup ciosanego kamienia, drewna cyprysowego i miedzi edomskiej, a następnie naprawę „tego domu”, murów, galerii, krat, kręconych schodów i drzwi; tekst kończy błogosławieństwo przywołujące imię Jahwe (PAN). Badacze zrekonstruowali brakujący początek jako „[Ja, Jehoasz, syn A]chazjasza, król Ju[dy]” na podstawie urwanego imienia ojca.

    W 2003 roku minister kultury Limor Livnat powołała komisję naukową IAA do zbadania tablicy i ossuarium Jakuba. Na konferencji prasowej 18 czerwca 2003 roku komisja ogłosiła inskrypcję nowożytnym falsyfikatem — wskazała błędy ortograficzne, mieszanie form liter z różnych okresów oraz patynę na literach chemicznie różną od patyny na odwrocie kamienia, możliwą do zetrzenia ręką. Równolegle przeszukania mieszkania, biura i magazynu Golana w Ramat Gan ujawniły, jak twierdziło śledztwo, przedmioty w trakcie „obróbki” wraz z narzędziami rzemieślniczymi. W grudniu 2004 roku Golan, wraz z handlarzem i epigrafikiem Robertem Deutschem, został oskarżony o fałszerstwo tablicy, ossuarium i kilkudziesięciu innych obiektów.

    Proces — około 130 świadków, w tym blisko siedemdziesięciu ekspertów, i ponad 400 dowodów rzeczowych — trwał ponad pięć lat; całe postępowanie od śledztwa po wyrok zajęło blisko dziewięć lat. 14 marca 2012 roku sędzia Aharon Farkash z Sądu Okręgowego w Jerozolimie uniewinnił oskarżonych od zarzutów fałszerstwa głównych artefaktów, w tym tablicy — uznając, że oskarżenie nie udowodniło winy ponad wszelką wątpliwość. Zastrzegł jednak, że wyrok nie oznacza potwierdzenia autentyczności, i zwrócił uwagę, że jeden ze wspólników oskarżonych przyznał się wcześniej do pomocy przy fabrykacji tablicy. Państwo nie odwołało się, próbowało jednak przejąć tablicę jako dobro narodowe; w 2013 roku Sąd Najwyższy (2:1) odrzucił to żądanie i nakazał zwrot obiektu Golanowi.

    Powiązanie z Pismem

    2 Księga Królewska 12 opisuje panowanie Jehoasza (Joasza), króla Judy, koronowanego jako dziecko przez kapłana Jehojadę po uzurpacji Atalii. Gdy kapłani zwlekali z naprawą zniszczeń świątyni mimo zbieranych na ten cel pieniędzy, król nakazał zmianę procedury: „Niech wezmą dla siebie kapłani, każdy od swego znajomego, i niech naprawią szkody domu Pana, gdziekolwiek taka szkoda się znajdzie” (2 Krl 12,5 UBG). Gdy to nie poskutkowało, ustawiono skrzynię na datki, a zebrane środki przekazywano rzemieślnikom: „I odważone pieniądze dawali do rąk kierowników robót, przełożonych nad domem Pana. Ci zaś wydawali je na cieśli i budowniczych, którzy naprawiali dom Pana; Na murarzy, na kamieniarzy, na kupno drewna i ciosanych kamieni do naprawy szkód w domu Pana” (2 Krl 12,11–12 UBG).

    Ta zbieżność uczyniła tablicę sensacją: opisany na niej mechanizm — zbiórka srebra, zakup kamienia i drewna, wypłaty rzemieślnikom, naprawa murów i konstrukcji budynku — niemal słowo w słowo odpowiada biblijnemu „bedek ha-bajit”, czyli „naprawie domu”. Gdyby inskrypcja była autentyczna, byłaby pierwszym znanym monumentalnym napisem królewskim z Judy z okresu Pierwszej Świątyni i jedynym pozabiblijnym świadectwem prac przy świątyni jerozolimskiej. Ta wyjątkowa wartość budzi też najwięcej podejrzeń: tekst pasuje do biblijnego wzorca aż nazbyt dokładnie, jakby ktoś skroił go pod znaną od dawna relację z Księgi Królewskiej.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest, że tablica fizycznie istnieje i nosi tekst paleohebrajski treściowo zbieżny z 2 Krl 12, że nie ma żadnej udokumentowanej proweniencji archeologicznej — pojawiła się wyłącznie na rynku antyków, bez wykopalisk czy zapisanego kontekstu warstwy. Pewne jest też, że komisja IAA w 2003 roku uznała ją za falsyfikat, że proces karny w 2012 roku zakończył się uniewinnieniem bez orzeczenia o autentyczności, oraz że Sąd Najwyższy w 2013 roku nakazał zwrot tablicy właścicielowi. Pozostaje w rękach prywatnych i nie weszła do korpusu inskrypcji starohebrajskich.

    Dyskutowane pozostaje niemal wszystko inne. Geolodzy Amnon Rosenfeld, Wolfgang Krumbein (Oldenburg), Howard Feldman i Joel Kronfeld twierdzili, że patyna jest ciągła — pokrywa też pęknięcie biegnące przez kamień — a datowanie radiowęglowe cząstek węgla w patynie dało wynik 2340–2150 lat kalibrowanych wstecz (mniej więcej IV–II wiek p.n.e.), co ich zdaniem potwierdza starożytność patyny. Wskazywali też na mikroskopijne kulki złota, świadczące o silnym zdarzeniu termicznym, niemożliwym do sfałszowania znaną techniką. Warto zauważyć, że sam wynik datowania (IV–II w. p.n.e.) nie pokrywa się z domniemanym IX-wiecznym pochodzeniem inskrypcji — patyna powstałaby więc wieki po Jehoaszu, co Victor Sasson tłumaczy hipotezą, że zachowany kamień to późniejsza kopia starszego tekstu.

    Po drugiej stronie stoi geolog Yuval Goren (Tel Awiw), który pokazał, jak piaskowaniem i naniesieniem sproszkowanego materiału można sztucznie „postarzyć” kamień pod mikroskopem — złote drobiny mogły, jego zdaniem, zostać dodane celowo. Filologowie F.M. Cross (Harvard), Ed Greenstein (Bar-Ilan, 2016) i Christopher Rollston wskazywali na anachronizmy ortograficzne, niepasujące formy gramatyczne i nieregularną wysokość liter. Greenstein skwitował spór stwierdzeniem, że żaden podręcznik starohebrajskich inskrypcji nigdy nie uwzględni tego tekstu jako źródła. Nadav Na’aman zauważył ironicznie, że fałszerz mógł oprzeć się na jego własnej teorii o pochodzeniu narracji Ksiąg Królewskich z inskrypcji świątynnych. Chaim Cohen i Ronny Reich bronili z kolei tablicy — ten drugi argumentował, że trudno uwierzyć, by fałszerz posiadł naraz tak głęboką wiedzę paleograficzną, lingwistyczną, geologiczną i biblijną, a krytycy procesu (m.in. Hershel Shanks) zarzucali komisji IAA dobór składu sprzyjający z góry fałszerstwu. Bilans: wyrok nie rozstrzygnął autentyczności, ale większość epigrafiki uznaje tablicę za obiekt wątpliwy, bliższy fałszerstwu niż zabytkowi.

    Znaczenie

    Gdyby tablica była tym, za co pierwotnie ją uznano, byłaby odkryciem przełomowym — pierwszym znanym monumentalnym napisem królewskim z Judy i pozabiblijnym echem epizodu z 2 Krl 12. Właśnie dlatego sprawa wywołała tak gorący spór: stawka była ogromna, a pokusa nadinterpretacji — również. Prowadzona równolegle z procesem ossuarium Jakuba, stała się symbolem problemu: nielegalnego rynku antyków, na którym cenne przedmioty, prawdziwe lub podrobione, krążą bez udokumentowanego kontekstu wykopaliskowego.

    Dla czytelnika Biblii płynie z tego praktyczna lekcja: archeologia biblijna zyskuje wiarygodność nie dzięki sensacyjnym znaleziskom bez proweniencji, lecz dzięki przedmiotom z kontrolowanych wykopalisk, z udokumentowaną warstwą i kontekstem — jak stela z Tel Dan czy ostrakony z Lakisz. Tablica Jehoasza pozostaje przede wszystkim przestrogą przed myleniem fascynacji z dowodem, a rynkowego artefaktu bez metryki — z prawdziwym świadectwem historii opisanej w Piśmie.

    Źródła

  • Tablica nagrobna Ozjasza, króla Judy

    Tablica nagrobna Ozjasza, króla Judy

    Wapienna płytka wielkości kartki papieru, znaleziona przypadkiem w klasztornym magazynie na Górze Oliwnej — a jednak łącząca się z jednym z najbardziej dramatycznych epizodów w dziejach królów Judy. Czterolinijkowy napis mówi wprost: tu przeniesiono szczątki króla i nie wolno ich ruszać. Problem w tym, że litery na kamieniu pochodzą z czasów, gdy króla, o którym mowa, nie było na świecie już od siedmiu stuleci. Co właściwie znaleziono w 1931 roku i co to mówi o pamięci biblijnej w czasach Jezusa?

    Czym jest to „odkrycie”

    W lutym 1931 roku Eleazar (E. L.) Sukenik, archeolog Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, przeglądał zbiory muzealne rosyjskiego prawosławnego klasztoru Wniebowstąpienia (Eleona) na Górze Oliwnej. Kolekcję tę zgromadził kilkadziesiąt lat wcześniej archimandryta Antonin Kapustin, szef rosyjskiej misji duchownej w Ziemi Świętej, bez zapisanej dokumentacji pochodzenia poszczególnych eksponatów. Sukenik zauważył wśród nich jasną wapienną płytkę o wymiarach około 35 na 34 cm i grubości 6 cm, z czterema krótkimi liniami napisu w piśmie aramejskim, w tzw. kwadratowym piśmie żydowskim.

    Tekst, w tłumaczeniu na polski, brzmi w przybliżeniu: „Tu przeniesiono kości Ozjasza, króla Judy — nie otwierać”. Sukenik opublikował znalezisko w hebrajskim czasopiśmie naukowym „Tarbiz” jeszcze w tym samym roku, argumentując za jego autentycznością. Analiza paleograficzna liter wskazuje na okres późnego Drugiej Świątyni, najczęściej I w. p.n.e. – I w. n.e. (część badaczy zawęża to do ok. 30–70 n.e.) — czyli około 700 lat po śmierci króla, którego dotyczy.

    Płytka pozostała w zbiorach rosyjskiej cerkwi przez kolejne dziesięciolecia. Według depeszy Jewish Telegraphic Agency z grudnia 1968 roku burmistrz Jerozolimy Teddy Kollek nabył ją wtedy za 150 tysięcy dolarów od Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego z myślą o dopiero co powstałym Muzeum Izraela, gdzie jest wystawiana do dziś; bywa katalogowana w naukowych korpusach inskrypcji regionu pod numerem CIIP 602. Co ciekawe, gdy w 1947 roku Sukenik jako pierwszy badacz obejrzał fragmenty zwojów znad Morza Martwego, to właśnie do liter z tabliczki Ozjasza porównywał ich pismo, budując jedną z pierwszych podstaw datowania zwojów qumrańskich.

    Powiązanie z Pismem

    Król, którego imię widnieje na tabliczce, występuje w Biblii pod kilkoma formami tego samego imienia: w 2 Księdze Królewskiej nazywany jest Azariaszem, w 2 Księdze Kronik — Uzjaszem, a w nowotestamentowym rodowodzie Jezusa u Mateusza — Ozjaszem (stąd też tytuł niniejszego artykułu). Wszystkie trzy formy odnoszą się do tej samej postaci: króla Judy, syna Amazjasza, którego długie panowanie przypada, według różnych systemów chronologicznych, gdzieś między ok. 792 a 740 r. p.n.e.

    Jego panowanie zakończyło się dramatycznie. W 2 Księdze Królewskiej czytamy zwięźle: „I Pan dotknął króla – i był trędowaty aż do dnia swojej śmierci, i mieszkał w odosobnionym domu. Jotam więc, syn króla, zarządzał domem i sądził lud ziemi” (2 Krl 15,5 UBG). Rozwinięcie znajduje się w 2 Księdze Kronik: dumny ze swej potęgi król wszedł do świątyni, by samowolnie spalić kadzidło — zadanie zastrzeżone dla kapłanów. Gdy mu się sprzeciwili, „pojawił się trąd na jego czole przed kapłanami w domu Pana, przy ołtarzu kadzenia” (2 Krn 26,19 UBG). Odtąd aż do śmierci żył w odosobnieniu, wykluczony z życia świątyni, a rządy sprawował jego syn Jotam.

    Najważniejszy dla naszej tabliczki jest werset opisujący pogrzeb: „Zasnął więc Uzjasz ze swoimi ojcami i pogrzebali go z nimi na polu grobów królewskich, gdyż mówili: Trędowaty jest” (2 Krn 26,23 UBG). Innymi słowy — król został pochowany w obrębie królewskiego terenu grzebalnego, ale nie w samych grobowcach królewskich, właśnie ze względu na trąd, uznawany w prawie rytualnym za źródło nieczystości. Napis znaleziony na Górze Oliwnej pasuje dokładnie do tego wątku: mówi o kościach, które „przeniesiono” w nowe miejsce i których nie wolno ponownie ruszać — ślad kolejnego, znacznie późniejszego przeniesienia szczątków uznawanych za szczątki Ozjasza, powstały w czasach, gdy pamięć o jego trądzie i osobnym pochówku była wciąż żywa.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest samo istnienie i wystawa obiektu: wapienna płytka z czterolinijkowym aramejskim napisem, znaleziona w 1931 roku w kolekcji rosyjskiego klasztoru na Górze Oliwnej i opisana przez Sukenika jeszcze tego samego roku, znajduje się dziś w Muzeum Izraela w Jerozolimie. Pewne jest też, że litery — pod względem formy pisma — datuje się zgodnie na okres późnego Drugiego Przybytku, czyli mniej więcej I w. p.n.e. – I w. n.e., a nie na czasy samego Ozjasza (VIII w. p.n.e.).

    • Autentyczność kontra falsyfikat nowożytny. Włoski orientalista Giovanni Garbini w 1985 roku ogłosił, że tabliczka jest współczesnym fałszerstwem. Pogląd ten pozostał w mniejszości i nie zyskał szerszego poparcia — większość epigrafistów uznaje literę i styl napisu za spójne z autentycznym pismem żydowskim okresu Drugiej Świątyni.
    • Autentyczny zabytek, ale czy autentyczny grób? W 2024 roku Anthony Giambrone opublikował w „Journal for the Study of Judaism” analizę, w której odrzuca tezę Garbiniego o współczesnym fałszerstwie, proponując jednak inne rozwiązanie: tabliczka może być starożytnym, lecz inscenizowanym obiektem, powstałym w kontekście hellenistycznej mody na zwiedzanie „grobów sławnych postaci” i wczesnej „biblijnej turystyki” w Judei okresu Drugiej Świątyni. Innymi słowy — obiekt starożytny i autentyczny jako artefakt, ale niekoniecznie oznaczający faktyczne, zweryfikowane szczątki króla.
    • Nieznane miejsce znalezienia. Tabliczka trafiła do badaczy przez zbiór antykwaryczny klasztoru, nie w toku kontrolowanych wykopalisk, więc jej pierwotny grobowiec czy pole grzebalne pozostają nieznane. Kwestię tę na nowo podjęli w 2024 r. Y. Tchekhanovets i K. Vach, co pokazuje, że temat wciąż jest przedmiotem aktywnych badań.
    • Powód powtórnego pochówku. Nie wiadomo z pewnością, dlaczego kości uznane za szczątki Ozjasza przeniesiono właśnie w okresie rzymsko-herodiańskim. Część badaczy (np. Gordon Franz) łączy to z rozbudową Jerozolimy za Heroda Wielkiego, inni mówią o naruszeniu starego pola grzebalnego przy pracach budowlanych albo o przepisach czystości rytualnej wymuszających przeniesienie królewskich kości poza obręb miasta.

    Z tego względu status tego znaleziska trafnie określa się jako mieszany: sam przedmiot jest niemal na pewno autentycznym zabytkiem sprzed dwóch tysięcy lat, ale to, co dokładnie dokumentuje — prawdziwe kości króla czy raczej pobożną tradycję o nich — pozostaje przedmiotem sporu naukowego.

    Znaczenie

    Tabliczka Ozjasza nie jest śladem z czasów samego króla — nie potwierdza bezpośrednio ani jego istnienia, ani przebiegu wydarzeń opisanych w 2 Krl 15 i 2 Krn 26. Jej wartość leży gdzie indziej: pokazuje, że blisko siedem wieków po śmierci Ozjasza mieszkańcy rzymskiej Judei wciąż znali historię jego trądu i osobnego pochówku na tyle dobrze, by fizycznie zadbać — lub przynajmniej upozorować dbałość — o miejsce spoczynku jego kości, opatrując je ostrzeżeniem „nie otwierać”. To rzadki, namacalny ślad tego, jak żydowska tradycja czasów Jeszui (Jezusa) traktowała pamięć o dawnych królach Judy: z szacunkiem, ale i z pewną dozą inicjatywy religijnej, trudnej dziś do jednoznacznego rozdzielenia na „autentyczną kontynuację” i „pobożną rekonstrukcję”.

    Obiekt ma też miejsce w historii nauki — porównanie do liter z tabliczki Ozjasza pomogło Sukenikowi w 1947 roku rozpoznać wiek pierwszych zwojów qumrańskich. Przypomina to, że nie każde znalezisko „archeologii biblijnej” pochodzi z epoki opisywanych wydarzeń — czasem najcenniejsze jest to, co mówi o późniejszej recepcji biblijnej opowieści.

    Źródła

  • Miedziany zwój z Qumran — inwentarz ukrytych skarbów

    Miedziany zwój z Qumran — inwentarz ukrytych skarbów

    Zwój, który nie jest zwojem w zwykłym sensie tego słowa — bo zamiast liter na pergaminie kryje wykute w metalu współrzędne ukrytego bogactwa. W 1952 roku w jednej z jaskiń nad Morzem Martwym archeolodzy natrafili na coś, czego nie spodziewali się znaleźć wśród religijnych rękopisów: chłodny, księgowy spis 64 miejsc, w których miały leżeć tony złota i srebra. Czy to autentyczny inwentarz skarbca świątyni jerozolimskiej, ukryty przed nadciągającymi Rzymianami, czy tylko legenda spisana na trwałym, niemal niezniszczalnym nośniku? I dlaczego — mimo dziesięcioleci poszukiwań — nikt nigdy nie odnalazł ani jednej monety z tej listy?

    Miedziany zwój z Qumran — inwentarz ukrytych skarbów
    Public domain, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    14 marca 1952 roku ekipa archeologiczna kierowana przez Rolanda de Vaux, działająca w ramach École Biblique et Archéologique Française w Jerozolimie, badała jaskinię oznaczoną jako Qumran 3, około kilometra na północ od ruin osady w Qumran. W przeciwieństwie do większości zwojów znad Morza Martwego, które trafiały w ręce badaczy za pośrednictwem beduińskich poszukiwaczy, ten dokument — oznaczony później jako 3Q15 — został odkopany in situ przez samych naukowców, na kamiennej półce w głębi jaskini. Odnalazcą był francuski archeolog Henri de Contenson.

    Przedmiot okazał się wyjątkowy już na pierwszy rzut oka: zamiast skóry czy papirusu — blacha z miedzi (stop z domieszką około 1 procenta cyny), zwinięta w dwie rolki, które pierwotnie stanowiły jeden pas długości około 2,4 metra. Metal był tak skorodowany, że rozwinięcie go groziło zniszczeniem tekstu. Rozwiązanie znaleziono w latach 1955–1956: zwój przewieziono do Manchesteru, gdzie profesor H. Wright Baker przeciął go wzdłuż na 23 wąskie paski, co pozwoliło odczytać tekst; nadzorował to John Marco Allegro.

    Treść — spisana hebrajszczyzną bliską językowi Miszny, miejscami niestarannym pismem i z nietypową pisownią — nie przypomina żadnego innego zwoju z Qumran. To dwanaście kolumn suchego katalogu: kolejne wpisy wskazują konkretne miejsca (cysterny, groby, baseny, ruiny) i to, co rzekomo w nich ukryto — złoto i srebro w sztabach lub monetach, naczynia dziesięciny, szaty kapłańskie, a przy trzech lokalizacjach nawet dodatkowe zwoje. Łącznie wymieniono 64 pozycje. Skala jest oszałamiająca: jedna z nich mówi o 900 talentach srebra (ponad 30 ton), a szacunki całości — zależnie od interpretacji starożytnych jednostek wagi — wahają się od kilkudziesięciu do ponad stu ton kruszcu.

    Pierwszą edycję tekstu opublikował w 1960 roku Allegro, wyprzedzając formalnie wyznaczonego edytora zwoju, Józefa Milika, którego oficjalne opracowanie ukazało się dopiero w 1962 roku — spór ten na lata zaognił relacje w zespole badającym zwoje z Qumran. Sam Allegro zorganizował też w 1962 roku ekspedycję poszukującą wskazanych skarbów; grupa przekopała kilka wytypowanych miejsc, lecz wróciła z pustymi rękami. Do dziś żaden z opisanych depozytów nie został odnaleziony. Zwój — po konserwacji przeprowadzonej w latach 90. przez francuskie przedsiębiorstwo energetyczne Électricité de France (EDF) — jest dziś eksponowany w Muzeum Jordanii w Ammanie, dokąd trafił w 2013 roku z wcześniejszej siedziby na cytadeli miasta.

    Powiązanie z Pismem

    Miedziany zwój nie cytuje Biblii i nie jest tekstem religijnym — to raczej sucha lista, bliższa urzędowemu wykazowi inwentarzowemu. Jego ewentualny związek z Pismem jest więc tematyczny, nie dosłowny: chodzi o motyw, który w historii Izraela powraca regularnie — los cennych naczyń i skarbów świątyni jerozolimskiej w obliczu nadciągającej klęski. Najpełniejszy taki opis w Biblii znajduje się w Jeremiasza 52, relacjonującym zdobycie Jerozolimy przez wojska babilońskie w 586 roku przed Chrystusem i splądrowanie świątyni zbudowanej przez Salomona.

    Tekst wylicza z niemal księgową precyzją, co zabrali Chaldejczycy: „Chaldejczycy rozbili kolumny z brązu, które były w domu Pana, podstawy i morze z brązu, które było w domu Pana, a brąz z nich przenieśli do Babilonu” (Jr 52,17). Dalej pada jeszcze bardziej szczegółowy opis: „Dowódca gwardii zabrał kropielnice, kadzielnice, misy, kotły, świeczniki, czasze i kubki; co było ze złota – jako złoto, co było ze srebra – jako srebro” (Jr 52,19). Ten podział na kategorie kruszcu — osobno złoto, osobno srebro — przypomina metodę, jaką posłużył się autor miedzianego zwoju, wyliczając depozyty niemal sześć wieków później.

    Ten sam wątek wraca też w żydowskiej tradycji pozabiblijnej, bliższej czasowo powstaniu zwoju: druga Księga Machabejska (2 Mch 2,4–8), spisana poza kanonem uznawanym przez Kościoły protestanckie, opowiada legendę o proroku Jeremiaszu, który miał ukryć Arkę Przymierza i naczynia świątynne w grocie na górze Nebo tuż przed zburzeniem Jerozolimy, zapowiadając, że miejsce pozostanie nieznane, „aż Bóg zgromadzi swój lud”. Popularne teorie łączą tę opowieść z miedzianym zwojem, sugerując zapis tego samego ukrycia — jednak w samym tekście zwoju nie ma ani słowa o Arce, a większość badaczy traktuje to zestawienie jako spekulację bez oparcia w źródłach.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest samo istnienie zwoju, okoliczności jego odkrycia w Jaskini 3 w Qumran w 1952 roku, sposób jego otwarcia w Manchesterze oraz fakt, że jest to jedyny manuskrypt spośród zwojów znad Morza Martwego wykonany z metalu, a nie ze skóry czy papirusu. Nie ulega też wątpliwości, że opisany w nim skarb — mimo licznych prób — nigdy nie został odnaleziony.

    • Pochodzenie skarbu. Badacze od dekad spierają się, czyją własność opisuje zwój. Część uczonych widzi w nim inwentarz skarbca drugiej świątyni jerozolimskiej, ukryty przed wybuchem powstania żydowskiego (66–70 r. n.e.) lub tuż przed zdobyciem miasta przez Rzymian. Inni — w tym sam pierwszy wyznaczony wydawca, Józef Milik — uważali treść za spis fikcyjny lub legendarny, niemający odniesienia do realnego majątku, ewentualnie odzwierciedlający podania krążące wokół Qumran. Jeszcze inna hipoteza łączy skarb z majątkiem samej wspólnoty znad Morza Martwego, choć kłóci się to z ascetycznym trybem życia przypisywanym Esseńczykom.
    • Datowanie. Frank Moore Cross umieszczał powstanie tekstu między 25 a 75 r. n.e., William F. Albright — między 70 a 135 r., Milik proponował około 100 r., a Émile Puech przesuwał datę przed 68 r. Badaczka Joan E. Taylor argumentowała z kolei za jeszcze późniejszym okresem — powstania Bar-Kochby (132–135 r. n.e.), kiedy żydowscy uchodźcy chronili się w jaskiniach pustyni judzkiej, co zmieniałoby też odpowiedź na pytanie, czyj to skarb.
    • Skala majątku. Podane w zwoju miary wagi (talenty) są na tyle niejednoznaczne, że przeliczenia współczesnych badaczy różnią się nawet kilkukrotnie — od nieco ponad 25 do ponad 100 ton kruszcu łącznie. Krytycy, m.in. Robert Cargill, wskazują, że tak ogromna suma, nieporównywalna z żadnym innym znanym z tamtego okresu depozytem, sama w sobie budzi podejrzenia co do realności spisu.
    • Domniemany związek z Arką Przymierza. Choć popularne w internecie teorie wiążą zwój z legendą o ukryciu Arki znaną z 2 Mch 2, tekst zwoju nigdzie o niej nie wspomina — to skojarzenie pozostaje w sferze spekulacji, nieopartej na samym źródle.

    W efekcie status tego znaleziska najlepiej określić jako mieszany: sam artefakt i okoliczności jego odkrycia są bezsporne i dobrze udokumentowane, natomiast interpretacja treści — kto, kiedy i po co go sporządził oraz czy opisany skarb kiedykolwiek istniał — pozostaje przedmiotem otwartej debaty naukowej.

    Znaczenie

    Miedziany zwój nie dostarcza dowodu na istnienie żadnego konkretnego wydarzenia opisanego w Biblii — nie potwierdza ani nie obala żadnego wersetu. Jego wartość leży gdzie indziej: pokazuje, jak żywa i namacalna była w świadomości Żydów przełomu er troska o los świątynnych kosztowności — ten sam motyw, który w Piśmie pojawia się już w relacji o zdobyciu Jerozolimy przez Babilończyków. Niezależnie od tego, czy zwój opisuje realny skarb, czy legendę, świadczy o tym, że pamięć o zagrabionych i chowanych bogactwach świątyni — żywa od czasów opisanych w Jeremiasza 52 — trwała w kulturze żydowskiej przez wieki i nabierała nowych form w kolejnych kryzysach, aż po wojnę z Rzymem.

    Dla czytelnika Biblii to również przypomnienie, że nie każde znalezisko archeologiczne da się prosto „dopasować” do konkretnego wersetu. Miedziany zwój jest cennym świadectwem epoki i kultury, w której powstawał Nowy Testament, ale jego związek z Pismem pozostaje pośredni — przez wspólny temat, a nie bezpośrednie odniesienie.

    Źródła

    • Wikipedia (en), Copper Scroll — ogólne fakty o odkryciu, dacie, treści, sporach naukowych i lokalizacji zwoju. en.wikipedia.org/wiki/Copper_Scroll
    • Biblical Archaeology Society, Dating the Copper Scroll — argumentacja Joan E. Taylor za datowaniem na okres powstania Bar-Kochby. biblicalarchaeology.org
    • Robert Cargill, On the Insignificance and the Abuse of the Copper Scroll, Bible Interp — krytyczne spojrzenie na wiarygodność opisanego skarbu i nadużycia interpretacyjne wokół zwoju. bibleinterp.arizona.edu/opeds/copper
    • World History Encyclopedia, hasło o Miedzianym Zwoju — opis fizyczny artefaktu i jego miejsce wśród zwojów z Qumran. worldhistory.org
    • Dispersed Qumran Cave Artefacts and Archival Sources (DQCAAS) — materiały o odkryciu w Jaskini 3 i procesie otwarcia zwoju w Manchesterze. dqcaas.com
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), Jeremiasza 52,17.19.
  • Granat z kości słoniowej „dla Domu JHWH” — spór o autentyczność

    Granat z kości słoniowej „dla Domu JHWH” — spór o autentyczność

    Przedmiot wielkości kciuka, wyrzeźbiony z kła hipopotama w kształcie kwiatu granatu, a na jego szyjce drobny, starannie ryty napis w piśmie staro-hebrajskim: „należący do Do[mu Jahw]eh, święty dla kapłanów”. Gdyby napis był autentyczny, byłby to jedyny znany na świecie zabytek fizycznie związany ze świątynią opisaną w 1 Księdze Królewskiej. Od 2004 roku zespół izraelskich badaczy twierdzi jednak, że litery wyryto na starożytnym przedmiocie w czasach współczesnych. Czy „granat z Domu JHWH” to ocalały okruch jerozolimskiej świątyni, czy jedno z najgłośniejszych fałszerstw w historii biblistyki?

    Granat z kości słoniowej „dla Domu JHWH” — spór o autentyczność
    Public domain, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Przedmiot ma niespełna 4,4 cm wysokości i około 2,1 cm średnicy — mieści się w dłoni jak duży naparstek. Wyrzeźbiono go z kła hipopotama (bywa potocznie nazywany „kością słoniową”, choć nie pochodzi od słonia — hipopotamia kość szkliwna była w starożytności popularnym surowcem jubilerskim). Kształt przedstawia granat w fazie kwitnienia: okrągły korpus zwężający się w szyjkę zakończoną kielichem płatków, z otworem w podstawie wskazującym, że przedmiot nasadzano na trzon — najpewniej berło lub inny przedmiot ceremonialny.

    Około jednej trzeciej barku odłamało się w starożytności, zabierając część napisu. Zachowany tekst, uzupełniony przez badaczy, brzmi w transliteracji lby[t yhw]h qdš khnm — „należący do Do[mu Jahw]eh (PAN), święty dla kapłanów”. Rekonstrukcja opiera się na regularności liter i porównaniu ze stylem pisma znanym m.in. z inskrypcji w tunelu Siloam, co sugeruje datowanie napisu na koniec VIII w. p.n.e.

    Historia przedmiotu zaczyna się nie na wykopalisku, lecz w sklepie z antykami. Latem 1979 roku francuski paleograf André Lemaire, wykładowca Sorbony, zobaczył granat w antykwariacie w Jerozolimie i sfotografował napis. Opublikował notę w „Revue Biblique” (1981), ale rozgłos zyskał dopiero po artykule Lemaire’a w „Biblical Archaeology Review” (styczeń/luty 1984). W 1988 roku Muzeum Izraela kupiło go od anonimowego darczyńcy za 550 tysięcy dolarów, po tym jak autentyczność wstępnie potwierdził epigrafik Nahman Avigad z Uniwersytetu Hebrajskiego. Przez kolejne lata granat był eksponowany jako jeden z najcenniejszych zabytków muzeum — jedyna zachowana relikwia świątyni Salomona.

    Powiązanie z Pismem

    Motyw granatu nie jest w opisie świątyni przypadkowy. 1 Księga Królewska opisuje dwie brązowe kolumny, Jachin i Boaz, stojące przy wejściu do przedsionka świątyni, których głowice zdobiły rzędy owoców granatu: „Głowice na obu kolumnach (…) miały jabłka granatu. Było ich dwieście, umieszczone w dwóch rzędach dokoła, na jednej i na drugiej głowicy” (1 Krl 7,20 UBG). Podsumowanie robót precyzuje liczbę: „Czterysta jabłek granatu do tych dwóch siatek, po dwa rzędy jabłek granatu na każdą siatkę, które okrywały dwie okrągłe głowice na szczycie kolumn” (1 Krl 7,42 UBG).

    Granaty pojawiają się też w opisie szat arcykapłana z Księgi Wyjścia, gdzie zdobiły dolny brzeg ornatu na przemian ze złotymi dzwoneczkami: „Uczynisz też u jego dołu jabłka granatu (…) a między nimi dokoła złote dzwonki; Złoty dzwonek i jabłko granatu i znowu złoty dzwonek i jabłko granatu, dokoła dolnego brzegu ornatu” (Wj 28,33-34 UBG). Ten podwójny kontekst — świątynny i kapłański — sprawia, że domniemany napis „święty dla kapłanów, [należący] do Domu Jahwe” brzmi wiarygodnie: łączy oba miejsca, w których granat pojawia się w sferze sakralnej. Gdyby przedmiot rzeczywiście pochodził z VIII w. p.n.e., mógłby być głowicą berła kapłana pełniącego służbę świątynną, choć Biblia nigdzie wprost nie opisuje takiego przedmiotu.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest, że sam przedmiot — rzeźbiony kieł hipopotama w kształcie granatu — jest zabytkiem starożytnym, nie współczesnym wyrobem. Pewne jest też, że nie ma udokumentowanego kontekstu wykopaliskowego: trafił na rynek antykwaryczny, a jego wcześniejsze losy są nieznane. To właśnie brak kontekstu — klasyczna czerwona flaga w archeologii — otworzył drogę do sporu o sam napis.

    Latem 2004 roku Muzeum Izraela i Izraelski Urząd Starożytności (IAA) ogłosiły publicznie, że napis jest fałszerstwem — jeszcze przed opublikowaniem raportu. Formalne ustalenia ukazały się w 2005 roku w „Israel Exploration Journal”: ośmioosobowy zespół (Yuval Goren, Szmuel Achituw, Avner Ayalon, Miriam Bar-Matthews, Uzi Dahari, Michal Dayagi-Mendels, Aaron Demsky i Nadav Levin) ocenił, że sam kieł hipopotama pochodzi z epoki znacznie wcześniejszej niż domniemany napis — z XIV-XIII w. p.n.e. — a litery wyryto najpewniej współcześnie. Kluczowym argumentem było to, że rysy liter urywają się dokładnie na granicy odłamania barku, jakby fałszerz omijał uszkodzoną krawędź, a w bruzdach wykryto ślady substancji przypominającej klej.

    Lemaire i część epigrafów się z tym nie zgodzili: ich zdaniem dwie niepełne litery na granicy złamania mają kreski przecinające krawędź pęknięcia, co oznaczałoby, że napis powstał, zanim doszło do odłamania — a więc w starożytności. Ślady kleju tłumaczyli późniejszą konserwacją. W 2007 roku doszło do ponownego spotkania — Achituw, Demsky i Goren, mimo zmiany zdania w kilku szczegółach, podtrzymali ocenę o fałszerstwie, a Lemaire pozostał przy autentyczności. Spór utknął w martwym punkcie.

    Sprawa nabrała też wymiaru sądowego. W grudniu 2004 roku izraelska policja oskarżyła kolekcjonera Odeda Golana i trzech antykwariuszy o prowadzenie pracowni fałszerskiej, produkującej m.in. inskrypcję Joasza; wśród domniemanych fałszerstw wymieniano też napis na granacie, choć nie był on przedmiotem formalnego zarzutu. 14 marca 2012 roku sędzia Aharon Farkasz uniewinnił Golana od wszystkich zarzutów fałszerstwa — nie orzekł jednak wprost o autentyczności granatu, bo formalnie nie był on częścią zarzutów.

    Ciekawy zwrot nastąpił kilka lat później. W 2014 roku ceniona paleograf Ada Jardeni zbadała napis i uznała, że kluczowa litera taw nie sięga starożytnego złamania — co przemawiałoby za fałszerstwem. Latem 2015 roku zgodziła się jednak na ponowne badanie: 15 czerwca spotkała się w Muzeum Izraela z Lemaire’em i epigrafikiem Robertem Deutschem (współoskarżonym w procesie Golana), a zespół prof. Bruce’a Zuckermana z USC wykonał zdjęcia nowszą techniką obrazowania reliefu. Po badaniu Jardeni zmieniła zdanie, pisząc do redaktora „Biblical Archaeology Review”, że dostrzegła właściwy fragment kreski taw przy złamaniu i „nie ma powodu wątpić w autentyczność” napisu. Trzej pierwotni sygnatariusze raportu z 2005 roku nie zmienili jednak stanowiska. Spór pozostaje otwarty, a przedmiot nadal jest eksponowany w Muzeum Izraela z zastrzeżeniem o spornej autentyczności.

    Znaczenie

    Ten spór jest pouczający niezależnie od jego rozstrzygnięcia. Pokazuje, jak niewiele materialnych śladów zostało po świątyni opisanej w 1 Księdze Królewskiej — i dlaczego. Kolumny Jachin i Boaz z ich setkami brązowych granatów nie zniknęły z powodu upływu czasu, lecz zostały celowo zniszczone: relacja z upadku Jerozolimy w 586 r. p.n.e. odnotowuje, że babilońscy żołnierze rozbili kolumny i zabrali z nich brąz, licząc nawet owoce granatu na siatkach: „Głowica na niej była z brązu (…) naokoło głowicy była siatka i jabłka granatowe, wszystko z brązu (…) A tych jabłek granatu było dziewięćdziesiąt sześć po każdej stronie; wszystkich jabłek granatu było po sto na siatce wokoło” (Jr 52,22-23 UBG). Świątynia Salomona nie zniknęła w niepamięć — została rozebrana na surowiec, a to, co przetrwało, trafiło do Babilonu jako łup. Brak potwierdzonych reliktów tamtej budowli nie jest więc zagadką, lecz konsekwencją udokumentowanego w Biblii zniszczenia.

    Sprawa granatu pokazuje też coś szerszego o pracy z zabytkami bez kontekstu wykopaliskowego: nawet czołowi specjaliści, patrząc przez ten sam mikroskop na te same milimetry kości, dochodzą do przeciwnych wniosków i zmieniają zdanie po latach. To przestroga przed pochopnym ogłaszaniem znaleziska „dowodem” biblijnej historii, ale i przypomnienie, że motyw granatu — obecny w szatach kapłańskich i w architekturze świątyni — był w starożytnym Izraelu rozpoznawalnym symbolem sacrum, niezależnie od losów tego konkretnego przedmiotu z jerozolimskiego antykwariatu.

    Źródła

    • Wikipedia (en), „Ivory pomegranate” — fakty, daty, przebieg sporu: en.wikipedia.org/wiki/Ivory_pomegranate
    • Bible Archaeology Report (2024), „Weighing the Evidence: Is the Ivory Pomegranate Authentic?” — argumenty obu stron: biblearchaeologyreport.com
    • Ancient Near East, „The Inscribed Ivory Pomegranate from the House of the Lord” — wymiary, chronologia, spotkanie z 2015 r.: ancientneareast.net
    • Biblical Archaeology Society, „Ivory Pomegranate Revisited: A Relic from Solomon’s Temple?” — historia odkrycia i publikacji Lemaire’a: biblicalarchaeology.org
    • NBC News (2004), „Solomon relic a fake, museum concludes” — ogłoszenie wyniku komisji IAA: nbcnews.com
    • Forward, „Antiquities Dealers Indicted” — akt oskarżenia przeciw Odedowi Golanowi i współoskarżonym (2004): forward.com
    • LiveScience (2012), „Biblical Relic Dealer Acquitted in Forgery Trial, Sparking Controversy” — wynik procesu Golana: livescience.com
    • Cytaty biblijne: Uwspolczesniona Biblia Gdanska (UBG), 1 Krl 7,20.42; Wj 28,33-34; Jr 52,22-23.
  • Zwęglony zwój z En-Gedi — najstarsza Księga Kapłańska z synagogi

    Zwęglony zwój z En-Gedi — najstarsza Księga Kapłańska z synagogi

    Bryła zwęglonego pergaminu, krucha jak popiół z ogniska, przeleżała w izraelskim magazynie 45 lat, bo dotknięcie groziło rozsypaniem jej w pył. Nikt nie odważył się jej rozwinąć. A jednak w 2016 roku naukowcy odczytali z niej tekst biblijny — nie dotykając ani jednego włókna. Co właściwie kryło się w środku i dlaczego ten poczerniały zwitek zmienił spojrzenie na historię tekstu Biblii?

    Zwęglony zwój z En-Gedi — najstarsza Księga Kapłańska z synagogi
    Fot. Israel Antiquities Authority שי הלוי, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    W 1970 roku zespół archeologów Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie — Dan Barag i Ehud Netzer — wraz z Josefem Porathem z Izraelskiego Urzędu Starożytności (IAA) badał ruiny starożytnej synagogi w En-Gedi, oazie nad Morzem Martwym. W gruzach Świętej Arki (miejsca przechowywania zwojów Tory) natrafili na spalone, sczerniałe grudki, które okazały się pozostałością zwoju pergaminowego. Synagoga spłonęła w pożarze około 600 roku n.e. — jego przyczyna pozostaje niejasna (wskazywano zarówno na najazd, jak i na napięcia religijno-polityczne epoki bizantyjskiej), ale skutek był jednoznaczny: osada nigdy nie została odbudowana, a jej mieszkańcy tam nie wrócili.

    Zwój był tak zniszczony, że każda próba fizycznego dotknięcia powodowała jego dalsze kruszenie. Przez 45 lat leżał więc zamknięty w klimatyzowanym magazynie IAA jako nierozwiązywalna zagadka — cenny, lecz „nieczytelny” artefakt. Przełom przyniosła dopiero współpraca z informatykiem Brentem Sealesem z University of Kentucky, który od lat rozwijał metodę „wirtualnego rozwijania” zniszczonych zwojów. W 2014 roku kuratorka IAA Pnina Shor przekazała jego zespołowi dane ze skanowania.

    Naukowcy prześwietlili bryłę mikrotomografem komputerowym (micro-CT), uzyskując trójwymiarowy obraz wnętrza zwoju o rozdzielczości rzędu kilkunastu mikrometrów na woksel. Następnie oprogramowanie przeszło przez trzy etapy: segmentację (wyodrębnienie kolejnych, splątanych warstw pergaminu), teksturowanie (wykrycie różnic gęstości wskazujących na atrament) i spłaszczenie (przekształcenie zakrzywionej powierzchni 3D w czytelny, płaski obraz 2D) — bez fizycznego rozwinięcia zwoju. Wynik opublikowano we wrześniu 2016 roku w czasopiśmie Science Advances; sygnowali go W. Brent Seales i Clifford Seth Parker (Kentucky), Michael Segal i Emanuel Tov (Uniwersytet Hebrajski) oraz Pnina Shor i Josef Porath (IAA). Udało się odzyskać dwie kolumny pisma hebrajskiego — 35 linii tekstu, z czego 18 odczytano bezpośrednio, a 17 kolejnych zrekonstruowano na podstawie widocznych śladów i kontekstu.

    Tekst okazał się fragmentem Księgi Kapłańskiej — obejmuje odcinek od Kpł 1,1 do Kpł 2,11. To najstarszy egzemplarz księgi Pięcioksięgu, jaki kiedykolwiek znaleziono w Arce synagogalnej, i najstarszy fragment biblijny odkryty od czasów zwojów z Qumran (znanych jako zwoje znad Morza Martwego).

    Powiązanie z Pismem

    Odczytany fragment to początek Księgi Kapłańskiej — zbioru przepisów dotyczących ofiar składanych w Namiocie Zgromadzenia, przekazanych Mojżeszowi przez Jahwe (PAN). Tekst otwiera się słowami: „I Pan zawołał do Mojżesza, i powiedział do niego z Namiotu Zgromadzenia: Przemów do synów Izraela i powiedz im: Jeśli ktoś z was zechce złożyć Panu ofiarę, niech złoży ją z bydła, ze stada albo z trzody” (Kpł 1,1-2 UBG). Dalej następują szczegółowe wskazówki dotyczące ofiary całopalnej — jak kapłani mają ją przygotować, poćwiartować i spalić na ołtarzu, co podsumowuje formuła: „To jest całopalenie, ofiara ogniowa, miła woń dla Pana” (Kpł 1,9 UBG).

    Zachowany fragment sięga też początku rozdziału drugiego, poświęconego ofierze pokarmowej z mąki, oliwy i kadzidła, wraz z zastrzeżeniem: „Żadna ofiara pokarmowa, jaką będziecie składać Panu, nie będzie przygotowywana z zakwasem, bo żadnego zakwasu ani żadnego miodu nie będziecie spalać na ofiarę ogniową dla Pana” (Kpł 2,11 UBG). To właśnie ten fragment — instrukcje kultyczne z samego progu Księgi Kapłańskiej — trafił niegdyś do arki synagogi w En-Gedi jako część zwoju czytanego podczas nabożeństw, zanim strawił go ogień.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Poza sporem pozostają: miejsce i okoliczności znalezienia zwoju w 1970 roku (potwierdzone przez dokumentację wykopaliskową Uniwersytetu Hebrajskiego i IAA), stan fizyczny artefaktu (zwęglona, nierozwijalna bryła), zastosowana metoda odczytu (mikrotomografia i cyfrowe „wirtualne rozwijanie”, opisane i zrecenzowane w Science Advances, 2016) oraz sama treść — spółgłoskowy tekst hebrajski identyczny z tekstem masoreckim znanym z późniejszego średniowiecznego Kodeksu Leningradzkiego, łącznie z podziałem na akapity.

    • Dokładna data powstania zwoju. Datowanie radiowęglowe próbki wykonane w Instytucie Weizmanna dało wiek 1754±40 lat, co po kalibracji wskazuje na przedział 235–340 n.e. (prawdopodobieństwo 68%) lub szerzej 210–390 n.e. (89%) — a więc III–IV wiek. Paleografka Ada Yardeni, analizując kształt liter, zaproponowała w artykule w czasopiśmie „Textus” datowanie wcześniejsze — na drugą połowę I wieku lub najwyżej początek II wieku n.e. W 2018 roku badacz Drew Longacre opublikował w tym samym czasopiśmie polemikę, w której zakwestionował metodę Yardeni (wskazując na zbyt ubogi materiał porównawczy z późniejszych stuleci) i opowiedział się za datowaniem zgodnym z wynikiem radiowęglowym, dopuszczając margines na wiek II lub nawet V. Rozbieżność rzędu dwóch-trzech stuleci pozostaje więc otwarta.
    • Przyczyna pożaru synagogi. Że budynek spłonął w VI wieku i osada już nigdy nie została zasiedlona — to fakt archeologiczny. Co dokładnie wywołało pożar (najazd, konflikt lokalny, inne zdarzenie), źródła nie rozstrzygają jednoznacznie.
    • Zakres bezpośrednio odczytanego tekstu. Warto pamiętać, że z 35 zrekonstruowanych linii jedynie 18 odczytano wprost ze skanu — pozostałe 17 to rekonstrukcja komputerowa oparta na widocznych fragmentach liter i logice tekstu. To wciąż solidna, recenzowana naukowo metoda, ale nie jest to „fotografia” całego fragmentu w dosłownym sensie.

    Znaczenie

    Zwój z En-Gedi wypełnia lukę w historii przekazu tekstu biblijnego. Między najpóźniejszymi zwojami znad Morza Martwego (sprzed ok. 70 r. n.e.) a najstarszymi zachowanymi pełnymi kodeksami masoreckimi (Kodeks Aleppo, ok. X w.; Kodeks Leningradzki, XI w.) rozciąga się kilkusetletnia przerwa, z której niemal nie zachowały się rękopisy biblijne. Fragment z En-Gedi, datowany na III–IV wiek (lub — według alternatywnej hipotezy — nawet wcześniej), jest jednym z niewielu bezpośrednich świadectw z tego okresu. To, że jego spółgłoskowy tekst pokrywa się co do joty z wersją znaną z dużo późniejszych kodeksów średniowiecznych, pokazuje niezwykłą stabilność przekazu tekstu Księgi Kapłańskiej na przestrzeni ponad tysiąca lat kopiowania ręcznego.

    Odkrycie ma też znaczenie technologiczne: metoda „wirtualnego rozwijania” opracowana przez zespół Brenta Sealesa udowodniła, że da się odczytać tekst z artefaktu, którego fizyczne otwarcie oznaczałoby jego zniszczenie. Podejście to otworzyło drogę do prac nad innymi trudnymi przypadkami zwęglonych zwojów (np. papirusów z Herkulanum), zamienionych dotąd w martwe świadectwa przeszłości w nietkniętą, lecz czytelną cyfrowo formę.

    Dla samej archeologii biblijnej zwój z En-Gedi to też pierwszy przypadek odnalezienia fragmentu Pięcioksięgu bezpośrednio w Arce Świętej działającej synagogi (a nie w jaskini czy genizie), co dokumentuje, jaki tekst faktycznie czytano na nabożeństwach w żydowskiej wspólnocie nad Morzem Martwym w pierwszych wiekach naszej ery.

    Źródła

    • Seales, W.B., Parker, C.S., Segal, M., Tov, E., Shor, P., Porath, Y., „From damage to discovery via virtual unwrapping: Reading the scroll from En-Gedi”, Science Advances, 2(9), 2016 — pełna publikacja naukowa z opisem metody i tekstu: science.org/doi/10.1126/sciadv.1601247 (dostępna też w PMC: pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC5031465).
    • „En-Gedi Scroll”, Wikipedia (wersja angielska) — zestawienie danych o odkryciu, datowaniu i sporze paleograficznym: en.wikipedia.org/wiki/En-Gedi_Scroll.
    • University of Kentucky, Digital Restoration Initiative, „The Scroll from En-Gedi” — opis techniczny procesu wirtualnego rozwijania i chronologia projektu: cs.uky.edu/dri/the-scroll-from-en-gedi.
    • Biblical Archaeology Society, „Book of Leviticus Verses Recovered from Burnt Hebrew Bible Scroll” — kontekst wykopaliskowy i cytat Josefa Poratha o losie osady: biblicalarchaeology.org.
    • Segal, M., Yardeni, A. i in., „An Early Leviticus Scroll from En-Gedi: Preliminary Publication”, Textus 26, 2016 (zawiera paleograficzną analizę Yardeni datującą zwój na I–II w.), oraz polemika Longacre, D., „Reconsidering the Date of the En-Gedi Leviticus Scroll (EGLev)”, Textus 27(1), 2018 — spór o datowanie paleograficzne kontra radiowęglowe: brill.com/view/journals/text/27/1.
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), Kpł 1,1-2; 1,9; 2,11.
  • Ostrakon z Izbet Sartah — najstarszy abecedariusz

    Ostrakon z Izbet Sartah — najstarszy abecedariusz

    Skorupa wielkości dłoni, pokryta pięcioma liniami niezdarnie wyrytych znaków — cztery z nich to bazgroły, których nikt do końca nie potrafi odczytać, piąta zaś to kompletny, dwudziestodwuliterowy alfabet. Czy to tylko zeszyt ćwiczeń starożytnego ucznia pisma, czy fragment, który da się powiązać z dramatem utraty Arki Przymierza opisanym w Pierwszej Księdze Samuela? Znalezisko z Izbet Sartah, niewielkiej osady na wzgórzach nad równiną nadmorską, od pół wieku dzieli badaczy najstarszego alfabetu.

    Czym jest to „odkrycie”

    W 1976 roku zespół Uniwersytetu Tel Awiwskiego pod kierunkiem Mosze Kochaviego, z Israelem Finkelsteinem jako kierownikiem prac terenowych, prowadził wykopaliska na niewielkim wzgórzu Izbet Sartah, około 3 km na wschód od starożytnego Afek, tuż przy dzisiejszym Rosz ha-Ajin. W jednej z 43 podziemnych silosów na zboże (jamie nr 605), należącej do drugiej fazy osadnictwa (stratum II, wczesna epoka żelaza), natrafiono na fragment naczynia glinianego pokryty rytym pismem.

    Na skorupie widnieje pięć linii znaków w piśmie protokananejskim, wyrytych — co samo w sobie jest ciekawostką — od lewej do prawej, choć późniejsze pismo semickie ustaliło się w kierunku odwrotnym. Cztery górne linie liczą łącznie 81 znaków i przez większość epigrafów (m.in. F.M. Crossa, J. Naveha, J. Teixidora, É. Puecha, a ostatecznie też samego A. Demsky’ego) są uznawane za nieuporządkowany zestaw liter — ćwiczenie kaligraficzne początkującego skryby, a nie spójny tekst. Piąta, dolna linia to jednak coś wyjątkowego: pełny, dwudziestodwuliterowy alfabet, zapisany niemal w kolejności znanej z późniejszych abecadeł semickich, choć z kilkoma przestawieniami (m.in. zamienione miejscami ajin i pe, a według części badaczy też chet i zajin) oraz śladami pomyłki i poprawki przy literze waw. Łącznie na skorupie naliczono 103 znaki.

    Tekst opublikował Kochavi w 1977 roku w czasopiśmie „Tel Aviv”, a w tym samym numerze Aaron Demsky zidentyfikował piątą linię jako abecadło i nazwał znalezisko „protokananejskim abecadłem z okresu Sędziów”. Ostrakon uznaje się za najstarszy znany abecedariusz zapisany pismem niesklinowym (alfabetycznym, protokananejskim) — starsze są jedynie klinowe abecadła ugaryckie z XIV w. p.n.e., które posługiwały się zupełnie innym, trzydziestoznakowym systemem klinowym. Skorupa jest dziś przechowywana i eksponowana w Muzeum Izraela w Jerozolimie.

    Powiązanie z Pismem

    Kochavi zaproponował, że Izbet Sartah można utożsamić z biblijnym Eben-Ezer — miejscem, gdzie Izraelici rozbili obóz przed feralną bitwą z Filistynami pod Afek. Księga wskazuje na bliskość obu miejscowości: „I słowo Samuela dotarło do całego Izraela. W tym czasie Izrael wyruszył przeciwko Filistynom do walki i rozbili obóz koło Ebenezer. Filistyni zaś rozbili obóz w Afek.” (1 Sm 4,1 UBG). Odległość między Izbet Sartah a Tel Afek — około 3 km — dobrze pasuje do tego opisu, choć identyfikacja pozostaje propozycją, nie pewnikiem.

    Najśmielszą próbę powiązania samej treści ostrakonu z tą historią podjął w 1990 roku William H. Shea, proponując odczyt czterech „ćwiczeniowych” linii jako narracji równoległej do 1 Sm 4–6: przybycie Izraelitów „na pole” pod Afek, zabranie nienazwanego wprost przedmiotu przez Kittim (Ludy Morza, do których należeli Filistyni) do Azoru, do „Dagona, pana Aszdodu” i do Gat, jego powrót do Kiriat-Jearim, wreszcie — w linii czwartej — imię „Chofni” i wiadomość o śmierci „brata” wymagającej pochówku. Gdyby ten odczyt był trafny, korespondowałby z: „Posłał więc lud do Szilo, by sprowadzić stamtąd arkę przymierza Pana zastępów, który zasiada między cherubinami. Byli tam też z arką przymierza Boga dwaj synowie Helego, Chofni i Pinchas.” (1 Sm 4,4 UBG), a starcie Arki z bóstwem Aszdodu przywołuje później opisane w 1 Sm 5 zmagania Jahwe (PAN) z Dagonem. To jednak odczyt mniejszościowy i krytykowany (o czym niżej).

    Nazwa Eben-Ezer wraca też przy zwycięstwie Samuela nad Filistynami: „Wtedy Samuel wziął kamień, ustawił go między Mispą a Szen i nazwał go Ebenezer, mówiąc: Aż dotąd pomagał nam Pan.” (1 Sm 7,12 UBG). Nawet jeśli ostrakon nie opowiada wprost tej historii, sytuuje realne, poświadczone archeologicznie miejsca — Afek, Aszdod, Gat, Kiriat-Jearim — w tym samym regionie i czasie co wydarzenia otwierające 1 Księgę Samuela.

    Co pewne, a co dyskutowane

    • Pewne: odkrycie w 1976 r. przez ekipę Kochaviego i Finkelsteina w silosie nr 605 w Izbet Sartah, w warstwie z wczesnej epoki żelaza; skorupa ma pięć linii pisma protokananejskiego zapisanego od lewej do prawej, z pełnym 22-literowym abecadłem w linii piątej; zabytek jest w Muzeum Izraela w Jerozolimie. Potwierdzają to zarówno publikacje oryginalne (Kochavi, Demsky — „Tel Aviv” 4, 1977), jak i późniejsze, niezależne przeglądy (Cross, Naveh, Puech, Shea).
    • Dyskutowane — datowanie: paleograficznie litery wyglądają na starsze niż stratygrafia (stąd tytuł Kochaviego „z okresu Sędziów”), warstwa wskazuje raczej na XI w. p.n.e. Naveh ostrzegał, że pismo jest na tyle niepewne i pełne błędów skryby, iż nie warto z niego wyciągać daleko idących wniosków paleograficznych.
    • Dyskutowane — identyfikacja miejsca: utożsamienie Izbet Sartah z biblijnym Eben-Ezer to propozycja Kochaviego, przyjmowana przez część badaczy, ale nie pewnik — inni wskazują na okolice dzisiejszego Kafr Kasim, bliżej Antipatris.
    • Dyskutowane — treść czterech górnych linii: większość epigrafów (Cross, Naveh, Teixidor, Puech, po latach też sam Demsky) uznaje je za bezładny zestaw liter, ćwiczenie ucznia. A. Dotan (1981) odczytał fragment jako zapis darowizny odzieży. Najdalej poszedł W.H. Shea (1990), rekonstruując opowieść o utracie Arki z imieniem Chofniego włącznie — odczyt pomysłowy, ale oparty na niepewnych identyfikacjach uszkodzonych liter i odrzucany przez większość specjalistów jako nadinterpretacja.
    • Dyskutowane — status języka i pisma: czy tekst można nazwać „hebrajskim”. Na tym etapie pismo protokananejskie nie odróżniało się jeszcze od fenickiego, więc surowsze kryteria (Christopher Rollston: odrębność i pisma, i języka) tego określenia odmawiają. Demsky broni „hebrajskości”, wskazując na tę samą nietypową kolejność liter powracającą wieki później w akrostychach biblijnych (Lamentacje) i w napisach z Kuntillet Adżrud.
    • Dyskutowane — tytuł „najstarszego”: to uproszczenie nazywać ostrakon „najstarszym alfabetem świata” — starsze o kilka wieków są klinowe abecadła z Ugarit (XIV w. p.n.e.), a wśród kandydatów na „najstarszy hebrajski napis” konkurują z nim kalendarz z Gezer i ostrakon z Chirbet Kejjafa — same przedmiot sporów datacyjnych.

    Znaczenie

    Niezależnie od tego, czy cztery górne linie kryją w sobie opowieść o Arce, czy są jedynie ćwiczeniem kaligraficznym, ostrakon z Izbet Sartah pozostaje kamieniem milowym w historii pisma. Pokazuje, że około XI w. p.n.e., w niewielkiej, rolniczej osadzie na wzgórzach Kanaanu, ktoś — prawdopodobnie uczeń — uczył się zapisywać cały ciąg 22 spółgłoskowych znaków w kolejności bardzo zbliżonej do tej, która za pośrednictwem alfabetu fenickiego dała początek pismu hebrajskiemu, greckiemu i w konsekwencji łacińskiemu.

    To także świadectwo, że pismo nie było zarezerwowane wyłącznie dla pałacowych czy świątynnych skrybów wielkich miast, lecz docierało do prowincjonalnych osad rolniczych — właśnie takiego środowiska, w jakim rozgrywają się wydarzenia otwierające 1 Księgę Samuela. Ostrakon nie „dowodzi” historyczności bitwy pod Afek ani utraty Arki — nawet zwolennicy odczytu Shei traktują to jako hipotezę. Pokazuje jednak, że region opisany w biblijnej narracji — z realnymi miejscowościami takimi jak Afek, Aszdod, Gat czy Kiriat-Jearim — funkcjonował w tym czasie jako obszar żywej, choć jeszcze kształtującej się kultury piśmienniczej.

    Źródła

    • William H. Shea, „The 'Izbet Sartah Ostracon”, Andrews University Seminary Studies 28/1 (1990), s. 59–86 — obszerne opracowanie techniczne: transkrypcja, historia badań i autorski (kontrowersyjny) odczyt czterech górnych linii: digitalcommons.andrews.edu
    • Wikipedia (en), hasło „Izbet Sartah” — lokalizacja, historia wykopalisk, identyfikacja z Eben-Ezer i alternatywne propozycje: en.wikipedia.org/wiki/Izbet_Sartah
    • Center for Online Judaic Studies, „Izbet Sartah Ostracon, 12–10th century BCE” — zwięzły opis znaleziska i datowania: cojs.org
    • Biblical Archaeology Society, „What’s the Oldest Hebrew Inscription? A Reply to Christopher Rollston” — spór o kryteria uznania tekstu za „hebrajski”, porównanie z kalendarzem z Gezer i ostrakonem z Chirbet Kejjafa: biblicalarchaeology.org
    • BibleWalks, „Eben Ezer (Izbet Zarta)” — opis stanowiska, faz osadnictwa, kontekstu znaleziska w silosie nr 605 i sporu o identyfikację z Eben-Ezer: biblewalks.com
    • Israel Finkelstein, „Past Fieldwork” — nota o udziale w wykopaliskach w Izbet Sartah jako kierownika prac terenowych: israelfinkelstein.wordpress.com
    • Early Semitic Languages and Scripts — potwierdzenie kierunku pisma (od lewej do prawej) i lokalizacji zabytku w Muzeum Izraela: earlysemitic.weebly.com
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), 1 Sm 4,1; 4,4; 7,12.
  • Papirus „do Jerozolimy” z VII wieku p.n.e.

    Papirus „do Jerozolimy” z VII wieku p.n.e.

    Skrawek papirusu wielkości wizytówki, dwie linijki archaicznego pisma i jedno słowo, które elektryzuje badaczy: „Jerozolima”. Gdyby napis okazał się autentyczny, byłby to najstarszy znany pozabiblijny dokument w języku hebrajskim wspominający stolicę Judy z imienia. Problem w tym, że od ogłoszenia odkrycia w 2016 roku trwa spór, czy litery na starożytnym nośniku same są starożytne — czy ktoś dopisał je znacznie później. Co właściwie wiadomo o tym niewielkim, a kłopotliwym artefakcie?

    Czym jest to „odkrycie”

    Fragment papirusu ma zaledwie około 11 cm długości i 2,5 cm wysokości — skrawek, który zmieściłby się na dłoni. Zachowały się na nim dwie linijki pisma paleohebrajskiego (starszej formy alfabetu, sprzed przyjęcia pisma aramejskiego „kwadratowego”). Zespół badaczy — epigrafista Szmuel Achitub, laureat Nagrody Izraela, oraz Eitan Klein i Amir Ganor z Izraelskiego Urzędu ds. Starożytności (IAA) — odczytał tekst w przybliżeniu jako: „[słu]żebnica króla, z Naarat, dzbany wina, do Jerozolimy”. Interpretacja sugeruje krótką notatkę magazynową dokumentującą wysyłkę wina do stolicy Judy.

    Papirus nie pochodzi z regularnych wykopalisk. Trafił w ręce IAA w 2012 roku w toku akcji przeciwko rabusiom starożytności — funkcjonariusze przechwycili go od handlarzy usiłujących sprzedać znalezisko na czarnym rynku. Według ich relacji artefakt miał pochodzić z jednej z jaskiń Pustyni Judzkiej nad Morzem Martwym — tego samego regionu, z którego pochodzą zwoje qumrańskie. Ponieważ nie było naukowego wykopaliska, nie ma udokumentowanej stratygrafii ani kontekstu archeologicznego — cała wiedza o pochodzeniu opiera się na słowach osób zamieszanych w nielegalny handel zabytkami, co samo w sobie jest istotnym zastrzeżeniem.

    IAA ogłosiła odkrycie publicznie w październiku 2016 roku, a opracowanie naukowe (editio princeps) ukazało się w 2017 roku, autorstwa Achituwa, Kleina i Ganora (Israel Exploration Journal 67/2). Próbkę nośnika poddano datowaniu radiowęglowemu (C-14), które wskazało wiek papirusu na 2500–2800 lat — wynik mieszczący się w tzw. plateau Hallstatt, gdzie krzywa kalibracyjna C-14 spłaszcza się i daje szeroki przedział, praktycznie od VIII do IV wieku p.n.e. Dopiero analiza paleograficzna (kształt liter) pozwoliła zawęzić datowanie do drugiej połowy VII wieku p.n.e. — ostatnich dziesięcioleci niepodległego Królestwa Judy przed podbojem babilońskim. Jeśli napis jest autentyczny, byłby to jeden z zaledwie trzech znanych hebrajskich papirusów z okresu Pierwszej Świątyni — pozostałe dwa pochodzą z Wadi Murabba’at.

    Powiązanie z Pismem

    Domniemany dokument datuje się na drugą połowę VII wieku p.n.e. — a to właśnie w tym okresie rozpoczyna swoją służbę prorok Jeremiasz. Księga, która nosi jego imię, otwiera się precyzyjnym zakotwiczeniem chronologicznym: „Do którego doszło słowo Pana za dni Jozjasza, syna Amona, króla Judy, w trzynastym roku jego panowania” (Jr 1,2 UBG) — czyli około 627 roku p.n.e. Dalej tekst prowadzi czytelnika przez panowanie kolejnych królów, „Doszło także za dni Joakima, syna Jozjasza, króla Judy, aż do końca jedenastego roku Sedekiasza, syna Jozjasza, króla Judy, aż do uprowadzenia do niewoli mieszkańców Jerozolimy” (Jr 1,3 UBG) — a więc aż do upadku miasta w 586 roku p.n.e. To dokładnie ta sama epoka, do której (na podstawie analizy liter) datowany jest sporny papirus.

    Ciekawym szczegółem jest nazwa miejscowości wymienionej w tekście — Naarat. To nie nazwa zmyślona: ta sama miejscowość pojawia się w opisie granic pokolenia Efraima: „I ciągnęła się od Janocha do Atarot i Naarat, i dochodziła do Jerycha, a kończyła się przy Jordanie” (Joz 16,7 UBG). Naarat leżała więc w okolicach Jerycha, niedaleko doliny Jordanu — realistyczne miejsce pochodzenia przesyłki wina na szlaku do stołecznej Jerozolimy.

    Gdyby papirus był autentyczny, nie potwierdzałby żadnego konkretnego wydarzenia z Księgi Jeremiasza — nie ma w nim mowy ani o proroku, ani o żadnym królu z imienia. Byłby jednak niewielkim, przyziemnym świadectwem funkcjonowania administracji Judy dokładnie w tych dekadach, które Jeremiasz opisuje jako czas narastającego zagrożenia. Prorok zapowiadał klęskę z północy: „Bo oto zwołam wszystkie rody z królestw północnych, mówi Pan, i przyjdą, a każdy z nich ustawi swój tron u wejścia do bram Jerozolimy, przeciw wszystkim jej murom i przeciw miastom Judy” (Jr 1,15 UBG). Papirus, jeśli prawdziwy, pokazywałby tę samą Jerozolimę jeszcze w czasach pokoju — zanim spełniły się słowa o nadciągającej katastrofie.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest, że sam materiał — włókna papirusu — ma wiek zgodny z okresem Pierwszej Świątyni, co potwierdza niezależne datowanie radiowęglowe. Pewne jest też, że dokument nie pochodzi z kontrolowanych wykopalisk, lecz z rąk handlarzy starożytnościami — co samo w sobie nie przesądza o fałszerstwie, ale nakazuje ostrożność.

    Sporem, i to poważnym, jest autentyczność samego pisma. Kilka dni po ogłoszeniu odkrycia głos sprzeciwu podniósł Christopher Rollston z George Washington University, jeden z czołowych epigrafistów zajmujących się pismem starohebrajskim. Jego zdaniem litery są współczesnym dopiskiem na autentycznie starożytnym, ale pustym nośniku. Rollston wskazał błąd gramatyczny w wyrazie „dzbany”: w klasycznym biblijnym hebrajskim forma sprzężona (status constructus) rzeczownika męskiego w liczbie mnogiej traci charakterystyczne końcowe -m — tak jak w 1 Sm 25,18, gdzie „dzbany wina” zapisano bez tej litery. Na spornym papirusie owo -m pozostało, co dla Rollstona wygląda na typowy błąd kogoś, kto naśladuje starożytną gramatykę, nie w pełni ją rozumiejąc — sygnał częstszy w nowożytnych naśladownictwach niż w oryginałach.

    Aren Maeir z Uniwersytetu Bar-Ilan, znany z wykopalisk w Tell es-Safi/Gat, poszedł dalej w krytyce metodologii samego ogłoszenia. Zwrócił uwagę, że C-14 potwierdza jedynie wiek papirusu jako materiału, nie wiek atramentu — a znane są przypadki fałszerstw na autentycznym starożytnym „podłożu”. Przypomniał też serię wątpliwych fragmentów rzekomych zwojów znad Morza Martwego, które pojawiły się na rynku po 2002 roku i później uznano w większości za falsyfikaty — dowód, że na rynku działają zdolni fałszerze. Skrytykował również IAA za publikację przed przeprowadzeniem pełniejszych badań chemicznych atramentu.

    Sama IAA przyznała, że nie potrafi wykluczyć fałszerstwa, ale nikt nie przedstawił na nie dowodu — i zaprosiła niezależnych badaczy do zbadania artefaktu. Jednym z powodów impasu jest brak wiarygodnej metody chemicznego datowania atramentu, w odróżnieniu od datowania nośnika. Spór pozostaje nierozstrzygnięty do dziś: Rollston w kolejnych latach ostrzegał podobnie przy innych „sensacyjnych” znaleziskach z rynku antykwarycznego bez udokumentowanego pochodzenia, traktując ten papirus jako przykład ostrożności metodologicznej wobec obiektów niepochodzących z wykopalisk.

    Znaczenie

    Gdyby autentyczność papirusu została jednoznacznie potwierdzona, byłoby to znalezisko wyjątkowe — pierwszy znany hebrajskojęzyczny dokument spoza Biblii z nazwą „Jerozolima” wprost, oraz rzadki ślad administracji Królestwa Judy: dowód, że w VII wieku p.n.e. istniał zorganizowany system transportu i ewidencji towarów kierowanych do stolicy. Potwierdzałoby to obraz Jerozolimy jako realnego centrum gospodarczego regionu — dokładnie takiego, jaki wyłania się z opisów biblijnych z czasów ostatnich królów Judy.

    Ten przypadek jest pouczający niezależnie od rozstrzygnięcia sporu. Pokazuje różnicę między wiekiem materiału a wiekiem napisu — i dlaczego archeolodzy biblijni traktują z ostrożnością każde znalezisko bez udokumentowanego kontekstu wykopaliskowego, nawet gdy laboratoryjne datowanie samego przedmiotu wypada imponująco. Odpowiedzialne podejście do dowodów pozabiblijnych oznacza rzetelną ocenę tego, co dana rzecz naprawdę może wykazać, a nie poszukiwanie sensacyjnych „potwierdzeń”. Papirus „do Jerozolimy” pozostaje dziś w archiwum otwartych pytań — ani obalony, ani powszechnie przyjęty — co samo w sobie jest lekcją o granicach tego, co archeologia potrafi orzec z pewnością.

    Źródła

    • Biblical Archaeology Society, „The King of Judah, Jars of Wine, and the City of Jerusalem” — treść papirusu, datowanie C-14 (plateau Hallstatt), spór o autentyczność: biblicalarchaeology.org
    • The Times of Israel, „Archaeologists question ‘oldest’ Hebrew mention of Jerusalem” — reakcje Rollstona i Maeira: timesofisrael.com
    • The Times of Israel, „Oldest Hebrew mention of Jerusalem found on rare papyrus from 7th century BCE” — ogłoszenie IAA, wymiary, okoliczności przejęcia w 2012 r.: timesofisrael.com
    • The Jerusalem Post, „IAA refutes authenticity accusations of ‘Jerusalem’ papyrus inscription” — odpowiedź IAA na zarzuty: jpost.com
    • Christopher Rollston, „The New ‘Jerusalem’ Papyrus: Not so Fast…” — argument gramatyczny (błąd w formie „dzbany”) za możliwym fałszerstwem: rollstonepigraphy.com
    • Aren Maeir, „My take on the Jerusalem Papyrus” — krytyka metodologii datowania i publikacji, precedensy fałszerstw: gath.wordpress.com
    • Wikipedia, hasło „Naarath” — identyfikacja biblijnej miejscowości Naarat z Joz 16,7: en.wikipedia.org
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), Jr 1,2-3.15; Joz 16,7.
  • Abecedariusz z Tel Zajit — alfabet z epoki Salomona

    Abecedariusz z Tel Zajit — alfabet z epoki Salomona

    W ostatnim dniu wykopalisk latem 2005 roku, w murze zwykłego budynku w judejskiej Szefeli, natrafiono na ciężki wapienny głaz. Kiedy go obrócono, okazało się, że blisko trzy tysiące lat temu ktoś wyrył na nim wszystkie litery alfabetu. Czy to znaczy, że w epoce, którą Biblia wiąże z Dawidem i Salomonem, w prowincjonalnych osadach uczono się pisać? A jeśli tak — co ten kamień faktycznie rozstrzyga, a czego nie dowodzi?

    Abecedariusz z Tel Zajit — alfabet z epoki Salomona
    Public domain, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Abecedariusz — to ćwiczebny lub pamięciowy zapis liter alfabetu w kolejności, coś w rodzaju starożytnego „elementarza”. Kamień z Tel Zajit (hebr. Zejta, dolina Guwrin, ok. 50 km na południowy zachód od Jerozolimy) jest jednym z najważniejszych takich zabytków epoki żelaza, ponieważ zawiera pełny, 22-literowy alfabet zachodniosemicki i pochodzi z dobrze datowanej, nienaruszonej warstwy archeologicznej.

    • Znalezienie: 15 lipca 2005, w ostatnim dniu sezonu, przez wolontariusza Dana Rypmę; wykopaliskami kierował Ron E. Tappy z Pittsburgh Theological Seminary.
    • Kontekst: głaz był wtórnie wmurowany w ścianę budowli. Warstwa (żelazna epoka IIA) datowana jest na połowę X w. p.n.e. — to kluczowe, bo daje inskrypcji pewny grunt stratygraficzny, a nie tylko szacunek z rynku antykwarycznego.
    • Sam obiekt: wapienny blok o masie ok. 17 kg (38 funtów), wymiary ok. 37,5 × 27 × 15,7 cm. Na jednej stronie wyryto dwie linie liter, a na odwrocie wykuto misowate wgłębienie (poj. ok. 1,8 litra) — pierwotne przeznaczenie kamienia nie jest pewne.
    • Treść: w pierwszej linii mieści się 18 liter (od alef do cade), w drugiej pozostałe cztery (od kof do taw), a dalej dwa zagadkowe zygzakowate znaki.

    Pismo przeanalizował epigrafik ekspedycji P. Kyle McCarter Jr. (Johns Hopkins University), a wyniki opublikowano w Bulletin of the American Schools of Oriental Research (nr 344, 2006) oraz w tomie zbiorowym Literate Culture and Tenth-Century Canaan: The Tel Zayit Abecedary in Context (red. R. E. Tappy, P. K. McCarter Jr., 2008). Kamień znajduje się w gestii Izraelskiego Urzędu ds. Starożytności (IAA) i nie jest eksponowany publicznie.

    Najciekawsza jest niestandardowa kolejność liter. Względem znanego nam porządku alfabetu abecedariusz z Tel Zajit różni się w trzech miejscach: waw stoi przed he, het przed zajin (tak samo jak we wcześniejszym abecedariuszu z Izbet Sarta), a lamed przed kaf. Tę ostatnią zamianę skryba najwyraźniej sam zauważył — i przekreślił ją znakiem w kształcie litery X. Właśnie ten „błąd i poprawka” podpowiada wielu badaczom, że mamy do czynienia z ćwiczeniem uczniowskim, śladem realnego procesu nauczania pisma.

    Powiązanie z Pismem

    Kamień z Tel Zajit nie wspomina o żadnej postaci biblijnej ani wydarzeniu. Jego związek z Pismem jest pośredni, ale istotny: dotyczy samej możliwości pisania i uczenia się liter w czasach i regionie, o których mówi Biblia. Księga Powtórzonego Prawa zakłada bowiem społeczność, w której słowo pisane jest częścią codziennej pobożności.

    W szóstym rozdziale, tuż po wyznaniu wiary „Szema”, pada nakaz przekazywania słów Bożych i zapisywania ich:

    „Słuchaj, Izraelu! Pan, nasz Bóg, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swym sercem, całą swą duszą i z całej swej siły” (Pwt 6,4-5 UBG).

    „I będziesz je często przypominał swoim synom i rozmawiał o nich, przebywając w swoim domu, idąc drogą, kładąc się i wstając. (…) Wypiszesz je też na odrzwiach swego domu i na swoich bramach” (Pwt 6,7.9 UBG).

    To nakaz Jahwe (PAN) zakładający, że przynajmniej część ludu potrafi te słowa „wypisać”. Podobnie mówi prawo o królu, który ma własnoręcznie sporządzić odpis prawa: „A gdy już zasiądzie na swym królewskim tronie, napisze sobie w księdze odpis tego prawa od kapłanów Lewitów” (Pwt 17,18 UBG). Piśmienność pojawia się też mimochodem w narracji — jak w scenie, gdy Gedeon „schwytał młodzieńca spośród mieszkańców Sukkot”, a ten „spisał mu książąt Sukkot i jego starszych, siedemdziesięciu siedmiu mężczyzn” (Sdz 8,14 UBG). Zwykły młodzieniec z niedużej miejscowości potrafi zapisać listę imion.

    Abecedariusz z Tel Zajit dobrze pasuje do takiego tła: pokazuje, że w X w. p.n.e. w judejskiej Szefeli ktoś ćwiczył alfabet — a więc alfabetyczne pismo i jego nauka nie były wyłączną własnością nadmorskich miast fenickich.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Względnie pewne:

    • Datowanie i kontekst. Kamień pochodzi z zamkniętej warstwy X w. p.n.e. — to jeden z najlepiej udokumentowanych pełnych abecedariuszy tej epoki z terenu Izraela/Judy.
    • Pełny alfabet. Zapisano wszystkie 22 litery, w porządku odbiegającym od późniejszego standardu w trzech miejscach; przekreślona zamiana lamed/kaf wskazuje na charakter ćwiczeniowy.
    • Świadectwo kultury skrybów. Sam fakt istnienia takiego ćwiczenia dowodzi, że umiejętność pisma alfabetycznego docierała w głąb lądu, poza wybrzeże.

    Realnie dyskutowane:

    • Fenickie czy „przejściowe”? McCarter uznał pismo za przejściowe — między dojrzałym pismem fenickim a późniejszym, odrębnym pismem hebrajskim. Z tym polemizuje m.in. Christopher Rollston, według którego litery są jeszcze w pełni fenickie, więc kamień nie stanowi dowodu na wykształcone, odrębne pismo hebrajskie w X w.
    • Czyja to osada? Tappy wiązał Tel Zajit z pograniczem wczesnego Królestwa Judy. Israel Finkelstein i inni kwestionują tę atrybucję na gruncie archeologicznym i paleograficznym, wskazując, że przynależność kulturowa miejsca (judejska, fenicka nadmorska czy filistyńsko-kananejska) nie jest przesądzona.
    • Co to dowodzi o piśmienności? Pojedynczy abecedariusz nie dowodzi powszechnej umiejętności czytania i pisania ani rozbudowanej biurokracji państwowej. Rollston przestrzega, że jeden zabytek to za mało, by mówić o „izraelskiej piśmienności” jako zjawisku masowym.
    • Napis dodatkowy. Część badaczy odczytuje przy abecedariuszu krótki ciąg ʿ-z-r (możliwe imię lub słowo „pomoc”), co pozostaje niepewne.

    Rzetelniej więc powiedzieć, że kamień z Tel Zajit uwiarygadnia obraz świata, w którym pismo istnieje i jest nauczane — niż że „udowadnia” konkretne wydarzenia biblijne czy istnienie scentralizowanego państwa Salomona.

    Znaczenie

    Znaczenie tego znaleziska jest przede wszystkim kulturowe i historyczne. Debata o X w. p.n.e. — epoce tzw. monarchii zjednoczonej — od dawna toczy się między badaczami skłonnymi widzieć tam realne państwo z aparatem skrybów a tymi, którzy widzą luźniejsze, słabo piśmienne społeczności. Abecedariusz z Tel Zajit nie kończy tego sporu, ale dokłada do niego twardy, datowany dowód: ktoś w judejskiej Szefeli ćwiczył cały alfabet, w porządku bliskim (choć nie tożsamym) temu, który znamy z Biblii.

    Dla czytelnika Pisma płynie stąd wniosek ostrożny, ale mocny. Nakaz z Księgi Powtórzonego Prawa, by słowa Boże „wypisać na odrzwiach domu i na bramach” oraz „często przypominać synom”, nie jest anachronizmem wprojektowanym w niepiśmienną epokę. Kultura, w której powstawał i był przekazywany tekst biblijny, dysponowała alfabetem, skrybami i praktyką nauczania liter — a materialnym śladem tej praktyki jest właśnie siedemnastokilogramowy kamień z Tel Zajit.

    Zabytek uczy przy tym pokory: pokazuje, jak wiele zależy od odczytania kształtu liter i interpretacji warstwy — i jak łatwo z jednego przedmiotu wyciągnąć więcej, niż on sam udźwignie.

    Źródła

  • Dzban Eszbaala, syna Bedy, z Chirbet Qeiyafa

    Dzban Eszbaala, syna Bedy, z Chirbet Qeiyafa

    W 2012 roku, na podłodze zawalonego budynku w twierdzy górującej nad Doliną Ela, archeolodzy natrafili na skorupy wielkiego glinianego dzbana. Po żmudnym sklejeniu odsłoniły one napis wyryty w miękkiej jeszcze glinie, zanim naczynie trafiło do pieca: „Eszbaal, syn Bedy”. Imię Eszbaal znamy z Biblii — nosił je jeden z synów króla Saula. Czy to ślad tego samego człowieka, czy raczej dowód, że tak brzmiące imiona rzeczywiście krążyły w Judzie epoki, w której Pismo umieszcza początki monarchii?

    Dzban Eszbaala, syna Bedy, z Chirbet Qeiyafa
    Fot. Ynhockey, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Chirbet Qeiyafa to ufortyfikowane miasto z epoki żelaza IIA, położone w Dolinie Ela (arabskie Wadi es-Sant), około 30 km na południowy zachód od Jerozolimy — na strategicznym pograniczu między nizinami filistyńskimi a górami judzkimi. Datowanie radiowęglowe spalonych pestek oliwek z warstwy zniszczenia lokuje życie tego miasta w wąskim oknie około 1020–980 r. p.n.e., czyli w czasie, w którym tradycja biblijna sytuuje panowanie Dawida.

    Napis, o którym mowa, to druga inskrypcja odkryta na tym stanowisku (po tzw. ostrakonie z Qeiyafy). Skorupy dzbana znaleziono w sektorze C, w budynku C11 — na podłodze pomieszczenia i w gruzie tuż nad nią. Litery wyryto przed wypaleniem naczynia, na barku dużego dzbana zasobowego (pithosu). Pismo biegnie od prawej do lewej i wykonała je wprawna ręka: znaki są duże, wyraźne, równej wielkości i równo rozmieszczone.

    Odczyt zapisuje się jako [ ] ʾšbʿl bn bdʿ — „Eszbaal, syn Bedy”. Pierwsze, uszkodzone słowo mogło wskazywać, że zawartość dzbana pochodziła „z pola/majątku” tego człowieka; to typowa formuła własnościowo-administracyjna. Publikacja naukowa ukazała się w 2015 roku w prestiżowym Bulletin of the American Schools of Oriental Research (BASOR 373, s. 217–233), pod tytułem „The ʾIšbaʿal Inscription from Khirbet Qeiyafa”. Autorami są Yosef Garfinkel, Mitka R. Golub, Haggai Misgav i Saar Ganor (rekonstrukcję dzbana wykonał Adrian Ganor z Izraelskiego Urzędu Starożytności).

    Kluczowy fakt: to pierwsze inskrypcyjne wystąpienie imienia Eszbaal w całej znanej epigrafice. Imię ojca — Beda (bdʿ) — jest z kolei unikatowe: nie pojawia się nigdzie indziej ani w Biblii, ani w innych napisach.

    Powiązanie z Pismem

    Imię Eszbaal nosi w Biblii jeden z czterech synów Saula. Rodowody w Pierwszej Księdze Kronik wymieniają go dwukrotnie:

    „Ner spłodził Kisza, a Kisz spłodził Saula, Saul zaś spłodził Jonatana, Malkiszuę, Abinadaba i Eszbaala” (1 Krn 8,33 UBG; niemal identycznie 1 Krn 9,39).

    Co ciekawe, w narracji Drugiej Księgi Samuela ten sam syn Saula występuje pod innym imieniem — Iszboszet:

    „Lecz Abner, syn Nera, dowódca wojsk Saula, wziął Iszboszeta, syna Saula, i przyprowadził go do Machanaim” (2 Sm 2,8 UBG).

    Ta różnica nie jest przypadkowa. Imię Eszbaal (hebr. ʾšbʿl) zawiera element baal, który znaczy „pan, władca”. W najstarszym okresie tytuł ten mógł odnosić się także do Boga Izraela, Jahwe (PAN) — jako „Pana”. Później jednak, gdy w Izraelu rozprzestrzenił się kult kananejskiego bóstwa Baala, kręgi wierne wyłącznie Jahwe zaczęły uznawać ten człon za nieodpowiedni. Dlatego w wielu miejscach Pisma element baal zastąpiono słowem boszet („hańba, wstyd”) — stąd Iszboszet, „człowiek hańby”, zamiast pierwotnego Eszbaal. Ten sam mechanizm widać w parze Meribbaal / Mefiboszet, syn Jonatana (por. 1 Krn 8,34).

    Trzeba od razu zaznaczyć: człowiek z dzbana to nie syn Saula. Patronimik jednoznacznie go odróżnia — jest „synem Bedy”, a nie „synem Saula”. Garfinkel i Ganor uznają go za lokalną osobę, najpewniej właściciela majątku rolnego, którego produkty magazynowano i rozprowadzano w owym dzbanie. Znaczenie napisu leży więc nie w konkretnej postaci, lecz w tym, że samo imię — z całym jego teoforycznym „bagażem” — było w tej epoce realnie w użyciu.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest, że dzban istnieje, że napis wyryto przed wypaleniem (a więc jest oryginalny, nie późniejszy), że odczyt „Eszbaal, syn Bedy” jest czytelny i powszechnie przyjmowany, oraz że kontekst archeologiczny datuje się na przełom XI i X w. p.n.e. Spór nie dotyczy autentyczności zabytku, lecz jego szerszych interpretacji.

    • Klasyfikacja pisma. Większość opisów (w tym artykuł w BASOR) mówi o „kananejskim piśmie alfabetycznym” (proto-kananejskim), z którego dopiero wyłaniało się pismo starohebrajskie. Oficjalna strona wykopalisk bywa mniej ostrożna i nazywa je wprost „starohebrajskim”. Różnica jest istotna, bo dotyczy tego, czy mamy już do czynienia z pismem „izraelskim”, czy z wcześniejszym, wspólnym Lewantowi etapem rozwoju alfabetu.
    • Tożsamość stanowiska. Garfinkel i Ganor identyfikują Chirbet Qeiyafa z biblijnym Szaaraim („Dwie Bramy” — miasto ma dwie bramy). Inni proponują inne nazwy: Gershon Galil obstaje przy Netaim (1 Krn 4,23), Yehuda Dagan przy Aditaim (Joz 15,36). Żadna identyfikacja nie jest rozstrzygnięta.
    • Przynależność etniczno-polityczna i datowanie. Zespół wykopaliskowy widzi w Qeiyafie judzką twierdzę z czasów wczesnej monarchii (brak kości świni, domy wbudowane w mur kazamatowy, sprzęt do wypieku chleba). Israel Finkelstein i badacze „niskiej chronologii” kwestionują tak wczesne i tak jednoznacznie „judzkie” odczytanie, rozciągając zasiedlenie na okres ok. 1050–915 r. p.n.e. i wskazując raczej na kananejskie lub północnoizraelskie tło. Zespół Garfinkla odrzucił też próby wiązania stanowiska z filistyńskim Gat.

    Warto zauważyć, że sam napis nie rozstrzyga żadnego z tych sporów — jest po prostu jednym z twardych, datowalnych faktów, wokół których toczy się debata.

    Znaczenie

    Największa wartość inskrypcji z Qeiyafy leży w onomastyce, czyli w rozkładzie imion w czasie. Garfinkel, Golub, Misgav i Ganor zwrócili uwagę na wyrazistą prawidłowość: imiona z elementem baal pojawiają się w źródłach z X w. p.n.e. (zarówno w warstwie biblijnej odnoszącej się do epoki Saula i Dawida, jak i w tym właśnie napisie), natomiast znikają z judzkich inskrypcji między IX a VI w. p.n.e. Ten sam wzorzec — obecność imion „baalowych” wcześnie, ich zanik później — widać niezależnie w tekście biblijnym.

    To zbieżność, która coś mówi. Gdyby biblijne rodowody Saula spisano dopiero w okresie późnym (jak sądzą niektórzy krytycy), trudno byłoby wytłumaczyć, skąd w nich imiona z członem, którego późniejsi skrybowie wręcz unikali i cenzurowali. Rozkład imion sugeruje raczej, że tekst biblijny zachował autentyczną, wczesną tradycję onomastyczną z czasów, do których się odwołuje. Nie jest to „dowód na Dawida”, ale realna, niezależna poszlaka spójności.

    Drugi wymiar to piśmienność. Napis wykonała wprawna ręka, w ramach czynności administracyjnej (oznaczenie własności lub pochodzenia towaru). Qeiyafa dostarczyła jednej z zaledwie kilku znanych inskrypcji z X-wiecznej Judy — to argument, że w tym regionie i w tym czasie istnieli już wyszkoleni skrybowie i pewien poziom organizacji państwowej, zdolnej prowadzić zapisy. Napis stanowi też ogniwo w rozwoju alfabetu: etap pośredni między dawnym, „nieelitarnym” pismem a późniejszym, ustandaryzowanym pismem fenickim.

    Krótko mówiąc: dzban Eszbaala nie „udowadnia Biblii”, ale osadza jej świat w namacalnej rzeczywistości — pokazuje, że imiona, formy pisma i praktyki, które Pismo przypisuje wczesnej monarchii, faktycznie funkcjonowały w Judzie przełomu XI i X w. p.n.e.

    Źródła

    • Y. Garfinkel, M. R. Golub, H. Misgav, S. Ganor, „The ʾIšbaʿal Inscription from Khirbet Qeiyafa”, Bulletin of the American Schools of Oriental Research 373 (2015), s. 217–233 — pierwsza pełna publikacja naukowa napisu.
    • Khirbet Qeiyafa Archaeological Project (Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie), strona poświęcona inskrypcji Eszbaala: khirbet-qeiyafa.huji.ac.il/eshbaal-inscription oraz /eshbaal-inscription-0 — odczyt, kontekst i interpretacja zespołu wykopaliskowego.
    • „Biblical Name Eshbaal Found Outside of the Bible”, Biblical Archaeology Society: biblicalarchaeology.org — omówienie odczytu, datowania i powiązania z Eszbaalem/Iszboszetem.
    • „Khirbet Qeiyafa”, Wikipedia: en.wikipedia.org/wiki/Khirbet_Qeiyafa — przegląd stanowiska, datowania radiowęglowego i sporów o identyfikację (Szaaraim, Netaim, Aditaim) oraz stanowiska I. Finkelsteina.
    • „Eshbaal Revealed: Biblical Name Found on 3,000-Year-Old Jar in Israel”, NBC News: nbcnews.com — relacja prasowa z wypowiedziami Garfinkla i Ganora, że chodzi o innego Eszbaala niż syn Saula.
    • „Second Inscription from Qeiyafa Published”, BiblePlaces Blog: bibleplaces.com — datowanie warstwy i charakterystyka pisma.
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), 1 Krn 8,33; 1 Krn 8,34; 1 Krn 9,39; 2 Sm 2,8.