Blog

  • Tayma — pobyt Nabonida i stela

    Tayma — pobyt Nabonida i stela

    Ostatni król Babilonu przez niemal dziesięć lat w ogóle nie pojawił się w swojej stolicy — a jego tron w tym czasie zajmował syn, który formalnie nigdy nie nosił tytułu króla. Skąd to wiadomo, skoro Biblia opisuje tego syna, Belszazara, jako pełnoprawnego władcę zabitego w noc upadku Babilonu? Odpowiedzi dostarczyła nie sama Księga Daniela, lecz klinowe tabliczki i ruiny odległej oazy na pustyni Arabii — Tajmy, gdzie król Nabonid urządził sobie drugą stolicę.

    Tayma — pobyt Nabonida i stela
    Fot. Osama Shukir Muhammed Amin FRCP(Glasg), CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Tajma, oaza w północno-zachodniej Arabii Saudyjskiej, leżała na szlaku kadzidłowym łączącym Mezopotamię z południową Arabią. Jej związek z ostatnim władcą neobabilońskiego imperium, Nabonidem (panował 556–539 r. p.n.e.), znany był od dawna z tekstów klinowych, ale przez dziesięciolecia brakowało potwierdzenia w terenie. Zmieniły to systematyczne wykopaliska saudyjsko-niemieckie prowadzone od 2004 roku przez Niemiecki Instytut Archeologiczny (Ricardo Eichmann, Arnulf Hausleiter).

    Najważniejsze źródło pisane to Kronika Nabonida (ABC 7), babilońska tabliczka zapisująca rok po roku wydarzenia panowania. Pod siódmym rokiem (ok. 549 r. p.n.e.) czytamy zwięzły zapis: „Król przebywał w Tajmie; następca tronu, dostojnicy i wojsko [pozostawali] w Akadzie”. Kolejne wpisy dodają, że „król nie przybył do Babilonu” na doroczne święto Nowego Roku (akitu) — obrzęd, w którym władca musiał osobiście „ująć ręce” boga Marduka, by rok mógł się zacząć pomyślnie. Przez lata nieobecności Nabonida święto po prostu się nie odbywało.

    Nabonid opuścił Babilon ok. 553 r. p.n.e. i po kampanii w zachodniej Arabii osiadł w Tajmie najpóźniej latem 552 r. p.n.e., zostając tam blisko dekadę — do 543 lub 542 r. p.n.e. Wykopaliska potwierdziły, że nie było to obozowisko: odsłonięto fortyfikacje miejskie z tego okresu, pozostałości pałacu z wyraźnymi wpływami architektury babilońskiej oraz fragmenty inskrypcji klinowych z imieniem króla, w tym mocno zniszczoną stelę odnalezioną wprost na stanowisku. Znaleziono też przedmioty z symboliką astralną kultu boga księżyca Sina, któremu Nabonid nadał rangę nadrzędną wobec tradycyjnego boga Babilonu Marduka — decyzja, która poróżniła go z kapłaństwem stolicy.

    Osobną sprawą jest głośno komentowany w 2021 r. napis odkryty nie w samej Tajmie, lecz ok. 260 km na południe, w Al-Hait (starożytne Padakku wg badaczy Hausleitera i Schaudiga). To bazaltowy relief z Nabonidem, symbolami słońca, księżyca i węża oraz 26 liniami pisma klinowego — najdłuższy tekst klinowy odnaleziony w Arabii Saudyjskiej. Warto go odróżnić od innego zabytku, tzw. kamienia z Tajmy (dziś w Luwrze) — aramejskiej inskrypcji kapłana Salm-szeziba z okresu perskiego, niezwiązanej z Nabonidem.

    Istnienie Belszazara jako realnej postaci, przez wieki znanej wyłącznie z Biblii, potwierdziły cylindry Nabonida z Ur — cztery fundacyjne inskrypcje zikkuratu, w których król modli się: „a co do Belszazara, najstarszego syna, mego potomka, zaszczep w jego sercu cześć dla twej wielkiej boskości”. To pierwszy pozabiblijny dowód, że Belszazar istniał i sprawował władzę w imieniu ojca.

    Powiązanie z Pismem

    Księga Daniela w rozdziale 5 opisuje ucztę Belszazara, podczas której na ścianie pałacu pojawia się tajemniczy napis zapowiadający upadek królestwa: „Król Belszazar urządził wielką ucztę dla tysiąca swoich książąt i przed tym tysiącem pił wino” (Dn 5,1). Belszazar rozkazuje przynieść złote i srebrne naczynia, które, jak podaje tekst, „jego ojciec, Nabuchodonozor, zabrał ze świątyni w Jerozolimie” (Dn 5,2) — konsekwentnie nazywając go „królem” i synem Nabuchodonozora, choć historycznie był synem Nabonida, a formalnie pozostawał jedynie następcą tronu. Tej samej nocy, jak podaje Pismo, „Belszazar, król Chaldejczyków, został zabity” (Dn 5,30) — zgodnie z relacjami o zdobyciu Babilonu przez wojska Cyrusa w 539 r. p.n.e.

    Dziesięcioletnia nieobecność Nabonida w stolicy tłumaczy tę dwuznaczność tytulatury: Belszazar realnie sprawował władzę — wydawał rozkazy, dowodził armią, przyjmował przysięgi — ale formalnie tytuł króla nadal należał do ojca. Dlatego w opowieści może obiecać Danielowi za odczytanie napisu jedynie „trzecie miejsce” w królestwie (Dn 5,16) — pierwsze wciąż zajmował, przynajmniej nominalnie, nieobecny Nabonid, drugie sam Belszazar.

    Rozdział czwarty tej samej księgi opisuje z kolei chorobę króla Nabuchodonozora: po dwunastu miesiącach dumy z wielkości Babilonu spada na niego wyrok — „Wypędzą cię spośród ludzi, będziesz mieszkał ze zwierzętami polnymi (…) i wypełni się nad tobą siedem czasów” (Dn 4,25), co dosłownie się spełnia: „Wypędzono go spośród ludzi, jadł trawę jak woły” (Dn 4,33), aż po latach odzyskuje rozum i chwali Boga Najwyższego (Dn 4,34). Uderzająco zbliżoną historię opowiada aramejski tekst z Qumran zwany Modlitwą Nabonida (4Q242): król przez siedem lat cierpi z powodu choroby, przebywając w Tajmie, aż żydowski wróżbita spośród wygnańców nakłania go, by uznał Boga Najwyższego — po czym Nabonid zostaje uzdrowiony. Zbieżność „siedmiu lat/czasów” i motywu królewskiego upokorzenia od dawna zwraca uwagę badaczy Biblii.

    Co pewne, a co dyskutowane

    • Pewne: dziesięcioletni pobyt Nabonida w Tajmie (ok. 552–543/542 r. p.n.e.) i regencję Belszazara w Babilonie potwierdzają niezależnie Kronika Nabonida, Relacja wierszowana o Nabonidzie oraz cylindry z Ur — rzadki przypadek, gdy szczegół biblijny (niejasny status Belszazara jako władcy bez formalnego tytułu króla) znajduje tak precyzyjne potwierdzenie w źródłach klinowych.
    • Dyskutowane — powody wyjazdu do Arabii. Badacze (m.in. Paul-Alain Beaulieu) wskazują na spór religijny wokół kultu boga Sina i napięcia z kapłaństwem Marduka; inni podkreślają kontrolę nad szlakami handlowymi i zabezpieczenie zaplecza przed Persją. Same źródła z Tajmy nie wspominają wprost o motywach religijnych, co osłabia wersję „wygnania z powodu herezji”.
    • Dyskutowane — relacja Modlitwy Nabonida do Dn 4. Nie ma zgody, czy autor Daniela znał tę tradycję i przeniósł ją na Nabuchodonozora, czy oba teksty niezależnie czerpią ze starszego, wspólnego motywu królewskiej choroby za pychę. Do debaty tej odnoszą się m.in. prace F. M. Crossa i J. J. Collinsa.
    • Dyskutowane — geografia stanowisk. Nagłośniony w 2021 r. „najdłuższy tekst klinowy Arabii Saudyjskiej” pochodzi nie z samej Tajmy, lecz z odległego o ok. 260 km Al-Hait — w popularnych relacjach oba stanowiska bywają nieprecyzyjnie utożsamiane.
    • Dyskutowane — „ojciec” Belszazara. Nabuchodonozor nie był biologicznym ojcem Belszazara (dzieliły ich panowania dwóch innych królów), co bibliści tłumaczą aramejskim zwyczajem nazywania poprzednika na tronie „ojcem” albo hipotetycznym małżeństwem Nabonida z córką Nabuchodonozora — bez potwierdzenia w źródłach klinowych.

    Status tematu pozostaje „potwierdzone” — rdzeń relacji biblijnej (regencja Belszazara podczas wieloletniej nieobecności ojca) ma mocne, niezależne oparcie źródłowe, choć część szczegółów wokół inskrypcji i motywacji Nabonida wciąż jest przedmiotem dyskusji.

    Znaczenie

    Przez ponad sto lat krytycy uznawali Belszazara za postać zmyśloną — żadne znane wówczas źródło pozabiblijne go nie wymieniało, a Nabuchodonozor uchodził za ostatniego wielkiego króla Babilonu. Odczytanie klinowych kronik i cylindrów w XIX i XX wieku odwróciło ten osąd: Belszazar okazał się realną postacią, a szczegół wcześniej wyglądający na błąd — nazywanie go „królem” mimo braku formalnego tytułu — znalazł wyjaśnienie w konkretnym fakcie historycznym, jakim była dziesięcioletnia nieobecność Nabonida w stolicy.

    Wykopaliska w Tajmie pokazują też coś więcej niż biografię jednego króla: ujawniają skalę babilońskiej obecności głęboko na Półwyspie Arabskim — fortyfikacje, pałac, administrację. Dla czytelnika Biblii to przypomnienie, że tło historyczne Księgi Daniela, nawet w drobnych, ubocznych szczegółach politycznego ustroju, osadzone jest w realiach potwierdzanych przez niezależną epigrafikę, a nie w abstrakcyjnej scenerii literackiej.

    Źródła

  • Kamień z Taymy (aramejska stela)

    Kamień z Taymy (aramejska stela)

    Na pustynnym szlaku karawan w północno-zachodniej Arabii leży oaza, o której prorok pisał, że jej mieszkańcy mają wybiegać z wodą i chlebem na spotkanie uciekinierom z pustyni. Czy taka Tema – wymieniana obok Szeby i Dedanu jako przystanek na trasie handlowej – rzeczywiście istniała jako coś więcej niż poetycki obraz? W 1884 roku w oazie Tajma odnaleziono kamienną stelę z dwudziestotrzywierszową inskrypcją aramejską, która dziś stoi w paryskim Luwrze i pozwala zajrzeć w religijne życie tego miejsca w V wieku p.n.e.

    Kamień z Taymy (aramejska stela)
    Fot. R Muscat, CC BY-SA 2.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Tajma (zapisywana też jako Tajmâ lub Teima) to wielka oaza w prowincji Tabuk w północno-zachodniej Arabii Saudyjskiej, na skrzyżowaniu szlaków łączących południe Półwyspu Arabskiego z Mezopotamią i Lewantem. Dzięki stałemu dostępowi do wody była ważnym punktem postojowym dla karawan przewożących kadzidło, przyprawy i inne towary.

    W lutym 1884 roku niemiecki orientalista Julius Euting, podróżujący wraz z francusko-alzackim badaczem Charles’em Huberem, opisał i skopiował znalezioną w Tajmie kamienną stelę; jej pierwsze naukowe opracowanie ogłosił tego samego roku Theodor Nöldeke. Zabytek – dziś w zbiorach Luwru pod numerem AO 1505 (znany też jako CIS II 113 czy KAI 228) – to płyta z piaskowca o wysokości 111 cm, szerokości 43 cm i grubości 12 cm, zwieńczona łukowato, z płaskorzeźbą stojącej postaci w spiczastym nakryciu głowy przypominającym hełmy z ikonografii asyryjsko-babilońskiej.

    Na jednej ze stron wyryto dwadzieścia trzy wiersze tekstu w aramejskim cesarskim, a na drugiej krótszy fragment. Inskrypcja opowiada o wprowadzeniu do kultu w Tajmie nowego bóstwa, określanego jako Salm z Hagam, oraz o ustanowieniu jego kapłana. Kapłanem został niejaki Salmszezib, syn Petosirisa – imię ojca jest egipskie i znaczy „ten, którego dał Ozyrys”, co samo w sobie pokazuje, jak wielokulturowym węzłem handlowym była Tajma. Uposażenia świątyni – ziemi obsadzonej palmami daktylowymi dla kapłana i jego potomków – dokonują wymienieni na tej samej steli „bogowie Tajmy”: Salm z Mahram, Szingala i Aszima (odczytywane też jako Aszira); tekst zamyka klątwa chroniąca fundację przed naruszeniem.

    Stela z Luwru nie jest jedynym takim znaleziskiem. W 1980 roku odkryto w samej Arabii Saudyjskiej drugą, podobną stelę, na której głównym bóstwem jest Salm z Rab – razem obie inskrypcje tworzą obraz lokalnego panteonu czczonego przez aramejskojęzyczną społeczność oazy w czasach panowania perskiego.

    Powiązanie z Pismem

    Tema pojawia się w Biblii kilkakrotnie jako realne miejsce na mapie starożytnej Arabii. Rodowód wywodzi ją od potomków Izmaela (Rdz 25,15; por. 1 Krn 1,30), a w tekstach prorockich i mądrościowych występuje jako rozpoznawalny punkt na szlaku karawan. Najdobitniej mówi o tym wyrok przeciw Arabii w Księdze Izajasza:

    „Brzemię na Arabię. W lasach Arabii będziecie nocować, wy, karawany Dedanitów. Niech mieszkańcy Tema wyjdą z wodą naprzeciw spragnionych, ze swoim chlebem niech wyjdą na spotkanie uciekającym” (Iz 21,13–14 UBG).

    Prorok, przekazujący słowo Jahwe (PAN), opisuje karawany Dedanitów zmuszone szukać schronienia na pustyni i uciekinierów przed „mieczem” i „ciężką bitwą” (Iz 21,15) – a mieszkańcy Tema mają im zapewnić podstawową gościnność: wodę i chleb. To właśnie ta funkcja – oaza jako punkt ratunku dla spragnionych podróżnych – znajduje potwierdzenie w tym, co wiemy o historycznej Tajmie jako miejscu ze stałym dostępem do wody na trasie między południową Arabią a Mezopotamią.

    Podobny obraz, choć w innym tonie, pojawia się w Księdze Hioba, gdzie autor porównuje zawiedzione nadzieje przyjaciół Hioba do wyschniętego pustynnego strumienia:

    „Podróżni z Temy wypatrywali ich; wędrowcy z Seby pokładali w nich nadzieję. Ale zawiedli się w oczekiwaniu, przyszli tam i zawstydzili się” (Hi 6,19–20 UBG).

    Tu Tema występuje w parze z Sebą (Szebą) – dokładnie tak, jak w źródłach pozabiblijnych, gdzie oba te ośrodki wymieniane są razem jako partnerzy tej samej sieci handlowej. Trzecie miejsce, Księga Jeremiasza, wspomina Temę wśród ludów i krain, które mają wypić z kielicha gniewu Bożego zapowiedzianego przez proroka:

    „Dedan, Temę, Buzę i wszystkich mieszkańców w najdalszych zakątkach” (Jr 25,23 UBG).

    Ten werset – umieszczający Temę wśród „najdalszych zakątków” świata znanego autorowi biblijnemu – koresponduje z rzeczywistym położeniem Tajmy: odległej, ale na tyle ważnej, że znanej pisarzom mezopotamskim i palestyńskim jednocześnie. Identyfikacja biblijnej Temy z oazą Tajma jest w biblistyce przyjmowana niemal powszechnie – opiera się na ciągłości nazwy, położeniu geograficznym w północno-zachodniej Arabii oraz na wzmiankach asyryjskich (listy trybutów z czasów Tiglat-Pilesera III, VIII w. p.n.e.), łączących Temę i Sebę tak samo, jak Księga Hioba.

    Co pewne, a co dyskutowane

    • Pewne: stela z Tajmy jest autentycznym zabytkiem aramejskim z terenu historycznej oazy Tajma, przechowywanym w Luwrze (AO 1505), datowanym na V wiek p.n.e. Jej treść – wprowadzenie kultu Salma i ustanowienie dziedzicznego kapłaństwa – nie jest kwestionowana.
    • Pewne: identyfikacja biblijnej Temy z oazą Tajma jest szeroko przyjęta w literaturze naukowej, oparta na zbieżności nazwy, geografii i niezależnych wzmiankach asyryjskich sprzed powstania większości tekstów prorockich.
    • Dyskutowane – kto i kiedy odkrył stelę: część opracowań przypisuje pierwsze dostrzeżenie kamienia Charles’owi Huberowi już w latach 1880–1883, inne wskazują na Juliusa Eutinga i datę 17 lutego 1884 roku jako moment odnalezienia i skopiowania inskrypcji; pierwszą publikację ogłosił Theodor Nöldeke w lipcu 1884 roku. Nowsze badania nad dziennikami Eutinga rewidują tę „francusko-niemiecką” historię odkrycia i przyznają mu większą zasługę, niż sugerowała starsza literatura.
    • Dyskutowane – dokładna data steli: większość badaczy (za Josephem Navehem, 1970) umieszcza inskrypcję w połowie V wieku p.n.e. na podstawie paleografii pisma, ale część epigrafików proponuje datowanie nieco późniejsze, na przełom V i IV wieku p.n.e.
    • Dyskutowane – odczyt imion bóstw: imię trzeciego z „bogów Tajmy” bywa odczytywane jako Aszima lub Aszira, a przydomki sanktuariów Salma (Hagam, Mahram, Rab) dopuszczają różne transliteracje z krótkiego zapisu aramejskiego.
    • Dyskutowane – związek z Nabonidem: około sto lat wcześniej, ok. 552–543 p.n.e., w Tajmie przez dekadę rezydował ostatni król nowobabiloński Nabonid (kronika babilońska, inskrypcje z Harranu). Badacze spierają się, na ile jego pobyt i kult boga księżyca Sina wpłynął na panteon (Salm, Szingala, Aszima) poświadczony na steli, a na ile to zjawisko odrębne, zakorzenione w rodzimej religii aramejsko-arabskiej.

    Status tematu określamy jako potwierdzony – nie w sensie potwierdzenia jakiegoś cudu czy pojedynczego wydarzenia, lecz w sensie potwierdzenia realności i charakteru miejsca opisywanego w Piśmie: Tajma/Tema była rzeczywistym, funkcjonującym ośrodkiem religijnym i handlowym, a nie odległą legendą.

    Znaczenie

    Stela z Tajmy nie ilustruje bezpośrednio żadnego konkretnego wydarzenia biblijnego – nie ma na niej mowy o Izraelu, prorokach ani wojnach opisanych w Piśmie. Jej wartość jest inna: pokazuje, że tło geograficzne i kulturowe, na którym Izajasz, autor Księgi Hioba i Jeremiasz osadzają swoje wypowiedzi o Temie, jest tłem realnym, a nie literacką fikcją. Oaza z zorganizowanym kultem, uposażonym kapłaństwem, nadaniami ziemi i międzynarodowymi kontaktami (aramejski język handlu, egipskie imię ojca kapłana, wpływy ikonograficzne z Mezopotamii) potwierdza obraz Temy jako miejsca na tyle znaczącego, że mogło figurować w wyroczniach kierowanych do całej Arabii.

    Szczególnie wymowny jest kontekst Izajasza 21 – wezwanie, by mieszkańcy Tema wynieśli wodę i chleb uciekinierom, odwołuje się do znanej funkcji tej oazy jako miejsca, gdzie dzięki stałym zasobom wody można było liczyć na przetrwanie w drodze przez pustynię. Takie znaleziska nie „dowodzą” warstwy teologicznej proroctw, ale zakotwiczają je w konkretnej, sprawdzalnej geografii i historii starożytnego Bliskiego Wschodu.

    Źródła

    • Musée du Louvre, katalog kolekcji: Stèle de Teima (AO 1505) – oficjalny opis materiału, wymiarów, datowania i treści inskrypcji: collections.louvre.fr
    • Wikipedia (en): Tayma stones – zbiorczy przegląd steli aramejskich z Tajmy, historia odkrycia, treść inskrypcji: en.wikipedia.org/wiki/Tayma_stones
    • Wikipedia (en): Tayma – historia i geografia oazy, powiązania biblijne, rola Nabonida: en.wikipedia.org/wiki/Tayma
    • Biblical Archaeology Society (BAS Library): Enigmatic Finds: What Are Two Aramaic Stelae Doing in Saudi Arabia? – omówienie obu steli, datowanie, kontekst Nabonida: library.biblicalarchaeology.org
    • Nabataea.net: Archaeology sheds new light on Isaiah 21 – powiązanie Tajmy/Temy ze szlakami handlowymi i tekstem proroctwa: nabataea.net
    • Wikipedia (en): Nabonidus – dziesięcioletni pobyt ostatniego króla nowobabilońskiego w Tajmie, inskrypcje z Harranu: en.wikipedia.org/wiki/Nabonidus
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), Iz 21,13–15; Hi 6,19–20; Jr 25,23.
  • Świątynia Almaqaha (Mahram Bilkis) w Marib

    Świątynia Almaqaha (Mahram Bilkis) w Marib

    Na skraju piaszczystej pustyni Ramlat as-Sab’atajn, kilka kilometrów od ruin dawnej stolicy Saby, przez dziesięciolecia nad wydmami sterczało osiem kamiennych filarów. Miejscowi nazywali to miejsce Mahram Bilkis – „Sanktuarium Królowej Saby”. Czy rzeczywiście stąd, z owalnego dziedzińca poświęconego bogu Almaqahowi, mogła wyruszyć władczyni, która według Biblii przybyła do Jerozolimy, by zagadkami wypróbować mądrość Salomona? Odpowiedź jest bardziej złożona, niż sugeruje sama nazwa ruin.

    Świątynia Almaqaha (Mahram Bilkis) w Marib
    Fot. Marib Governorate, CC BY-SA 2.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Świątynia Awwam, znana lokalnie jako Mahram Bilkis, leży ok. 7 km na południowy wschód od Marib w dzisiejszym Jemenie. Była głównym sanktuarium państwowego boga Sabejczyków – Almaqaha. Jej rdzeń stanowi owalny mur obwodowy (dłuższa oś ok. 112 m, krótsza ok. 75 m, grubość ok. 3,5 m, zachowana wysokość miejscami do 13 m), do którego przylegała monumentalna sala pod gołym niebem z 32 kamiennymi filarami (ok. 42 × 19 m), poprzedzona propylonem – wejściem z ośmiu monolitycznych kolumn. To właśnie te osiem filarów, widocznych ponad piaskiem jeszcze przed wykopaliskami, dało miejscu rozpoznawalną sylwetkę.

    Najstarsza odnaleziona inskrypcja wiąże budowę wielkiego muru z połową VII w. p.n.e. i władcą noszącym tytuł mukarrib („federator”, przywódca konfederacji plemion) Jada’ilem Dharihem I. Napis głosi w przekładzie badaczy: „Jada’il Dharih, syn Sumhu’alaja, mukarrib Saby, otoczył murem Awwam, świątynię Almaqaha, gdy złożył ofiarę Attarowi i [gdy] ustanowił całą wspólnotę [zjednoczoną] przez boga, patrona i przymierze”. Sanktuarium funkcjonowało nieprzerwanie od początku I tysiąclecia p.n.e. do IV w. n.e., ponad tysiąc lat, i było celem pielgrzymek plemion z całej południowej Arabii. Z tego miejsca pochodzi jedna z największych na świecie kolekcji inskrypcji sabejskich – dedykacje, teksty prawne, kalendarzowe, imiona władców.

    Pierwsze systematyczne wykopaliska prowadził w latach 1951–1952 Amerykanin Wendell Phillips w ramach American Foundation for the Study of Man. Ekipa (m.in. kierownik terenowy Robert Carmean i epigrafista o. Albert Jamme) odsłoniła niemal całkowicie dziedziniec wejściowy, natrafiając na brązowe i alabastrowe rzeźby, ołtarze oraz dziesiątki inskrypcji. Prace zakończyły się dramatycznie: nieufne wobec cudzoziemców plemiona otoczyły obóz, pobito Carmeana, a Jamme’a przetrzymywano 28 dni, zmuszając go do przerwania kopiowania napisów. Władze jemeńskie pod rządami imama Ahmada nie przedłużyły koncesji i kazały ekspedycji opuścić kraj do 31 marca 1952 roku – zespół uciekł, zostawiając na miejscu sprzęt i część znalezisk.

    Do badań wrócono dopiero w 1998 roku, gdy władze Jemenu zaprosiły Merilyn Phillips Hodgson (siostrę zmarłego w 1975 r. Wendella) do wznowienia prac. Przez dziewięć sezonów od 1999 roku międzynarodowy zespół odkrywał kolejne inskrypcje i sporządził cyfrową dokumentację stanowiska. Równolegle Niemiecki Instytut Archeologiczny (DAI) badał w latach 1997–2000 pobliskie cmentarzysko oraz sąsiednią świątynię Bar’an. W 2023 roku UNESCO wpisało zespół stanowisk „Landmarks of the Ancient Kingdom of Saba, Marib” (w tym Awwam) na Listę światowego dziedzictwa – jednocześnie, w trybie nadzwyczajnym, na Listę dziedzictwa w niebezpieczeństwie, ze względu na wojnę domową w sąsiedztwie stanowiska.

    Powiązanie z Pismem

    Biblia opisuje wizytę władczyni z odległego kraju o nazwie Saba (hebr. Szewa) w 1 Księdze Królewskiej 10 (relacja równoległa znajduje się w 2 Krn 9): „A gdy królowa Saby usłyszała o sławie Salomona i o imieniu Pana, przybyła, aby go przez zagadki poddać próbie” (1 Krl 10,1 UBG). Opis podróży podkreśla jej bogactwo: „Przybyła do Jerozolimy z bardzo wielkim orszakiem, z wielbłądami niosącymi wonności, bardzo dużo złota i drogocenne kamienie” (1 Krl 10,2 UBG). Po zobaczeniu dworu Salomona miała wyznać: „Jednak nie wierzyłam tym słowom, aż przybyłam i zobaczyłam to na własne oczy. I oto nie powiedziano mi nawet połowy. Twoja mądrość i twój dobrobyt są większe od sławy, o której słyszałam” (1 Krl 10,7 UBG). Po wymianie darów tekst kończy relację prosto: „Potem odjechała i wróciła do swojej ziemi razem ze swoimi sługami” (1 Krl 10,13 UBG).

    Większość biblistów i orientalistów utożsamia biblijną Sabę z królestwem Saby w południowej Arabii – tym samym, którego bogiem państwowym był Almaqah, a stolicą Marib. Za takim odczytaniem przemawia handel wonnościami (kadzidło i mirra były specjalnością południowoarabskich karawan) oraz sama odległość podróży, wymagająca wielbłądów. Świątynia Awwam, choć nigdzie nie wspomniana po imieniu w Biblii, jest dziś najbogatszym materialnym świadectwem tej cywilizacji – ludzi, którzy mogliby wysłać taki orszak na północ.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest istnienie i bogactwo królestwa Saby jako realnego uczestnika handlu kadzidłem i mirrą w I tysiącleciu p.n.e. oraz autentyczność samej świątyni Awwam wraz z jej datowaniem – najstarsza inskrypcja budowlana (Jada’il Dharih I) pochodzi z połowy VII w. p.n.e., a ciągłość kultu do IV w. n.e. jest dobrze udokumentowana tysiącami napisów. Nie ulega też wątpliwości, że miejsce to funkcjonowało jako religijne centrum konfederacji sabejskich plemion, a nie prywatna świątynia jednego władcy.

    • Luka chronologiczna. Panowanie Salomona datuje się zwykle na ok. 970–931 p.n.e. Ciągły zapis epigraficzny i najstarsze pewne ślady zorganizowanego państwa sabejskiego pojawiają się dopiero w VIII–VII w. p.n.e. – luka rzędu stu, stu pięćdziesięciu lat między tradycyjną datą wizyty królowej a najwcześniejszym twardym dowodem na państwo zdolne do takiej wyprawy. Peter Stein na podstawie paleografii pisma południowoarabskiego dopuszcza wcześniejsze, X-wieczne początki monarchii sabejskiej; kontrowersyjna hipoteza Daniela Vainstuba, wiążąca krótki napis z jerozolimskiego Ofelu (X w. p.n.e.) z pismem sabajskim, została odrzucona przez Christophera Rollstona, który uważa go za napis kananejski. Spór pozostaje otwarty.
    • Lokalizacja biblijnej Saby. Obok identyfikacji z południową Arabią funkcjonuje tradycja etiopska („Kebra Nagast”), według której królowa – tam nazywana Makedą – pochodziła z Rogu Afryki, a jej syn z Salomonem, Menelik I, zapoczątkował dynastię etiopską. To osobna tradycja religijno-narodowa, niepoddająca się weryfikacji archeologicznej wobec materiału z Marib.
    • Charakter boga Almaqaha. Starsza literatura opisywała go jako boga księżyca, część domniemanej sabejskiej „triady”: Ojciec-Księżyc, Matka-Słońce, Syn-Wenus. Nowsze prace (Jacques Ryckmans, Alexander Sima) podważają ten schemat – motywy byka i winorośli towarzyszące Almaqahowi mogą mieć charakter słoneczny, a bezpośrednich dowodów epigraficznych na jego naturę księżycową brak.
    • Etyka wykopalisk z lat 1951–1952. Nowsze opracowania (m.in. artykuł z 2025 r. analizujący ekspedycję Phillipsa jako „imperializm kulturowy”) na nowo rozliczają sposób prowadzenia badań i losy wywiezionych zabytków – to dyskusja etyczno-historyczna, odrębna od pytania o autentyczność samego stanowiska.

    Znaczenie

    Świątynia Awwam nie zawiera inskrypcji wymieniającej biblijną królową ani jej podróż – i nie taka jest jej wartość dla czytelnika Biblii. Jej znaczenie polega na czymś innym: to materialny dowód, że w I tysiącleciu p.n.e. w południowej Arabii istniała zamożna, zorganizowana cywilizacja zdolna do dalekosiężnego handlu luksusowymi towarami, z rozbudowanym kultem i pismem używanym na masową skalę. Biblijny obraz orszaku wielbłądów niosących złoto, kamienie szlachetne i wonności do Jerozolimy przestaje być egzotyczną fantazją – opisuje typ podróży, jaki tacy władcy istotnie odbywali, choć ten konkretny wyjazd nie pozostawił własnego świadectwa.

    To dobry przykład tego, co archeologia biblijna zwykle potrafi, a czego nie: potwierdza tło opowieści – istnienie królestwa Saby, jego bogactwo, szlaki handlowe, kult innego boga niż Jahwe (PAN) Izraela – ale nie dowodzi konkretnego wydarzenia z udziałem konkretnej osoby. To, że wykopaliska w Marib toczyły się w warunkach niemal awanturniczych, a dziś stanowisko figuruje na liście zabytków zagrożonych wojną domową, przypomina też, jak kruchy bywa dostęp do materialnych śladów świata, w którym rozgrywały się biblijne historie.

    Źródła

  • Inskrypcje sabejskie

    Inskrypcje sabejskie

    W piaskach dzisiejszego Jemenu, wokół ruin miasta Marib, odczytano już tysiące inskrypcji wykutych nieznanym niegdyś pismem. Mówią one o potężnym królestwie Saba, jego władcach zwanych mukarribami i bogu Almaqahu — lecz żadna z tych tysięcy płyt kamiennych nie wspomina wprost o kobiecie na tronie ani o poselstwie do Jerozolimy. Czy te milczące napisy mają cokolwiek wspólnego z biblijną królową Saby, która — jak czytamy w Pierwszej Księdze Królewskiej — „przybyła, aby [Salomona] przez zagadki poddać próbie” (1 Krl 10,1)? Odpowiedź okazuje się bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać.

    Inskrypcje sabejskie
    Fot. User:Schreiber, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Na południu Półwyspu Arabskiego, głównie w dzisiejszym Jemenie, odnaleziono dotąd kilkanaście tysięcy inskrypcji zapisanych starym pismem południowoarabskim (arab. musnad) — odrębnym alfabetem konsonantycznym, spokrewnionym z pismami protokananejskimi, lecz niezależnym od hebrajskiego czy fenickiego. Zapisywano nim języki: sabajski (najliczniejszy, ok. 6,5 tys. inskrypcji), katabański, hadramawcki, minejski i himjarycki. Litery ryto w kamieniu i brązie (forma monumentalna), a na co dzień pisano uproszczonym pismem zabur na patykach i korze palmowej.

    Sercem królestwa Saba było miasto Marib, otoczone słynną tamą nawadniającą oazę na obszarze kilku tysięcy hektarów — jedno z większych osiągnięć inżynieryjnych starożytnego świata, wielokrotnie naprawiane, co dokumentują kolejne inskrypcje aż po VI w. n.e. Kilka km od miasta stoi Świątynia Awwam (zwana Mahram Bilqis, „sanktuarium Bilkis”), główny ośrodek kultu Almaqaha — bóstwa dynastii sabajskiej, wyobrażanego symbolem byka i wiązką błyskawic (tradycyjnie łączonego z kultem księżyca, choć badacze tacy jak Garbini i Pirenne wskazywali w symbolice byka i winorośli cechy solarne). Tylko tam znaleziono blisko tysiąc inskrypcji, głównie z I–III w. n.e. Sama nazwa „Bilkis” — imię przypisywane królowej Saby — pojawiła się dopiero w późniejszej legendzie ludowej; żadna ze starożytnych inskrypcji świątyni jej nie potwierdza.

    Najstarsze duże inskrypcje królewskie pochodzą z innej świątyni Almaqaha, w Sirwa, 40 km od Marib: dwa teksty wyryte na przeciwległych stronach jednego kamiennego bloku (RES 3945–3946) spisują kampanie wojenne mukarriba Karib’ila Watara z początku VII w. p.n.e. — jedne z najobszerniejszych dokumentów historycznych starożytnej Arabii Południowej, opisujące podboje i dary dla bogów, choć bez narracji zbliżonej do biblijnej opowieści o wizycie u obcego władcy.

    W 2023 r. epigrafik Daniel Vainstub (Uniwersytet Ben Guriona) ogłosił, że siedmioliterowy, uszkodzony napis na dużym dzbanie (pithos) znalezionym w 2012 r. przez Eilat Mazar na jerozolimskim Ofelu, niecałe 300 m od Wzgórza Świątynnego, może być zapisany pismem sabajskim i wymieniać „ladanum” — żywicę używaną w kadzidle. Dzban datowany jest na X w. p.n.e., czasy przypisywane Salomonowi. Hipoteza wywołała jednak natychmiastową polemikę: Christopher Rollston uważa, że prostsze pozostaje odczytanie napisu jako kananejskiego.

    Powiązanie z Pismem

    Głównym tekstem łączącym się z tematem jest opis wizyty królowej Saby u Salomona w 1 Krl 10 (paralelnie 2 Krn 9). Autor natchniony pisze: „A gdy królowa Saby usłyszała o sławie Salomona i o imieniu Pana, przybyła, aby go przez zagadki poddać próbie” (1 Krl 10,1), a następnie: „Przybyła do Jerozolimy z bardzo wielkim orszakiem, z wielbłądami niosącymi wonności, bardzo dużo złota i drogocenne kamienie” (1 Krl 10,2). Wieści o mądrości Salomona i o samym Jahwe (PAN) Izraela miały dotrzeć aż do dalekiej Arabii Południowej, skąd przybywa poselstwo obładowane złotem, kamieniami szlachetnymi i „wonnościami” — kadzidłem i żywicami aromatycznymi. Tekst kończy się wymianą darów: „Następnie dała królowi sto dwadzieścia talentów złota i bardzo wiele wonności oraz drogocennych kamieni” (1 Krl 10,10) oraz „Król Salomon zaś dał królowej Saby wszystko, czego zapragnęła i o co poprosiła (…) Potem odjechała i wróciła do swojej ziemi razem ze swoimi sługami” (1 Krl 10,13).

    Szeba pojawia się w Biblii wielokrotnie jako synonim odległego, zamożnego kraju handlującego złotem, kadzidłem i drogimi kamieniami — dokładnie tym asortymentem, jaki historycy przypisują starożytnemu królestwu Saba. Psalm mesjański głosi: „Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary, królowie Szeby i Saby złożą daninę (…) i dadzą mu złoto z Szeby” (Ps 72,10.15) — w tym samym wersecie sąsiadują dwie nazwy, „Szeba” i „Saba”, co część biblistów łączy z odrębnymi tradycjami: arabską (Szeba) i afrykańską/kuszycką (Saba, hebr. Seba). Izajasz zapowiada: „Okryje cię mnóstwo wielbłądów (…) Przyjdą wszyscy z Szeby, przyniosą złoto i kadzidło i będą głosić chwałę Pana” (Iz 60,6), a Ezechiel, opisując bogactwo Tyru, dodaje: „Kupcy z Szeby i Rama prowadzili z tobą handel. Handlowali w twoich jarmarkach najlepszymi ze wszystkich woni oraz wszelkim drogim kamieniem i złotem” (Ez 27,22). Teksty te rysują spójny obraz: Szeba to kraina karawan wiozących kadzidło i złoto — dokładnie taką rolę pełniło królestwo Saba, kontrolujące „szlak kadzidłowy” od Hadramautu po Morze Śródziemne.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest, że w starożytności w dzisiejszym Jemenie istniało realne, dobrze udokumentowane epigraficznie królestwo Saba — z własnym pismem, stolicą w Marib, kultem Almaqaha i gospodarką opartą na handlu kadzidłem i mirrą. Nazwa „Saba” w tekstach sabajskich (sb’) odpowiada hebrajskiemu „Szeba”, a większość badaczy identyfikuje biblijną krainę Szeby z tym królestwem (choć mniejszościowa „teoria etiopska”, wskazująca na region Erytrei i Tigraj — związany z późniejszym królestwem D’mt — od stuleci ma zwolenników, głównie na podstawie etiopskiej tradycji Kebra Nagast).

    • Datowanie początków królestwa. Trwa spór, kiedy Saba powstała jako zorganizowane państwo. Egiptolog Kenneth Kitchen bronił „długiej chronologii”, cofającej początki Saby do XII w. p.n.e. Część epigrafów (m.in. Christian Robin, Alessandra Avanzini) opowiada się za „krótką chronologią”: pierwsze pewne inskrypcje monumentalne pojawiają się w IX–VIII w. p.n.e., a rozkwit przypada na VIII–VII w. p.n.e. — 100–150 lat po przypisywanym Salomonowi panowaniu (ok. 970–931 p.n.e.). W chwili domniemanej wizyty w pełni ukształtowane państwo sabajskie mogło więc jeszcze nie istnieć, choć luźniejsze struktury plemienne i szlaki handlowe zapewne tak.
    • Brak wzmianki o królowej. Żadna z tysięcy inskrypcji sabajskich czy minejskich nie wspomina kobiety rządzącej Sabą ani poselstwa do Izraela. Zachowany korpus to jednak niemal wyłącznie teksty dedykacyjne, budowlane i prawne, nie kroniki narracyjne — więc milczenie nie jest dowodem nieistnienia takiego wydarzenia.
    • Kobiety u władzy w Arabii — poszlaka pośrednia. Choć źródła sabajskie milczą, asyryjskie roczniki Tiglat-Pilesera III (VIII w. p.n.e.) poświadczają dwie kolejne „królowe Arabów” z plemion północnoarabskich: Zabibe (płacącą trybut ok. 738 r. p.n.e.) i Samsi (pokonaną po buncie). Nie dowodzi to istnienia królowej w samej Sabie, ale pokazuje, że rządy kobiet nad arabskimi ugrupowaniami plemiennymi nie były niczym niezwykłym.
    • Dzban z Ofelu. Hipoteza Vainstuba o sabajskim napisie na jerozolimskim pithosie pozostaje sporna — konkurencyjne odczytania (m.in. Ahituv, Galil, Rollston) skłaniają się ku pismu kananejskiemu. Gdyby się potwierdziła, byłby to najwcześniejszy ślad kontaktu Saby z Jerozolimą; na razie opiera się na jednym, uszkodzonym napisie liczącym siedem liter.

    Znaczenie

    Inskrypcje sabajskie nie potwierdzają — i najpewniej nigdy nie potwierdzą — pojedynczego wydarzenia, jakim była wizyta konkretnej królowej u Salomona. Ich znaczenie jest inne: pokazują, że biblijny obraz Szeby jako dalekiego, zamożnego kraju handlującego złotem, kadzidłem i drogimi kamieniami odpowiada realnemu państwu, które kontrolowało te dobra i szlaki do Lewantu. Tysiące odczytanych tekstów oraz architektura Marib i Sirwy dowodzą, że autorzy biblijni pisali o krainie realnej, a nie wymyślonej — nawet jeśli szczegóły poselstwa pozostają poza zasięgiem archeologii. To dobry przykład tego, czym archeologia biblijna zajmuje się najczęściej: nie „dowodzeniem cudów”, lecz odtwarzaniem tła biblijnych narracji.

    Źródła

  • Tama w Marib i królestwo Saby

    Tama w Marib i królestwo Saby

    Na skraju jemeńskiej pustyni, tam gdzie sezonowa rzeka Wadi Dhana przebija się przez pasmo gór, przez ponad tysiąc lat stał jeden z najstarszych wielkich murów hydrotechnicznych świata — Wielka Tama w Marib. Rozdzielała wody powodziowe na dwa systemy śluz i utrzymywała przy życiu największą sztuczną oazę starożytnej Arabii. To tutaj biła stolica królestwa Saby, tego samego, z którego — według Pisma — wyruszyła królowa, by wystawić na próbę mądrość Salomona. Ile z tej sceny potwierdza archeologia, a ile pozostaje poza jej zasięgiem?

    Tama w Marib i królestwo Saby
    Fot. H. Grobe, CC BY-SA 3.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Marib (arab. Ma’rib), leżące na wschód od dzisiejszej Sany, było stolicą królestwa Saby — najpotężniejszego z południowoarabskich państw pierwszego tysiąclecia p.n.e. Sabejczycy byli ludem semickim, którego bogactwo opierało się na kontroli lądowego szlaku kadzidła i mirry — żywic wartych na rynkach Egiptu, Mezopotamii i basenu Morza Śródziemnego niemal na wagę złota. Wczesnymi władcami Saby byli mukarribowie (tytuł tłumaczony bywa jako „jednoczyciel”); z czasem przyjęli oni tytuł mlk — „król Saby”. Za tę zmianę odpowiada najczęściej wiązany z Sabą władca Karib’il Watar (przełom VII/VI w. p.n.e.), którego monumentalne inskrypcje opisują kampanie wojenne przeciw sąsiednim państwom.

    Sercem infrastruktury Marib była Wielka Tama. Nie był to mur piętrzący wodę na stałe, lecz ziemny wał kierujący gwałtowne wody monsunowe do sieci kanałów. Jej wymiary rosły przez wieki: rdzeń wału miał ok. 580–650 m długości (zależnie od fazy i sposobu pomiaru), a jego wysokość zwiększano stopniowo z kilku metrów do ok. 14–15 m w okresie późniejszym, himjaryckim. Woda spływała przez dwie kamienne śluzy — północną i południową — do systemu nawadniającego, który obejmował według różnych szacunków nawet ok. 100 km² pól. Monumentalną fazę budowli inskrypcje datują na VIII–VII w. p.n.e., choć prostsze wały i kanały mogły istnieć w tym miejscu znacznie wcześniej, nawet w II tysiącleciu p.n.e.

    Skalę przedsięwzięcia oddają inskrypcje naprawcze: według jednej z nich remont wału wymagał 20 000 ludzi i ponad 14 000 wielbłądów. Utrzymanie tamy stawało się coraz trudniejsze wraz z zamulaniem zbiornika — problem, który archeolodzy odczytują dziś z warstw osadów za wałem. Ostateczne przerwanie tamy datuje się na ok. 570–575 r. n.e.; katastrofę tę — jako „powódź Al-Arim” (sajl al-Arim) — wspomina Koran w surze Saba. Nieopodal miasta wznosiła się też świątynia Awwam (lokalnie zwana Mahram Bilkis, „sanktuarium Bilkis”), największy znany kompleks świątynny Arabii Południowej, poświęcony narodowemu bóstwu Sabejczyków, Almakahowi. W 2023 r. UNESCO wpisało tamę, świątynie Awwam i Bar’an oraz pobliskie Sirwah na Listę światowego dziedzictwa jako „Zabytki starożytnego królestwa Saby, Marib” — jednocześnie umieszczając je na liście dziedzictwa zagrożonego z powodu toczącej się w Jemenie wojny.

    Powiązanie z Pismem

    Najbardziej znane biblijne odniesienie do Saby to wizyta jej władczyni u Salomona. To ją przyciągnęła sława króla i imię Jahwe (PAN):

    „A gdy królowa Saby usłyszała o sławie Salomona i o imieniu Pana, przybyła, aby go przez zagadki poddać próbie. Przybyła do Jerozolimy z bardzo wielkim orszakiem, z wielbłądami niosącymi wonności, bardzo dużo złota i drogocenne kamienie” (1 Krl 10,1–2 UBG).

    Dary, które przywiozła, to dokładnie te towary, na których stała gospodarka Saby: „Następnie dała królowi sto dwadzieścia talentów złota i bardzo wiele wonności oraz drogocennych kamieni. Nigdy więcej nie przyniesiono tyle wonności, ile królowi Salomonowi dała królowa Saby” (1 Krl 10,10 UBG). Biblia nie podaje jej imienia — „Bilkis” pochodzi z tradycji arabskiej, a „Makeda” z etiopskiej.

    Saba (hebr. Szeba) pojawia się w Piśmie także poza tym epizodem — zawsze jako odległa kraina złota i wonności. Izajasz zapowiada karawany z południa: „Przyjdą wszyscy z Szeby, przyniosą złoto i kadzidło i będą głosić chwałę Pana” (Iz 60,6 UBG). Ezechiel wymienia jej kupców: „Kupcy z Szeby i Rama prowadzili z tobą handel. Handlowali w twoich jarmarkach najlepszymi ze wszystkich woni oraz wszelkim drogim kamieniem i złotem” (Ez 27,22 UBG). O kadzidle „z Szeby” mówi też Jeremiasz (Jr 6,20), a o daninie królów Szeby — Psalm 72. Sam Jezus przywołuje tę władczynię jako „królową z Południa”: „Królowa z Południa stanie na sądzie z tym pokoleniem i potępi je, bo przybyła z krańców ziemi, aby słuchać mądrości Salomona” (Mt 12,42 UBG). Biblijny obraz bogatego, handlującego kadzidłem królestwa na dalekim południu zgadza się więc z tym, co o Sabie wiemy z archeologii.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest istnienie i charakter królestwa Saby. Marib, Wielka Tama, świątynie i tysiące sabejskich inskrypcji nie budzą wątpliwości — mamy do czynienia z piśmienną, zurbanizowaną cywilizacją o zaawansowanej inżynierii wodnej, która żyła z handlu wonnościami. To realne, materialne tło biblijnych wzmianek o Szebie.

    Nie potwierdzona pozostaje natomiast sama wizyta. Żaden zabytek — ani z Jemenu, ani z Izraela — nie wspomina królowej Saby ani jej podróży do Jerozolimy. Co istotne, w tysiącach zachowanych tekstów sabejskich, drobiazgowo wyliczających władców, kampanie i fundacje świątynne, nie ma po niej śladu. Do tego dochodzi napięcie chronologiczne: Salomona umieszcza się zwykle w X w. p.n.e., podczas gdy monumentalny rozkwit Saby, poświadczony inskrypcjami i budowlami, przypada od VIII w. p.n.e. wzwyż. Część badaczy uznaje więc opowieść za literacki obraz oparty na realnych, późniejszych kontaktach handlowych między Lewantem a południem Arabii; inni zwracają uwagę, że sieci wymiany kadzidła i złota mogły łączyć te regiony już wcześniej, zanim powstały monumentalne teksty. Ostrożność jest tu na miejscu — biblijna scena nie jest ani „udowodniona”, ani wykluczona przez znaleziska.

    Dyskutowane bywają też szczegóły samej tamy. Źródła podają rozbieżne wymiary (ok. 580 m u jednych autorów, ok. 650 m u innych) oraz różne fazy jej powstawania — to skutek tego, że budowla była wielokrotnie przebudowywana i podwyższana przez blisko tysiąc lat. Wśród sabeologów trwa też spór o naturę boga Almakaha: tradycyjnie uznawany za bóstwo księżycowe, bywa — za Giovannim Garbinim i Jacqueline Pirenne — wiązany także z symboliką solarną i motywem winorośli. Prace archeologiczne w Marib prowadził niemiecki instytut DAI (m.in. Iris Gerlach), a inskrypcje południowoarabskie badała szkoła Alessandry Avanzini z Pizy.

    Dlatego status tego tematu pozostaje mieszany: tło (królestwo, tama, handel) jest mocno poświadczone, a konkretny epizod z 1 Księgi Królewskiej — nie.

    Znaczenie

    Wielka Tama w Marib nie jest dowodem na wizytę królowej u Salomona i nie należy jej tak przedstawiać. Jej znaczenie leży gdzie indziej: pokazuje, że na dalekim południu istniało realne, zamożne, technicznie zaawansowane państwo, dokładnie tego rodzaju, które mogło wysłać królewskie poselstwo z karawaną złota, kamieni i wonności. Biblijna scena przestaje być baśnią o legendarnej krainie, a staje się historycznie prawdopodobnym opisem kontaktu z konkretną, dobrze poświadczoną cywilizacją.

    To dobra ilustracja tego, jak archeologia zwykle pracuje z Biblią: rzadko potwierdza pojedyncze wydarzenia, znacznie częściej odtwarza świat, w którym te wydarzenia miałyby sens — jego geografię, gospodarkę i realia. Wartością znaleziska z Marib jest właśnie owo tło: wiarygodność, a nie sensacyjny „dowód”. Warto też pamiętać, że to dziedzictwo jest dziś realnie zagrożone — zabytki Marib ucierpiały w trakcie wojny w Jemenie, co czyni ich dokumentację i ochronę pilnym zadaniem.

    Źródła

    • Wikipedia (ang.), Marib Dam — wymiary, fazy budowy, datowanie i ostateczne przerwanie tamy, odniesienie do sury Saba: en.wikipedia.org/wiki/Marib_Dam
    • National Geographic, „Engineering Marvel” of Queen of Sheba’s City Damaged in Airstrike — wymiary (ok. 650 m / 15 m), inskrypcja o 20 000 ludzi i 14 000 wielbłądów, wypowiedzi Iris Gerlach i Alessandry Avanzini: nationalgeographic.com
    • UNESCO World Heritage Centre, Landmarks of the Ancient Kingdom of Saba, Marib (wpis 2023, lista dziedzictwa zagrożonego): whc.unesco.org/en/list/1700/
    • Wikipedia (ang.), Temple of Awwam — świątynia Almakaha (Mahram Bilkis), największe sanktuarium Arabii Południowej: en.wikipedia.org/wiki/Temple_of_Awwam
    • Wikipedia (ang.), Karib’il Watar — zmiana tytułu z mukarriba na króla, inskrypcje militarne: en.wikipedia.org/wiki/Karib’il_Watar
    • Encyclopaedia Britannica, Saba’ (ancient kingdom, Arabia) — dzieje królestwa i handel wonnościami: britannica.com/place/Saba-ancient-kingdom-Arabia
    • Biblical Archaeology Society, Sheba on the Front Lines — Saba, tama i zagrożenie zabytków: biblicalarchaeology.org
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), 1 Krl 10,1–2.10; Iz 60,6; Ez 27,22; Jr 6,20; Ps 72,10.15; Mt 12,42.
  • Karkemisz — wykopaliska i bitwa 605 p.n.e.

    Karkemisz — wykopaliska i bitwa 605 p.n.e.

    Nad wielkim zakolem Eufratu, tam gdzie dziś biegnie granica Turcji i Syrii, stało niegdyś miasto, które widziało upadki i narodziny imperiów. Latem 605 roku p.n.e. rozegrała się tu bitwa, po której – jak zapisał prorok Jeremiasz – „mocarz potknął się o mocarza i obaj razem upadli” (Jr 46,12 UBG). Dlaczego Biblia podaje rok tej bitwy z taką precyzją, a archeolodzy wciąż wracają na to stanowisko, choć leży ono w strefie wojskowej i dawnej wojny? Odpowiedź splata stulecie wykopalisk, jedną tabliczkę z Londynu i kilka wersetów Jeremiasza.

    Karkemisz — wykopaliska i bitwa 605 p.n.e.
    Public domain, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Karkemisz (dziś turecki Karkamış i syryjski Dżarabulus, rozdzielone linią kolei bagdadzkiej) było jednym z najważniejszych miast starożytnego Bliskiego Wschodu. Wzmiankowane w archiwach z Ebli i z Mari, w epoce brązu należało do głównych ośrodków imperium hetyckiego, a po jego upadku (ok. 1200 r. p.n.e.) stało się stolicą niezależnego królestwa neohetyckiego. W 717 r. p.n.e. miasto zdobył asyryjski król Sargon II. Gdy w 612 r. p.n.e. upadła Niniwa, a wkrótce potem także Charan, resztki państwa asyryjskiego z sojusznikami egipskimi broniły się właśnie w Karkemisz — aż do klęski w 605 r. p.n.e.

    Miejsce zidentyfikowano naukowo w 1874–1876 r. (konsul James H. Skene, asyriolog George Smith), a sondaże prowadził w latach 1878–1881 konsul Patrick Henderson dla British Museum. Systematyczne wykopaliska ruszyły w latach 1911–1914 (i krótko w 1920 r.) pod kierunkiem Davida Hogartha i Reginalda Campbella Thompsona, wspieranych przez Leonarda Woolleya oraz młodego wówczas Thomasa Edwarda Lawrence’a — późniejszego „Lawrence’a z Arabii”. Odsłonięto m.in. Długi Mur Rzeźb — fryz z procesją bóstw, wojowników i rydwanów przy świątyni boga burzy, z napisem luwijskim króla Suhisa II (koniec X w. p.n.e.), reliefy Bramy Królewskiej i Muru Heroldów z pochodami żołnierzy, stelę bogini Kubaby i tabliczkę z pałacu króla Katuwy (IX w. p.n.e.). Zabytki trafiły głównie do British Museum i Muzeum Cywilizacji Anatolijskich w Ankarze.

    Od 2011 r., po oczyszczeniu terenu z min, prace wznowiła turecko-włoska misja Nicolò Marchettiego (Uniwersytet Boloński). W 2013 r. odkryto tam prawdopodobnie największą znaną stelę babilońską — płytę z portretem Nabuchodonozora II, zdobywcy miasta. Część stanowiska po stronie tureckiej udostępniono jako park archeologiczny w 2019 r., choć fragment cytadeli zajmuje baza wojskowa, a strona syryjska od lat leży w strefie działań wojennych.

    Osobnym „odkryciem” jest dokument pisany: Kronika Nabuchodonozora, tabliczka BM 21946 (ABC 5), zakupiona przez British Museum w 1896 r. od handlarza starożytnościami, bez znanego kontekstu wykopaliskowego, i odczytana dopiero w 1956 r. przez asyriologa Donalda Wisemana. Opisuje, jak następca tronu Nabuchodonozor „wyruszył do Karkemisz, które leży nad brzegiem Eufratu, i przeprawił się przez rzekę, by uderzyć na wojsko egipskie stacjonujące w Karkemisz. Walczyli ze sobą, a wojsko egipskie wycofało się przed nim. Zadał im klęskę i unicestwił ich”. Resztki armii, ścigane przez Babilończyków, miały zostać dobite pod Hamą — „tak, że ani jeden człowiek nie uciekł do swego kraju”.

    Powiązanie z Pismem

    Biblia datuje bitwę z rzadko spotykaną precyzją: „Przeciw Egiptowi, przeciw wojsku faraona Neko, króla Egiptu, które znajdowało się nad rzeką Eufrat pod Karkemisz, a które pobił Nabuchodonozor, król Babilonu, w czwartym roku Joakima, syna Jozjasza, króla Judy” (Jr 46,2 UBG). Warto rozróżnić dwa łatwe do pomylenia epizody z tego samego korytarza geograficznego. Cztery lata wcześniej, w 609 r. p.n.e., Necho ciągnął na północ, by wesprzeć Asyryjczyków pod Karkemisz — i w drodze zginął król Jozjasz, próbujący go powstrzymać pod Megiddo: „nadciągnął Necho, król Egiptu, aby walczyć przeciw Karkemisz (…) łucznicy ugodzili króla Jozjasza (…) zawieźli go do Jerozolimy i tam umarł” (2 Krn 35,20.23-24 UBG; por. 2 Krl 23,29-30). Rozstrzygająca bitwa opisana w Jr 46 rozegrała się cztery lata później, w 605 r., i zakończyła się już nie odwrotem, lecz zupełną klęską Egiptu.

    Jeremiasz oddaje ten dzień w obrazie paniki: „Czemu widzę ich zatrwożonych i cofających się? Ich mocarze są pobici i uciekają w popłochu, nie oglądając się. Strach jest wszędzie, mówi Pan” (Jr 46,5 UBG) oraz „Ten dzień bowiem należy do Pana Boga zastępów i jest dniem pomsty (…) gdyż Pan Bóg zastępów ma ofiarę w ziemi północnej, nad rzeką Eufrat” (Jr 46,10 UBG). Konsekwencje podsumowuje druga Księga Królewska: „A król Egiptu już więcej nie wyruszał ze swojej ziemi, gdyż król Babilonu wziął wszystko, co należało do króla Egiptu, od rzeki Egiptu aż do rzeki Eufrat” (2 Krl 24,7 UBG) — to samo przesunięcie stref wpływów opisuje babilońska kronika.

    Jeremiasz nazywa Nabuchodonozora „królem Babilonu” już przy Karkemisz, choć formalnie był on wtedy jeszcze następcą tronu — jego ojciec Nabopolassar zmarł kilka tygodni później, a Nabuchodonozor pospiesznie wrócił i objął władzę w ciągu około trzech tygodni. Tekst biblijny, spisany z perspektywy późniejszej, posługuje się jego najbardziej znanym tytułem.

    Co pewne, a co dyskutowane

    • Pewne: lokalizacja i tożsamość Karkemisz nie budzą wątpliwości od identyfikacji Skene’a i Smitha (1874–1876), potwierdzone wykopaliskami brytyjskimi (Hogarth, Woolley, Lawrence, 1911–1920) i turecko-włoskimi (Marchetti, od 2011 r.).
    • Pewne: sam fakt bitwy w 605 r. p.n.e., jej lokalizacja i wynik — zwycięstwo Babilonu i koniec egipskich wpływów w Lewancie — poświadczone niezależnie przez Kronikę Nabuchodonozora (BM 21946) oraz Jr 46. Zbieżność mezopotamskiego źródła z tekstem prorockim co do miejsca, stron i wyniku to rzadki przypadek precyzyjnego potwierdzenia biblijnej daty dokumentem zewnętrznym.
    • Dyskutowane — chronologia reliefów: słynne rzeźby Karkemisz (Długi Mur Rzeźb, Brama Królewska, Mur Heroldów) pochodzą z X–IX w. p.n.e., są więc o kilka stuleci starsze niż bitwa. Nie przedstawiają starcia, lecz świadczą, że armie starły się w mieście od dawna będącym ośrodkiem monumentalnej sztuki i władzy.
    • Dyskutowane — dwie kampanie: łatwo pomylić marsz Necho z 609 r. p.n.e. (śmierć Jozjasza pod Megiddo, 2 Krl 23; 2 Krn 35) z właściwą bitwą pod Karkemisz z 605 r. (Jr 46) — to dwa odrębne wydarzenia, dzielone czterema latami.
    • Dyskutowane — pochodzenie tabliczki: Kronika Nabuchodonozora trafiła do muzeum w 1896 r. drogą handlową, bez kontekstu wykopaliskowego. Jej autentyczność i treść nie są jednak kwestionowane — zweryfikowano je filologicznie od publikacji Wisemana w 1956 r.
    • Dyskutowane — drobna niespójność w Biblii: Jr 25,1 wiąże czwarty rok Joakima z pierwszym rokiem Nabuchodonozora, natomiast Dn 1,1 mówi o „trzecim roku” Joakima. Komentatorzy tłumaczą to odmiennymi systemami liczenia lat panowania w Judzie i Babilonie, nie rozbieżnymi datami tej samej bitwy.
    • Otwarte: dokładny miesiąc bitwy nie jest podany w kronice (wiosna lub wczesne lato 605 r.), a duża część stanowiska — teren wojskowy po stronie tureckiej, strefa działań zbrojnych po syryjskiej — pozostaje niedostępna.

    Znaczenie

    Bitwa pod Karkemisz to moment, w którym polityczna historia Bliskiego Wschodu, zapis administracyjny z Babilonu i biblijne proroctwo mówią o tym samym wydarzeniu, z tego samego roku. Klęska Necho otworzyła Nabuchodonozorowi drogę do zdominowania Lewantu, w tym Judy, która stała się wasalem Babilonu i ostatecznie doświadczyła deportacji oraz zburzenia Jerozolimy w 586 r. p.n.e. Karkemisz było punktem zwrotnym, od którego zaczyna się bieg wydarzeń prowadzący wprost do niewoli babilońskiej.

    Znaczenie tego miejsca nie polega na tym, że archeologia „udowadnia” objawienie, lecz na czymś skromniejszym: pokazuje, że datowany co do roku fragment proroctwa Jeremiasza jest osadzony w realnie poświadczonym wydarzeniu, zapisanym przez inny naród — Babilończyków — z odrębnej, świeckiej perspektywy. Rok 605 p.n.e. to dziś jeden z mocno zakotwiczonych punktów chronologii starożytnego Bliskiego Wschodu.

    Źródła

  • Yazılıkaya — skalny panteon hetycki

    Yazılıkaya — skalny panteon hetycki

    Skalny wąwóz kilometr od stolicy imperium Hetytów, cały pokryty procesją bóstw wykutych w naturalnej skale — bez dachu, bez murów, pod otwartym niebem. Kim byli bogowie, którzy schodzili się tu z dwóch stron, by spotkać się pośrodku? I co ma wspólnego to hetyckie sanktuarium państwowe z ludem, o którym Biblia wspomina już przy zakupie grobu przez Abrahama? Yazılıkaya jest jednym z niewielu miejsc, gdzie można dosłownie stanąć twarzą w twarz z panteonem ludu, którego istnienie przez dziesięciolecia kwestionowano właśnie dlatego, że znano go głównie z kart Pisma.

    Yazılıkaya — skalny panteon hetycki
    Fot. Klaus-Peter Simon, CC BY 3.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Yazılıkaya („zapisana skała”) to hetyckie sanktuarium skalne około 1,5 km na północny wschód od Hattusy (dziś Boğazköy/Boğazkale, środkowa Turcja), stolicy imperium Hetytów. Miejsce tworzą dwie naturalne komory skalne (umownie A i B) z reliefami bóstw wykutymi na gładkich ścianach. Sanktuarium było użytkowane od co najmniej XVI w. p.n.e., ale forma widoczna dziś powstała głównie za panowania Tudhaliji IV i jego syna Szuppiluliumy II, w drugiej połowie XIII w. p.n.e. — u schyłku imperium.

    Komora A, największa i najbardziej znana, ma około 30 metrów długości. Na jej ścianach dwie procesje bóstw — męska z lewej, żeńska z prawej — zbiegają się w centralnej scenie, gdzie burzowy bóg Teszub, stojący na barkach dwóch górskich bóstw, spotyka boginię słońca Hebat na grzbiecie pantery. Liczbę figur źródła podają różnie (64–66 w Komorze A), łącznie z Komorą B daje to około 80 wizerunków. Nad dłońmi większości postaci wyryto imiona pismem hieroglificznym luwijskim — same imiona są jednak w większości hurryckie, co świadczy o silnej hurryzacji późnego panteonu państwowego. Rozczytanie imion zawdzięczamy głównie hetytologowi E. Laroche’owi (1969).

    Mniejsza Komora B ma mniej, ale większych reliefów: przy wejściu strzegą jej demoniczne postacie, w głębi fryz dwunastu bóstw podziemia oraz relief miecza, którego rękojeść tworzą cztery lwy, a głowicę — głowa bóstwa utożsamianego z Nergalem, władcą zaświatów. Najsłynniejszy relief przedstawia króla Tudhaliję IV w objęciach boga opiekuńczego Szarrumy, z hieroglificznym kartuszem imienia władcy obok — dlatego większość badaczy uznaje tę komorę za kaplicę pamiątkową lub miejsce kultu pośmiertnego ubóstwionego Tudhaliji IV, ufundowaną przez Szuppiluliumę II.

    Sanktuarium służyło zapewne dorocznemu świętu noworocznemu i uroczystościom kultu państwowego — Hetyci nazywali swój kraj „krainą tysiąca bogów”. Rolę w ujednolicaniu panteonu odegrała królowa Puduhepa, kapłanka hurryckiego pochodzenia i żona Hattusilego III: to za jej sprawą para Teszub–Hebat została utożsamiona z hetycko-hatyjskim bogiem burzy i boginią słońca z Arinny. Miejsce odkrył dla Europy Francuz Ch. Texier (1834), a badania K. Bittela (od 1952 r.) i P. Neve ustaliły chronologię obu komór. Hattusa wraz z Yazılıkaya jest na liście UNESCO od 1986 roku.

    Powiązanie z Pismem

    Lud, którego bogów przedstawia Yazılıkaya, pojawia się w Biblii wcześnie i konkretnie — jako strona umowy handlowej. W Rodzaju 23 Abraham po śmierci Sary negocjuje z mieszkańcami Hebronu zakup grobu: „Potem Abraham wstał od swej zmarłej i powiedział do synów Cheta” (Rdz 23,3 UBG). Sprzedającym jaskinię Makpela jest konkretna osoba: „A Efron siedział wśród synów Cheta. Odpowiedział więc Efron Chetyta Abrahamowi w obecności synów Cheta i wszystkich, którzy wchodzili w bramę jego miasta” (Rdz 23,10 UBG). Transakcja kończy się formułą przejęcia własności: „I zostały oddane Abrahamowi pole i jaskinia, która była na nim, jako grób na własność, przez synów Cheta” (Rdz 23,20 UBG).

    „Synowie Cheta” wracają w Biblii wielokrotnie: jako lud Kanaanu obiecanego potomstwu Abrahama (Rdz 15,20), teściowie Ezawa (Rdz 26,34), mąż Batszeby „Uriasz Chetyta” (2 Sm 11,3), a w czasach Salomona — jako odrębni władcy: „W ten sposób wszyscy królowie chetyccy i królowie Syrii dostawali je za ich pośrednictwem” (1 Krl 10,29 UBG, o handlu rydwanami z Egiptu). W 2 Krl 7,6 armia aramejska ucieka w panice, biorąc odgłosy w obozie za nadciągające wojska „królów chetyckich i królów Egiptu”. Tu chodzi już nie o klan z okolic Hebronu, lecz o realne państwa neohetyckie w północnej Syrii (jak Karkemisz), które po upadku imperium ok. 1180 r. p.n.e. przetrwały aż do czasów asyryjskich.

    Przez większą część XIX wieku Chetyci byli dla historyków niemal wyłącznie postacią biblijną — ludem znanym tylko z Pisma, bez potwierdzenia w źródłach egipskich czy mezopotamskich, co bywało argumentem sceptyków wobec wiarygodności ksiąg Mojżeszowych. Zmieniło to odkrycie Hattusy i odnalezione tam w 1906 r. (dzięki asyriologowi H. Wincklerowi) wielotysięczne archiwum tabliczek klinowych — dowód istnienia potężnego imperium rywalizującego z Egiptem i Asyrią. Yazılıkaya, jako główne sanktuarium tego imperium, jest bezpośrednim świadectwem religii ludu, którego istnienie te archiwa ostatecznie potwierdziły.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Nie budzi wątpliwości istnienie i chronologia sanktuarium: datowanie na czasy Tudhaliji IV i Szuppiluliumy II, identyfikacja Teszuba i Hebat w scenie centralnej oraz odczytanie większości hieroglificznych podpisów (prace Laroche’a i kontynuatorów). Pewne jest też, że imperium Hetytów istniało naprawdę, że jego stolicą była Hattusa, a religia — synkretycznym systemem łączącym elementy hatyjskie, hetyckie i hurryckie.

    Dyskutowana jest dokładna funkcja poszczególnych elementów. Komorę A łączy się zgodnie ze świętem noworocznym i odnawianiem władzy królewskiej, ale co do Komory B badacze spierają się, czy była wyłącznie kaplicą pogrzebową Tudhaliji IV, miejscem jego pośmiertnej apoteozy, czy raczej miejscem rytuałów intronizacyjnych za życia władcy — teksty z Hattusy nie rozstrzygają tego jednoznacznie. Osobną, świeżą hipotezą jest praca E. Zanggera i R. Gautschy (2019–2021, „Journal of Skyscape Archaeology”): grupy figur w Komorze A (po 12, 30, 19 i 5) odzwierciedlają kalendarz księżycowo-słoneczny. Zwróciła ona uwagę mediów, ale część hetytologów zaznacza, że pisane źródła nie potwierdzają aż tak rozbudowanej funkcji kalendarzowej — traktują to jako ciekawą, lecz niepewną nadinterpretację.

    Największy spór dotyczy tożsamości biblijnych „synów Cheta”. Trevor Bryce widzi w Biblii dwie grupy pod tą samą nazwą: niewielki klan kananejski znany Abrahamowi (imiona Efron, Judyta brzmią zupełnie nie po hetycku ani nie po hurrycku) oraz — w tekstach późniejszych, jak 1 Krl 10,29 czy 2 Krl 7,6 — realne neohetyckie królestwa syryjskie, spadkobierców imperium z Hattusy. E.A. Speiser odrzuca bezpośredni związek nazwy „Cheta” z Hetytami anatolijskimi jako przypadkowy. George Mendenhall wskazuje z kolei na falę migracji z Anatolii po upadku imperium (ok. 1180 r. p.n.e.) jako wyjaśnienie rozprzestrzenienia się nazwy. Krótko: że Hetyci istnieli i mieli takie sanktuarium, jest bezsporne; czy każdy biblijny „Chetyta” był ich potomkiem, czy tylko spadkobiercą nazwy — pozostaje przedmiotem debaty.

    Znaczenie

    Yazılıkaya nie ilustruje konkretnego wydarzenia biblijnego — nie ma tu inskrypcji z imieniem Abrahama ani żadnego króla Izraela. Jej wartość jest inna: to jedyne tak duże, zachowane w oryginale świadectwo religii ludu, który w XIX wieku bywał traktowany niemal jak postać legendarna. Odkrycie archiwów Hattusy (1906) i rozszyfrowanie języka hetyckiego (głównie prace B. Hrozného) umieściło Hetytów obok Egiptu, Asyrii i Babilonii wśród wielkich potęg Bliskiego Wschodu — dokładnie tak, jak sugerował biblijny obraz „królów chetyckich” stawianych na równi z faraonami Egiptu.

    Sanktuarium pokazuje też, jak wielowarstwowa i synkretyczna była religia tego imperium — hatyjski rdzeń, hetyckie nadbudowy i wpływy hurryckie, świadomie porządkowane przez postacie takie jak Puduhepa. To dobre tło do lektury fragmentów o małżeństwach z kobietami chetyckimi (Rdz 26,34; 1 Krl 11,1): nie chodziło o abstrakcyjne zagrożenie, lecz o konkretny system religijny, którego zapis przetrwał wykuty w skale. Dla czytelnika Biblii Yazılıkaya jest przypomnieniem, że narody wymieniane w Piśmie — nawet w z pozoru drugorzędnych wzmiankach o zakupie grobu — miały własne, złożone cywilizacje, których ślady można dziś oglądać.

    Źródła

    • Yazılıkaya — Wikipedia (en) — opis komór, datowanie, bóstwa, badania nad kalendarzem.
    • Hittite Monuments — hittitemonuments.com, Yazılıkaya — opis komory A i B, funkcja pamiątkowa Tudhaliji IV.
    • Biblical Hittites — Wikipedia (en) — spór o tożsamość biblijnych „synów Cheta” (Speiser, Bryce, Mendenhall).
    • Hattusa — Wikipedia (en) — odkrycie (Ch. Texier, 1834), wykopaliska K. Bittela i P. Neve, UNESCO (1986).
    • The Ancient Near East Today — „Symbolic Representation of the Cosmos…” i Popular Archaeology — „A Symbolic Image of the Cosmos” — hipoteza kalendarza E. Zanggera i R. Gautschy, „Journal of Skyscape Archaeology” (2021), grupy figur 12/30/19/5.
    • Iconography of Deities and Demons (Universität Zürich, IDD) — liczba reliefów Chamber A (65), podział na procesję męską i żeńską, hieroglificzne imiona w języku hurryckim (wg E. Laroche’a, 1969).
    • Archaeology Magazine (archiwum) — „Iron Ladies of the Ancient World: Puduhepa” — rola Puduhepy w reformie panteonu.
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), Rdz 15,20; 23,3.10.20; 26,34; 2 Sm 11,3; 1 Krl 10,29; 11,1; 2 Krl 7,6.
  • Modlitwy Mursiliego o zarazę a kara Boża

    Modlitwy Mursiliego o zarazę a kara Boża

    Dwadzieścia lat zarazy, dwóch zmarłych królów i naród, który nie wie, czym zawinił bogom – to punkt wyjścia jednego z najbardziej osobistych tekstów starożytnego Bliskiego Wschodu. Hetycki władca każe kapłanom pytać bogów wprost: za co ta kara? Odpowiedź dotyczy grzechu, którego on sam nie popełnił, lecz który – jak twierdzi – spadł na niego po ojcu. Czy to tylko ciekawostka religijna, czy sposób myślenia bliski temu, co Biblia mówi o zarazie zesłanej na Izrael za grzech Dawida?

    Czym jest to „odkrycie”

    W 1906 roku niemiecko-osmańska ekspedycja pod kierunkiem Hugona Wincklera rozpoczęła wykopaliska w Boğazköy w środkowej Turcji – miejscu, które okazało się Hattusa, stolicą imperium hetyckiego. Odsłonięto tam archiwum liczące dziesiątki tysięcy glinianych tabliczek klinowych, spisanych w kilku językach. Wśród nich znalazł się zbiór tekstów katalogowanych dziś jako CTH 378 – tak zwane „modlitwy dżumowe” (plague prayers) króla Mursiliego II, obok pokrewnych modlitw CTH 376, 377 i 380 kierowanych do innych bóstw w podobnej sprawie.

    Mursili II, jeden z młodszych synów wielkiego króla Suppiluliumy I, objął tron w sposób, jakiego się nie spodziewał: jego ojciec zmarł na zarazę, a wkrótce potem zmarł na tę samą chorobę jego starszy brat i bezpośredni następca, Arnuwanda II. Panował ok. 1321–1295 r. p.n.e. (badacze różnią się co do dat o kilkanaście lat). Zaraza, którą odziedziczył wraz z koroną, trwała już od pokolenia – w jednej z modlitw król pisze wprost, że „oto już dwadzieścia lat, jak w głębi kraju Chatti wciąż ktoś umiera”.

    Zdesperowany władca zlecił kapłanom serię wyroczni – rytualnych zapytań do bogów, przypominających dochodzenie sądowe. Odpowiedź wskazywała na dwie sprawy: zaniedbane od lat ofiary przy rzece Mala (Eufrat) oraz złamaną przez jego ojca przysięgę traktatową wobec Egiptu. Chodziło o tzw. traktat z Kurustamy: Bóg Burzy Chatti miał niegdyś zaprzysiąc pokój między ludem Chatti a Egiptem, lecz Hetyci zaatakowali egipskie pogranicze w krainie Amqa. Tłem był tzw. incydent Zannanzy – owdowiała egipska królowa (najpewniej Anchesenamon po śmierci Tutanchamona) poprosiła Suppiluliumę o hetyckiego księcia na męża, lecz wysłany w tym celu Zannanza zginął w drodze, a rozgniewany Suppiluliuma odpowiedział wojną, biorąc egipskich jeńców – z którymi, jak się przyjmuje, do Chatti mogła trafić zaraza.

    W tekście Mursili nie ukrywa dramatu: przyznaje, że ojciec zgrzeszył, łamiąc przysięgę złożoną bogu, a on sam, choć niewinny, dziedziczy tę winę. Prosi bogów, by uznali jego wyznanie za wystarczające zadośćuczynienie i odwrócili zarazę od kraju. Tabliczki są dziś rozproszone między Muzeum Cywilizacji Anatolijskich w Ankarze, Muzeami Archeologicznymi w Stambule oraz Vorderasiatisches Museum w Berlinie (skąd część zbioru wróciła do Turcji ostatecznie w 1987 roku). Standardowe angielskie tłumaczenie opracował Itamar Singer w tomie Hittite Prayers (2002), wcześniej fragmenty tłumaczył Albrecht Goetze.

    Powiązanie z Pismem

    Roadmapa tematu wskazuje na 2 Księgę Samuela 24 – opowieść o spisie ludności zarządzonym przez Dawida i zarazie, jaka po nim nastąpiła. Schemat jest uderzająco podobny do tego z modlitw Mursiliego: czyn władcy sprowadza nieszczęście na cały naród, a nie tylko na niego samego. Gdy prorok Gad przynosi Dawidowi wybór kar, król decyduje się poddać bezpośrednio Bogu: „Jestem w udręce. Wpadnijmy raczej w rękę Pana, gdyż wielkie jest jego miłosierdzie” (2 Sm 24,14 UBG). Zaraza rzeczywiście przychodzi: „Pan zesłał więc na Izraela zarazę od rana do ustalonego czasu. Umarło z ludu od Dan do Beer-Szeby siedemdziesiąt tysięcy mężczyzn” (2 Sm 24,15 UBG).

    Reakcja Dawida przypomina ton hetyckich modlitw – publiczne wyznanie winy władcy i prośba, by kara spadła na niego, nie na lud: „Oto ja zgrzeszyłem, ja źle postąpiłem. Lecz te owce cóż uczyniły? Proszę, niech twoja ręka obróci się na mnie i na dom mojego ojca” (2 Sm 24,17 UBG). Wcześniej Dawid mówi wprost: „Bardzo zgrzeszyłem, że to uczyniłem. Lecz teraz, Panie, proszę, zgładź nieprawość swego sługi” (2 Sm 24,10 UBG). To ten sam mechanizm, co u Mursiliego: grzech władcy, publiczne wyznanie, prośba o przebaczenie w imię całego ludu.

    Drugi trop prowadzi do Księgi Powtórzonego Prawa 28, gdzie zaraza figuruje wśród przekleństw za złamanie przymierza z Jahwe (PAN): „Pan sprawi, że przylgnie do ciebie zaraza, aż cię wyniszczy z ziemi, do której idziesz, by ją posiąść” (Pwt 28,21 UBG). To nie przypadek stylistyczny – hetyckie traktaty z epoki Suppiluliumy i Mursiliego mają budowę bliską traktatom suzerennym Bliskiego Wschodu: strony, historia relacji, warunki, a na końcu formuły błogosławieństw i przekleństw, wśród których zaraza jest standardową karą za złamanie przysięgi. Podobieństwo tej struktury do Księgi Powtórzonego Prawa zauważył już w latach 50. XX wieku George Mendenhall, rozwijali je m.in. Meredith Kline, Dennis McCarthy i Kenneth Kitchen – to jeden z klasycznych argumentów biblistyki porównawczej, choć jego wnioski wciąż budzą dyskusje.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest istnienie i autentyczność tabliczek: modlitwy zostały wykopane, skatalogowane (CTH 376–380) i wielokrotnie tłumaczone przez niezależnych hetytologów. Pewne są też postacie historyczne – Suppiluliuma I, Mursili II i incydent Zannanzy potwierdza również korespondencja amarneńska z Egiptu. Pewna jest treść tekstu: dwudziestoletnia zaraza, procedura wyroczni oraz wyznanie grzechu ojca są odczytywane zgodnie przez kolejnych tłumaczy.

    • Dokładna chronologia panowania Mursiliego II jest dyskutowana – zależnie od przyjętej daty zaćmienia słońca wspomnianego w innych tekstach hetyckich (Trevor Bryce przyjmuje rok 1312 p.n.e., Paul Åström 1308 p.n.e.), daty jego rządów wahają się o kilkanaście lat między badaczami stosującymi chronologię „krótką” i „średnią”.
    • Tożsamość samej choroby pozostaje otwarta. Większość hetytologów mówi ostrożnie o „epidemii nieznanego pochodzenia”. Biolog molekularny Siro Trevisanato zaproponował w artykule (2007), że była to tularemia przeniesiona z jeńcami lub zwierzętami zdobytymi w Egipcie – hipoteza medialnie nośna (określana jako „pierwsza wojna biologiczna”), ale nieprzyjęta powszechnie jako rozstrzygnięta ani przez epidemiologów, ani przez hetytologów; rozważane są też dżuma dwudymnicza czy ospa.
    • Charakter paraleli biblijnej – to podobieństwo typologiczne (wspólny sposób myślenia o karze za grzech władcy i o przekleństwach za złamanie przymierza), a nie opis tego samego wydarzenia historycznego. Czy struktura traktatów hetyckich rzeczywiście świadczy o wczesnej dacie spisania Pwt, czy jedynie o długotrwałej ciągłości formy traktatowej na Bliskim Wschodzie, pozostaje przedmiotem sporu wśród biblistów (K. Kitchen i M. Weinfeld argumentują na rzecz bliskości, inni badacze są bardziej powściągliwi).

    Znaczenie

    Modlitwy Mursiliego nie dowodzą prawdziwości opowieści o spisie Dawida ani nie łączą się z nią żadnym bezpośrednim ogniwem historycznym. Ich wartość jest innego rodzaju: pokazują, że przekonanie, iż grzech władcy ściąga nieszczęście na cały naród, a złamanie zaprzysiężonego przymierza gniewa bóstwo aż do zesłania zarazy, nie było unikalnym pomysłem biblijnym, lecz szeroko rozpoznawalnym elementem świata starożytnego Bliskiego Wschodu. Dla czytelnika 2 Księgi Samuela to ważny kontekst: pierwsi odbiorcy tekstu nie musieli tłumaczyć sobie, dlaczego grzech jednego człowieka – króla – mógł kosztować życie tysięcy; taka logika odpowiedzialności zbiorowej i królewskiej była częścią ich świata myślenia.

    Zarazem różnice są równie pouczające. Dawid, podobnie jak Mursili, prosi, by kara spadła na niego, lecz w opowieści biblijnej to Jahwe (PAN) sam wyznacza koniec kary przez ofiarę i miejsce kultu (dalsza część 2 Sm 24), nie przez rytualną transakcję z wieloma bóstwami naraz. Hetyckie teksty wpisują się w politeistyczny system przetargu z panteonem; biblijne opowiadanie, choć operuje podobnym słownictwem winy i kary, prowadzi do jednego adresata i jednego rozstrzygnięcia. Zestawienie obu tekstów pozwala dostrzec zarówno wspólny język starożytnego Bliskiego Wschodu, jak i odrębność teologiczną tekstu biblijnego na jego tle.

    Źródła

    • Wikipedia (EN), Muršili II – biografia króla, chronologia panowania, wykaz tekstów CTH: en.wikipedia.org/wiki/Muršili_II
    • Wikipedia (EN), Hittite plague – przegląd hipotez na temat tożsamości choroby: en.wikipedia.org/wiki/Hittite_plague
    • World History Encyclopedia / The Collector, Hittite Royal Prayers: A Hittite King Prays to Stop the Plague – kontekst historyczny, traktat z Kurustamy, incydent Zannanzy: thecollector.com/the-plague-prayers-hittites
    • University of Texas, Linguistics Research Center, The Plague Prayer of Mursilis II – tłumaczenie fragmentów modlitwy z komentarzem filologicznym: lrc.la.utexas.edu/eieol/hitol/80
    • Itamar Singer, Hittite Prayers, Society of Biblical Literature, Atlanta 2002 – standardowe naukowe tłumaczenie modlitw dżumowych na angielski (CTH 376–380).
    • S. Trevisanato, „The 'Hittite plague’, an epidemic of tularemia and the first record of biological warfare”, Medical Hypotheses 69 (2007) – hipoteza tularemii, dyskutowana w środowisku naukowym: sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0306987707002411
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), 2 Sm 24,10.14-15.17; Pwt 28,21.
  • Prawa hetyckie (kodeks)

    Prawa hetyckie (kodeks)

    Blisko dwa tysiące kilometrów na północ od Jerozolimy, w gruzach hetyckiej stolicy Hattusa, leżały przez trzy tysiąclecia tabliczki klinowe spisane jeszcze zanim Izraelici wyszli z Egiptu. Zawierają blisko dwieście przepisów prawnych: o pobiciu, kradzieży, małżeństwie, obowiązku brata wobec bezdzietnej wdowy, karach za stosunek ze zwierzęciem. Wiele z tych tematów wraca w Prawie Powtórzonym 25 — spisanym setki lat później, w zupełnie innym języku i innej kulturze. Czy to przypadek, wspólne bliskowschodnie dziedzictwo prawne, czy może coś więcej?

    Prawa hetyckie (kodeks)
    CC0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    To, co badacze nazywają „prawami hetyckimi” (czasem „kodeksem Nesytów” — od Nesa, dawnej nazwy stolicy i samoopisu Hetytów jako „ludu Nesa”), to zbiór około dwustu paragrafów prawnych spisanych pismem klinowym w języku hetyckim, na dwóch tabliczkach glinianych (CTH 291–292), odnalezionych w archiwach Hattusy, stolicy imperium hetyckiego, na stanowisku Boğazköy w środkowej Turcji. Systematyczne wykopaliska ruszyły tam w 1906 roku pod kierunkiem niemieckiego orientalisty Hugona Wincklera i osmańskiego urzędnika Theodora Makridiego. Sam język hetycki pozostawał nieczytelny aż do 1915 roku, gdy czeski lingwista Bedřich Hrozný wykazał, że jest indoeuropejski. Tabliczki z prawami znajdują się dziś głównie w Muzeach Archeologicznych w Stambule; reszta archiwum z Boğazköy jest rozproszona między Ankarą (Muzeum Cywilizacji Anatolijskich) a Berlinem (Muzeum Przedniego Wschodu).

    Same przepisy najprawdopodobniej powstały w Starym Państwie Hetyckim (XVII–XVI w. p.n.e., za władców takich jak Hattusili I czy Telepinu), lecz zachowane egzemplarze pochodzą z różnych okresów — od starohetyckiego po nowohetycki (aż po XIII w. p.n.e.). Ułożono je kazuistycznie, według schematu „jeśli ktoś zrobi X, to poniesie karę Y” — tej samej konstrukcji, jaką znajdziemy w wielu fragmentach Tory, w ośmiu blokach: pobicia, sprawy małżeńskie, zobowiązania służebne, przestępstwa przeciw mieniu, umowy i ceny, sprawy sakralne, taryfy celne, przestępstwa seksualne. Uderza ogólna łagodność kar wobec kodeksów mezopotamskich (jak Kodeks Hammurabiego): większość przestępstw karano grzywną lub pracą, nie talionem czy śmiercią — poza czynami sakralnie skalanymi: czarami, kazirodztwem, zoofilią.

    Zoofilię regulują §187–188 (krowa, owca — kara śmierci, choć król mógł ułaskawić, z zastrzeżeniem, że winny „nie zbliży się już do króla”), §199 (świnia, pies — śmierć człowieka i zwierzęcia) oraz §200a (koń, muł — wprost „nie jest to przestępstwo”, choć winny nadal nie mógł zbliżyć się do króla ani zostać kapłanem); powód zróżnicowania gatunkowego pozostaje przedmiotem dyskusji. Osobny paragraf, §193, reguluje małżeństwo lewirackie: brat zmarłego poślubia wdowę, a gdy i on umrze — kolejno ojciec, potem stryj. Rozwiązanie miało charakter administracyjny, zabezpieczając majątek i status wdowy w rodzie.

    Powiązanie z Pismem

    Prawo Powtórzone 25 to zbiór kilku pozornie niepowiązanych przepisów — sądowej chłosty, młócącego wołu, obowiązku wobec wdowy, uczciwych miar — spisanych w tej samej kazuistycznej formie co prawa hetyckie: „Jeśli powstanie spór między mężczyznami i staną oni przed sądem, by ich sądzono, wtedy usprawiedliwią sprawiedliwego i potępią niegodziwego” (Pwt 25,1 UBG). To ta sama logika „jeśli… to…”, jaką posługiwano się w całym starożytnym Bliskim Wschodzie — u Hetytów, w Mezopotamii i w Izraelu.

    Najbliższą hetyckiemu §193 paralelę stanowi prawo lewiratu w Pwt 25,5–10: „Jeśli bracia mieszkają razem, a jeden z nich umrze, nie pozostawiając dziecka, żona zmarłego nie wyjdzie za mąż za obcego, lecz brat jej męża wejdzie do niej, pojmie ją sobie za żonę i wypełni wobec niej obowiązek powinowactwa” (Pwt 25,5 UBG). Podobieństwo jest realne: w obu przypadkach brat zmarłego ma obowiązek poślubić bezdzietną wdowę. Różnice są jednak równie wyraźne. Prawo hetyckie tworzy łańcuch sukcesji (brat → ojciec → stryj) bez podania uzasadnienia poza majątkiem i statusem kobiety w rodzie. Prawo Mojżeszowe koncentruje się na bracie, a jego cel jest wprost nazwany: „A pierworodny syn, którego ona urodzi, przejmie imię zmarłego brata, aby jego imię nie zginęło z Izraela” (Pwt 25,6 UBG) — chodzi o imię i udział rodu w ziemi, nie tylko o los majątku.

    Jeszcze wyraźniejsza różnica dotyczy tego, co się dzieje, gdy brat odmawia. Prawo hetyckie takiej sytuacji w ogóle nie przewiduje — sukcesja po prostu przechodzi dalej. Prawo Powtórzone opisuje za to publiczny rytuał wstydu: gdy mężczyzna trwa przy odmowie, „jego bratowa podejdzie do niego na oczach starszych, zdejmie mu z nogi jego but, plunie mu w twarz i powie: Tak postępuje się z mężczyzną, który nie chce odbudować domu swego brata” (Pwt 25,9 UBG), po czym rodzina otrzymuje trwałe miano: „Dom tego, któremu zdjęto but” (Pwt 25,10 UBG). Zamiast przymusu prawnego — presja społeczna; wdowa ma tu głos i inicjatywę, których brakuje w wersji hetyckiej.

    Temat zoofilii, który w kodeksie hetyckim zajmuje osobny blok, w Prawie Mojżeszowym pojawia się w innych rozdziałach Tory (Wj 22,19; Kpl 18,23; 20,15–16), nie w Pwt 25 — badacze zestawiają jednak oba zbiory właśnie w tym punkcie: prawo hetyckie różnicuje karę według gatunku (śmierć za krowę czy świnię, brak kary za konia czy muła), a Prawo Mojżeszowe stosuje zakaz bezwyjątkowy, bez podziału na gatunki, dla obu płci.

    Co pewne, a co dyskutowane

    • Pewne: istnienie, treść i datowanie tabliczek nie budzą sporu — to dobrze udokumentowany tekst prawny, znany od odkrycia w Hattusie na początku XX wieku i wielokrotnie tłumaczony (m.in. przez Johannesa Friedricha, a później Harry’ego Hoffnera Jr., autora wydania krytycznego The Laws of the Hittites). Zachowane egzemplarze to w większości kopie środkowo- i nowohetyckie (XIV–XIII w. p.n.e.), choć rdzeń tekstu sięga prawdopodobnie Starego Państwa (XVII–XVI w. p.n.e.) — zbiór był żywym, wielokrotnie redagowanym dokumentem.
    • Dyskutowane: charakter relacji między prawem hetyckim a biblijnym. Większość badaczy (m.in. autorzy analiz na TheTorah.com, w tym Ilan Peled) nie znajduje dowodów bezpośredniego zapożyczenia literackiego — państwo hetyckie upadło ok. 1180 r. p.n.e., na długo przed spisaniem Prawa Powtórzonego w znanej nam formie. Przeważa pogląd o niezależnych, równoległych rozwinięciach wspólnej bliskowschodniej kultury prawnej (jak kodeksy z Esznunny czy Hammurabiego), nie o ogniwach jednego łańcucha przekazu.
    • Dyskutowane: dlaczego prawo hetyckie wyłącza konia i muła spod kary za zoofilię, skoro karze krowę, owcę, świnię i psa — badacze nie mają na to zgodnego wyjaśnienia (hipotezy: status konia jako zwierzęcia elitarnego/wojskowego, względy kultowe).
    • Dyskutowane: zasięg podobieństw w prawie o gwałcie — Susanne Scholz (2021) wskazała bliskie podobieństwo między hetyckim §197 a Pwt 22,29 (przepis spoza rozdziału 25, przywoływany w tej dyskusji), inni autorzy podkreślają raczej różnice w traktowaniu zgody.
    • Status tematu pozostaje „potwierdzone” — nie dlatego, że potwierdza konkretne wydarzenie biblijne, lecz dlatego, że sam materiał źródłowy jest niepodważalny; otwarta pozostaje interpretacja stopnia pokrewieństwa z prawem Izraela, nie autentyczność źródła.

    Znaczenie

    Prawa hetyckie są cenne nie dlatego, że „dowodzą” czegokolwiek na temat Biblii, lecz dlatego, że pokazują, iż prawo kazuistyczne było w epoce późnego brązu powszechnym językiem prawnym regionu — od Anatolii przez Mezopotamię po Kanaan. Prawo Powtórzone 25 nie powstało w próżni; posługuje się rozpoznawalną konwencją prawniczą swoich czasów, a zarazem zestawienie uwidacznia to, co w nim oryginalne. Tam, gdzie prawo hetyckie reguluje sukcesję majątkową administracyjnie, Prawo Powtórzone wiąże lewirat z teologicznym znaczeniem imienia i udziału rodu w ziemi obiecanej — i, w odróżnieniu od hetyckiego wzorca, daje wdowie głos oraz publiczną procedurę odwoławczą, gdy krewny odmawia obowiązku.

    Dla czytelnika Biblii materiał ten jest przede wszystkim tłem porównawczym: pokazuje, na czym polegała „zwyczajna” praktyka prawna sąsiadów Izraela, i pozwala dostrzec, gdzie Prawo Mojżeszowe podąża za konwencją epoki, a gdzie świadomie się od niej odróżnia.

    Źródła

  • Hetycki rytuał kozła ofiarnego a Azazel

    Hetycki rytuał kozła ofiarnego a Azazel

    Dlaczego drugi kozioł z Dnia Przebłagania nie miał zostać zabity, tylko żywcem wypędzony na pustynię? Odpowiedzi szukano nie tylko w komentarzach rabinicznych, lecz i setki kilometrów na północ od Kanaanu — w glinianych tabliczkach ze stolicy imperium Hetytów, Hattusy. Znaleziono tam przepisy rytualne, w których chore lub przeklęte zwierzę ma unieść ze sobą nieczystość w niezamieszkane, wrogie strony. Zbieg okoliczności, wspólne dziedzictwo, czy bezpośrednie zapożyczenie słowa i obrzędu? Odpowiedź badaczy jest ostrożniejsza, niż mogłoby się wydawać.

    Hetycki rytuał kozła ofiarnego a Azazel
    Fot. Jules & Jenny from Lincoln, UK, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Nie chodzi o jeden przedmiot, lecz o grupę hetyckich tekstów rytualnych z epoki późnego brązu (ok. XV–XIII w. p.n.e.), odkopanych w Hattusie (dziś Boğazköy w Turcji) w wykopaliskach prowadzonych od 1906 roku przez Hugona Wincklera i Theodora Makridiego. Archiwum liczy ok. 25 tysięcy tabliczek klinowych — po hetycku, hurycku, luwijsku i akadyjsku. Pismo odczytał w 1915 roku Bedřich Hrozný, ustalając, że hetycki jest językiem indoeuropejskim. Zbiór przechowuje dziś głównie Muzeum Cywilizacji Anatolijskich w Ankarze i muzea Stambułu; część tabliczek wróciła z konserwacji w Berlinie w 1987 roku. W 2001 roku archiwum wpisano na listę UNESCO Pamięć Świata.

    Wśród traktatów i tekstów administracyjnych znalazło się kilka „rytuałów eliminacyjnych” — instrukcji dla egzorcystów, jak pozbyć się zarazy, klątwy lub złego słowa z obozu wojskowego, pałacu czy chorego człowieka. Najczęściej cytowany jest rytuał Aszelli, człowieka z krainy Hapalla (CTH 394): gdy w obozie wojska panuje zaraza, każdy dowódca przygotowuje barana (białego albo czarnego — kolor nie ma znaczenia), egzorcysta owija mu głowę nićmi z białej, czerwonej i zielonej wełny, po czym zwierzę prowadzone jest w stronę terytorium wroga, by zabrało chorobę tam, skąd rzekomo przyszła. Podobne przepisy zna rytuał Uhhamuwy z Arzawy przeciw zarazie (CTH 410) oraz wersja Puliszy (CTH 407), gdzie król wkłada do ust kolorową wełnę, zanim zwiąże nią głowę zwierzęcia. Osobną grupę stanowi rytuał egzorcystki Ambazzi (CTH 391): nosicielem zła jest mysz, przywiązana czerwoną nicią i wypuszczana „w wysokie góry, w głębokie doliny, na długie drogi” jako danina dla bóstw Zarnizy i Tarpattasziego. W rytuale z Szamuhy byk, krowa, owca i koza jako „nakusszi” („to, co się odsyła”) mają unieść fałszywą przysięgę, klątwę i nieczystość króla i królowej.

    Powiązanie z Pismem

    W Piśmie ten sam wzorzec pojawia się w opisie Dnia Przebłagania w Księdze Kapłańskiej 16. Aaron rzuca losy o dwa kozły: jeden zostaje złożony w ofierze za grzech, drugi zaś odsyłany żywcem. Tekst mówi: „I Aaron rzuci losy o dwa kozły, jeden los dla Pana, a drugi los dla kozła ofiarnego” (Kpł 16,8 UBG), a dalej: „Ale kozła, na którego padł los dla kozła ofiarnego, postawi żywego przed Panem, aby nim dokonać przebłagania i wypuścić go na pustynię jako kozioł ofiarny” (Kpł 16,10 UBG). Warto zaznaczyć, że UBG w tym miejscu nie transliteruje hebrajskiego „azazel”, lecz — jak Septuaginta i Wulgata — tłumaczy go opisowo jako „kozioł ofiarny” (kozioł odsyłany). Część przekładów zostawia tu imię własne „Azazel”, traktując je jako nazwę miejsca, istotę pustynną albo przeciwwagę dla Jahwe (PAN) w strukturze losowania.

    Kluczowy dla porównania z rytuałami hetyckimi jest gest przeniesienia winy: „I Aaron położy obie ręce na głowie żywego kozła, wyznawać będzie nad nim wszystkie nieprawości synów Izraela i wszystkie ich przestępstwa ze wszystkimi ich grzechami i złoży je na głowę tego kozła, i wypuści go przez wyznaczonego człowieka na pustynię” (Kpł 16,21 UBG). Werset następny dopowiada cel: „Tak poniesie ten kozioł na sobie wszystkie ich nieprawości do ziemi pustej. I wypuści tego kozła na pustynię” (Kpł 16,22 UBG). Struktura jest analogiczna do tekstów hetyckich: dotknięcie lub związanie zwierzęcia, werbalne przeniesienie zła, wyprowadzenie w miejsce niezamieszkane „na rzecz” drugiej, nie do końca jasnej instancji (Pan kontra Azazel; bóstwa główne kontra Zarniza i Tarpattaszi). Nici wełniane z rytuałów hetyckich mają odpowiednik w Misznie (Joma 4,2; 6,6): przed wypędzeniem kozła wiązano mu na rogach szkarłatną nić — zwyczaj nieobecny w tekście Kapłańskiej, lecz poświadczony niezależnie w Liście Barnaby i u Tertuliana.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest istnienie i treść hetyckich tekstów rytualnych — publikowane, tłumaczone i filologicznie opracowane tabliczki klinowe (m.in. przez René Lebruna dla rytuału z Szamuhy, Birgit Christiansen dla tekstów Ambazzi). Nie budzi sporu, że schemat „obrzędu eliminacyjnego” — przeniesienie zła na zwierzę i wysłanie go w miejsce niezamieszkane — jest w starożytnym Bliskim Wschodzie szeroko poświadczony: oprócz Hetytów znane są przykłady z Ebli, Ugarit i Asyrii. Fundamentalne opracowanie tego materiału to monografia Davida P. Wrighta z 1987 roku, a podobieństwo strukturalne do Kpł 16 uznają też badacze tacy jak Jacob Milgrom czy Baruch Levine.

    Sporna pozostaje etymologia słowa „Azazel”. Hipotezę, że hebrajskie azazel pochodzi od huryckiego terminu ofiarnego „azazḫiya” z hetyckich archiwów, zaproponowali Bernd Janowski i Gernot Wilhelm w 1993 roku. To jednak tylko jedna z kilku propozycji: obok niej funkcjonują wywód z hebrajskiego „az” (srogi, stromy) + „El” (Bóg) — „stroma skała Boża” (już w baraicie talmudycznej), odczytanie Septuaginty jako „ten, który odchodzi” (apopompaios), interpretacja Geseniusa widząca w Azazelu dawnego bożka-„odwracacza” zła oraz nurt Henocha etiopskiego i fragmentu 4Q180 z Qumran, gdzie Azazel jest upadłym aniołem. Żadna hipoteza nie ma statusu konsensusu — sami zwolennicy etymologii huryckiej przyznają, że przejście od „azazḫiya” do „azazel” wymaga dodatkowych założeń.

    Dyskusyjne jest też, czy mamy do czynienia z bezpośrednim zapożyczeniem hetyckim, czy z niezależnym czerpaniem z tego samego, starszego i szerzej rozpowszechnionego repertuaru obrzędowego. Za drugą opcją przemawia fakt, że najstarszy znany tekst tego typu (z Ebli) jest starszy od hetyckich rytuałów wojskowych o niemal tysiąc lat, a podobne zwyczaje notowano też w Ugarit i Asyrii — trudno mówić o wyłącznie hetyckim rodowodzie. Różnią się też funkcje obu obrzędów: hetyckie rytuały to doraźne środki zaradcze wykonywane przez egzorcystów ad hoc, z użyciem rozmaitych zwierząt, podczas gdy obrzęd z Kpł 16 to stały element dorocznego kalendarza, wykonywany wyłącznie przez arcykapłana, powiązany z jawnym wyznaniem winy ludu i wpisany w szerszy ceremoniał oczyszczenia sanktuarium. Część badaczy (m.in. Brandon Hurlbert) podkreśla, że skupianie się na samym koźle bywa mylące, skoro celem Dnia Przebłagania jest oczyszczenie miejsca świętego, nie sam akt odesłania zwierzęcia. Dlatego status tematu pozostaje „mieszany”: solidny materiał hetycki łączy się z niepewną hipotezą etymologiczną i otwartym pytaniem o zależność między tradycjami.

    Znaczenie

    Nawet bez rozstrzygnięcia sporu o pochodzenie słowa „Azazel”, hetyckie tabliczki pokazują coś ważnego: obrzęd z Kpł 16 nie jest odosobnioną osobliwością, lecz daje się rozpoznać w ramach szerzej poświadczonego wzorca rytualnego, znanego wówczas od Anatolii po Mezopotamię. To pomaga czytać tekst biblijny w jego kulturowym środowisku, zamiast traktować go jako coś oderwanego od otoczenia, w którym powstawał. Jednocześnie porównanie uwidacznia odrębność teologiczną izraelskiego obrzędu: kozioł „dla Azazela” — w przeciwieństwie do hetyckich zwierząt składanych w daninie konkretnym bóstwom podziemnym — najpierw stawiany jest żywy przed Jahwe (Kpł 16,10), a dopiero potem odsyłany; nie jest to więc ofiara dla rywalizującej mocy, lecz akt apotropaiczny wpisany w kult jednego Boga. Tabliczki odczytane w XX wieku wciąż rzucają nowe światło na tekst spisany tysiące lat wcześniej — a zarazem przypominają, by nie zamieniać ciekawej analogii w dowód zapożyczenia, którego źródła same nie potwierdzają.

    Źródła

    • Ilona Rashkow, „Azazel: The Scapegoat in the Bible and Ancient Near East”, Jewish Bible Quarterly 51/2 (2023) — teksty z Szamuhy, Ambazzi, Ebli, Ugarit, Asyrii z cytatami: jbqnew.jewishbible.org
    • Noga Ayali-Darshan, „The Scapegoat Ritual and Its Ancient Near Eastern Parallels”, TheTorah.com — rytuał Aszelli i inne teksty hetyckie: thetorah.com
    • Noga Ayali-Darshan, „Scapegoat: The Origins of the Crimson Thread”, TheTorah.com — wątek czerwonej nici: thetorah.com
    • Anna Angelini, „Is Azazel a Goat, Place, Demon, or Deity?”, TheTorah.com — przegląd interpretacji Azazela: thetorah.com
    • Hasło „Azazel”, Wikipedia — hipotezy etymologiczne: en.wikipedia.org/wiki/Azazel
    • Hasło „Scapegoat”, Wikipedia — paralele z Ebli i Hetytów: en.wikipedia.org/wiki/Scapegoat
    • Hasło „Bogazköy Archive”, Wikipedia — historia archiwum tabliczek z Hattusy: en.wikipedia.org/wiki/Bogazköy_Archive
    • Brandon Hurlbert, „It’s Not About the Goat: The Scapegoat Ritual of Leviticus 16 in Its Ancient Near Eastern Context” (2015) — krytyka nadmiernego eksponowania obrzędu kozła: academia.edu
    • Cytaty biblijne: Uwspółcześniona Biblia Gdańska (UBG), Kpł 16,8.10.21-22.
  • Odkrycie Hattusy i archiwum z Boğazköy — Hetyci wychodzą z cienia

    Odkrycie Hattusy i archiwum z Boğazköy — Hetyci wychodzą z cienia

    Przez stulecia Hetyci byli ludem znanym niemal wyłącznie z kart Biblii. Poza nią — cisza: żadnego państwa, które nosiłoby tę nazwę, żadnej stolicy, żadnej inskrypcji. Dla części dziewiętnastowiecznych badaczy była to poszlaka, że biblijni „synowie Cheta” to raczej literacki ornament niż realny naród. A potem, na wzgórzu w środkowej Anatolii, spod ziemi wyszło całe imperium wraz z archiwum.

    Odkrycie Hattusy i archiwum z Boğazköy — Hetyci wychodzą z cienia
    Fot. Iocanus (talk), CC BY 3.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Chodzi o Hattusę (Hattuša), stolicę imperium Hetytów w epoce późnego brązu, leżącą przy dzisiejszej wsi Boğazkale (dawniej Boğazköy) w środkowej Turcji, w zakolu rzeki Kızılırmak (starożytnego Halysu). Same ruiny nie były zupełnie nieznane — już w 1834 r. odwiedził je francuski podróżnik Charles Texier. W latach 70. i 80. XIX w. irlandzki misjonarz William Wright oraz brytyjski orientalista Archibald Henry Sayce, analizując zagadkowe inskrypcje z Hamy i Karkemisz w Syrii, postawili śmiałą wówczas tezę: istniało niegdyś rozległe „zapomniane imperium” Hetytów. Sayce dał temu wyraz w książce z 1888 r. pod znamiennym tytułem The Hittites: The Story of a Forgotten Empire.

    Przełom przyniósł jednak rok 1906, gdy niemiecki asyriolog Hugo Winckler — we współpracy z osmańskim urzędnikiem muzeum w Stambule Theodorem Makridim — rozpoczął tu systematyczne wykopaliska. Odsłonił nie tylko potężne fortyfikacje i świątynie, lecz przede wszystkim królewskie archiwum tabliczek klinowych. W kampaniach z lat 1906, 1907, 1911 i 1912 wydobyto około 10 000 tabliczek i fragmentów; w ciągu następnych dekad, gdy prace kontynuował Niemiecki Instytut Archeologiczny (po śmierci Wincklera w 1913 r., od 1952 r. m.in. pod kierunkiem Kurta Bittela), łączny zasób archiwów Hattusy urósł do jakichś 25 000–30 000 zapisanych tabliczek i fragmentów.

    Zawartość okazała się bezcenna: roczniki królewskie, traktaty międzynarodowe, korespondencja dyplomatyczna, teksty prawne (słynny zbiór praw hetyckich), inwentarze i teksty religijne. Tabliczki spisano pismem klinowym, ale aż w kilku językach — po hetycku (językiem nesili), a także po akadyjsku, hurycku, luwijsku, palajsku i w wymarłym języku hattyckim, z domieszką sumeryjskich ideogramów. To właśnie na tym materiale czeski uczony Bedřich Hrozný dokonał w latach 1915–1917 innego przełomu: wykazał, że hetycki jest językiem indoeuropejskim — spokrewnionym m.in. z łaciną, greką i językami germańskimi. Kluczem stało się zdanie o jedzeniu chleba i piciu wody, w którym słowo watar odpowiada angielskiemu water. Dziś tabliczki są rozproszone między Muzeum Przednioazjatyckie w Berlinie (ok. 7400 obiektów), Muzea Archeologiczne w Stambule i Muzeum Cywilizacji Anatolijskich w Ankarze. Hattusa wraz z sanktuarium Yazılıkaya trafiła w 1986 r. na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a samo archiwum w 2001 r. — do rejestru „Pamięć Świata”.

    Powiązanie z Pismem

    Hetyci (hebr. bene-Het, „synowie Cheta”, oraz przymiotnik „Chetyta / chetycki”) pojawiają się w Starym Testamencie kilkadziesiąt razy — według popularnych zestawień ponad sześćdziesiąt. Rozpiętość jest ogromna: od czasów patriarchów po monarchię Dawida i królestwa podzielone.

    Najbardziej znany kontekst to Księga Rodzaju 23. Po śmierci Sary Abraham kupuje od „synów Cheta” w Hebronie jaskinię Makpela na grób rodzinny. Rozmówcą jest Efron:

    „A Efron siedział wśród synów Cheta. Odpowiedział więc Efron Chetyta Abrahamowi w obecności synów Cheta i wszystkich, którzy wchodzili w bramę jego miasta:” (Rdz 23,10 UBG)

    Drugi biegun to historia z czasów króla Dawida — Uriasz Chetyta, lojalny żołnierz, mąż Batszeby, którego Dawid posłał na śmierć:

    „I Dawid posłał, i zapytał o tę kobietę. I powiedziano mu: Czy to nie Batszeba, córka Eliama, żona Uriasza Chetyty?” (2 Sm 11,3 UBG)

    Między tymi punktami Hetyci wracają wielokrotnie: jako jeden z ludów zamieszkujących Kanaan (Rdz 15,20), jako granica obiecanej ziemi — „cała ziemia Chetytów” (Joz 1,4), jako potęga militarna, której królów wynajmowano (1 Krl 10,29; 2 Krl 7,6). Prorok Ezechiel użył ich nawet jako obrazu pogańskiego rodowodu Jerozolimy:

    „I powiedz: Tak mówi Pan Bóg do Jerozolimy: Twoje pochodzenie i twój ród wywodzą się z ziemi Kanaan; twój ojciec był Amorytą, a twoja matka – Chetytką.” (Ez 16,3 UBG)

    Do 1906 r. ów lud nie miał żadnego niezależnego, „własnego” świadectwa o skali mocarstwa. Odkrycie Hattusy pokazało, że za biblijną nazwą kryła się realna, wielka cywilizacja epoki brązu.

    Co pewne, a co dyskutowane

    Pewne jest istnienie imperium Hetytów. Hattusa, archiwum, traktaty i prawa to jeden z najlepiej udokumentowanych organizmów państwowych późnego brązu — mocarstwo, które na równych prawach traktowało z Egiptem. Dowodem jest traktat z Kadesz (ok. 1259 r. p.n.e.) między hetyckim królem Hattusilim III a faraonem Ramzesem II — najstarszy zachowany w całości traktat pokojowy w dziejach. Jego akadyjska wersja na glinie pochodzi właśnie z Boğazköy i jest przechowywana w Stambule, a powiększona replika wisi w siedzibie ONZ w Nowym Jorku. Żaden poważny historyk nie kwestionuje dziś istnienia Hetytów — status tego odkrycia pozostaje potwierdzony.

    Dyskutowana jest natomiast tożsamość „biblijnych Hetytów”. Uczeni odróżniają dziś trzy różne rzeczywistości, które w przekładach kryją się pod jednym słowem:

    • Imperium hetyckie w Anatolii (późny brąz, ok. XVII–XII w. p.n.e.) ze stolicą w Hattusie;
    • państewka neohetyckie (syro-hetyckie) w północnej Syrii i południowej Anatolii, które przetrwały po upadku imperium (po ok. 1180 r. p.n.e.) — to do nich najlepiej pasują późniejsze wzmianki o „królach chetyckich”;
    • „synowie Cheta” z Kanaanu — niewielka społeczność w okolicach Hebronu z czasów Abrahama.

    Właśnie ta trzecia grupa budzi spór. Bibliści tacy jak E.A. Speiser czy hetytolog Trevor Bryce zwracają uwagę, że lokalni „synowie Cheta” z Księgi Rodzaju noszą imiona semickie (Efron, Sochar), a nie anatolijskie, i najprawdopodobniej byli miejscowym plemieniem kananejskim, niekoniecznie tożsamym z anatolijskim ludem Hatti. Odkrycie Hattusy potwierdziło więc istnienie wielkiego ludu Hetytów, ale kwestia, czy każda biblijna wzmianka o „Chetytach” odnosi się dokładnie do tego samego narodu, pozostaje otwarta i wymaga rozróżnień.

    Warto też ostrożnie obchodzić się z popularnym ujęciem, jakoby uczeni wprost „ogłaszali Hetytów wymysłem”. Sceptycyzm XIX wieku był ogólniejszy: dotyczył historyczności Starego Testamentu (m.in. w duchu hipotezy dokumentarnej Juliusza Wellhausena) i częściowo brał się stąd, że o tak wpływowym ludzie milczały inne znane wówczas źródła. Odkrycie Hattusy nie tyle „zamknęło usta bluźniercom”, ile pokazało, że argument z milczenia bywa zawodny.

    Znaczenie

    Dla nauki odkrycie Boğazköy oznaczało odzyskanie całej zaginionej cywilizacji: obok Egiptu, Babilonii, Asyrii i Mitanni Hetyci okazali się jednym z mocarstw epoki brązu, z rozwiniętym prawem, dyplomacją i literaturą. Rozszyfrowanie hetyckiego przez Hroznego poszerzyło też mapę języków indoeuropejskich o ich najstarsze poświadczone ogniwo.

    Dla czytelnika Biblii płynie stąd wniosek wyważony, a nie sensacyjny. Z jednej strony historia Hetytów jest klasycznym przykładem, że lud wielokrotnie wspominany w Piśmie, a przez wieki nieuchwytny gdzie indziej, może okazać się jak najbardziej realny. Z drugiej strony samo potwierdzenie, że „Hetyci istnieli”, nie rozstrzyga każdego szczegółu; wciąż trzeba pytać, o którą grupę Hetytów chodzi w danym fragmencie. To odkrycie nie tyle „udowadnia Biblię”, ile osadza jej realia w dobrze udokumentowanym świecie starożytnego Bliskiego Wschodu — i w tym jego trwała wartość.

    Źródła

  • Traktat pokojowy z Kadesz

    Traktat pokojowy z Kadesz

    W korytarzu delegatów w siedzibie ONZ w Nowym Jorku wisi miedziany odlew starożytnej tablicy – dar Turcji z 1970 roku. Upamiętnia traktat, który historycy dyplomacji zgodnie nazywają najstarszym zachowanym pisemnym układem pokojowym na świecie, podpisany przez dwóch rywali sprzed ponad trzech tysięcy lat: faraona Ramzesa II i króla Hetytów Hattusiliego III. Czy fakt, że w tamtej epoce traktaty spisywano według ściśle określonego schematu – wstęp, historia sporu, klauzule, świadkowie-bogowie, błogosławieństwa i przekleństwa – może coś powiedzieć o formie, w jakiej pod Synajem spisano przymierze między Bogiem a Izraelem?

    Traktat pokojowy z Kadesz
    Fot. Olaf Tausch, CC BY 3.0, via Wikimedia Commons

    Czym jest to „odkrycie”

    Punktem wyjścia jest bitwa pod Kadesz (ok. 1274 r. p.n.e.) nad rzeką Orontes, starcie wojsk Ramzesa II z armią hetyckiego króla Muwatalli II. Obie strony wycofały się bez rozstrzygnięcia, a każda ogłosiła się zwycięzcą – egipskie relacje przedstawiają triumf faraona, hetyckie sugerują odwrót Egipcjan. Konflikt ciągnął się jeszcze kilkanaście lat, aż w 21. roku panowania Ramzesa II (ok. 1258 r. p.n.e.) zawarto formalny pokój. Do zbliżenia popchnęły władców względy polityczne: Hattusili III doszedł do władzy, obalając bratanka Urhi-Teszuba (Mursilego III), który zbiegł i znalazł schronienie na dworze faraona, a dodatkowo obu monarchom zagrażało rosnące w siłę Imperium Środkowoasyryjskie.

    Oryginały traktatu spisano na tabliczkach ze srebra – zaginęły one już w starożytności, prawdopodobnie zostały przetopione. Zachowały się jednak dwie niezależne kopie:

    • Wersja egipska – wykuta hieroglifami na ścianach świątyni w Karnaku oraz w Ramesseum w Tebach; odczytał ją w latach 20. XIX wieku Jean-François Champollion.
    • Wersja hetycka – pismo klinowe w języku akadyjskim (międzynarodowym języku dyplomacji ówczesnego Bliskiego Wschodu) na glinianych tabliczkach; odnalazł ją Hugo Winckler w latach 1906–1908 w Hattusie (dziś Boğazköy, środkowa Anatolia). Dwie tabliczki przechowuje Muzeum Starożytnego Orientu w Stambule, jedna trafiła do zbiorów w Berlinie.

    Treść ma budowę typową dla ówczesnych układów międzypaństwowych: tytulatura obu władców, rys historyczny stosunków, klauzule (zakaz agresji, pomoc wojskowa przy napaści z zewnątrz lub buncie wewnętrznym, wydawanie zbiegów politycznych bez prawa ich karania, wsparcie dla prawowitych następców tronu), lista „tysiąca bogów i bogiń” obu krain powołanych na świadków, wreszcie błogosławieństwo dla dochowującego przysięgi i przekleństwo – zniszczenie domu, ziemi i sług – dla tego, kto ją złamie.

    Pokój przypieczętowało w 34. roku panowania Ramzesa II małżeństwo faraona z córką Hattusiliego III. Własną pieczęć na dołączonej do traktatu tabliczce miała też żona Hattusiliego, królowa Puduhepa – jedna z nielicznych kobiet starożytnego Bliskiego Wschodu z niezależną pieczęcią polityczną, prowadząca też własną korespondencję z egipską królową Nefertari (Naptera). Traktat obowiązywał blisko osiemdziesiąt lat, do upadku państwa Hetytów w tzw. katastrofie epoki brązu.

    Powiązanie z Pismem

    Rozdział 20. Księgi Wyjścia to moment nadania Dekalogu na Synaju. Badacze od dawna zwracają uwagę, że jego forma literacka przypomina schemat znany z traktatów międzypaństwowych epoki brązu – tej samej, w której powstał traktat z Kadesz. Tekst otwiera formuła identyfikująca zwierzchnika i przypominająca dotychczasowe relacje – dokładnie tak, jak w preambule i rysie historycznym hetyckich traktatów:

    „Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wyprowadził z ziemi Egiptu, z domu niewoli” (Wj 20,2 UBG).

    Po tej „preambule” następują konkretne zobowiązania – dziesięć przykazań – a całość zamyka formuła przypominająca błogosławieństwo i przekleństwo znane z traktatów:

    „Bóg zazdrosny, nawiedzający nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; A okazujący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mnie miłują i strzegą moich przykazań” (Wj 20,5–6 UBG).

    Nawet reakcja ludu pod górą – strach i potrzeba pośrednika – ma swój odpowiednik w traktatowym języku bojaźni wobec zwierzchnika: „Bóg bowiem przyszedł, aby was wystawić na próbę i żeby jego bojaźń była przed waszym obliczem, byście nie grzeszyli” (Wj 20,20 UBG).

    Skąd to podobieństwo? W 1931 roku hetytolog Viktor Korošec opisał sześcioelementowy schemat traktatów hetyckich (preambuła, prolog historyczny, klauzule, depozyt dokumentu, świadkowie-bogowie, błogosławieństwa i przekleństwa). W 1954 roku George E. Mendenhall zestawił ten schemat z przymierzem synajskim, a Kenneth Kitchen doprecyzował, że formy najbliższe strukturze Wj 20 i Pwt 27–30 pochodzą z traktatów połowy II tysiąclecia p.n.e. – epoki Ramzesa II i Hattusiliego III – a nie z odmiennie zbudowanych traktatów asyryjskich pierwszego tysiąclecia.

    Kadesz nie jest tu bezpośrednim „wzorem” dla Wj 20 – to układ między równorzędnymi władcami (traktat parytetyczny), jedyny taki wśród zachowanych traktatów hetyckich. Elementy formalnie najbliższe przymierzu synajskiemu badacze znajdują raczej w hetyckich traktatach wasalnych (np. Szuppiluliumy I z władcami Amurru czy Ugarit), gdzie – podobnie jak w Wj 20 – jedna strona (wielki król / Bóg) dyktuje warunki drugiej (wasal / lud). Kadesz pozostaje jednak najlepiej zachowanym przykładem samego zjawiska: spisanego i świadkowanego przez bóstwa przymierza tamtej epoki.

    Co pewne, a co dyskutowane

    • Pewne: istnienie, treść i lokalizacja kopii traktatu (Muzeum Starożytnego Orientu w Stambule, Berlin, ściany Karnaku i Ramesseum) nie budzą wątpliwości – to jeden z najlepiej udokumentowanych dokumentów dyplomatycznych starożytności, z zachowanymi wersjami obu stron.
    • Dyskutowana dokładna data roczna. Źródła podają dla traktatu lata od 1259 do 1269 p.n.e. – rozbieżność wynika z różnych modeli chronologii egipskiej (tzw. niska i wysoka chronologia panowania Ramzesa II, odpowiednio od 1279 lub od 1290 r. p.n.e.). Większość współczesnych opracowań przyjmuje ok. 1258 r. p.n.e.
    • Dyskutowane różnice między wersjami. Egipska i hetycka redakcja traktatu, zgodne co do klauzul, różnią się niuansami w opisie samej bitwy – każda strona przedstawia siebie korzystniej; analizowali to m.in. Anthony Spalinger i Veysel Donbaz.
    • Dyskutowany charakter porównania z Biblią. Kadesz to układ parytetyczny (między równymi), a nie wasalny – ta różnica bywa pomijana w popularnych zestawieniach z przymierzem synajskim, gdzie relacja Bóg–Izrael ma charakter zwierzchnik–wasal. Ścisłe porównanie strukturalne Mendenhalla i Kitchena dotyczy więc głównie hetyckich traktatów wasalnych, a Kadesz ilustruje samą konwencję spisywania przymierzy tej epoki.
    • Dyskutowana data Wyjścia. Argument Kitchena o „najbliższym dopasowaniu” formy przymierza do II tysiąclecia p.n.e. zakłada wczesną lub środkową datację Wyjścia (XV–XIII w. p.n.e.). Badacze krytyczni, m.in. Bernard M. Levinson i Eckart Otto, wskazują na bliskie podobieństwa Księgi Powtórzonego Prawa do neoasyryjskich traktatów wasalnych z VII w. p.n.e. (np. traktatu sukcesyjnego Asarhaddona), co sugerowałoby znacznie późniejsze spisanie tekstu przymierza. Spór pozostaje otwarty w biblistyce.

    Znaczenie

    Traktat z Kadesz pokazuje, że język przymierza Księgi Wyjścia – deklaracja tożsamości zwierzchnika, przypomnienie dobrodziejstw, zobowiązania, świadkowie, błogosławieństwo i przekleństwo – nie był metaforą wymyśloną później, lecz realną praktyką prawną znaną na ówczesnym Bliskim Wschodzie. Gdy pierwsi odbiorcy Wj 20 słyszeli słowa „Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wyprowadził…”, rozpoznawali znajomą formę prawną – a zarazem widzieli, jak radykalnie ją przekształcono: miejsce ludzkiego króla-zwierzchnika zajmuje Bóg-Stwórca, a miejsce podbitego wasala – lud wyprowadzony z niewoli, związany przymierzem nie tylko politycznym, lecz etycznym.

    Traktat ma też wymowę samą w sobie: przez blisko trzy tysiące lat dowodzi, że nawet zwaśnione imperia potrafiły wypracować trwały pokój oparty na wzajemności – dlatego jego replika trafiła do siedziby ONZ jako symbol łączący współczesną dyplomację z jej najstarszymi korzeniami. Zarazem przypomina o kruchości ludzkich układów: przetrwał osiemdziesiąt lat, po czym oba imperia zniknęły w kryzysie końca epoki brązu – co kontrastuje z biblijnym ujęciem przymierza synajskiego jako więzi w zamyśle wiecznej, niezależnej od trwałości ziemskich mocarstw.

    Źródła